Nasza Poezja 3


28.04.2017.

Ten świat jest listem do Boga

Mowa snu świat ten dziwny
Tkała wątek za wątkiem
Barwy oddechów
Splatała
Uprawiała jak
W ogródku grządki

I tylko chwastów 
Nikt nie wyrywał
Świat wysyłał do Boga
Listów ogrody- kobierce
Pola uprawne ludzkich pożądań
Sny pompowane sercem

I Bóg Najczystszy
Bóg Majestatu
Listy te czytał niedbałe
Listy bazgrane
Atramentem jadu
Ogrody gnojówką zraszane

I wszystko tu było
Smrodem dotknięte
Nawet tutejsze Słońce
Które po wzgórzach
I po dolinach
Żuk gnojarz
Toczył bez końca

Mowa snu świat ten zgniły
Plotła 
Wątek za wątkiem
Planety oddechów mieszała
Pajęczyny tkały
Przeznaczenia Prządki

I Bóg wstrząśnięty
Na świat ten dziwny
Zasłonę spuścił
 Milczenia
A Bóg miłosierny
Morza Ciszy wylał
Na hałas zapomnienia

I Ciszy tej
 Złote ziarna
Jak sole trzeźwiące budziły 
Nieliczne 
Z kwiatów upadłych
By grzech swój zobaczyły

I zaistnieli w tym świecie
Cisz Boskich Posłannicy
By Kwiaty ze snu zbudzone
Znów nie posnęły w ciemnicy
I Ora et labora, orali Boscy Rolnicy
Nieczyste pola języków
Mielących po próżnicy

I pochwycili jak oręż
Potężne Prawdy grzebienie
Żeby kołtuny
Wyczesać ról
Z włosów ludzkiego
Istnienia

Mowa snu świat
 Ten dziwny
Tka ciągle
 Mgłami zaćmienia
Lecz współistnieją
 Tu także
Prawdy Solarnej Lśnienia

I czyszczą 

Wciąż niestrudzenie
Pola nieświeżych 
Oddechów
Alchemicy Natchnieni 
Świętego Posłania Echem




30.04.2017.



Trzy Świątynie Jedną przejęte modlitwą

Jeden głos kołacze do trzech wzniosłych wrót
I echem się niesie w kosmosu przestrzenie
Prośba, która kamień wyrywa ze snu



Boże, Ty mnie trzymaj w wieczystym uścisku

Niech powieki moje nigdy nie domkną się
Boże, Ty mi czujność ześlij ponad wszystko
Przed spokojem świętym, Boże ustrzeż mnie



Boże, Ty  mnie trzymaj w wieczystej trzeźwości

Ostrym mieczem szlifuj myśli nurt
Boże, ścinaj ogni węże bez litości
Aby pustym stał się dom, gdzie płonął wróg



Boże, Ty mi nie daj drobiny wytchnienia

Niechaj ziarno grochu uwiera jak głaz
Boże, wzrosnąć daj w podmuchach natchnienia
Iskrze Twojej w Płomień potężny jak świat



Boże, daj zapłonąć Twym latarniom

Przed wiatrem przeciwnym Ty je chroń
Nie daj zboczyć z kursu w dziką marność
Spocząć pozwól w blasku Słońca Słońc

Trzy Świątynie Jedną przejęte modlitwą
Jeden głos kołacze do trzech wzniosłych wrót
I echem się niesie w kosmosu przestrzenie
Prośba, która kamień wyrywa ze snu







01.05.2017




Zapytał raz Mistrza Tajemnej Jaskini

Mieszkaniec Pogranicza:



-Mistrzu Najświętszy, dlaczego tak ważna na Ścieżce Wewnętrzna Cisza?



-Człowiecze, jesteś i w lustro patrzysz, lecz widzisz zamknięte wrota

Otwarte do Krain Prowadzą Czystych przez krzyż i Wzgórze Golgoty



-Człowiecze, jesteś i w lustro patrzysz, lecz znasz jedynie szatę

Nie znasz Wiecznego, Lśniącego w Tobie, Prawdy Tajemnej Kwiatu



-Człowiecze jesteś i w lustrach oczu swych braci się przeglądasz, lecz

znasz jedynie świat przeinaczeń odbity od ścian ich przekonań



-Człowiecze jesteś i znasz o sobie  prawdę tylko hałasu

Która zaginie pożarta głodem chciwych eonów czasu



-Człowiecze jesteś i w słowach swoich tak chętnie siebie doglądasz

Chełpliwie piszesz historie o sobie, niesiony ogniem pożądań



-Człowiecze, cała o tobie wiedza, którą dotąd posiadłeś

Którą spisałeś w nauk annałach jest warta tyle, co zjadłeś



-Człowiecze, wszystko, czym jesteś teraz, zgnije, sczeźnie, zmarnieje

Wszystkie imiona, do których przywarłeś, koło dziejów wyśmieje



-Człowiecze, wieczność twoja jest wówczas, kiedy zamilkniesz na wieki

Wszystko. co z siebie potrafisz wytworzyć to pychą szemrzące rzeki



-Człowiecze, wszystko, co z siebie stworzysz. zawsze marnością będzie

Im głośniej jesteś, tym bardziej zagłuszasz fakt, że pustkę przędziesz



-Człowiecze, w Ciszy Najświętszej poznasz, żeś Gnozy Klejnotem Lśniącym

Lecz właścicielem Skarbu nie jesteś a jeno jego Strzegącym



Strzeż więc tej Ciszy jak oka w głowie, doglądaj tej Ciszy Wewnętrznie

Nie dawaj wody na młyn hałasom mielącym próżności powierzchnie



Więc pilnuj Ciszy, stań się Rycerzem na straży stojącym Milczenia

Kiedy zamilkniesz, w Lustrze Przejrzystym dojrzysz Prawdę Istnienia





08.05.2017.




Jest Portal wprost do Słońca

Przez ucho igielne przenika
Promień złotem lśniący
I zrzucasz z serca garby bagażu
Bogactwa czterech stron świata
Składasz na ołtarzu



Jest Portal wprost do Słońca

Uchem igielnym łowisz
Głos przywołujący
I Ciszy kokonem obleczony
Skrzydła hodujesz
Aby wznieść się w Głosu strony



Jest Portal wprost do Słońca

Przez ucho igielne przepleciona
Nić złotem się jarząca
I wodą żywą pojony
Z pustyni się wzbijasz
W wieczność przemieniony






 08.05.2017.




Ta, która na śmierć skazana

Wciąż płonną żywi nadzieję,
Że ślubną panną zostanie
I suknię przyodzieje



Ta, która na śmierć skazana

Wciąż jeszcze przymierza klejnoty
Pierścienie na palce wkłada
W obręcze chce wpleść je złote



Ta, która na śmierć skazana

Płonie nadzieją smutną
Że pięknem olśni jak róża 
I głowy jej nie utną






08.05.2017. 



 Siostro, Bracie którzy jako ja
Boga widzialnym echem
Rozsnuta od serca do serca nić
Wychodzę Wam naprzeciw


Bracie, Siostro, między nami nić ć

Rozpięta ponad nieufności mgłami
Ona się unosi niczym świetlny most
Nad wrogości bagnem. żądzy korytami



Siostro, Bracie wstąp na złotą nić

Boski Akrobato
I ku sercom bratnim  w równowadze idź
Myślą w słowa ubraną skrzydlate


Bracie, Siostro między nami nić

W przestrzeni rozpięta
Istnieje też tajemna, która pnie się wzwyż
Pochwyćmy ją i szybujmy jednością zaklęci


Siostro, Bracie, którzy jako jaa

Boga widzialnym echem
Wznieśmy się ponad żelazną sieć
Złotą więź tkajmy wspólnoty oddechechem.





08.05.2017.





Ach Bracie mój Złoty

Myślałam żeś Baśnią
A Tyś w ocen murach
Osadził mnie waśnią




Ach Bracie, wyczuwam

Baśniowe Krainy
Gdy przez mury twarde
Przeniknę w głębiny




Ach Bracie mój Złoty

Myślałeś żem Baśnią
A ja w  ocen murach
Zawarłam Cię ciasnych




Ach Bracie mój Złoty

Wiem że Baśni Pieśni
Płyną rzeką lśniąca
Za murami treś



10.05.2017.




Bywają serca cyniczne

Co w kułak wiecznie się śmieją
Z prawd, których świetlistych lotów
Ni w ząb nie rozumieją




Bywają serca cyniczne

W kwaśnych roztworach moczone
Które w nic nie uwierzą
Co oczom nie objawione




Bywają serca cyniczne

Cwaniactwem z oczu patrzące
Które dzięki swym kpinom
Brylują na oślej łące 




Bywają serca cyniczne
Które wrażliwość wyśmieją
A to co naiwne, bezbronne
Na pal upodleń nadzieją




Bywają serca cyniczne

Strachem podszyte skrycie
Które nie mają odwagi
Kochać ponad swe życie




Bywają serca cyniczne

Myślą toczone prześmiewczą
Co między głupków wkładają
Tych, którzy prawdę wieszczą




Bywają serca cyniczne 
Sceptycznym jadem cieknące
Którym Sercem współczują
Światy mądrość chroniące.




10.05.2017.




STACJA V




Narodził się Szymon w Duszy,

Która Boga wielbiła
I która modlitwą łagodną
Ojca o Pełnię prosiła




Wyłonił się Szymon z pola

Ducha i w świat wyruszył
Po drodze swojej napotkał
Jezusa emisariuszy




Skrzyżował Szymon swe losy,

Syna Kyrene mężnego
Z tym, którego zobaczył
W świecie tym Najświętszego




I spłodził Szymon dwóch braci

Rufusa Złotogłowego
I Aleksandra, co męstwem
Pokonał wroga wielkiego.








12.05.2017




Wiosłuję wciąż pod prąd

Rzeki Szkarłatnej
Łopocą wstęgi wód wzburzonych
I jeży się sierść natury mej
Ciągle pod włos pieszczonej



Wiosłuję wciąż pod prąd

Życiowych fal
Wulkanem niesiona
Który wybuchł, lawy żarem
Wypełnił mą krew
I do wiosła krzyża przybił me ramiona



Wiosłuję wciąż pod prąd

Morza Czerwonego
I bywa, że wód się rozstępują brzegi
Bo rozkazuje im mej woli magnetyczny prąd
Poddać się i rozdzielić szeregi



Wiosłuję wciąż pod prąd

Pruję wód 
Skłębionych kubraki
I nie spocznę nim nie dotrę
Do Wulkanu stóp
Przez żar serca wytyczonym szlakiem



Wiosłuję wciąż pod prąd

Światłem palona
Między jednym a Innym Zdrojem
I poskramiam lwów morskich
Podniesione łby
Ciszy żarliwej spokojem









13.05.2017


Abraxas!




O Ty, który w atomy wszechświata Najświętszy Tchniesz Żar

Abraxas!




O Ty, Gnozą Obecny, by wypełnił się Czar

Abraxas!




O Ty, który wskrzeszasz, Życia niesiesz Dar

Abraxas!




***




Ty błogosławisz, budzisz nas ze snu

Abraxas!




Ty udzielasz swym dzieciom Najświętszego Tchu

Abraxas!




Ty Blask Odnowy zsyłasz, wiedziesz ku Dobru

Abraxas!




***




O Ty, Najjaśniejszy, błagam, objaw się!

Abraxas!




O Ty, Najwznioślejszy, błagam Pokój nieś!

Abraxas!

O Ty, Najmądrzejszy, błagam rozpuść grzech!
Abraxas!

***

Niechaj tej modlitwy uskrzydlone słowa poszybują w światy, skąd płynie Odnowa. Niechaj iskrzą Światłem  Najświętszego Słońca i prowadzą ludzkość do Dobrego Końca! Niechaj Święta Łaska serc rozjaśnia mroki, by wróciły do Ojca  Złotym Dusz Obłokiem!




Abraxas! Abraxas! Abraxas!






14.05.2017





Ludzkie dziecię schwytane w zaklęty jest krąg

Niebieskiej poświacie nie wymknie się z rąk
Żelazny uścisk Chronosa, by jadło nie uszło sprzed nosa!






Ludzkie dziecię wciąż mielone przez diabelski młyn

Bo krew jego przeklęta, nieświęty w niej rym
I płynie nieszczęsna łódka, przeżarta kosmiczną trutką!






Ludzkie dziecię schwytane w zaklęty jest krąg

Żelaznej obręczy nie wyrwie się z rąk
Bo wola jego osobna, ku sobie zagarniać chce dobra!

Człowiecze, sam na szyi sobie wciąż zaciskasz sznur
Myślą swoją k'sobną, w krwi pływasz jak szczur
Wzrokiem swym odwrócony w swoją tylko stronę!






Człowiecze, ty możesz wyzwolić się stąd

Człowiecze zaklęty umiesz przerwać krąg
Mocą płoniesz potężną, rozsadzisz machinę siermiężną!






Człowiecze, ty usłysz w sercu swoim zew

On pulsuje w Tobie silniejszy niż krew
Oddaj się Jedności, rozsadź krąg ciemności!






Ludzkie dziecię schwytane w (o)błędny jest krąg

Wali jednak serce wciąż w wolności gong
Gdy wybije godzina, urwie łeb gadzinie!






Ludzkie dziecię schwytane w nieświęty jest krąg

Dzwony usłyszało, wymyka się z rąk
I wielka to minuta, brama do Słońca wykuta! 









13.05.2017.





Widzenie




Dotknęłam myśli miłością

Świata nieziemskiej jasności
Musnęłam sokoła okiem
Czystość krainy wysokiej 
Dotknęłam przeczucia lśnieniem
Światła Innego Istnienia
Poczułam Ciszy obłokiem
Przestrzenie blaskiem szerokie
Ścisnęłam się serca hałasem
Z tęsknoty za Ciszy czasem.
Ścisnęłam się sercem mym chromym
Z tęsknoty za Lśniącym Domem.






16.05.2017.




Jak wyrazić Wzruszenie

Które za serce chwyta
I ściska je aż do krwi?



Jak wyrazić Wzruszenie

Istoty, której pełne bólu wołanie
Zostało wreszcie po tysiącach lat usłyszane?



Jak wyrazić Żar Miłości

Róży, która cudownym zapachem
Dziękuje za to, że może rozkwitnąć w świetle Słońca? 





17.05.2017.





Powiedz tylko Słowo a zostanie uzdrowiona moja dusza

Ty  Słowo wyrzekłeś, iluż Ono wzrusza?
Jedno Twoje Słowo wielkie krzesze światy
Jedną literę rzeknij- spłonie krwi hematyt




Powiedz tylko Słowo a zostanie uzdrowiona moja dusza

Słowo Twoje ukryte przed wzrokiem parweniusza
Złoto Twego Słowa wzrok przywraca jasny
Skieruj Słońce na bielmo oczu nieprzydatnych




Powiedz tylko Słowo a zostanie uzdrowiona ludzka dusza

Twój szept zewsząd dobiega, lecz brakuje uszu
Szepnij Boże Słowo, stop Ikara woski
Niechaj Twoje Słowo pojmie świat nieboski




Powiedz tylko Słowo a zostanie uzdrowiona ludzka dusza

Tyle już wyrzekłeś,  hałas  wciąż Cię zgłusza
Wycisz Boże morza ludzkich głów
Niech zalśni na niebie Księżycowy Nów




Powiedz tylko Słowo a zostanie uzdrowiona ludzka dusza

Jedno Twoje Słowo świat z posad porusza
Tchnieniem swoim Świętym ożyw ludzkie członki
Aby Taniec poczuły powłok ich koronki




Powiedz tylko Słowo a zostanie uzdrowiona moja dusza

Ty Łaski Swej Świętej nikomu nie wmuszasz
Zerwij ze skroni sklepień  zaciemnień kotary
Żeby zapragnęły Słowa Twego Żaru




Powiedz tylko Słowo a zostanie uzdrowiona dusza moja 

Jednym Słowem Swym stopisz, co było jak dwoje
Na Straży Słów Twoich stać muszą Strażnicy
 W krainach, dla których cenne są granice




Powiedz tylko Słowo, które  na Początku było

W czasach, gdy ludzkie dziecię snów jeszcze nie śniło
Powiedz tylko Słowo, ludzką ulecz duszę
Niechaj Twoje Słowo umarłych poruszy




18.05.2017.

Siostrą moją i Bratem najbardziej umiłowanym
Jest ten, który z żarem kołacze w niebios bramę




Siostrą moją i Bratem, z którymi dzielić chce szaty

Są ci, którzy zanim umrą, odchodzą z tego świata

Siostrą moją i Bratem, z którymi stawiać chcę kroki
Są, Ci którzy otulili się Ciszy obłokiem




Siostrą moją i Bratem, z którymi ścieżki krzyżuję

Są Ci, w których święty Głos Ciszy wibruje

Siostrą i Bratem, z którymi splatam swe losy
Są ci, którzy robią wszystko, by Jednym brzmieć głosem

Siostrą i Bratem w  Sercu mym niesionym
Jest ten, który po prawej zawsze staje stronie




Siostrą moją i Bratem najbardziej ukochanym

Jest ten, który Piękno odkrył w żarliwym oddaniu




Siostrą moją i Bratem, z którymi stawiać chcę kroki

Są Ci, którzy swoje rozjaśniają mroki

Siostrą moją i Bratem najbardziej umiłowanym
Jest ten, który wąskiej poszukuje bramy







18.05.2017.

Boże, który Życiem w ziaren przestworzach się tlisz
Pozwól Żywą pozostać w każdej chwili mi
Być Żywym Ciebie dowodem, Żywą popłynąć Wodą

Żywej Rzeki Woda istności wszelkie obmywa wciąż nowa
Żywa nie trzyma w pamięci ni chęci, ni niechęci
Ona Żywa napływa, na Święte Teraz wrażliwa

Boże, który Życiem w przestworzy głębinach płoniesz
Niechaj Żywym Życiem zatli się Twój człowiek
Niech w skroni jego świątyni, Życie Misterium swe czyni

Żywy Umysł strumieniem krystalicznym koi
Nie potrzebuje filtrów Woda z Życia Zdroju
Niechaj umysłu strumienie, bez filtrów pojmują istnienie

Żywy Wzrok przytula ciemność tak jak brzask
Żywe Oczy z Żywych Źródeł czerpią blask
Na co spojrzą, uczczą morzem łask

Boże, który Życiem w ziaren przestworzach się tlisz
Żywym Srebrem Żywej Wody daj mi lśnić 
 Sercem wrażliwym pozwól Ciebie czcić

Do Żywych Krainy powrócić












24.05.20177


Nadszedł moment walki

Na bitewnym kwadracie
Rycerze się ustawili
Którzy nie mogą być braćmi



I biali naprzeciw czarnych

Czarni białych naprzeciw
Biali impuls wydali
Czarni uknuli sprzeciw



Biali chórem anielskim

I trąbą swoich wzywali
A czarni w podziemi ciemnościach
Podstępne intrygi knowali



I toczą rycerze walkę

Gdzie stawką jest dalsze życie
Mocują się na zamiary
Intencje się liczą w tej bitwie



Czarni szyk tworzą okrężny

Pułapkę tkają pajęczą
W której magnesem się lepi
Instynkt chciwości potężnej



I nie chcą czarni wypuścić

Poza krąg  rycerzy białych
Lubią skąpstwa ciasnotę
Lubią pławić się w chwale



I nie chcą czarni wypuścić

Poza krąg białych rycerzy
Lecz białych miecze od Boga
Nie dają ciemności zwyciężyć



I toczy się ta bitwa

Co długo stała patem
Gdy żadna z wrogich armii
Wziąć drugiej nie mogła matem



I nastał czas walki ostatniej

Gdzie sam Bóg pisał strategie
Czarni opór stawiają
Biali muszą się przebić



Wołają biali rycerze

O pomstę i siły do nieba
By czarnych zwyciężyć, prócz woli
Palca Bożego potrzeba








25.05.2017.





Pani Moja, Róża

Zwierzenia pewnego rycerza




Pewnego dnia gdym stał samotny i smutny

Gdym stał wojaczką znużony
Posłyszałem tęskny niewieści głos
Czarowną pieśnią z warowni wznoszony




I odwróciłem ku tej pieśni słuch

Jak kwiat się odwraca ku Słońcu 
A pieśń ta tuliła całe ciało me
Zbroję przenikając, dotknęła mnie w Sercu




I już wiedziałem żem Jej sługą jest

Tylko Ona Serca mego Panią
I że gotów jestem w ogień  rzucić się
I że życie gotów oddać jestem za Nią




I wzrok mój ku komnacie Jej

Lotem orła szybował
Lecz ujrzałem jedynie zasłon zwiewnych sen
Który w okna bramie tajemnie falował




I wzniosłem ku tej bramie tęskny, czysty śpiew

Aby Panią Serca wywabić z komnaty
I ujrzałem przez wzruszenia łzę 
Rąbek jej przepięknej, złotem tkanej szaty




I na kolana padłem i modliłem się

Aby zostać chciała Serca mego Damą
A ona rzuciła ku mnie Róży Pąk
Który przytuliłem do piersi mej łkając




I ruszyłem z Róży darem w drogę swą

Wonią słodką krzepiony
I ściskałem w mych dłoniach pączek Jej
A stopy mnie niosły niczym uskrzydlone




I ruszyłem z Róży darem w bojów wir

A Róża nie więdła z biegiem czasu
Bo rosiłem Jej płatki kryształową łzą
Wiernością karmiłem sukni Jej atłasy




A Róża na Sercu położona mym

Razu pewnego korzenie puściła
I niczym kochanka czuła Serce me
Pędów ramionami subtelnie spowiła




Z zachwytu oniemiałem, dusza ma 

Pod niebo się wzbiła z radości
I rozpaliła się żarem, jaśniejąc jak brzask
Płomieniem się wzniosła na falach wdzięczności




I odtąd zamilkłem, aby słowem mym

Nie spłoszyć cudu tego tajemnicy
I mieczem mym ścinałem chwastów łby
Które blask ukraść chciały- zdusić go w ciemnicy




I wierny jestem każdą myślą mą

Każdym tchnieniem moim, czuciem, gestem
Róży, która rozkwitła w Sercu mym
Abym w końcu mógł wyrzec- Różą Jestem




A gdy wyrzekłem słów tych czar

Gdy wyrzekłem zaklęcie
Przeniknąłem do Róży, gdzie najgłębszy żar
I ujrzałem Jej okiem Panią moją, me Szczęście.











29.05.2017.

Wiele jest ścieżek splątanych

Co głoszą, że wiodą do Boga

Lecz jedna czysta i cicha

Szeptem serca cię woła


Wiele jest dróg uczęszczanych
I tupot nóg na nich głośny
Lecz jedna przez wąska bramę
Wpuszcza pielgrzymów bezgłośnych

Wiele jest ścieżek splątanych
Co głoszą, że wiodą do Boga
Lecz jedna czysta i cicha
Tęsknotą serca cię woła

Wiele jest dróg wydeptanych
Dokoła świętej góry
Kół płaskorzeźbą kreślonych
Lecz jedna wzwyż się kieruje

Wiele jest dróg wydeptanych
Wiele jest ścieżek utartych
Lecz jedna w głąb Światła prowadzi
Cię szlakiem nieprzetartym

Wiele jest ścieżek splątanych
Co głoszą, że wiodą do Boga
Lecz jedna olśnienia błyskiem
Serca ściśnięciem cię woła

I wiesz już, że ją przeniosłeś
W sercu swym jak w szkatule
Wiesz, że schronienie jej dałeś
Przez wcieleń tysięcy bóle

I wiele jest ścieżek nabożnych
Wiele jest ścieżek znanych
Lecz ty już pokochałeś
Żarliwie wąską bramę

A ona tego wezwała
Co serca czystym strumieniem
Wznosił do Boga modlitwy
Z prośbą o wybawienie

A ona tego wezwała
Co serca wielkim szacunkiem
Nie zgarnie jej blasków dla siebie
Lecz chce być dla innych ratunkiem

A ona tego wezwała
Co serca cichą mądrością
Wie, że nie może jej użyć
A kochać płomienną miłością

Bo wiele jest dróg do sławy
Wiele jest dróg do kariery
Lecz jedna jest taka ścieżka
Która odstrasza pozerów

Wiele jest ścieżek splątanych
Co głoszą, że znają Boga
Lecz jedna jest czysta i cicha
Poznania Prawdy Droga





31.05.2017.

Nad skarbonką pieniądz
W blasku Słońca lśni
On manną jest Ziemi 
Czarnym kołem czci




Jak opłatek wyznawcy
Kapłan go cedzi po kapce
I toczy Syzyf ten kamień
Co ręce ma z nim związane

Nad skarbonką pieniądz 
W blasku Słońca lśni
Mamona znacząca
Niewolników sny

I marzy Nowak Jan 
I duszę sprzedaje zań
I kamień swój w górę toczy
A pot zalewa mu oczy

Nad skarbonką pieniądz
W blasku Słońca lśni
On jest okupiony 
Morzem ludzkiej krwi

I mami wciąż kapłan Jana
By życie oddał za pana
I wznosi swe modły Jan 
By portfel wypełnił mu pan

Nad skarbonką pieniądz
W blasku Słońca lśni
On fałszywą komunią
Zdradą czarnej mszy

Oddaje Jan swoje dni
I w nocy i za dnia śni
I czuje się taki mały
W obliczu pieniądza chwały

Nad skarbonką pieniądz
W blasku Słońca lśni
Ofiara spełniana 
Co dzień morzem krwi

Za swoją ofiarę Jan 
Chce aby jego pan
Przyjacielem mu był
Pieczęć sługi zeń zmył

Nad skarbonką pieniądz
W blasku Słońca lśni
Jan chce w manny chwale
Ponad tłum się wzbić

Chce w przestworzach szybować
Wolny od ciągłych obaw
Że pan nań krzywo spojrzy
Ofiary rąk jego nie dojrzy

Nad skarbonką pieniądz
W blasku Słońca lśni
Przejrzyj niewolniku
Zasady tej gry

Niechaj inna religia
Duszę twoją odżywia
Bogu zawierz Innemu
Cały oddaj się Jemu

Nad kielichem opłatek
W blasku Słońca lśni
Tajemne Misterium
Odkupienia win

Oddaj się Bogu Janie 
Co trzeba będzie ci dane
Żebrakiem pierwotnie nie byłeś
Manasa szatę nosiłeś





01.06.2017.

S- jest nową ognia drogą
A- jest świętą trójcą głowy
M-odnową mej miednicy
O- jest Pełnią wśród ciemnicy
T- anteną Radia Bóg
N- skrzydłami jest u nóg
O- jest Pełnią, której łaknę
Ś-  jest Światłem wszystkich Świateł
Ć- cierpienia jest odmianą

Ta Samotność- ciasną bramą




03.06.2017.


Trzy Planety stoją na ślubnym dywanie

Błogosławią Jana, chcą by spojrzał na nie
Trojgiem oczu patrzy z gór na Jana Bóg
Jan ręce wyciąga, by ich dotknąć mógł


Trzy Planety w trójkąt ustawiły się
W gotowości trwają czy to noc, czy dzień
Trzy planety modlitw wysyłają moc
Chcą w jasność odmienić ciemną Jana noc

Trzy Planety matkami są ogrodu róż
One w tyglu świata zapłonęły już
Trzy planety płoną jasnym blaskiem dziś
Oświecają Jana, by mógł z nimi iść

Ach Boże zamkniony w Świętej Trójcy Gwiazd
Ty zbawienie niesiesz, Ty wybawiasz nas
Ach Boże uratuj morze ludzkich głów
Niech Święte Misterium dokona się znów

Trzy Planety płoną w oceanie łez
Jan gotów powitać Boga już dziś jest
Ach Boże nasz Ojcze ześlij Syna nam
Niech Trzy Światła płoną u trzech ludzkich bram

Trzy Planety łaską objawiają się
Alchemicznych Godów świętą niosą pieśń
Trzy Planety płoną Światłem Boga już
Gotowe odmienić bagno w ogród róż

Ach Boże, Ty Światłem w oceanach lśnisz
Ty ludzkie swe dzieci Żywą Wodą chrzcisz
Ach Boże przygotuj Trzech swych Mocy dar
Niechaj się wypełni Zielonych Świąt czar

Trzy Planety płoną pośród niebios mgły
Dwoją się i troją, byś u Boga był
Trzy Planety blaskiem otaczają cię
Wzięły dziś w opiekę świata twego cień

Trzy Planety płoną w morzu ludzkich łez
Misterium Zaślubin gotowe już jest
Trzy Boskie Osoby u progu twych drzwi
Otwórz swoje bramy, Ścieżką Światła idź







06.06.2017.


Nadciąga wicher odnowy, Potężne Tchnienie Ducha

Ono świątynię zniszczy, która się Boga nie słucha

I w trzy dni runie warownia na grząskich piaskach wznoszona
Powali ją ściana wody, falą wzburzenia niesiona

I w trzy dni powstanie Nowa, Świątynia Słowem wzniesiona
Budowla trzech wzniosłych wieży, płomienną modlitwą natchniona

I stanie się zadość Szóstce, co heksagramem się tworzy
A która fałsz zabija, ciemność, co wężem się płoży
I z murów jej zburzonych, powstanie ognistą flarą
Feniks Istoty Wolnej od martwych bytów oparów

I w trzy dni powstanie Nowa, Świątynia Prawdą wzniesiona
Budowla o trzech wzniosłych bramach, Boga goszcząca w swych progach







08.06.2017.


Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek
Nie da się na pól gwizdka
Bo Gnoza najświętsza, najukochańsza
Oddaje nam się wszystka
I nie jest cenne bogacza złoto 
Wkupujące się w Łaskę
Bo Gnoza ceni Wdowi Grosz bardziej
Niz dary dla tlumu poklasku
Ten ktory Rycerzem Rozy Najswietszej
Nie daje pogrześć Słowa

I nie odwraca oczu i uszu
Od wiatru skąd płynie odnowa.



08.06.2017.
Tomek


Świety Gniew

Wzniecaj swoj swiety gniew o moj mily bracie

Zawsze tam gdzie widzisz obłudę i niesprawiedliwość
Badź odwagą naznaczony nawet przy swym kacie
Stój murem za słabymi, zwalczaj niegodziwość

Jesli widzisz, ze w miejscu gdzie swiatynia stoi
Ludzie dewoctwem swoim Boga zabijają
Pokaz im ze z twym swietym gniewem Ty sie ich nie boisz
I ze wkrotce gniew braci na sobie poznają

Jesli tam gdzie swiętość powinna byc cnotą
Ciemnota i obłuda sprawują swe rządy
Okaż swój swiety bunt, by w ciemnosci bloto
Nie runeły calkiem czystej gnozy prądy

Pamietaj by zawsze byc rycerzem gnozy
I Tam gdzie jej swiete strofy profanują
Swą swietlistą zbroje odwagi zalozyć
By mieczem milosci przeciac macki szui

Nigdy nie badz tchorzem swe serce poruszaj
Badz w swej szlachetnosci obroncą słabosci
Nigdy nie stój z boku gdy krzywdzi się Dusze
I wszystko co robisz, rob zawsze z miłosci.



08.06.2017.




Będziemy walić w Dzwony

Dopóki Święty Dźwięk
Dusz naszych nie wyzwoli
Ze starych struktur pęt

Będziemy walić w Dzwony
A Dzwonów Święty Gniew 
Wolność w Sercach obudzi
I Prawda wejdzie nam w krew

Będziemy walić w Dzwony 
Bo Gnoza ma swój miecz
Bo Gnoza ma swoich rycerzy
By zło z nas wygnać precz




15.06.2017.




Dwa trójkąty mocą, ktorą działa Bóg


On niszczy, On tworzy i zasiewa Nów



Dwa trójkaty tworza dwoch sil obcych swiat
Dwa trojkaty, glebą, w niej zakwitnie kwiat
I w szostki polarnej matrycy

Kwiat Pięciolistny kotwiczy

Ziarno, co Światlem się iskrzy
By Pola zasiewać Ciszy

Dwa trójkąty nie ruszą z tych ziem nigdy się
Dwa trójkąty u podstaw, bezowocny bieg

Dwa trójkąty dotknął nadzwyczajny Cud
W ich ziemiach bezpłodnych Ziarno zasial Bog

Dwa trójkąty przemienić się muszą
Gdy człowiek staje się Duszą





20.06.2017.





Zanim pytać zacząłeś

Przemocą wmuszono ci odpowiedzi

I przestrzeń dziecka świętą
Sprofanowała horda myśli
Despotycznie logicznych


Aby świat w posadach swych siedział nadal

Tak, jak siedzi



I świat ten się bólem narzucił

Gdy być musiałeś, jakim cię chciano

A być nie mogłeś, jakim się czułeś

A kiedy mimo wszystko byłeś

Brakiem miłości cię brano



I zastygłeś, zamilkłeś, zamarłeś

W słów nieswoich warstwach

Jak kruchy owad zatopiony w bursztynie

I trwałeś tak bólem zmrożony

Niewiele wiedząc o bólu tego przyczynie



Aż w pewnej chwili świętej

Poczułeś w sercu dźwięczne wzruszenie

Srebrzyste wołanie wody żywej

I łez lawiną opadać zaczęły z ciebie

Powłok fałszywych kruszące się kamienie



I tak opada warstwa po warstwie

Skorupa życia bolesnego

A głosy, które w ciebie wrosły

Wniebogłosy krzyczą

Buntując się, bo żyć pragną

Bytem pasożyta życia spragnionego



I tak spadają kolejne kamienie

I wyrywane są z korzeniami głosy
I cierpi ciało twoje szarpane
Wrzaskiem bytu, który przed
Zgonem się broni o uwagę zabiegając
By ktoś pożałował marnego jego losu

I kochaj siebie w tej pielgrzymce
Do ziemi świętej, która tak cicha
Otulaj siebie miękkim sercem
I również byt ten, co chce oddychać
Bo wszystko żyć chce a to co umiera
Cierpi tak bardzo bólem niechcianym
Otulaj więc wszystko swoją czułością
Bo wszystko tak bardzo chce być kochane

I stań się na powrót czystym dzieckiem
Spoglądaj na życie oczu zachwytem
Chłoń życia strumień pustką niewiedzy
Sercem wciąż nowym, hałasu niebytem






20.06.2017.

Wszystko tu jest skostniałe
Skostniałe na siebie patrzenie
Nie widzisz strumienia żywego
A utwierdzone istnienie

Wszystko tu jakby w kamieniu
Nie widzisz ciągłej przemiany
A widzieć chcesz uparcie
W człowieku byt raz nazwany

Jesteśmy ciągłym przepływem
Jesteśmy świętą przemianą
Imiona, co do nas przywarły
Nie nadążają za zmianą

Jesteśmy żywym strumieniem
Nurtem, co niesie wartko
Drzew starych gałęzie urwane
By stawać się czyst
ą kartą


21.06.2017.

Wstrzymać ziemską dynamikę
W złotą wkroczyć bramę
Złotym Środkiem szlak wytyczyć
Do Miłości Nieznanej


Ciszą drążyć tunel
Na wskroś drzewa dobra i zła
Jak kornik wyrzezbic portal
I odejść z wszechświatów dna


Stopić swój oddech w jedno
Ze Światłem Świętego Słońca
Promieniem w eterze odcisnąć
Pieczęć Dobrego Końca






22.06.2017.

Nie sprzeciwiajcie się złu
W ogrodach Boskiej Miłości
Nie istnieje wszak nic
Ze słabej ludzkiej złości

Nie sprzeciwiajcie się złu
Z miłością wychodźcie naprzeciw
Bo Światło rozpuszcza mrok
Skuteczniej niż pełen zła sprzeciw

Nie sprzeciwiajcie się złu
Szukajcie łagodności
Rozświetlajcie swój mrok
W postawie pełnej czujności

Nie sprzeciwiajcie się złu
Bo to, co na zewnątrz widzicie
Jest wywróconym na wierzch
Wnętrza waszego odbiciem

Nie sprzeciwiajcie się złu
Świat uzdrawiajcie w sobie
Światłem otulcie swój mrok

By zło na zewnątrz uzdrowić


24.06.2017.

Żyjemy w świecie, 
gdzie dobro i zło pomieszane
Gdzie dobrem zło a złem dobro 
zostało nazwane

Żyjemy w świecie lepkich kłamstw, 
Który jak pająk na dusze tka zasadzkę
Żyjemy w świecie, w którym wciąż 
Poruszać musimy się po omacku

I w świecie w którym tak za nie, a nie za tak
Pełnym światłocienia
Zacznijmy od tego co dobre w nas
Od tego, co złe w nas odróżnienia

A gdy oddzielisz od dobra zło
Tak jak odróżniasz lewą od prawej rękę
Będzie Ci łatwiej usłyszeć głos
Który oddziela Miłość od lęku

I Ty pytania zadawaj swe
Zamiast dziecięcej, naiwnej wiary
W tych, którzy pragną byś bezwiedną był
Misternie tkanych oszustw ofiarą

A gdy oddzielisz od dobra zło 
Jak się oddziela od ziaren plewy
Wówczas ukochać też będziesz mógł
Zło, które z chaosu bierze się trzewi

Lecz zacząć trzeba od własnej krwi
Od własnej rzeki pełnej złych treści
I zacząć trzeba nazywać zło
I nie iść więcej tą ścieżką boleści

I kiedy mieć będziesz tak za tak
I nie za nie, bez światłocienia
Powiedzieć będziesz mógł i złu tak
Lecz jako Światło, co wszystko odmienia

Zacznij od siebie, by zmienić świat
Zacznij od Prawdy o samym sobie
I stań się Nocą lśniącą od Gwiazd
A wówczas Słońce da Ci odpowiedź

I staniesz się Słońcem, które swój blask
Widzi we wszystkim, wszystko rozjaśnia
Lecz zacząć musisz od własnej krwi
Bo czyste serce widzi świat jasno


05.05.2017.

Przebudziłem się o świcie
Wpierw do zrozumienia
Wszystkie rozumy zjadłem
Myślałem, że ma to znaczenie

Szeptem jestem ciągłym
Do szpiku przesiąknięty
Płynie we mnie rzeka 
Miliardów słów nieświętych

Przez eony kręcony
W koła świata młynie
Żmijami kąsany
Za grzech mój przez Erynie

A grzechem moim ciemność
Ciemność zapomnienia
Walką więc przesiąkłem
Karą oddzielenia

A głosy ciągle szepczą
Tak jak morze szumi
Wyszumieć je muszę
By treści swe zgubić

I do niebios wołam
W wieczystej udręce
Aby rozpuściły 
Naturę krwi gęstej

Serce już dotknęło 
Świętych Blasków Słońca
I tęsknotą jestem
Tęsknotą gorący

I wiem już, że nic nie wiem
Że nic nie pamiętam
A historia świata
W ciałach mych zaklęta

W morzu ludzkim pływam
Oddychać nie mogę
Wynurzam w świat bogów
Na powierzchnię głowę

I w ciele centaura
Jeszcze uwieziony
A serce już w gwiazdach
Śpiewem ich niesione

Czuję-Światłem jestem
Przez ciemność pojmanym
I brzęczą tak głośno
Niewiedzy kajdany





Ach Słońce Najświętsze
Rozpuść ludzkie morza
By z lepu skał zimnych
Wznieść się w Twe przestworza

Ach Słońce Najświętsze
Ześlij Gnozy Blaski 
Wyzwól biedną ludzkość
Z ciemności potrzasku

Niechaj Chwała Twoja 
Na Ziemi zagości
Niech kryształ rozpuści
Oda do Radości


05.07.2017.

Jestem Ziemi szeptem
Myślą w Nią wplecioną
Jej skały, me kości
Wspólny los dzielony

Jestem życia falą
Pasmem ziaren Boga
Które wicher porwał
Na ziemie, gdzie trwoga

Jestem głosem wielu
Chórem ciał skostniałych
Kakofonią dźwięków
Dalekich od Chwały

Jestem ziarnem ziaren
W ciemność zanurzonym
A Słońce Promienie
Wysyła w te strony 

Jestem sercem, co pękło
Jak Ziemi rozstępy
Aby Światło wypuścić
Z ciemności odmętów

Jestem ziarnem Słońca
Ziemię błogosławię
Błagam o Łaskę końca
Bólu, co nas trawi

Jestem z Ziemią Jednią
Matki nie zostawię
Ona ziarna karmiła
Niech nas Słońce zbawi


05.07.2017.
Czy to, co w górze widzę
Faktycznie nad głową?
A piekła dolne tętnią 
Tuż pod moją nogą?

Czy ciało moje portalem
Złudnego widzenia
Świata, który na zewnątrz zakwitł
Z czyjegoś życzenia?

Czy wszystko, co na zewnątrz
Faktycznie przed nosem?
Misterium związania
Się z cielesnym losem

Czy wszystko jest w środku
Co na zewnątrz- maya?
Ciało me rozdarte
Na dróg dwóch rozstajach

I dlaczego jestem 
Ciągle na granicy
Jaka ma powinność
W światów dwóch winnicach?

Oświeć Boże zamęt
Porządkuj niejasność
Tych, którzy wybrali
Bramę Twoją ciasną

Oświeć Słońce trwogę
Ja prostuję drogi
By niosły do Ciebie
Wciąż dolne me nogi




13.07.2017.



Odnalazłem wyjście z labiryntu
Po milionach obrotów koła
Prawdę najprostszą znalazłem
Która od dawna tak woła


Myśli moje mną nie są
Nie są mną moje pragnienia
Prawdy one nie niosą
A tylko utożsamienia

Odnalazłem wyjście z labiryntu
Ja je lub ono mnie
Teraz jeszcze wyjść trzeba
By Jednym z Prawdą stać się

Wyjście z labiryntu znalazłem
Jestem tak bardzo zdziwiony
Że taka Prawda prosta
Wcieleń zabrała miliony

Osądy moje mną nie są
Nie są nią moje działania
One Prawdy nie niosą
A tylko przeszłości bajania

Nie jestem cieniem spod szafy
Nie jestem dobrem, ni złem
Nie jestem z góry określony-
-to wszystko było snem

Odnalazłem wyjście z labiryntu
Jest poza moją głową
Jest poza więzieniem wspomnień
Jest poza moją osobą

I wszystko tak lekkie się stało
I wszystko stało się jasne
I ciszy sens zrozumiałem
Z klatki wyszedłem ciasnej

Nie wierz żadnej swej myśli
Wierz tylko swoim natchnieniom
Które z serca przychodzą
I blaskiem Słońca się mienią

Odnajdziesz wyjście z labiryntu
Wyjdziesz z klatki zaklętej
Kiedy przestaniesz z myślami
Rozmawiać jak najęty

Myśli niech przelatują
Przez umysł tak jak obłoki
A Ty bądź świadom, że jesteś
Przestrzenią jak niebo szeroką

Odnajdziesz wyjście z labiryntu
Po miliardach obrotów koła
Prawdę tak prostą odnajdziesz
Która od dawna Cię woła






15.07.2017.

Ludzi przypływy
Ludzi odpływy
Tych, co na zawsze jest
Garstka





Ach pozwól, Boże

Na palce włożyć
Miłosne Twoje
Naparstki





Pozwól wyszywać

Boże opowieść
W sercach na chwilę
Spotkanych





O Twej Miłości

Która pozszywa
Rozdarte najbardziej
Rany





Bo tylu ludzi 

Już odpłynęło
Którym nie dałam z
Naparstka





Miłości Twojej 

Ani gwiazdeczki
Zebrała ich się już
Garstka





Ach Boże, pozwól

Kochać najmocniej
Każdą przybyłą 
Falę





Pozszywać pozwól

W tkaninę jedną
Tych, którzy odeszli 
Z żalem





Ach Boże, naucz

Haftu złotego
Który wyszyje szmat 
Świata





Tkać pozwól na krośnie

Dywany miłością
Która pod niebo
Ulata





Ludzi przypływy

Ludzi odpływy
Tych, co na zawsze jest
Trochę





Ach pozwól, Boże

Ocean tworzyć 
Dla rybek, które tak
Płoche





Ach pozwól, Boże

Miłością nasycić
Każde wokoło 
Serce





By strumień osobny

Nie płynął chłodny
I nikt nie czuł się
W poniewierce





Ludzi przypływy

Ludzi odpływy
Faluje ocean 
I szumi





Kołyszą się fale

Radością i żalem
A czas wszystkie pieśni ich
Tłumi





Ludzi przypływy

Ludzi odpływy
Jak szale plotą się
Fale





Płyną do końca

Do Domu Słońca
Aż w sine odpłyną
Dale


30.07.2017.






Pośród nocy ciemnej, otworzyłem oczy

Lewe dla zła czernień, prawe dla dobroci
Błysnęły dwa białka, w nich mandali głębie
Prawdy przeniknęły otchłanie tajemne





Pośród nocy ciemnej, otworzyłem oczy

W piekła dna spadałem, pnąc się ku rozkoszy
A każde widzenie, mrugnięcie przeszywa
I wszelka ma jasność, ciemność wydobywa





Pośród nocy ciemnej, otworzyłem oczy

Błysnęły dwa światła, dwa słupy z chaosu
Dwaj strażnicy losu z głębin wydobyci
Między dołem a górą pełznie wężem życie





Pośród nocy ciemnej, otworzyłem oczy

Dwie świece jaśniały, by zgasnąć wśród mroku
I tak się jarzyłem i w sen zapadałem
Istnieniem karmiłem sępy wygłodniałe





Pośród nocy ciemnej, otworzyłem oczy

A ciemność szydziła z widzeń mych przeźroczy
I tak się tułałem pomiędzy piekłami
Światłem swoim mętny, cień między cieniami





Wśród nocy otwierałem i traciłem oczy

Jak Syzyf, co kamień swój za karę toczy
Rodziłem się, wzrastałem, kwitłem, przekwitałem
Przykuty po wieczność do śmiertelnej skały





Wśród nocy otwierałem i traciłem oczy

Jak Syzyf, co kamień swój za karę toczy
Lecz nie były dla mnie gór strzelistych szczyty
Bo stopy me wplecione w doliny niebytu





Pośród nocy ciemnej, niebo się odkryło

Zza zasłony ciężkiej, Słońce wydobyło
A Słońce promieniem na czole rzeźbiło
Oko trzecie, by życie me pojęło miłość





Pośród nocy ciemnej, otworzyłem oko

Dwoje zakopałem pod ziemią głęboko
I ziarna mych źrenic ślepych dla wieczności
Przepadły na zawsze, oddane nicości





Pośród nocy ciemnej, otworzyłem oko

I górę ujrzałem, jasną i wysoką
I objąłem wzrokiem jej majestat cały
Wyruszyłem w drogę na szczyt pełen chwały





Pośród nocy ciemnej, zamknąłem me usta

Karczuję milczeniem słowa piekłem puste
I pnę się pod górę na szczyt pełen blasku
Upadam, gdy grzęznę w słów niskich potrzasku





Pośród nocy ciemnej, zamknąłem me usta

Wstaję i upadam, słów kusi rozpusta
Upadam i wstaję Słowem podniesiony
Kąsają mnie żmije ze słów mych zrodzone





Pośród nocy ciemnej, otworzyłem serce

I błagam o Ciszę w słownej poniewierce
Im ciszej, tym jaśniej, tym szczyt bardziej bliski
Ach przebacz mi Słońce byt mój wężem śliski





Pośród nocy ciemnej, dnia ujrzałem bramę

I zatracam w drodze życie me szemrane
Pnę się na Golgotę, aby stracić głowę
By szczyt święty zdobyć, życie Słońcem nowe



31.07.2017.





JELEŃ




W drgającej Ciszą przestrzeni, w którą

Baśń wnika szmaragdem tajemnicy
Gdy siedem gór i rzek już przejdziesz,
Król Lasu stoi na strażnicy





Czuły na każde twe drgnienie

Trzepot rzęs go spłoszy, 
On życie zna tajemne,
On Prawdzie patrzy w oczy





A cztery łanie, co w jego

Poświatę są wpatrzone
On w jedno łączy życie
Pojmując je za żony





I zna go tylko przestrzeń

Pozostań nieruchomy
Bo każda myśl to strzała
A on się nie da złowić





I zna go tylko cisza

On płynie w niej żyłami
On jej tajemnym życiem
W koronie jest poznanie





I chłoń świetliste rogi

Bo one są jak krwiobieg
Co wszystko w Jedno łączy
Serc Światła w jeden ogień





I chłoń konarów tętno

Świętego Drzewa Życia
A tylko wolny oddech
Zna Jedni tajemnicę





Popatrz na swoje ręce

Myśliwym jesteś krwawym
I wszystko, co przepływa
We wnyki chciwie wabisz





Popatrz na Króla ręce

Z głowy wyrosłe ciszą
One wzniesione w niebo
Otwarte się kołyszą





I poznasz Życia Prawdę

Gdy dotkniesz- nie przywłaszczysz
Gdy myślą pusty staniesz
Myśliwym być przestaniesz





I poznasz Prawdę Życia

Gdy skończysz być zatorem
Wówczas udrożnisz przepływ
I w Ducha wpłyniesz krwiobieg





I w tej przestrzeni drganiach

W przepływach tych tajemnych
Powrócisz z Królem Życia
Do Wytęsknionej Jedni













07.10.2017.


Wirujący Derwisze
Swym tańcem tkają Ciszę
I pytasz, z czego uwity ten świat
To Derwisz w blaski Światła się wkradł
I zaczarował szat swych łopotem

Krainy Ciche, Krainy Złote




Wirują Derwisze- Dmuchawców Nasiona

Czarują Życie z Pramatki Łona
I wciąż ich otula Najświętsza Cisza
Dbała o miękkość kroków Derwisza
By nie usłyszał pląsów tych ten
Kogo okrutny omotał sen

Świetlisty Derwisz wyciąga dłoń
Do tańca zaprasza
Rzucam się w toń
I wirujemy i Ciszę tkamy
Z gwiezdnych rękawów 
Blask wytrząsamy



19.10.2017.



Gnoza Istotą jest Żywą
Światłem przez Boga zesłanym
By dzieci Jego zbłąkane
Do Życia znalazły Bramę


Gnoza jest Żywą Istotą
Lśniącym Kamieniem Żywym
Ona w Ciszy napływa
Do Dusz Miłością żarliwych

Gnoza jest Bramą Czującą
I nie przekroczy tej Bramy
Kochanek, ktory w intencje
Czyste nieprzyodziany

Gnoza jest Matką Skrzydlatą
W Opiekę Swoją bierze
Tych, którzy zło w sobie skryte
W najświętszej składają ofierze

Gnoza jest Ojcem z mieczem
Co więzy nieświęte przecina
I ból zadaje z Miłości
Jedyna to taka Siła

Gnoza Czystością jest dziecka
I dziecka Wrażliwością
Lgnie do tych, ktorzy są ciepłem
I darzą innych czułością

Gnoza jest Mocą Niebiańską
A tak wrażliwa w Swej Mocy
Dwie dłonie swe spleć w modlitwie
A Gwiazdą zalśni wśród nocy

Gnoza jest Światłoczuła
Wyczuwa Iskierki Tęsknoty
I szybciej mknie niż Światło
Byś poczuł Kojący Jej Dotyk

Gnoza jest Darem Najświętszym
W sercu Twym Jej Świątynia
Ona wskrzesza umarłych
Jej inne imię- Alkimia

Gnoza jest Żywą Istotą
Jest Światlem, co w Ciszy napływa
Bacz, byś Jej nie przeoczył
Gdy w świecie jak ryba pływasz

Boże, niech będą Ci dzięki
Za Miłość, co do nas napływa
Błagamy, by wszystkie Twe dzieci
Wiara objęła żarliwa

Błagamy, by wszystkie Twe dzieci
Gnozy Światło poznały
By Gnozy Portalem Świetlistym
Do Ciebie w Miłości wracały

Gnoza Istotą jest Żywą
Światłem przez Boga zesłanym
By wszystkie Iskry świadomie
Do Źródła wróciły- Amen.





29.11.2017.
Wpłynąłem w Szmaragdu Kolbę
Misterium Alchemika
W Isis łono szczodre, 
Które Rodzi Słońce
I w to, co śmiertelnie gorące
Światła Pulsującym Sercem
Wnika

Wpłynąłem w Szmaragdowe Lasy
W liście szlachetne leżę spowity
Jak niemowlę w Drzewa Życia Atłasy
Owinęły mnie Dłonie Bogini
By odmienić w na powrót bez winy
Światło, Kamień
Lity

Wpłynąłem w Szmaragdu Lśnienie
Rycerzy na Pograniczu
Oni Boskie swe Tchnienie
Zaklęli w kryształów cele
By dusze, których w Krainach Umarłych tak wiele
Oglądać znów mogły Boga
Oblicze

Wpłynąłem w Jezioro Szmaragdowe
Zielone wśród skał oko
Ono ujrzeć gotowe
W przykutym do skał wszetecznych
Tego, który w przestworzach słonecznych
Jak sokół szybował
Wysoko

Wpłynąłem w Szmaragdu Kolbę
Łono Alma Mater
Która Owoce rodzi Dobre
Jako Wierna Ojca Połowica
I oddech mój Światłem przesyca
By więcej był czymś niż
Wiatrem




01.12.2017.




Wśród nocnej ciszy

Gdy myśl twoja śpi

Boski Stroiciel
Prostuje ci sny


Wśród ciszy nocy
Miękkiej jak mgła
On słuch twój ostrzy
By uciszyć fałsz

Wśród nocnej ciszy
Kołysze się Dzwon
On sercu twojemu
Nadaje Ton

Wśród ciszy nocy
Od początku do końca
Stroiciel jednoczy
Pieśni Matki i Ojca

Wśród ciszy nocy
Prostą struną stań
I w strumieniach Mocy
Wróć do Źródła Drgań

Wśród nocnej ciszy
Niechaj Czysty Ton
Drogę ci wskazuje
Bo wzywa cię Dom

Wśród nocnej ciszy
Niechaj Czysty Śpiew-
Twe serce usłyszy-
Domu Święty Zew


15.12.2017.
Na pograniczu snów i jawy, 
Gdzie mara krwawa ze złotem się styka
Jak skała czeka Zakon Łaskawy
Który przyoblekł szaty strażnika

I choć krwią gęstą jesteś zalany
I wąż twoj ma siedem nieświętych paszczy
Strażnik Najświętszy tęsknotę wypatrzy
I odtąd jesteś uratowany

A w Domu Boga mieszkań jest wiele
I tam jest Dom twój, gdzie twoje serce
Muszą więc istnieć barwne kobierce 
Komnat gościnnych w Żywym Kościele

I każdy Brat w Nim szlachetnym kamieniem
Który wibruje Tonem Najświętszym
A mógłby wszakże zostać już większym
Lecz wybrał być ci Życia Strumieniem

Na pograniczu snów i jawy
Gdzie mara twa krwawa chaos kreuje
Zdmuchnij sen z powiek nazbyt jaskrawy
I pochwyć linę, co Światłem wibruje

Bo w Domu Boga mieszkań jest wiele
I czeka Ciebie świetlista komnata
Zaprzestań śnienia o krwawych szatach
Kamieniem powstań w Żywym Kościele








Wierszyk dla Małego Gnostyka 



Skrzaty z Szafy



Spójrz w me oczy, Przyjacielu

Bo to chwila bardzo ważna
Sekret pozna ten niewielu
Sprawa nader jest poważna

O! Już patrzysz w moje oczy
Widzę oczek Twoich Światło
Jakie piękne! Już Ci ufam!
Sekret wyznać będzie łatwo!

Teraz zamknij swe powieki
Tak jak się zamyka drzwi
Właśnie wszedłeś do krainy
Gdzie mieszkają piękne sny

Teraz zobacz, że myśl Twoja
Ma skrzydełka albo nogi
Latać może tak jak motyl
Lub też trzymać się podłogi

Gdy już możesz myślą swoją
Przenieść się w dowolny świat
Pomyśl najpierw o swym domu
Jest w nim szafa? Ma sto lat?

Gdy jest w Twoim domu szafa
Bardzo stara, lub też nowa
To, powiadam Ci, masz szczęście!
Ktoś magiczny w niej się chowa!

Gdy noc ciemna za oknami
I rodzina błogo śpi
Jest ktoś kto pracuje żwawo
Zamiast śnić bajkowe sny

Pewnie teraz myślisz sobie:
Kto to taki może być?
Zatem zaraz Ci odpowiem
Czary, mary! Raz, dwa, trzy!

W szafie Twojej ulubionej
Tajne przejscie jest do świata
Gdzie mieszkają małe ludki
Czy slyszałeś coś o skrzatach?

To ludziki są maleńkie
Jak najmniejszy Twój paluszek
Ale nie ten u Twej ręki
Lecz u stópki, rzec Ci muszę

Taki ludzik maciupeńki
Buźkę jak i Ty, ma słodką
I błyszczące gwiazdki oczu
Nosek jego zaś jest kropką

A na główce ma czapeczkę
Tak czerwoną jak jabłuszko
I wygląda ona calkiem
Jak zwrócone w dół serduszko

Gdy zapada ciemna noc
I już cały dom Twój śpi
Wyskakują z szafy skrzaty
Czary, mary! Raz, dwa, trzy!

Teraz mocniej zamknij oczka
I wyobraź sobie chmurki
Myśl o tęczowych obłoczkach
Ktore w gorze płyną ciurkiem

Takie własnie barwne chmurki
W nocy skrzaty produkują
I puszczaja je jak bańki
One w domu Twym wirują

Każda chmurka jest jak buźka
Najpromienniej uśmiechnięta
W każdej chmurce najpiękniejsza
Myśl radosna jest zakleta

I gdy dobrze zamkniesz oczy
Ujrzeć możesz chmurek stadko
Ktore z kuchni do pokoju
Płyną cicho, płyną gładko

Gdy wiec smutno jest Ci czasem
Lub się złoscisz jak diabełek
Pomyśl o obłoczkach jasnych
Ktorych domek Twój jest pełen

Gdy w obłoczek taki wejdziesz
On Twój smutek zniknie w mig
I zabierze Twe zmartwienie
Czary, Mary! Raz, dwa, trzy!

Bo to praca jest krasnali
By wytwarzać jasne myśli
Przyjaciele nasi mali
Usmiech słodki swój im wyślij

Dzieki skrzatom na tym świecie
Jest na kazdy smutek rada
Więc się nie martw nigdy długo
Tylko z chmurkami pogadaj

Zamknij oczy, Przyjacielu
Wejdź w wewnętrzne swoje sny
Tam baśniowa jest kraina
Czary, mary! Raz, dwa, trzy!

16.01.2017.



RAJSKI PTAK
Pękła łupina powiek
i zajaśniało moich oczu Słońce

Bóg tchnął w nie promieni sekwoje
By ziarna powiązać mogły 
Początek święty z końcem
I rozkwitły w ogrodzie mym róże
Lilie, kosmosy i kwiaty paproci

Szmaragdem rozbłysły baśnie
Rozdzwoniły się srebrzyście gwiazdy
Tysiąca i jednej nocy
I rajski ptak przyfrunął
Zwabiony szeptaniem fontanny

Rzuciłem się dłoni klatką
W zachwycie swoim zachłanny
I w muszli zagrała melodia
Wiatru co śmiechem wibruje

Gdy schwycisz, przestaniesz podążać
Śmierć jadem swym cię zatruje



Sacred Silence of Shambalah
Świetlisty Bracie
Z ciał naszych snu
Niech Sen Twój Piękny
Się ucieleśni
Niech ludzkie serca
Grają z Twych nut
Wzniosłe, potężne
Jedności Pieśni



Niech ludzkie serca

Wzniosą się wzwyż
I niech szybują
Wraz z sokołami
Niech Prawspomnienie
Ożyje w nich
Miłości Boskiej 
Nad podziałami

O Biały Orle
Szybujesz w sen
I we śnie Ciebie
Widzimy w blasku
Otulasz Ciszą 
Zraniony cień
By Jedność nastała
O Słońca brzasku

Świetlisty Bracie
Z ciał naszych snu
Niech Sen Twój Piękny
Się ucieleśni
Niech ludzkie serca
Ulecą hen
W przestrzenie Boskiej
Jedności Pieśni

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ręce Duszy

 Ręce Duszy Emilia Wróblewska - Ćwiek (Artykuł ukazał się w czasopiśmie Logon) Dusza człowieka otrzymała dwie ręce: lewą miała wyciągać w gó...