środa, 21 listopada 2018

Pokarm dla Duszy


Pokarm dla Duszy

Człowiek to istota złożona z dwóch przeciwstawnych pierwiastków: ziemskiego i duchowego. Jak mówili wtajemniczeni wszechczasów, między nimi nie może być mowy o zgodzie i pojednaniu. "Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi", jak głoszą słowa Ewangelii św. Mateusza.

Współczesny człowiek służy wprawdzie  jednemu "panu", lecz nie jest to "pan", o którego chodzi. Człowiek współczesny jest niewolnikiem swej ziemskiej, doczesnej, egocentrycznej świadomości. Innej nie zna. Jako wierzący, może być, co prawda, świadom istnienia Boga, lecz tego umieszcza na ogół na zewnątrz siebie i nie dopuszcza myśli, że boski pierwiastek mógłby przemawiać i wzrastać w nim samym. A jeśli już nawet dopuści, że głos sumienia jest czymś na podobieństwo głosu Boga w jego wnętrzu, jest to głos Boga Jahwe, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Jest to dialektyczny głos, wynikający z uwarunkowań społecznych, ewolucyjnych, kulturalnych, edukacyjnych doczesnej duszy. W zjawisku tym nie ma niczego wyzwalającego. Jest to bowiem głos, którego podstawą jest lęk przed karą, przed przykrymi dla "ja" konsekwencjami.

Gdy jednak człowiek staje się wrażliwy na Ten Inny głos przemawiający do niego z ukrycia, do jego drzwi puka Gnoza i Jej objawiające Światło. To ostatnie zaczyna prowadzić go na ścieżce do rozpoznania siebie i odróżnienia mieszkającej w nim zwykłej, niższej natury od  Natury Wyższej, jaką jest Dusza Duchowa. Im lepiej pozna swe niższe ja, tym łatwiej potem odróżniać je będzie od tego, co wysokie i święte,

Zanim jednak osiągnie w tym mistrzostwo, przez pewien okres czasu trwa w pomieszaniu. Zapomina, że nie żyje już dla siebie, dla swych przyjemności, zachcianek i pragnień, lecz dla Czegoś zupełnie odmiennego. Jego dzień składa się z sumiennego wypełniania doczesnych obowiązków, z czego jest często dumny, oddawania się rozrywkom, przyjemnościom, czynienia zadość różnym narodowym, świeckim, czy religijnym tradycjom i własnym przyzwyczajeniom, zaspokajania własnych ambicji. W tym wszystkim bardzo mało przestrzeni pozostaje dla duszy.

Gdy taki człowiek zostaje skrytykowany, broni zaciekle swojego terytorium, swojego "ja", swoich poglądów, swoich racji i praw i nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jak lew broni tego, co miało w nim maleć i umierać. Dusza nie działa w ten sposób. Jest tą  przysłowiową "cnotą, która krytyk się nie boi". Dusza i Gnoza nie potrzebują "obrońców" One bronią się same. Bronią się ciszą i chwałą. Bronią się doskonałością. 
Dlatego gdy chcemy cichnąć i maleć, potrzebujemy wciąż trzymać na posterunku ostrą jak brzytwa czujność. "Który aspekt mej istoty karmię w danej chwili? "

Na ścieżce pojawiają się pokusy. O głosie duszy zawsze się mówi, że przemawia do nas w Ciszy lub cicho. Ego jednak również potrafi przemawiać cicho. Jego podszepty i nieczyste intencje wślizgują się często podstępnie i niepostrzeżenie, jak węże i potrzeba dużej czujności i samoobserwacji, by je wychwycić. Ego nie chce dać za wygraną. Chce nakarmić się przy każdej nadarzającej się okazji. I tak naprawdę "karmienie" jest tu słowem kluczem.

Każdy, zrodzony z natury człowiek, ma swoje mechanizmy zdobywania pokarmu, energii dla swojego "ja", które chce i potrzebuje być kimś szczególnym i wyjątkowym. Pożywienie to pozyskuje z zewnątrz. Może  nim być np.  odbicie swej własnej osoby "w oczach" innych ludzi, świata, społeczeństwa, narodu, rodziny, itd. Możemy mieć wiele takich mechanizmów. Z niektórymi rozstajemy się szybko, z innymi bardzo długo. Stają się one naszą piętą achillesową, kajdanami, które przykuwają nas do tego świata. Możemy karmić się władzą, pozycją, autorytetem, posiadaną wiedzą, pieniędzmi, przyjemnościami, kręgiem znajomych, statusem społecznym, atrakcyjnym partnerem, urodą, wyjątkowym talentem, pasją, hobby, zamiłowaniem do czegoś, posiadaniem czegoś oryginalnego. Każdy z nas ma swój "skarb", którego kurczowo się trzyma i bardzo boi się puścić. Ten skarb daje nam poczucie bezpieczeństwa. Jest często kompensacją jakiejś zapisanej w mikrokosmosie traumy. Puszczenie go jest przerażające jak skok w przepaść.

Pokarm ten bowiem jest nam, naszemu "ja" potrzebny do życia jak tlen,.. Uwarunkowani trwającym przez eony czasu lękiem, boimy się zawierzyć.Dlatego umieranie nie jest łatwe. Wymaga ciągłej, pracy, wysiłku i odwagi Całe szczęście, wciąż napływa pomoc.

Płynie ona z innego źródła energii- z tryskającej, nieskończonej fontanny boskiego Światła. Dostęp do niej mamy w swym własnym wnętrzu. Gdy czynimy wysiłek, by pokonać siebie, Światło daje nam odwagę do Ciszy. Daje nam siłę do tego, by puszczać, by przekraczać swe przywiązania, ograniczenia, ciasne poglądy, wizje własnej osoby, wizerunki społeczne. Daje odwagę, by iść własną drogą, często boleśnie różniącą się od drogi ludzi, na których nam zależy, co sprawia, że stajemy się dla nich obcy, dziwni, nawiedzeni, niezrozumiali, nieatrakcyjni, śmieszni. Są to iluzje ludzi, którzy jeszcze nie pojmują, że jesteśmy kimś więcej niż ciałem, krwią, myślami i emocjami. 

Światło daje siłę, by mimo bólu "ja" płynącego z oceny, z jaką się spotykamy ze strony innych, rozumieć ich, rozumieć siebie i mieć pokój w sercu, wolność od walki i samoobrony. Wolność od "oko za oko, ząb za ząb".

Gnoza jest potęgą. Duch jest potęgą. Gnoza jest Duchem. Potężnym Duchem totalnie nas przemieniającym. Spójrz, jak to życie szybko przemija a wraz z nim nasza ziemska jaźń. Za kilka- naście, dziesiąt lat nie będzie po nas śladu. To Duch jest wieczny, To Duszę trzeba karmić i z nią się utożsamiać. I jeśli tylko podejmiemy taką decyzję, Gnoza ześle nam Święty, Nowy Chleb, którym karmić będziemy to, co w nas Czyste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Grzech"

"Grzech" Na pytanie o to, czym jest Gnoza, można udzielić wielu prawdziwych odpowiedzi. Jedną z nich będzie stwierdzenie, że ...