czwartek, 22 listopada 2018

"Grzech"


"Grzech"

Na pytanie o to, czym jest Gnoza, można udzielić wielu prawdziwych odpowiedzi. Jedną z nich będzie stwierdzenie, że Gnoza jest Duchem, świętym Tchnieniem Pierwotnego Źródła przenikającym wszystkie Jego emanacje, począwszy od tych najwyższych, a skończywszy na naszej- najniższej.

I pomimo, że Tchnienie to wciąż owiewa nasz świat, my jesteśmy tak zablokowani, zamknięci i uwięzieni w swych energetycznych skorupach, że nie jesteśmy w stanie Nim oddychać. A nawet jesli znajdzie się Ono w naszych płucach, to po przejściu przez nasz zdegenerowany system, zostanie zbrukane i zanieczyszczone naszą wibracyjną jakością.

W porównaniu z Duchem, każdy z nas jest grzeszny. Słowo " grzech" kojarzy nam się często z umoralniającymi tekstami, kazaniami, wpędzaniem w poczucie winy. Tu jednak nie chodzi o to, by komukolwiek pogorszyć samopoczucie lub zmuszać go do zmiany zachowania lecz o uświadomienie, jak bardzo nasza natura odbiega od natury boskiej.

Po grecku " grzech" to "armatia"- słowo nawiązujące do nieudolnego strzelania z łuku i chybiania celu. Widzimy tutaj, że grzechem nie muszą być od razu wielkie sprawy, lecz również te codzienne, najzwyklejsze, błahe słabostki. Grzechem przesiąknięci jesteśmy od stóp do głów, nasze wibracje bowiem nie są zestrojone z tonem Źródła; są fałszywą melodią, rozstrojonym instrumentem,  nietrafianiem w dźwięki, czyli- chybianiem celu.

Człowiek chybia celu całym swoim stanem bytu, jakością wibracji i z tym wiążą się jego "grzeszne" działania. Chybia celu bo nawet nie celuje w tarczę na przykład wtedy, gdy zatraca się w dialektyce. Marnuje czas na głupstwa, zamiast zająć się tym, co istotne- Samopoznaniem. Samopoznanie jest bramą do poznania Boga. Można zapytać, komu w dzisiejszych czasach na tym zależy? Tymczasem cóż może być bardziej fascynującego i pięknego niż odnalezienie Boga w sobie i nawiązanie z Nim kontaktu?

Poszukujący człowiek rozpoczyna od Poznania swojego niższego "ja" i w ten sposób przygotowuje się do Poznania swej prawdziwej jaźni. Owo samopoznanie wymaga szczerości względem samego siebie i odsłaniania prawdziwych intencji stojących za własnym zachowaniem. Ciągła samoobserwacja i poznanie zarówno tego,  co niższe jak i tego, co wzniosle w nas jest Gnozą, jest działaniem dostrajającym nas do Ducha; jest przeciwieństwem grzechu.

Dopóki będziemy uparcie " chybiać",  robić nie to, co trzeba, zajmować się wszystkim innym, tylko nie wyzwalającą aktywnością, dopóty nasz rozwój stać będzie w miejscu a my marnować będziemy kolejne drogocenne chwile na kreowanie sobie i innym przesyconego grzechem i cierpieniem świata.

środa, 21 listopada 2018

Boska Wola


Boska Wola

Człowiek gnostyczny to taki, który, na podobieństwo św. Jana, rezygnuje z własnej woli i stara się realizować wolę Boga przemawiającego do niego w sercu. Rezygnacja z własnej woli ma jednak jeszcze jeden aspekt, jakim jest akceptacja wszystkiego, co przynosi los, przyjmowanie tego bez oporu, lęku, gniewu, buntu, żalu, osądzających myśli, rozgoryczenia, narzekania, etc.

Rozwój idzie w tym świecie zawsze w parze z Pokorą. Pokora zaś to umiejętność przyjmowania cierpienia z podniesionym czołem. Człowiek musi wiedzieć, jaki rodzaj cierpienia prowadzi do Rozwoju. Do Rozwoju prowadzi cierpienie wynikające z demaskowania i uśmiercania ego.

Człowiek, który akceptuje wszystko, co go spotyka jest Pokorny. Pokora ta wymaga bardzo głębokiego zawierzenia Bogu i ufności w to, że Jego Światło nas prowadzi.

Dla człowieka utkanego z tej Natury, Pokora nie jest biernym aktem lecz wręcz przeciwnie- wyzwaniem. Człowiek musi bowiem w każdej chwili swojego życia obserwować siebie i uwalniać się od oporu, który stawia życiu. Jest to psychologiczna praca nad sobą.

W momencie, gdy osiągniemy stan pełnej akceptacji i wolności od stawiania oporu, będzie to znak, że staliśmy się doskonali, że całą.naszą istotą zawładnął Bóg. Niech żyje Sol Invictus!

Pokarm dla Duszy


Pokarm dla Duszy

Człowiek to istota złożona z dwóch przeciwstawnych pierwiastków: ziemskiego i duchowego. Jak mówili wtajemniczeni wszechczasów, między nimi nie może być mowy o zgodzie i pojednaniu. "Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi", jak głoszą słowa Ewangelii św. Mateusza.

Współczesny człowiek służy wprawdzie  jednemu "panu", lecz nie jest to "pan", o którego chodzi. Człowiek współczesny jest niewolnikiem swej ziemskiej, doczesnej, egocentrycznej świadomości. Innej nie zna. Jako wierzący, może być, co prawda, świadom istnienia Boga, lecz tego umieszcza na ogół na zewnątrz siebie i nie dopuszcza myśli, że boski pierwiastek mógłby przemawiać i wzrastać w nim samym. A jeśli już nawet dopuści, że głos sumienia jest czymś na podobieństwo głosu Boga w jego wnętrzu, jest to głos Boga Jahwe, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Jest to dialektyczny głos, wynikający z uwarunkowań społecznych, ewolucyjnych, kulturalnych, edukacyjnych doczesnej duszy. W zjawisku tym nie ma niczego wyzwalającego. Jest to bowiem głos, którego podstawą jest lęk przed karą, przed przykrymi dla "ja" konsekwencjami.

Gdy jednak człowiek staje się wrażliwy na Ten Inny głos przemawiający do niego z ukrycia, do jego drzwi puka Gnoza i Jej objawiające Światło. To ostatnie zaczyna prowadzić go na ścieżce do rozpoznania siebie i odróżnienia mieszkającej w nim zwykłej, niższej natury od  Natury Wyższej, jaką jest Dusza Duchowa. Im lepiej pozna swe niższe ja, tym łatwiej potem odróżniać je będzie od tego, co wysokie i święte,

Zanim jednak osiągnie w tym mistrzostwo, przez pewien okres czasu trwa w pomieszaniu. Zapomina, że nie żyje już dla siebie, dla swych przyjemności, zachcianek i pragnień, lecz dla Czegoś zupełnie odmiennego. Jego dzień składa się z sumiennego wypełniania doczesnych obowiązków, z czego jest często dumny, oddawania się rozrywkom, przyjemnościom, czynienia zadość różnym narodowym, świeckim, czy religijnym tradycjom i własnym przyzwyczajeniom, zaspokajania własnych ambicji. W tym wszystkim bardzo mało przestrzeni pozostaje dla duszy.

Gdy taki człowiek zostaje skrytykowany, broni zaciekle swojego terytorium, swojego "ja", swoich poglądów, swoich racji i praw i nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jak lew broni tego, co miało w nim maleć i umierać. Dusza nie działa w ten sposób. Jest tą  przysłowiową "cnotą, która krytyk się nie boi". Dusza i Gnoza nie potrzebują "obrońców" One bronią się same. Bronią się ciszą i chwałą. Bronią się doskonałością. 
Dlatego gdy chcemy cichnąć i maleć, potrzebujemy wciąż trzymać na posterunku ostrą jak brzytwa czujność. "Który aspekt mej istoty karmię w danej chwili? "

Na ścieżce pojawiają się pokusy. O głosie duszy zawsze się mówi, że przemawia do nas w Ciszy lub cicho. Ego jednak również potrafi przemawiać cicho. Jego podszepty i nieczyste intencje wślizgują się często podstępnie i niepostrzeżenie, jak węże i potrzeba dużej czujności i samoobserwacji, by je wychwycić. Ego nie chce dać za wygraną. Chce nakarmić się przy każdej nadarzającej się okazji. I tak naprawdę "karmienie" jest tu słowem kluczem.

Każdy, zrodzony z natury człowiek, ma swoje mechanizmy zdobywania pokarmu, energii dla swojego "ja", które chce i potrzebuje być kimś szczególnym i wyjątkowym. Pożywienie to pozyskuje z zewnątrz. Może  nim być np.  odbicie swej własnej osoby "w oczach" innych ludzi, świata, społeczeństwa, narodu, rodziny, itd. Możemy mieć wiele takich mechanizmów. Z niektórymi rozstajemy się szybko, z innymi bardzo długo. Stają się one naszą piętą achillesową, kajdanami, które przykuwają nas do tego świata. Możemy karmić się władzą, pozycją, autorytetem, posiadaną wiedzą, pieniędzmi, przyjemnościami, kręgiem znajomych, statusem społecznym, atrakcyjnym partnerem, urodą, wyjątkowym talentem, pasją, hobby, zamiłowaniem do czegoś, posiadaniem czegoś oryginalnego. Każdy z nas ma swój "skarb", którego kurczowo się trzyma i bardzo boi się puścić. Ten skarb daje nam poczucie bezpieczeństwa. Jest często kompensacją jakiejś zapisanej w mikrokosmosie traumy. Puszczenie go jest przerażające jak skok w przepaść.

Pokarm ten bowiem jest nam, naszemu "ja" potrzebny do życia jak tlen,.. Uwarunkowani trwającym przez eony czasu lękiem, boimy się zawierzyć.Dlatego umieranie nie jest łatwe. Wymaga ciągłej, pracy, wysiłku i odwagi Całe szczęście, wciąż napływa pomoc.

Płynie ona z innego źródła energii- z tryskającej, nieskończonej fontanny boskiego Światła. Dostęp do niej mamy w swym własnym wnętrzu. Gdy czynimy wysiłek, by pokonać siebie, Światło daje nam odwagę do Ciszy. Daje nam siłę do tego, by puszczać, by przekraczać swe przywiązania, ograniczenia, ciasne poglądy, wizje własnej osoby, wizerunki społeczne. Daje odwagę, by iść własną drogą, często boleśnie różniącą się od drogi ludzi, na których nam zależy, co sprawia, że stajemy się dla nich obcy, dziwni, nawiedzeni, niezrozumiali, nieatrakcyjni, śmieszni. Są to iluzje ludzi, którzy jeszcze nie pojmują, że jesteśmy kimś więcej niż ciałem, krwią, myślami i emocjami. 

Światło daje siłę, by mimo bólu "ja" płynącego z oceny, z jaką się spotykamy ze strony innych, rozumieć ich, rozumieć siebie i mieć pokój w sercu, wolność od walki i samoobrony. Wolność od "oko za oko, ząb za ząb".

Gnoza jest potęgą. Duch jest potęgą. Gnoza jest Duchem. Potężnym Duchem totalnie nas przemieniającym. Spójrz, jak to życie szybko przemija a wraz z nim nasza ziemska jaźń. Za kilka- naście, dziesiąt lat nie będzie po nas śladu. To Duch jest wieczny, To Duszę trzeba karmić i z nią się utożsamiać. I jeśli tylko podejmiemy taką decyzję, Gnoza ześle nam Święty, Nowy Chleb, którym karmić będziemy to, co w nas Czyste.

Poziomy Boskiej Màdrości


Poziomy Boskiej Mądrości

Istnieje wiele poziomów boskiej mądrości, wiele jej emanacji. Każdy z tych poziomów jest połączony z pozostałymi jednym potężnym tchnieniem Ducha, lecz mimo to każda emanacja rządzi się innymi prawami. I bywa, że to, co jest mądrością na wyższym poziomie, zastosowane na niższym jest przejawem ignorancji, głupotą i odwrotnie.

Jeśli za szybko chcemy przejść do najwyższych prawd, głoszonych przez mędrców, zaprowadzi nas to na manowce.
To tak, jakby dziecko na poziomie podstawówki nauczyło się na pamięć równania matematycznego z poziomu szkoły wyższej. Teoretycznie znałoby rozwiązanie równania i przebieg działania, lecz w praktyce nie wiedziałoby tak naprawdę nic Gdyby w tym momencie uznało, że wie już wszystko i spoczęło na laurach, trwałoby wciąż w matematycznej ignorancji.

Przyjrzyjmy się na przykład zdaniu z Asztawakra Gity- dzieła, będącego perłą, objawieniem najwyższej prawdy, niezwykłą pomocą na ścieżce rozpoznawania Absolutu:

"Świadomy wielości opinii i poglądów głoszonych przez różne religie, systemy filozoficzne oraz wielkich wieszczów, joginów i świętych, bądź całkowicie obojętny na pragnienie zgłębiania wiedzy pism i podejmowania rozmaitych praktyk duchowych. Zanurz się w ciszy bezruchu."

Czy współczesny człowiek może zastosować się do tych słów? Czy jego wiecznie aktywny umysł oraz rzeczywistość, w której żyje z jej wymaganiami, pozwolą mu na rzeczywisty bezruch i ciszę, w której połączy się z Bogiem? Oczywiście, że nie. Nauka ta możliwa jest do urzeczywistnienia dopiero na poziomie człowieka o nowej duszy, żyjącego z innych eterów, zmierzającego do całkowitego połączenia się z Duchem, a nie człowieka w obecnym stadium świadomości. 

Kolejne zdanie z tego dzieła:
"Stałem się obojętny zarówno na przywiązanie jak i na wyzwolenie. Nie czuję nawet pragnienia ostatecznego wyzwolenia." Jeżeli człowiek o duszy naturalnej, czyli ziemskiej- tej, którą mamy wszyscy, dopóki nie przejdziemy procesu przemiany duchowej, chciałby w tym naśladować mistrza, byłoby to pustą imitacją. Doprowadziłoby to go donikąd. Na tym poziomie bowiem konieczne jest skanalizowanie, ukierunkowanie wszystkich swych pragnień w jedno wielkie pragnienie wolności, pragnienie Ducha, wyższego świata, tęsknotę za Domem.

Takich przykładów jest więcej. Nie będziemy ich tu przytaczać, bo tu chodzi o zrozumienie pewnego mechanizmu, a nie mnożenie słów. Oczywiście wzniosłe duchowe teksty (jak Asztawakra Gita) z wyższych poziomów, warto jest czytać, bowiem dostrajają nas one do wyższego zrozumienia, wnikają w nas głęboko swym Światłem i zasiewają w naszej istocie duchowe ziarna. Należy jednak intuicyjnie się w nie wczuwać, czytać nie dosłownie a wyławiać prawdę zawartą pomiędzy wierszami i wiedzieć, jakie działanie jest wyzwalające na danym etapie ścieżki.

Gnoza


Gnoza

Gnoza nie jest wiedzą intelektualną. Jest wiedzą, która bierze w objęcia całą istotę człowieka, żądając od niego oddania całego siebie. Gnoza wymaga od ucznia dawania, totalnego poświęcenia. Tak jak ona cała oddaje się ludzkości.

Gnoza jest Tchnieniem Najwyższego. Wnika w całe ciało uświęconym powietrzem, chwyta za serce, oczyszcza odczuwanie i pragnienia, dobija się do głowy i żąda zmiany myślenia.

Bywa jednak, że człowiek nie chce dostroić się do Gnozy. Chce, by Gnoza mu służyła na jego warunkach. Tak jak chciwa żona rybaka w gnostycznej  Bajce o Rybaku i Złotej Rybce. Człowiek nie chce oddać swojego brudu, swych nieczystych nawyków, przyzwyczajeń, pragnień. Nie chce się zmienić. Nie chce umrzeć. Chce żeby Gnoza zapewniła mu wygody, splendor i chwałę.

Może używać tej wznioałej mądrości, by karmić nią swój umysł. Wówczas gromadzi jak chomik intelektualną wiedzę (gnostyczną jak mu aię zdaje) i w swym mniemaniu staje się mędrcem. Patrzy z góry na tych, których "policzki" są mniej wypchane ;-) W oczach ludzi moze cieazyc się szacunkiem i powazaniem, jednak w oczach Gnozy pozostaje głupcem. Chciwym głupcem, który wypchał sobie usta i żołądek tak wielką ilością jedzenia, że jego system nie jest w stanie go przetrawić.

Gnoza jest pokarmem, manną ktora płynie z nieba i którą uczeń ma za zadanie strawić, by mogła stać się jego ciałem i krwią, jego elektrycznością i światłem aury. Jeśli uczeń nie chce trawić a wzbogacać swoje spiżarnie, straci wszystko łącznie ze zdrowiem i na końcu życiem. Gnozę trzeba czuć i miłować całym sercem, każdą myślą i czynem. Kochać nad życie. I wtedy ukazuje nam Ona swoją niesamowitą magię, obsypuje darami i błogosławieństwem.

Gnoza nie jest wiedzą intelektualną. Jest mądrością daleko przekraczającą ludzkie rozumowanie i logikę. Najlepiej zrozumie ją serce z jego intuicją i odczuwaniem. Gmozy nie da się ubrać w słowa, ona jesr niepojęta.
I w tej wielkości, która sięga od ziemi do nieba człowiek znajduje oparcie, schroniemie, drogę i nowe życie. Gnoza jest potężną mocą przemiany. Jest nowym Powietrzem. Co z tego, ze będziesz znał na pamięć wszystkie techniki oddechowe z całego świata, jeśli nie nauczysz się o!dychać?

Matrix - odbity świat



Matrix - odbity świat

Świat, w którym żyjemy jest lustrzanym odbiciem dziewiczej, boskiej siódmej sfery kosmicznej, zwanej świętą dialektyką. Ta ostatnia jest najbardziej oddaloną od Źródła boską sferą, co oznacza, że ma najniższe wibracje ze wszystkich boskich światów i dlatego tylko w niej mogło dojść do odstąpienia istot, dzieci Boga, od Boskiego Planu; do buntu.

W ciągu eonów lat ludzie powołali do istnienia potężne, nieboskie, niszczące siły, które stały się niebezpieczne dla całego boskiego stworzenia. I dlatego trzeba było oddzielić ich świat od reszty Boskiego Ładu i stworzyć plan ratunkowy dla ludzi zniewolonych wykutymi samodzielnie przez siebie łańcuchami. Mamy więc teraz świętą i nieświętą dialektykę; świętą i nieświętą siódmą sferę kosmiczną. Po transfiguracji wracamy do świętej dialektyki, by tam kontynuować swój rozwój i pomagać uwięzionym w Matriksie braciom i siostrom.

Jedną z najważniejszych umiejętności jest w naszym świecie umiejętność pozwalania sobie i innym na błędy. W naszej przestrzeni bowiem, pozbawionej Gnozy, Poznania, błądzimy po omacku. Uczymy się jedynie na podstawie własnych doświadczeń i dlatego nie powinnismy karać się ani obwiniać za porażki lecz wyciągać z nich wnioski i lekcje.

Bywa, że negatywny wzorzec jest w nas tak silnie zakodowany, że popełniamy ciągle te same błedy i nie potrafimy się wyzwolić spod ich wpływu. Bardzo często jest to skutek nagromadzonej karmy i powołanych w przeszłości do życia destrukcyjnych sił, które władają nami, dopóki nie wypali się ich ogień. 

Na ogół jest to idealnie zsynchronizowane z naszymi zapisami numerologicznymi i astrologicznymi. Na podstawie daty urodzenia człowieka, numerolog i astrolog potrafią określić jakie zmiany zajdą w jego osobowości i jakie lekcje będzie przerabiał w danym okresie czasu.

Gdy patrzymy na portret numerologiczny lub kosmogram, zawsze mamy do czynienia prędzej lub później z nieharmonijnymi wpływami. Nie zdarza się nigdy, żeby całe życie człowieka było usłane różami. Swiat ten naznaczony jest cierpieniem. Jest nawet takie powiedzenie: " w życiu nie mozna mieć wszystkiego". W tym świecie zawsze znajdzie się coś, co nas będzie uwierać i powodować dyskomfort. Nawet jeśli zdarzają się okresy pomyślne, po nich przychodzą te mniej szczęśliwe. Na tym polega dialektyka; na ciągłej przemianie dobra w zło i odwrotnie.

A mimo to czlowiek ciągle łudzi się, ze znajdzie tu lub zbuduje trwałe szczęście. I całe życie na tym mu upływa.
Życie upływa nam rowniez na ocenie. Tak bardzo identyfikujemy się z chwilowo doświadczanym komfortem lub dyskomfortem, ze jak tylko dzieje się coś niemiłego, automatycznie uznajemy to za złe i odwrotnie- to, co przyjemne uznajemy na ogół natychmiast za dobre. A wiadomo, ze "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" i z drugiej strony że " miłe złego początki".

Gdy znamy prawa tego świata, uwalniamy się od przywiązań i budzimy sie. Człowiek, który kroczy wyzwalającą sciezką Gnozy coraz mniejszą wagę przykłada do zdarzeń życia codziennego. Już nie wzbudzają one w nim tak silnych emocji jak kiedyś. Są jak obrazy przesuwające się na ekranie kinowym lub twlewizyjnym. Jego istota bowiem zakorzeniona jest już w innym świecie. Jest on czujny i obecny w tej rzeczywistości lecz jednocześnie jest on  już również  z innego świata.

Ręce Duszy

 Ręce Duszy Emilia Wróblewska - Ćwiek (Artykuł ukazał się w czasopiśmie Logon) Dusza człowieka otrzymała dwie ręce: lewą miała wyciągać w gó...