wtorek, 11 września 2018

Nie krocz ścieżką - bądź ścieżką


NIE KROCZ ŚCIEŻKĄ- BĄDŹ ŚCIEŻKĄ

Grecki mit o Gorgonie można uznać za metaforyczne zobrazowanie upadku ludzkiej świadomości. Gorgona była początkowo piękną dziewczyną. Zauroczył się nią Posejdon- władca mórz i uwiódł ją w świątyni Ateny. Ta ostatnia za karę, zamieniła Gorgonę w potwora, który zamiast włosów miał jadowite węże.

Gorgona- nasza początkowo piękna świadomość połączyła się z nieświadomością, której symbolem jest Posejdon i utraciła połączenie z boską mądrością. Dlatego pierwotna świątynia mądrości, jaką była kiedyś nasza głowa, jest obecnie przybytkiem zamieszkanym przez kłębiące się, pełne  iluzji myśli, które zatruwają życie nam i innym ludziom i tworzą nam zafałszowany świat. Węże są aluzją do ognia wężowego, płynącego w naszym rdzeniu kręgowym, współodpowiedzialnego za świadomość głowy.

Nasze umysły obecnie są cały czas „wprawione w ruch”. Dokądkolwiek się nie udamy, tam towarzyszy nam nieprzerwany, mentalny hałas. Nawet jeśli udaje nam się przez chwilę nie myśleć, to i tak cali przesyceni jesteśmy hałasem, zbudowani jesteśmy z hałasu. Nasze przeświadczenia dotyczące tego, kim jesteśmy, jacy jesteśmy, co lubimy, czego nie lubimy, co potrafimy, czego nie umiemy, jakie mamy słabości, jakie zalety, jakie mamy cechy charakterystyczne- to wszystko zapisane jest w naszych czterech ciałach (fizycznym, eterycznym, astralnym i mentalnym) i jest hałasem oraz iluzją, która ciągle zatruwa atmosferę tego świata.

Najczęściej wydaje nam się, że rzeczy są takie, jakimi je widzimy i co o nich sądzimy. Jednak tak naprawdę, nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je przez filtry własnych przeświadczeń, doświadczeń, traum i lęków. Jak powiedział Thoreau: "wszechświat jest bardziej rozległy, niż nasze opinie o nim".

Ten cały bagaż emocjonalno- myślowy składa się na naszą obecną świadomość, na nasze „ja”. Myślimy, że jesteśmy kimś odrębnym. Mamy w swoich głowach potężne archiwa z teczkami pełnymi dowodów na to, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Z niektórych cech jesteśmy zadowoleni i dumni, innych się wstydzimy. Pracujemy więc w pocie czoła nad sobą, żeby się udoskonalić, doprowadzić do perfekcji. I nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jest to ciągle rzeźbienie dłutem bezwartościowego pnia drzewa, który wkrótce zgnije i zjedzą go robaki. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że taka „praca nad sobą” powiększa tylko i wzmacnia ilość węży kłębiących się w naszych głowach.

Wielkie duchowe szkoły nauczają rozpuszczenia ego, śmierci małego „ja”. Oznacza to, że nie potrzebujemy udoskonalać swojego „ja”. Odrębne „ja” jest bowiem iluzją. Owszem istnieje prawdziwa indywidualna jaźń, jednak jest ona czystą świadomością odzwierciedlającą boską doskonałość. Jest jak lustro. Nie posiada pakietu indywidualnych cech, których się kurczowo trzyma.

W naszym sercu istnieje zalążek innej świadomości, niż obecna „wężowa”, która wije się chaotycznie i bezładnie w naszych głowach. I to ona- ta inna świadomość,  jest tym kamieniem węgielnym, od którego potrzebujemy zacząć odbudowę „świątyni Ateny”.

Podstawą tej budowy jest wchodzenie w ciszę, by nawiązać kontakt ze swoją prawdziwą naturą. Obecnie nie mamy najczęściej z nią połączenia. Nasze myśli są przeszkodą, zasłoną, która odgradza nas od prawdziwej jaźni i od kontaktu z chwilą obecną. Gdy sprzątamy, myślimy o jedzeniu, gdy jemy myślimy o sprzątaniu, gdy myjemy naczynia, snujemy rozważania na tematy filozoficzne..

Jesteśmy pogrążeni we śnie. W iluzjach. Droga duchowa ma za zadanie doprowadzić nas do stanu Ciszy. Gdy odłożę na bok tu i teraz cały mój pośpiech, wszystko to, co mam teraz do zrobienia, wszystkie swoje myśli, emocje, lęki, dążenia i pragnienia, pozostanie tylko chwila obecna i jej takość. Nie będzie wreszcie „mnie” z całym moim plecakiem problemów. Pozostanie TAO, GNOZA, DHARMA, potężny Duch Chwili Obecnej przenikający wszystko. I będzie jaźń, obserwująca w ciszy tę potęgę, stopiona z nią w jedno. Dlatego zdanie „nie krocz Ścieżką, bądź Ścieżką” jest kwintesencją spełnienia.

Nie ma być odrębnego pielgrzyma na ścieżce. On ma się rozpuścić. On ma stać się jednym z przenikającą wszystko Boską Miłością.  Nie mam więc stać się „wspaniałym człowiekiem”, „wielkim mistrzem”, „guru”, „przykładem dla innych”, „świętym”, etc. Mam stać się Ciszą. „Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą na własność ziemię”. 

Jak stać się Ciszą? Jak to zrobić?

Cisza ma wiele aspektów. Musi ona objąć nasze myśli, emocje, dążenia, pragnienia, czyny.

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”, brzmią słowa Kazania na Górze.

Czyste serce oznacza wolność od pragnień i pożądań. Nie mamy chcieć niczego innego niż Boga, który objawia się w każdym momencie, jeśli tylko pozostajemy uważni w Ciszy.

 Często nasze tak szlachetne, wydawałoby się, pragnienie rozwoju, okazuje się być pożądaniem, które oddziela nas od Boga. Gdy patrzymy na siebie i jesteśmy niezadowoleni z tego, co widzimy; gdy chcemy być inni niż jesteśmy, jest to już pragnienie, które rodzi w energiach hałas i zawirowanie. Trzeba to właściwie zrozumieć. Nie chodzi tu bowiem o bierność i stagnację, czy brak wysiłku. Chodzi o to, że niezmiernie często popełniamy błąd, polegający na rozwijaniu duchowego ego. Ego zaczyna tworzyć imitację ścieżki. Gdy myślę o sobie, że jestem uduchowiony, już jestem w iluzji. To dusza może być uduchowiona, a ona nie ma nic wspólnego z "ja".

 Kluczem do ścieżki jest akceptacja. Przyjmowanie wszystkiego bez oporu, bez buntu, bez osądzania. Jeżeli patrzę na siebie i siebie osądzam, stwarzam hałas, powiększam ilość węży w mojej głowie, tworzę dodatkowe koncepcje na temat tego, kim jestem. Tworzę koncepcję braku. Nasze zadanie polega na tym, by wchodzić w kontakt z ciszą serca. W świetle serca rozpoznajemy iluzje, programy, mechanizmy, które nami rządzą. I o to rozpoznanie chodzi. Gdy widzimy jak na dłoni swoje kody, one przestają nami rządzić. Wychodzą z królestwa Posejdona, z morza nieświadomości i zostają rozpuszczone światłem rozpoznania. Widzimy, że wszelka niedoskonałość jest przypisana do naszego iluzorycznego „ja”. Gdy „ja” znika, pojawia się doskonałość zapisana w Ciszy. Doskonałość duszy.

Człowiek urzeczywistniony nie chce być niczym innym niż prawdziwym sobą, czyli ciszą swojego serca. Pewien mnich zen powiedział "nie szukaj świątyni w nikim i w niczym innym, poza samym sobą".

Nasza uwaga potrzebuje być nakierowana na chwilę obecną. Życie składa się z chwil, następujących jedna po drugiej. Zrób eksperyment i pomyśl sobie, że ta chwila jest ostatnią, jaka Ci została i że ona jest najszczęśliwszą chwilą Twojego życia. Zacznij się w nią wczuwać i chłonąć sercem jej jakość. Zobacz, że intencja wyciśnięcia z tego momentu wszystkiego, co najlepsze, wycisza myśli  i zaczynasz czuć błogość. Ta cisza, to bycie, ta uważność, to dostrojenie do chwili sprawia, że „posiadamy całą ziemię”. Jesteśmy wszystkim, mamy wszystko, co potrzebne w każdej chwili. Ta chwila zawiera w sobie pełnię szczęścia. Naszym zadaniem jest pielęgnować każdy moment, być w kontakcie z każdą chwilą, doceniać ją i obserwować wnikliwie i z uwagą.

Taka codzienna praktyka, codzienne przywoływanie się do chwili obecnej, wychodzenie z kłębowiska myśli w kontakt z teraźniejszością i ciszą, jest drogą rozpuszczającą iluzje, rozpuszczającą ego.

Uwaga nakierowana na iskrę ducha w sercu, oddanie jej przewodnictwa, sprawia, że światło serca powiększa się i rozprzestrzenia na całą naszą istotę, transmutując ją. Wszystkie cztery ciała zostają stopniowo rozświetlone i uwolnione od nieświadomości i od hałasu. Zapisy i programy stopniowo rozpuszczają się.

Gnoza i jej święte misteria prowadzą do urzeczywistnienia naszej prawdziwej natury, do odbudowania pierwotnej, boskiej szaty świetlnej, do połączenia umysłu z sercem.

W jedności grupowej budujemy nowe pole magnetyczne, dzięki któremu łatwiej rozpuszczają się nasze iluzje. Obecnie, nieświadomość tak nami zawładnęła, że jedynie w grupie, podłączeni pod Shambalę, mamy szansę na wdrożenie w życie bycia w teraźniejszości.

W greckim micie o Gorgonie powiedziane jest, że uśmiercenie jej było niemożliwe bez boskiej pomocy. Gorgonę pokonał Perseusz, dzięki pomocy Graj i Ateny. My- współcześni „bohaterowie,” chcący pokonać własną egotyczną świadomość, również potrzebujemy boskiej pomocy. Udzielają nam jej bodhisattwowie, świetliste Braterstwo, zamieszkujące Próżnię Shambala.

Perseusz zabił Gorgonę, ustawiając się do niej tyłem i obserwował jej odbicie w miedzianej tarczy, którą trzymała mu sama Atena. Następnie dzięki skrzydlatym sandałom, wzbił się w górę i uciął potworowi głowę. Również my, potrzebujemy obserwować swoje ego przez pryzmat boskiej miłości i mądrości, którego symbolem jest miedziana tarcza Ateny. Odwrócenie się tyłem oznacza, że już się nie utożsamiamy z własnym małym „ja”. Dzięki sile Merkurego, dzięki gnostycznemu Światłu, potrafimy podnieść swoje wibracje i ściąć wężową głowę mieczem rozpoznania.

Codzienne wchodzenie w ciszę i kontaktowanie się ze swoją prawdziwą naturą, podążanie za nią jest tym, czego potrzebujemy, by stać się Ścieżką. W ciszy naszego serca zapisane są wszystkie odpowiedzi. Bądźmy obecni tam, gdzie jesteśmy. Tylko obecność i uważność zapewni nam dostęp do naszej prawdziwej natury w każdej chwili życia i da rozpoznanie, dotyczące tego, jaki aspekt nas samych mamy rozwijać.

Nasza prawdziwa natura  jest jednym z Uniwersalnym Tchnieniem Miłości przenikającym całe istnienie.

Ta, która na śmierć skazana
Wciąż płonną żywi nadzieję,
Że ślubną panną zostanie
I suknię przyodzieje

Ta, która na śmierć skazana
Wciąż jeszcze przymierza klejnoty
Pierścienie na palce wkłada
W obręcze chce wpleść je złote

Ta, która na śmierć skazana
Płonie nadzieją smutną
Że pięknem olśni jak róża
I głowy jej nie utną

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...