poniedziałek, 30 kwietnia 2018

CIERPIENIE



CIERPIENIE
„Gdy wnętrze pełne jest cierni, w świecie zewnętrznym,zgodnie z prawem kompensacji, będą zawsze kwitły róże”, powiedział Gurdżijew.
Mówiąc o cierniach, Gurdżijew miał na myśli psychologiczny proces polegający na bezwzględnym demaskowaniu swojego ego w poszukiwaniu wewnętrznej czystości i prawdy wolnej od „ja”. Proces ten jest na ogół bolesny. Polega bowiem na ciągłym umniejszaniu siebie, jasnym widzeniu obecnego w sobie fałszu, którego jest co niemiara, Nasze wnętrze jest zanieczyszczone jak stajnia Augiasza, pełne mentalnych i emocjonalnych brudów.
Wspomniane przez Gurdżijewa ciernie nasuwają skojarzenie z koroną cierniową ukrzyżowanego Jezusa. Ta cierniowa korona to ból mentalny związany z uświadamianiem sobie własnej niedoskonałości, błędów, słabości, momentów sprzeniewierzania się boskim zasadom, wyrządzania krzywdy innym, egocentryzmu, itd. Ego ciągle na nowo tka sieci swoich urojeń, nie daje za wygraną.
Praca nad sobą wymaga więc szczerości z samym sobą, wolności od oszczędzania siebie i odsuwania od siebie cierpienia.
Korona cierniowa to mentalna obręcz, uciskająca naszą głowę. W pewnym momencie ścieżki zdajemy sobie sprawę z faktu, że przez większość czasu nie jesteśmy obecni w swojej teraźniejszości. Bujamy w obłokach własnych myśli, myśli odgradzają nas od rzeczywistości. Ta obręcz myśli tworzy barierę, przez którą tak niełatwo jest się przedrzeć, by widzieć rzeczy takimi, jakie są. Gdy ćwiczymy uważność, bycie w swoim teraz; gdy pracujemy nad tym, by obserwować myśli, lecz nie dawać im się wciągać, zdarzają się momenty prawdziwej trzeźwości i wewnętrznej ciszy. Jednak te momenty przetykane są ciągle stanami wyłączenia, hipnozy, iluzji ego. Rumi opisał to wierszem:
Nie powracaj do snu
Podmuch wiatru o świcie wyjawi Ci tajemnicę.
Nie powracaj do snu.
Musisz zapytać kim naprawdę jesteś.
Nie powracaj do snu.
Ludzie, tam i z powrotem, przekraczają grań, gdzie spotykają się dwa światy.
Drzwi są otwarte na okrągło.
Nie powracaj do snu.
Ta grań, gdzie spotykają się dwa światy, to nasze serce i wyciszona, uszlachetniona dzięki sercu głowa. W naukach gnostycznych stan ten określa się mianem serca głowy. To w sercu znajduje się brama prowadząca ze świata ludzkich pożądań, przywiązań i fałszywych tożsamości do boskiego świata ciszy i jedności. Dlatego dobrze jest uczynić swoją praktyką sprawdzanie, w jakim stanie jest nasz umysł teraz i "porzucanie" swoich poglądów, uwarunkowań i sytuacji, jak radzą mistrzowie Zen.
W procesie rozpuszczania fałszu i hałasu, docieramy do momentu, w którym uświadamiamy sobie, że prawdą jest również to, co powiedział Pitagoras: „kto zatraca się w cierpieniu, ten nie może być wolny”. Uświadamiamy sobie, że w procesie rozpoznawania własnych wad i słabości, stworzyliśmy pewien obraz siebie, własnych problemów i że za bardzo się z nim utożsamiliśmy. A przecież nie jest to nasza prawdziwa jaźń- ta bowiem jest boską doskonałością. Tak jak rozpuszczamy pychę ego, tak i trzeba rozpuścić to. E. Tolle nazywa ten nasz " zaspół siedmiu boleści"  „ciałem bolesnym”. Ciało bolesne to zakumulowana energia cierpienia i bólu, których dana osoba doświadczyła w swoim życiu, Jest ona zapisana w naszych ciałach fizycznych i subtelnych, tworząc coś w rodzaju odrębnej miniświadomości. Jest ona wsparciem dla ego, sposobem, w jaki poprzez odpowiednie subtelne energie bazujące na raniących myślokształtach, utwierdza ono swoją pozycję, jako odrębnej jaźni.
Można powiedzieć, że nasze słabości i wady są po prostu pewnym mentalnym programem, z którym trzeba się rozstać poprzez uświadomienie sobie jego iluzorycznej natury. Wady i słabości z perspektywy duchowego świata są fałszem. W boskim świecie bowiem wszystko jest doskonałe. W naszej rzeczywistości jednak należy uznać ich względną, bo względną, lecz jednak prawdziwość. Czyli mówiąc prosto, przyznać przed sobą, że ten brak jest w tej chwili naszym udziałem. Gdy to zobaczymy, możemy zaraz podjąć decyzję i wprowadzić w to miejsce wzorzec Światła zarówno na planie mentalnym, emocjonalnym, jak i fizycznym, poprzez wdrażanie nowych nawyków, zgodnych z boskim pierwowzorem. Uda się to pod warunkiem dostrojenia do gnostycznej, wyzwalającej siły. W przeciwnym razie będzie próbą doakonalenia naszego " ja", imitacją ścieżki.
Potrzebujemy być ciągle czujni, ciągle przywoływać swoją świadomość do chwili obecnej i uważnie obserwować swoje myśli, m.in. pod kątem tworzenia fałszywych tożsamości i masek. Obecna w naszym przybytku miednicy, w śledzionie, istota pożądań, będąca częścią matriksowej, ziemskiej duszy, żywi się niskimi energiami, wśród których są również te pełne lęku, strachu i cierpienia. Często nie mamy wpływu na to, że w naszym ciele pojawia się ból, spowodowany jakimiś bolesnymi emocjonalnymi wspomnieniami lub energiami lęku, które śledziona wchłonęła np. gdy spaliśmy. Budzimy się pełni ciężkich wibracji w ciele, mimo iż na pozór nic się nie stało. Wtedy warto zastosować się do rady Krishnamurtiego i nie zasilać cierpienia dodatkowymi myślami, wyobrażeniami, emocjami, a po prostu być z tym, co się pojawia, oddychać i obserwować.
Cierpienie i ból to nasi nauczyciele. Jest w nich ukryte błogosławieństwo. Potrzebujemy uczyć się i wyciągać wnioski z lekcji, której udzielają nam wspomniani nauczyciele, jednak bez przywiązywania się do nich. Wszystko musi płynąć, cierpienie musi się rozpuszczać, inaczej się skrystalizujemy w męczeńskiej postawie. Jezus, gdy zmartwychwstał, pozbył się korony cierniowej. Nie chciał być królem cierpiętników. Ciernie muszą wykonać swoją pracę, lecz na koniec pozostają jedynie róże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...