piątek, 23 marca 2018

V.I.T.R.I.O.L.


V.I.T.R.I.O.L.

V.I.T.R.I.O.L. ten siedmioliterowy wyraz jest akronimem średniowiecznego, alchemicznego hasła wzywającego człowieka do poznania samego siebie:
Visita Interiora Terrae, Rectificando Inveniens Occultam Lapidem (Zejdź do wnętrza Ziemi; przez oczyszczenie znajdziesz kamień filozoficzny).
Hasło to po raz pierwszy zostało użyte przez piętnastowiecznego alchemika Bazylego Velentine'a w "L’Azoth Des Philosophes".

Dopóki nie poczujemy wewnątrz siebie naporu do poszukiwania głębszego sensu własnego istnienia, do poszukiwania duchowego wymiaru własnej
egzystencji, dopóty stąpamy po zewnętrznej warstwie Ziemi i to, co na zewnątrz w zupełności nam wystarcza. Sensu życia upatrujemy w realizacji
zewnętrznych celów. Dbamy o materialny dobrobyt, o rozwój naszych talentów, rozmnażamy się i troszczymy o potomstwo. Marzymy o wielkiej miłości,
o dużych pieniądzach, sukcesach, sławie, karierze, popularności. Gdy spojrzymy na to pod kątem energetycznym, ujrzymy, że na ogół, jako ludzie, żyjemy
pracując na trzech najniższych, najbardziej "przyziemnych" czakrach:

1) czakrze podstawy- która niesie z sobą troskę o materialny byt, rodzinne korzenie i tradycję
2) czakrze sakralnej- która związana jest z rozmnażaniem i relacjami z innymi
3) czakrze splotu słonecznego- odpowiedzialnej za emocje, pożądanie rzeczy zmysłowych, materialnych, wywieranie wpływu swoją wolą na rzeczywistość zewnętrzną.

Praca wyższych czakr podporządkowana jest w zupełności aktywności i obszarowi zainteresowań tych trzech niższych centrów energetycznych.
Nasze serce zanieczyszczone jest niższymi pragnieniami. Kochamy tylko tych, którzy nam sprzyjają. Nasza miłość bardzo szybko zmienia się w niechęć i nienawiść,
ponieważ znajdujemy się pod wydatnym wpływem swoich emocji i lęków. Nasze myśli krążą wokół ziemskich spraw, zaspokojenia potrzeb naszego ciała, zapewnienia mu
przyjemności i poczucia bezpieczeństwa. Czakramem gardła natomiast wypowiadamy słowa, które tworzą nam rzeczywistość pełną braku i cierpienia. Czy takie jest
nasze powołanie? Czy do takiego życia zostaliśmy stworzeni?

Poziom naszej świadomości jest dramatycznie niski, lecz my nie zdajemy sobie z tego, jako ludzkość sprawy, być może dlatego, że brakuje nam skali porównawczej.
Uwarunkowani jesteśmy bowiem ziemskim polem magnetycznym, które wywiera wpływ na stan naszych wibracji, jakość myślenia, odczuwania, funkcjonowania.
Wszyscy jesteśmy mniej więcej na tym samym poziomie, nasza świadomość dostrojona jest do pewnego zakresu częstotliwości, w których jesteśmy uwięzieni.
Jak często zdarza się nam spotkać Nauczyciela tego pokroju, co Jezus, Budda, Lao Tse, czy Kriszna, który uświadomiłby nam nasz stan?
W Ewangelii Jana, w przypowieści o uzdrowieniu niewidomego przez Jezusa, zamieszczony jest taki dialog:

"Przyszedłem na ten świat po to, aby go osądzić— kontynuował Jezus — aby niewidomi przejrzeli, a widzący oślepli.
Usłyszeli to stojący w pobliżu faryzeusze i zapytali:
—Czy to nas masz na myśli? Czy to my jesteśmy ślepi?
—Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu— odpowiedział Jezus. —Ponieważ jednak twierdzicie: „My widzimy”, trwacie w grzechu."

Kim są faryzeusze? Możemy odpowiedzieć, że to "jacyś tam źli" z Biblii, którzy nie wierzyli w Chrystusa. Jednak tak naprawdę ci faryzeusze to my,
wszyscy ludzie na Ziemi. Znajdujemy się w stanie duchowej ślepoty. Wydaje nam się, że wiemy dużo, że znamy Boga, że wiemy, co jest dobre, a co złe,
że wiemy, jak żyć, że znamy cel naszego istnienia, itd.
Ciągle wydajemy sądy, ferujemy wyroki, krytykujemy, oceniamy, jakbyśmy posiadali oświeconą świadomość, która nas do tego uprawnia.
Tymczasem nie znamy nawet sami siebie, świata, w którym żyjemy, nie mówiąc już o Bogu i boskim stworzeniu. I dopóki myślimy i mówimy "my widzimy"
i w oparciu o ten swój stan "widzenia" działamy, dopóty będziemy kreować sobie i innym ciągle rzeczywistość pełną bólu, cierpienia i rozczarowań.
Dopóty będziemy trwać "w grzechu".

W "Corpus Hermeticum" czytamy:

"Wśród ludzi, Asklepiosie, znaleźć można dobro znane jedynie z nazwy, ale nigdy prawdziwe. Jest to niemożliwe, ponieważ dobro nie może znaleźć miejsca
w ciele materialnym, niemalże dławiąc się od plag i męczących wysiłków, cierpień i pożądań, nacisków i iluzji, oraz wyobrażeń zmysłowych.

Najgorsze jest jednak to, Asklepiosie, że wszystkie te popychające ludzi do działania stany, które wymieniłem, są tu poczytywane za najwyższe dobro, a nie za
szczególne zło. Pożądliwość brzucha, podżegająca do wszelkich niegodziwości, jest tym błędem, który trzyma nas tutaj z dala od dobra".

Nasza obecna świadomość, poprzez związek z ciałem, jest ściśle związana z materią. I przez ten związek, jest mocno zaciemniona, ograniczona i uwarunkowana.
Ta ignorancja, ciemnota, głupota sprawia, że żyjemy w sposób, który prowadzi nas do cierpienia. 
I przychodzi czas, gdy zaczynamy zdawać sobie z tego sprawę. Uświadamiamy sobie, że w świecie zewnętrznym i jego "dobrach", nie odnajdziemy szczęścia ani
spełnienia. Przebudzenie duchowe przychodzi do nas w różny sposób. Niektórzy budzą się pod wpływem
spełnionych marzeń, które nie przyniosły spodziewanego poczucia szczęścia. Inni zaś, pod wpływem dramatycznych, traumatycznych wydarzeń. Jeszcze inni
od dziecka czują tęsknotę za innym światem; noszą w sobie mgliste wspomnienie rzeczywistości pełnej miłości i piękna. Z gnostycznego punktu widzenia,
powiemy, że za fakt przebudzenia, odpowiada obecna w sercu iskra ducha, która pod wpływem kosmicznego promieniowania, zaczyna się w nas uaktywniać i nawoływać
do powrotu do boskiego stanu świadomości. Iskra ducha jest duchowym jądrem, jedyną pozostałością pierwotnej boskiej duszy,którą kiedyś posiadaliśmy.
Jest to jedyny obecny w nas boski atom, z którego jak ze świetlistego ziarna, odtworzyć możemy niegdysiejszą wspaniałą jaźń.

Człowiek, który zdał sobie sprawę z jakości własnej świadomości, paradoksalnie staje się, mówiąc językiem janowej przypowieści "niewidomy". Staje się mędrcem, który
mówi "wiem, że nic nie wiem"; wiem, że jestem ślepcem. Jest jak głupiec z kart tarota, który wie, że musi zacząć od zera; który wie, że musi samego siebie sprowadzić
do zera, wyciszyć siebie, swoje cielesne "ja", by mógł w nim przemówić głos innej jaźni.
Taka osoba wchodzi, mówiąc symbolicznie do wnętrza Ziemi, utożsamia swoją świadomość z jego ciemnością.
Wnika do swojego wnętrza, zamyka oczy, "ciemność widzę, ciemność ;-) ". Wchodzi do środka Ziemi jak do grobu, w którym jego dotychczasowa świadomość powoli umiera
i z drugiej strony, jak do łona, z którego się odradza.

Wezwanie: V.I.T.R.I.O.L. "Odwiedź wnętrzne Ziemi; przez oczyszczenie tego, co tam znajdziesz, odkryjesz ukryty kamień (kamień filozoficzny)", zawiera w
sobie głębię alchemicznego procesu przemiany, OPUS MAGNUM.
Człowiek powraca do swego intymnego centrum, schodzi w głąb samego siebie, zanurza się w swe najtajniejsze głębie, by na dnie swej duszy szukać jej
najświętszej treści, odnaleźć ukryty w niej skarb, perłę, świętą cząstkę, niepodzielne jądro, w oparciu o które będzie mógł zbudować inną świadomość, nowego siebie,
boskiego człowieka, prawdziwą jaźń.

VITRIOL jest również istniejącą formą kwasu siarkowego. Był przez alchemików uważany za symbol sekretnego duchowego ognia, który prowadzi nas do duchowej doskonałości.
Jest ogniem duchowego, wewnętrznego Słońca, żarem pobudzonej do życia iskry ducha, znajdującej się w naszym sercu, który nawołuje nas wciąż do intensywnej pracy nad
samouwolnieniem.
VITRIOL to połączenie żelaza i kwasu siarkowego. W chemii znajduje zastosowanie jako silny środek dezynfekujący. Ten potężny kwas potrafi rozpuścic ludzką tkankę i
działa korodująco na wszystkie metale oprócz złota. Dlatego był uważany przez alchemików za magiczny środek duchowej przemiany. Niszczy on wszystkie nieświęte metale,
wydobywa ich esencję, rozpuszcza się w niej i z mieszaniny wytwarza kamień, petra, lapis.

Jak przełożyć ten metaforyczny opis na praktyczne działanie?
Człowiek, który odkrył, że jego świadomość, jego dusza, uwięziona jest w materialnym, nieboskim ciele,
dąży do wyzwolenia się z tego związku; do wyzwolenia się z koła narodzin i śmierci. W jaki jednak sposób? Jak wyzwolić świadomość z ciała? Jak tę cielesność zabić,
uciszyć, zlikwidować? Czy poprzez wypieranie i tłumienie potrzeb swego ciała? Czy poprzez skrajną ascezę, głodzenie się, życie w beczce, lub na słupie,
celibat, abnegację i brak higieny? Całe szczęście nie musimy uciekać się do tak drastycznych praktyk. Są one bowiem bezowocne, prowadzą do wycieńczenia ciała.
Tłumienie i wypieranie naturalnych popędów również nie prowadzi do niczego dobrego. Tłumione instynkty i tak się bowiem w końcu odezwą i wybuchną ze zwielokrotnioną
siłą.
Jak jest powiedziane w Biblii "Bog nie porzuca dzieła swoich rąk". Został dla człowieka stworzony wielki plan ratunkowy, wielki proces prowadzący do powrotu,
znany wszystkim wielkim wtajemniczonym wszechczasów. W procesie tym najpiękniejsze jest to, że prowadzi on do Boskiej Miłości, Piękna i Dobra w sprawdzony,
dopracowany we wszystkich szczegółach, praktyczny a jednak pełen magii sposób. W dziele tym wspiera nas braterstwo Światła, duchowi mistrzowie, którzy
z przestrzeni znajdującej się na granicy naszego i boskiego świata, wyciągają do nas od zawsze pomocną dłoń.
Dla osoby niewtajemniczonej może to brzmiec jak "pogadanka dla ubogich". Jednak dla tysięcy osób, które zostały dotknięte tą świętą magią, jest to Prawda
najdroższa na świecie, najcenniejszy skarb.

Proces ten opiera się na dogłębnej znajomości obecnej natury ludzkiej i mechanizmów naszej psychiki"
"tak to jest, Asklepiosie z ludzkim dobrem i ludzkim pięknem. I nie możemy ani od nich uciec, ani ich nienawidzić. Albowiem najtrudniejsze jest to, że potrzebujemy
ich i nie możemy bez nich żyć." Dzięki tej trzeźwości spojrzenia, unikamy postępowania, które prowadziłoby na manowce. Uznajemy nasz obecny stan i akceptujemy go.
Wiemy, jacy jesteśmy, ale nie rwiemy z tego powodu włosów z głowy. Krok po kroku dążymy do wyciszania swojej osobowości, poddając się przewodnictwu wewnętrznego
głosu. Wyciszanie osobowości, jej materialnych pożądań, mentalnych programów, nieświętych skłonności, odbywa się stopniowo. Wchodzimy w interakcję ze światem
i obserwujemy siebie, własne uczucia, emocje, zachowania, myśli. Przy każdej dysharmonii, zanurzamy się w siebie i sprawdzamy jaki lęk stoi za naszymi odczuciami,
myślami, zachowaniem. Lęk jest budulcem, z którego utkane jest nasze ego. Gdy rozpoznajemy swoje lęki i w ich miejsce wprowadzamy Prawdę Boskiej Miłości,
rozpuszczamy ego, neutralizujemy je. Dopuszczamy do głosu Boską Ciszę, ciemność własnego wnętrza rozświetlamy Boskim Światłem. Dzięki oczyszczaniu myśli, słów,
działań współpracujemy z magicznymi siłami przemiany Boskiego Światła i tkamy złotą szatę duszy. Nasza rola w tym procesie jest służebna. Taki jest cel naszego życia.
Boska rzeczywistość, do której zostaliśmy powołani. Tylko to da nam poczucie szczęścia i spełnienia.

Alchemiczny Kryptogram
Znajdujący się poniżej kryptogram należy odczytywać w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, poczynając od słowa "VISITA".
Hasło to nie jest trudne do rozszyfrowania, jednakże realizacja tego celu wymaga od nas intensywnej pracy i ciągłych duchowych poszukiwań. Zaczynamy od
stanu ciemności i chaosu, by z bezkształtnej bryły w procesie samouwalniania, wyciosać filozoficzny kamień.
VITRIOL to siedmioliterowe słowo, wskazuje na siedem etapów alchemicznego procesu, w którym poprzez oczyszczanie, odnajdujemy swoją prawdziwą jaźń, wolną
od egocentryzmu, świadomą jedności z wszystkim, co istnieje. Aby to osiągnąć, potrzebujemy działać w grupie, podpięci pod duchowe, boskie Braterstwo.

Visita Interiora Terrae, Rectificando Inveniens Occultam Lapidem- Zejdź do wnętrza Ziemi; przez oczyszczenie znajdziesz kamień filozoficzny.
"Zanurz się w Matki Ziemi głębiny, gdy z rytmem Jej się połączysz, odnajdziesz tajemną jaskinię, Świątynię Pierwotnej Bogini".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...