piątek, 16 marca 2018

Święta Ziemia


ŚWIĘTA ZIEMIA

Gdy aktywny staje się atom iskry ducha w naszym sercu, zaczynamy zadawać sobie pytanie o to, kim jesteśmy i po co tu żyjemy.

Na początku utożsamiamy się bardzo ze swoim ciałem i rolami społecznymi, które mamy do odegrania. Identyfikujemy się z tym, co czynimy i jak postrzegają nas inni. W naszych głowach powstaje pewien określony obraz nas samych, który nasza świadomość wyprojektowała sobie na nasz użytek i innych.

Pozornie wiemy, kim jesteśmy, pozornie znamy siebie, wiemy, jacy jesteśmy, znamy swoje zalety i wady. Bywa, że widzimy w sobie same dobre lub same złe cechy. Ten obraz nas samych żyje w nas głęboko zakorzeniony. Można powiedzieć, że w pewien sposób jesteśmy przez niego życi, ponieważ jest on zakotwiczony w glebie naszej podświadomości i wszystko, co nam się przytrafia, widzimy przez jego pryzmat. Nasza świadomość odrzuca wszystkie fakty, które mu przeczą i wszystkie wydarzenia interpretuje w zgodzie z nim. W ten sposób ciągle ten obraz zasilamy swoimi myślami i emocjami. Współcześni naukowcy odkryli, że nasze przekonania, emocje, myśli znajdują swoje odzwierciedlenie w sposobie, w jaki skręcone jest nasze DNA. A według informacji, którą wysyła w eter DNA, układają się cząsteczki, z których zbudowany jest nasz świat.

Świat dopasowuje się więc do obrazu, który w sobie nosimy i w ten sposób wyobrażenia stają się naszą rzeczywistością zewnętrzną i wewnętrzną. Jesteśmy w nich uwięzieni jak w krysztale. Gdyby nie fakt, że posiadamy w sobie Inną Siłę, niż nasza utkana z programów osobowość, nigdy nie odkrylibyśmy,  że jesteśmy kimś więcej niż to, co myślimy, czujemy i robimy. Nigdy nie odkrylibyśmy, że jesteśmy osaczeni przez własne iluzje.

Moment, w którym dzięki obecnemu w naszym sercu Światłu, zaczynamy uświadamiać sobie, że jesteśmy więźniami, opisany jest symbolicznie w ósmym rozdziale Ewangelii św Jana, jako rozmowa Jezusa z Żydami:

"Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać  w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli».
Odpowiedzieli Mu: «Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: "Wolni będziecie?"»  Odpowiedział im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli,  wówczas będziecie rzeczywiście wolni."

Era Wodnika jest czasem, w którym promieniowanie Chrystusowej Świadomości uświadamia nam naszą prawdziwą kondycję: "jesteście niewolnikami, brodzicie
w grzechu". «Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie  w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich».

Tym grzechem jest odejście od Słowa, odejście od Prawdy Boga, Mądrości Boga, zafałszowanie jej błędnymi wyobrażeniami. Te błędne wyobrażenia, wykreowały
nam świat "z niskości." Wszystko, z czym się utożsamiamy jest fałszem! Tego, co jest w nas prawdziwe nie znamy. Z nauk hermetycznych wiemy, że jest w nas obecna  boska cząsteczka, jedna jedyna, która niesie z sobą Prawdę. Przemawia ona do nas głosem Ciszy. Czymże jednak jest ta jedna cząsteczka wobec wszystkich cząstek tkających nasze ciała- te fizyczne i te subtelne? Dopóki jej głos nie stanie się naszym codziennym przewodnikiem, można powiedzieć, że wywiera ona na nas znikomy wpływ. My bowiem nie dopuszczamy tego głosu do siebie. Nie pozwalamy mu mówić. Żyjemy ze zgiełku naszego "niskiego" świata. Żyjemy zaślepieni przeświadczeniami i tymi ślepcami pozostajemy bardzo bardzo długo, do czasu aż się zupełnie nie wyzwolimy.

W Ewangelii św. Jana odnajdujemy przypowieść o tym, jak Jezus uzdrawia człowieka niewidomego od urodzenia. Pluje na ziemię, miesza ją ze śliną i błoto, które powstało nakłada niewidomemu na oczy. Ten obmywa się w sadzawce Siloam (co oznacza Posłany) i odzyskuje wzrok.

Tymi niewidomymi od urodzenia jesteśmy my wszyscy. Jezus mieszający ślinę z ziemią jest metaforycznym odniesieniem do poznania Prawdy Boskiej i prawdy ziemskiej. Ślina Jezusa, to metafora Słowa, Logosu, jak również Boskiego Promieniowania, Żywej Wody, która jest na nas wylewana w obecnych czasach.

Ziemia natomiast to poznanie naszej uwarunkowanej kondycji, poznanie prawdy o nas samych, o osobowościach, którymi jesteśmy, o ciałach, w których żyjemy. "Halo tu ziemia!"
mówi się do człowieka, który wskutek swoich iluzji za bardzo "odleciał" i oderwał się od rzeczywistości. Mamy powiedzenie, że ktoś "nie chodzi po ziemi", "że urwał się z Księżyca". Adam Mickiewicz w "Dziadach" pisał, że "kto ziemi nie dotknął ni razu, ten nigdy nie będzie człowiekiem". "Chodzenie po ziemi"
daje nam znajomość realiów, pełną świadomość własnej kondycji, znajomość siebie i panujących na Ziemi praw.

Do tych ostatnich, subtelnie odnosi się przypowieść
o złapanej na grzechu cudzołożnicy. Gdy do Jezusa przybywają Żydzi, żeby ją osądził, on tylko słucha i pisze patykiem po piasku. Ta piękna, przyprawiająca o ciarki metafora, wskazuje na to, że na naszej planecie istnieje samoregulujące prawo karmana. Jego personifikacją jest bogini Nemezis z opaską na oczach. Ta opaska wskazuje, że nie ma żadnego Boga, który by nas sądził, za dobre wynagradzał a za złe karał. Prawo Karmana działa neutralnie,
bez emocji. Ziemia, jak Fortuna toczy się kołem i zwraca nam plony, które wzrosły z zasianych przez nas nasion. Jezus piszący na czymś tak nietrwałym, jak piasek,
wskazuje również na to, jak bardzo iluzoryczne i nietrwałe są wszystkie nasze dramaty. Jego działanie, przypomina trochę mnichów buddyjskich, którzy usypują z piasku piękne mandale, po to by je zaraz zniszczyć i kotwiczyć w sobie nieprzywiązywanie się do rzeczywistości zewnętrznej.

W Ewangelii Jana to prawo nazywane jest prawem Mojżesza. "Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył. Podczas gdy
Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. "

Bóg nas nie osądza, Chrystus nas nie osądza, ani nie potępia. Jednak obraz oceniającego, karzącego Boga jest w nas wciąż obecny. Jego skutkiem jest mechanizm obwiniania
siebie i innych, wymierzania kar, osądzania. Jest on w nas głęboko zakorzeniony i często mylimy go z Prawdą, z Bogiem, z Miłością. W Corpus Hermeticum czytamy o Bogu:
"Nic nie może odmówić Mu posłuszeństwa tak, że zapłonąłby gniewem".

Jesteśmy ślepcami, którym Jezus (prawda boskiej duszy) ukazał Prawdę, jednak w sadzawce Siloam obmywamy się bardzo długo. To nie jest tak, że gdy już intelektualnie poznaliśmy Prawdę, automatycznie zaczęliśmy ją widzieć i z niej żyć. Iluzje ciągle w nas mieszkają. Odradzają się jak łby hydry. Dlatego potrzeba ciągłej uważności, żeby je odcinać
mieczem chrystusowej świadomości.

Gdy zdamy sobie sprawę, ile w nas jeszcze wyobrażeń, ile fałszu, ile zakłamania, oceny, hałasu, możemy być bardzo z siebie niezadowoleni. Możemy nakazać sobie
zachowanie pełne Miłości i usiłować dopasować się do jakiegoś kolejnego obrazu, który sobie stworzymy. I nie zauważymy, że będzie ono imitacją. Nasz umysł pełen jest wyobrażeń dotyczących świętości, dobroci, mądrości, piękna, doskonałości. Te wyobrażenia jednak nie oddają Prawdy Boskiej. W Corpus Hermeticum czytamy: "Tak samo, jak oko nie może postrzegać Boga, tak samo nie może postrzegać piękna i dobra". Boskiego dobra nie da się imitować staraniami naszej osobowości. W tym sensie musimy przestać działać, jak zaleca nam tao.

Oznacza to, że potrzebujemy stać się Słuchającym Ciałem, pustym ciałem. Nie mamy stawać się bardziej dobrzy, a cisi. Mamy stać się narzędziem. Musimy wypędzić fałszywe przekonania, wyobrażenia, starania, emocje z trzech Świątyń swego ciała, tak jak uczynił to Jezus, wyganiając biczem przekupniów z Domu Boga.  Nasza głowa, serce i ręce muszą stać się puste.

Jak to jednak zrobić? Jak stać się pustym, gdy umysł bez przerwy gada, miota się w głowie niczym tygrys schwytany w klatkę? Potrzebujemy wyjść z głowy, a wejść
w serce. Ono ma w sobie tę ciszę.
"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę,
jest pasterzem owiec. (..) Powtórnie powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec."

Ta brama to nasze serce i obecny w nim atom iskry ducha. Codziennie potrzebujemy zakotwiczać w sercu naszą świadomość. Mówiąc obrazowo, potrzebujemy wejść przez
bramę do jaskini serca, zasiąść w niej w pozycji lotosu i z tego centrum dowodzenia wykonywać wszystkie codzienne aktywności. Tylko w ten sposób  uzyskamy konieczną
uważność, wewnętrzną ciszę- receptywność, dzięki której będziemy w stanie promieniować chrystusową mądrością, miłością i równowagą, koncentracją. Nie będzie to nasza "pseudomądrość","pseudomiłość" i "pseudorównowaga" a Boska.

Tylko w ten sposób staniemy się neutralną, cichą, świętą Ziemią, w której wzrosnąć będą mogły Chrystusowe Ziarna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...