sobota, 10 lutego 2018

Era Wodnika i jej energie


ERA WODNIKA i jej energie

Uranus i Kronos
Uranus był władcą nieba, małżonkiem Gaji. Mit głosi, że gdy ujrzał swoje zdeformowane potomstwo (cyklopów i hekatonchejrów), obrzydzony wepchnął je z powrotem do łona Gai, która go znienawidziła i postanowiła pozbawić władzy. Namówiła do tego najmłodszego syna Uranosa - Kronosa - a następnie dała mu kamienny sierp, którym tytan pozbawił ojca męskości. Z kropli krwi, które upadły na ziemię, powstały trzy boginie zemsty- erynie. Natomiast członek boga, ktory wpadł do oceanu, zapłodnił go i z morskiej piany wyłoniła się Afrodyta. Uranos, umierając przeklął Kronosa, zapowiadając mu, że i jego strąci z piedestału własne dziecko.
Po śmierci Uranosa, nowym królem boskiego panteonu został Kronos. Poślubił on swoją siostrę Reę. Kronos okazał się być dla swych starszych, zdeformowanych braci nie lepszy niż Uranos - uwięził cyklopów i hekatonchejrów w Tartarze. Poza tym, wystraszony przez przekleństwo Uranosa, połykał swoje dzieci tuż po ich narodzinach. Szóstym i ostatnim dzieckiem był Zeus.
Rea ukryła go w grocie, a zamiast niego dała Kronosowi zawinięty w pieluszkę kamień. Kronos połknął go bez zastanowienia. Zeusa wychowywała nimfa Almatea, zamienioną w kozę. Karmiła go ona swym magicznym rogiem, który zawsze pełen był jedzenia. Gdy Zeus dorósł, stanął z ojcem do walki o władzę. Rea podała mężowi środek na wymioty, wtedy zwrócił on pięć dorosłych już bogów: Posejdona, Hadesa, Demeter, Herę i Hestię. Zeus i jego rodzeństwo z pomocą zdradzonych przez Kronos3a cyklopów i hekatonchejrów
zaatakował i pokonał tytanów, a następnie strącił ich wraz z ojcem do Tartaru. Wojna trwała dziesięć lat i nazwana została tytanomachią.
Następnie, Zeus wyciągnął ojca i dał mu we władanie Pola Elizejskie.

Uran i Saturn (Kronos) to dwaj planetarni patroni zodiakalnego Wodnika. Zapoznanie się z ich energiami, pomoże lepiej zrozumieć erę, w której żyjemy i procesy, przez które mamy szansę przejść.

Przytoczony powyżej mit, przybliża nam w symboliczny sposób historię upadku boskiej, niebiańskiej zasady (symbolizowanej przez Urana) w ludzkim mikrokosmosie. Nastąpił on wskutek ziemskich pożądań, symbolizowanych przez zdeformowane potomstwo Gaji, które spowodowały stopniowe zagęszczanie się materialnych ciał człowieka i jego głębokie pogrążenie się w gęstym, fizycznym ciele i świecie. Symbolem procesu krystalizacji, który się w nas dokonał i sprawił, że staliśmy się śmiertelni, jest kamienny sierp Kronosa. Sierpem tym Kronos okaleczył i uśmiercił swojego ojca. Z kropli jego krwi, które zrosiły ziemię, powstały trzy boginie zemsty- erynie. Trzy świątynie ludzkiego ciała: głowa, serce i miednica, opanowane zostały przez niskie, ciężkie energie. Popadliśmy w "świat gniewu".

Jak wynika z wielu podań, na przestrzeni dziejów, człowiek coraz głębiej zanurzał się w zapomnieniu odnośnie swego boskiego pochodzenia i staczał w świat materii. Nauki kabalistyczne na przykład mówią o tym, że nasz świat powstał wskutek inwolucji. Wyższe, eteryczne światy, tzw. sefiry coraz bardziej obniżały swoje wibracje, aż do stanu bardzo powolnego ruchu cząsteczek, jaki obserwujemy obecnie na Ziemi.

Według astrologii, około 9 000 lat przed Chrystusem, nastąpił w świadomości ludzkości ogromny zwrot. Oprócz życia biologicznego, zewnętrznego, na naszej planecie pojawiło się życie wewnętrzne. W eterycznych i astralnych polach ziemi i człowieka zapisane zostało wzniosłe przeznaczenie nasze i naszej planety.
To w tym czasie pojawiły się pierwsze ruchy religijne i rozdział na nauki egzoteryczne, dostępne dla pospólstwa oraz ezoteryczne(misteryjne), do których prawo mieli tylko wtajemniczeni. Bardzo możliwe, że symbolem tego wydarzenia, jest wyłonienie się z morskiej piany Afrodyty, bogini miłości. Powstała ona z "nasienia" niebiańskiego boga, jest emanacją Jego Świętego Tchnienia.

Umierający Uranos zapowiedział Kronosowi, że również on zostanie pozbawiony władzy przez swoje własne dziecko. Tym dzieckiem jest Zeus, który zdradza w tym micie ogromne podobieństwo do Jezusa, czy Horusa. Grotę, w której został wychowany możemy bez trudu porównać z sercem. Obecny w niej Zeus, byłby iskrą ducha, która rozwija się w człowieku niepostrzeżenie, dzięki pomocy energii duchowego braterstwa (koza Almatea i róg obfitości). Interesujący jest wątek kamienia, owiniętego w pieluszki, podanego Kronosowi do połknięcia. Nasuwa się tu skojarzenie z odnalezieniem kamienia filozoficznego, lub z Jezusem, którego nazywano w alchemii "lapis vivus". Dodatkowo ujrzymy tu symbol człowieka janowego, który uśmierca krok po kroku własne skrystalizowane ja (zostaje ono pochłonięte przez Kronosa, boga
śmierci).

W naszym świecie, który jest niedoskonałym odbiciem świata boskiego, królują zniekształcone, zdegenerowane energie m.in. siedmiu astrologicznych planet naszego układu słonecznego. (Astrologia nazywa Słońce i Księżyc planetami).
Istnieją więc święte, czyste, zgodne z boskim planem promieniowania Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna, a także ich niedoskonałe matriksowe odpowiedniki. Słońce w astrologii symbolizuje naszą własną świadomość. Dopóki nasza uwaga i dążenia, skierowane są na zewnątrz, podlegamy wpływom zdegenerowanych energii planetarnych. Nasze ciała fizyczne i subtelne sterowane są przez nie i przez podległy im zodiak.

Nauki kabalistyczne twierdzą, że zodiak powstał, kiedy sześć dolnych sefirot (wyższych eterycznych światów) -Chesed, Gewura, Tiferet, Necach, Hod i Jesod-rzuciło swe światło na sześć planet: Saturna, Jowisza, Marsa, Wenus, Merkurego i Słońce. Z tego światła narodziło się sześć znaków zodiaku. Samo światło odbite, w drodze powrotnej do sefirot, stworzyło sześć kolejnych znaków.
Te ostatnie ustawiły się względem pierwotnych sześciu w opozycji i tak powstało 12 zodiakalnych pieczęci.

Gdy kierujemy swoją uwagę w kierunku wewnętrznego Słońca, Zeusa, atomu iskry ducha, coraz większy wpływ zaczynają wywierać na nas promieniowania czystych, boskich planet pierwotnego, duchowego świata. Kronos, którego Zeus wyciąga z Tartaru i daje mu we władanie Pola Elizejskie jest wskazaniem na to, że mikrokosmos znalazł się pod panowaniem energii pierwotnego, świętego Saturna.

Saturn

Saturn, jako planeta społeczna, jest symbolem i władcą naszej ziemskiej rzeczywistości i panujących w niej systemów. Jest on bezwzględnym panem karmy, któremu przypisana jest wibracja 8. Jest, jak już wspomnieliśmy, jednym z patronów Wodnika. W micie ukazuje się go, jako pana żywiącego się swoimi dziećmi. Tak jest w istocie. System, w którym żyjemy, eoniczne siły, które nami sterują, żywią się naszymi energiami, a potem, gdy już wyssą z nas wszystkie soki, umieramy i pochłania nas Ziemia.

Saturn jest szóstą planetą układu słonecznego. Znak graficzny szóstki jest odwróceniem dziewiątki. W szóstce, na dole umiejscowione jest kółko, od którego odchodzi w górę "zawijas", symbolizujący spiralę. Jest to symbol faktu, że zwykły, zrodzony z natury człowiek żyje z ziemskich a nie boskich energii, sił, eterów. Prowadzi upadły, nieświęty żywot. Tzw. teorie spiskowe wskazują, że osoby rządzące obecnie światem, uprawiają pewien rodzaj czarno=magicznego kultu Saturna, którego zdegenerowana energia, kojarzona była na przestrzeni wieków z szatanem. Jedną z form kodowania tu przez nie niskich wibracji jest znak szóstki, czyniony poprzez połączenie palca wskazującego i kciuka. Inną- noszenie kapeluszy z dużym rondem, które ma symbolizować saturniczny pierścień. Jeszcze innym, wpisywanie zakamuflowanej liczby 666, będącej liczbą bestii, w logo różnych instytucji, firm i towarów. Nasuwa się tu skojarzenie z trzema opisanymi przed chwilą eryniami. Saturn utrzymuje nas
w więzieniu koła karmy. Gdyby nie pomoc duchowych sił, zostalibyśmy tu na wieki, wtrybieni w potężną zegarową machinę, której zębate kółka ścierają nas na proch.

W dawnej astrologii, Saturn był najdalszą planetą i jego sferę postrzegano jako granicę pomiędzy naszym światem, a sferą gwiazd stałych. Dalej niż Saturn sięgnąć nie można było, a jak wiadomo to, co najbardziej odległe, bywa przerażające. Słońce symbolizowało narodziny i światłość, a
Saturn śmierć i ciemność. Planeta ta niesie z sobą bezwzględność, zimno i bezduszność. Przez tradycję astrologiczną nazywana jest Wielkim Malefikiem.

Jak czytamy na jednym z astrologicznych blogów:
"Pozycja Saturna w horoskopie urodzeniowym pokazuje, gdzie w jakiś sposób czujemy się lub rzeczywiście jesteśmy słabsi, gorsi i nieprzystosowani. Właśnie z tego powodu na to miejsce zwracamy uwagę, ponieważ pod plasterkiem z napisem „Saturn” ukrywają się przez całe lata jątrzące się rany. Saturn nas dołuje. Odbiera radość życia. Sprawia, że wszystko wydaje się ciężkie, poważne i strasznie serio. Staje się czarne i białe, a najczęściej szare. (…)
wszystko staje się trudnym obowiązkiem, z którego zostaniemy kiedyś rozliczeni. Pod wpływem Saturna myślimy nie o radościach, tylko o trudach i zgryzotach. Saturn usztywnia, jest wrogiem nowości, dziania się, ruchu i tańca." Jest symbolem skostniałego, lodowatego serca, nieczułości i struktur. Jego dążenia oscylują wokół budowania zachowawczych systemów. Jest on zwolennikiem wszystkiego, co bezpieczne, tradycyjne, stabilne i dogmatyczne. Jego tranzyty można porównać do urzędu skarbowego, który po latach domaga się od nas jakiegoś dokumentu i wlepia horrendalną karę za niedopatrzenie jakiejś biurokratycznej powinności. Saturn nas dołuje, wbija w ziemię,
powoduje depresję i melancholię. Odbiera radość życia i zmienia często w skostniałych moralistów. Jest bardzo zasadniczy i nieelastyczny. Jego ambicją jest władza i kariera.

Jak to się więc dzieje więc, że ten malefik jest patronem niosącego wolność Wodnika?

Po pierwsze, Saturn, oprócz tych wszystkich wymienionych ciężkich cech, posiada również zalety. Daje lojalność, wytrwałość w dążeniu do celu, pracowitość i solidność. Niesie wierność zasadom i konsekwencję. Jako patron naszego ładu ratunkowego, poprzez ciosy od losu, uczy nas, co jest dobre, a co złe.

Drugą sprawą jest fakt, że człowiek, który wkracza na duchową ścieżkę, musi jak Zeus, dokonać obalenia swojego własnego, wewnętrznego Kronosa.
Obecna w nim iskra ducha ma za zadanie uwolnienie się od ziemskich dążeń i przywiązań, porzucenie tego, co skostniałe, stare, znane i bezpieczne i ukierunkowanie się na Żar Duchowego Słońca. Pokonanie Kronosa wiąże się z uwalnianiem się od samo0utwierdzania i krystalizacji. Zeus uderza swym piorunem w zbudowane przez nas twierdze nawyków, w których się okopaliśmy i pomaga nam wyjść ze skostniałego, bezdusznego sposobu myślenia.

Gdy podążamy ścieżką rozwoju wewnętrznego, zaczyna mieć na nas wpływ energia pierwotnego Saturna, która jak śmierć z kosą, prowadzi nas na drodze uśmiercania własnego "ja." Przejście przez bramę Saturna, oznacza zakończony proces transfiguracji, w którym po przejściu przez 7 bram, siedmiu wtajemniczeń, wkraczamy w wyższą rzeczywistość, szósta przestrzeń kosmiczną.

Drugim patronem Wodnika jest Uran. Czytamy o nim:

"W „Astrologicznym przewodniku ku samoświadomości” Donna Cunningham napisała, że fizyczne cechy oraz dzieje danej planety odzwierciedlają przypisywane im znaczenie astrologiczne. To spostrzeżenie sprawiło, że odtąd wszelkie informacje, jakie docierają do mnie na tematy astronomiczne, niemal automatycznie odnoszę do astrologii. Rezultaty są bardzo inspirujące. Przykładem niech będzie Uran, władca Wodnika. Jest to planeta oznaczająca w astrologii pierwiastek odmienności i indywidualizmu, połączonego z buntem przeciwko normom, w których człowiekowi przyszło żyć. Jak pisze Cunningham:

Być może ludzie uraniczni nie zaczynają od buntu, ale od odmienności. Jak ich ustawiony bokiem planetarny władca, tak i ich spojrzenie na życie, idee, pragnienia i zachowanie nie pasują do ustalonego schematu. Kiedy zatem ich nieprzystosowanie wywołuje ucisk i ostracyzm społeczny, zachowanie nabiera tonu buntu i tak też zostaje uwiecznione. Radykalizacja może stanowić po części samoobronę, gdy osoby tego typu występować muszą o swe prawo do odmienności, a częściowo wyraz złości na społeczeństwo, próbujące wymusić na nich dopasowanie się do formy, pozbawionej rysu indywidualności.

I rzeczywiście, jakości te daje się łatwo zauważyć w cechach fizycznych Urana, który nie tylko obraca się w kierunku przeciwnym, niż pozostałe planety Układu
Słonecznego, ale jeszcze jego oś obrotu nachylona jest do płaszczyzny orbity po kątem około 90 stopni. Czyli mało, że „sam w sobie” jest inny, niż pozostałe planety, to jeszcze wśród tych innych planet porusza się zupełnie inaczej, niż nakazuje „obowiązująca reguła”. Również człowiek, w którego horoskopie silnie zaznaczone są wpływy Urana (bądź Wodnika) może być opisany podobnie.

Choć niektórzy silniej od innych odczuwają swoją tożsamość jako „uraniczną”, odmienną, to jednak wszyscy mamy w swoich horoskopach wpływy tej planety, więc potęga tych energii może pojawić się w życiu praktycznie każdego. Odczuwalne i widoczne stają się one choćby podczas tranzytów Urana przez planety osobiste, a szczególnie Słońce, które jest przecież naszym Wewnętrznym Ja, poczuciem siebie i własnej wartości, jako jednostki. Kiedy zaczyna „mieszać się” w to Uran, zaczyna zachodzić w nas gwałtowna transformacja. Zaczynamy nie tyle „zmieniać się” (choć tak może być to postrzegane z zewnątrz), co raczej „przekształcać się”, w większym stopniu stawać się sobą, a przy tym domagać się od innych uznania naszego prawa do odrębności i tego, kim jesteśmy i kim się czujemy.

Niedawno na kanale Discovery natknąłem się na fragment programu astronomicznego, który poświęcony był właśnie Uranowi. Okazuje się, że istnieje hipoteza, powstała na podstawie informacji dostarczonych przez sondę Voyager 2, według której, w okresie kiedy tworzył się Układ Słoneczny, Uran zderzył się z planetą zymalem (jest to bryła pierwotnej materii), w wyniku czego jego struktura uległa dosłownie rozbiciu. Można powiedzieć, że rozleciał się na kawałki. Jednak silne przyciąganie jądra planety sprawiło, że Uran uległ ponownemu scaleniu. Pozostałością po tym zdarzeniu są otaczające go odtąd, słabo widoczne pierścienie. Oprócz zmiany struktury, Uran doświadczył też wtedy zmiany swej orbity.

Jakie znaczenie może mieć to zdarzenie dla symboliki Urana w astrologii? Być może jest ono dla nas wskazówką, pozwalającą nam lepiej zrozumieć naturę transformacji uranicznej. Co dzieje się z nami, kiedy „uderza” w nas coś potężnego, co sprawia, że nasze dotychczasowe struktury nie są w stanie wytrzymać nacisku? Czasem to „zderzenie” ma charakter dosłowny, jak np. wypadek, czasem zaś przybiera ono postać bardziej metaforyczną, jak np. rozwód czy utrata pracy, jednak zawsze skutki
wewnętrzne są dla nas takie same. Pod wpływem kryzysu rozpadamy się, jak Uran. Czasem może wydawać nam się, że to już koniec, że coś lub ktoś nas pokonał i że już nigdy się nie pozbieramy. A jednak na przykładzie Urana widzimy, że jest to możliwe – ta planeta zdołała „pozbierać się” i to dosłownie. Czynnikiem, który to umożliwił, było jądro planety, symbolicznie będące tą najgłębszą, najgęstszą i niepodzielną cząstką nas samych: czystą esencją Ja, którą można określić jako Świadomość." Czyż to jądro nie przypomina nam atomu iskry ducha? "Być może, paradoksalnie, podczas kryzysu, w jego drugiej fazie, świadomość zyskuje większą przestrzeń i dystans do struktury, której jest częścią. Możemy wtedy wyraźniej odczuć, czym lub kim jesteśmy w swej istocie, a co jest lub było „dodatkiem” do niej, składającym się z różnych uwarunkowań społeczno- kulturowych, a także osobistych oczekiwań, potrzeb, nawyków, nadziei, lęków i złudzeń. Świadomość jawi się tu zatem jako jedyna prawdziwa i niezmienna siła wewnętrzna, zdolna jednoczyć i utrzymać w całości nasze istnienie. Czy bez niej ponowne scalenie po okresie kryzysu byłoby możliwe? Oczywiście, po tego rodzaju rekonstrukcji nic nie
jest już takie, jak wcześniej, mimo, że wciąż składa się z tych samych elementów. Mówiąc bardziej obrazowo, to te same klocki, ale inaczej poukładane. Kryzys daje nam zatem szansę na stanie się bardziej świadomym własnej indywidualności, (czy może prawdziwej jaźni) i prawa do korzystania z niej."

Co ciekawe, pozostałością po wspomnianej kolizji Urana są jego pierścienie, które możemy przyrównać do szaty nowej duszy, którą zaczynamy tkać.

Z powyższych opisów dwóch wodnikowych energii widzimy, że zarówno jedna planeta, jak i druga niesie z sobą bardzo mocne doświadczenia życiowe, które powodują potężne przemiany i transformację. W Biblii znajdujemy aluzję do nich, m.in. w Kazaniu na Górze, zwłaszcza we fragmencie: "Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!
Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. "

I w Apokalipsie św. Jana: "Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?
Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.
A do anioła zboru w Sardes napisz: To mówi ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: ‚Znam twoje uczynki — masz imię, że żyjesz, ale jesteś martwy. Stań się czujny i umocnij to, co pozostało, a było bliskie śmierci, bo nie stwierdziłem, by twe uczynki były w pełni dokonane przed moim Bogiem. Stale więc pomnij na to, jak otrzymałeś i jak usłyszałeś, i wciąż tego strzeż, i okaż skruchę.Jeżeli się nie zbudzisz, z pewnością przyjdę jak złodziej i wcale nie
będziesz wiedział, o której godzinie cię najdę. (...)

"Znam twoje uczynki, wiem, że nie jesteś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący." (...)
„‚Ja wszystkich, których kocham, tych smagam i karcę. Bądź więc gorliwy i okaż skruchę."

Powyższe biblijne fragmenty wskazują na konieczność zachowania pokory wobec trudności, które nas spotkają. Są to uderzenia płynące od Boga, który bardzo często posługuje się w tym celu ludźmi. Na tej ścieżce uczymy się, że wszystko, co nam się wali w życiu, służy wyzwoleniu nas z martwego świata iluzji-"masz imię, że żyjesz, ale jesteś martwy". Dlatego mamy nie sprzeciwiać się złu i miłować tych, którzy jawią się jako nasi wrogowie, oni bowiem ukazują nam nasz cień i zmuszają do transformacji tego, co w nas nieuzdrowione. Miłość i wdzięczność obecne w nas w trudnych sytuacjach, umiejętność ujrzenia przyjaciela w tym, kto pozornie przychodzi jako wróg, pomaga nam uwolnić się od zewnętrznych uwarunkowań i osiągnąć wewnętrzny (s)pokój. Ważne, by nie trzymać urazy w sercu. Aktywność ta jest bardzo saturniczna, uwsteczniająca. Sprawia, że wciąż żyjemy przeszłością, zamiast poddać się temu, co przynosi los. Życie ciągle przez nas przepływa, cały czas napływa nowy jego strumień.
Po co więc trzymać się chwili, która minęła? Przypomina to sytuację żony Lota, która obracając się wstecz, zamieniła się w słup soli- skrystalizowała się.

W niezwykle interesujący sposób interpretuje Apokalipsę św. Jana, Omraam Mikhael Aivanhov, w swej książce "Niebiańskie Miasto". Zajmimy się fragmentem
"Znam twoje uczynki, wiem, że nie jesteś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący. A tak żeś ani zimny, ani gorący, wypluję cię z ust moich" (...)
„Ja wszystkich, których kocham, tych smagam i karcę. Bądź więc gorliwy i okaż skruchę."

O. Aivanhov pisze o tym w ten sposób: "Jest ciepło, które pochodzi ze Słońca i inne, które pochodzi z Marsa. Jest zimno, które pochodzi z Saturna, i inne,
które pochodzi z Ziemi. Słońce reprezentuje ogień ożywiający a Mars, ogień emocji, który wszystko niszczy. Saturn reprezentuje zimno inteligencji, mądrości
a Ziemia zimno oddzielenia życia od śmierci. Zimno jest więc reprezentowane przez Saturna i Ziemię, ciepło przez Marsa i Słońce, to co letnie zaś reprezentuje
Księżyc. Rzeczywiście wszystko, co pochodzi od Księżyca jest niewyraźne, mdłe, chore, a ludzie, którzy znajdują się pod jego wpływem, są gnuśni, niezdecydowani, niepewni, nieokreśleni. Nie należy pozostawać pod wpływem tej letniości, lecz pracować, aby się ogrzać lub ochłodzić. Aby się ochłodzić, trzeba wspiąć się na szczyty, to znaczy rozmyślać, medytować. Aby zaś się rozgrzać należy wejść w dolinę, w pobliże ludzkich braci i sióstr. Poprzez mądrość ochładzamy się, a przez miłość ogrzewamy". (...)

Aivanhov pisze również o osiach zodiakalnych opozycji: baran-waga, byk-skorpion, bliźnięta-strzlec, rak-koziorożec, lew- wodnik, panna- ryby.
Powyższy biblijny cytat ineterpretuje, kojarząc go z zodiakalną opozycją "lew- wodnik". Cytat: "Lew jest znakiem ognia, Słońce ma tam swój dom. (...)
Lew reprezentuje serce, które ma związek z ciepłem, krwią, życiem. Jest to serce kosmiczne, serce Boga, z którego wywodzą się wszystkie istoty we
wszechświecie (...) Na drugim końcu osi, występuje Wodnik, który jest rządzony przez Satruna. Wodnik króluje w zimie. Wodnik jest reprezentowany przez starca, Satura. Patronem Wodnika jest również Uran, który posiada mądrość i symbolicznie wylewa żywą wodę na wszystkie stworzenia. Dwoma biegunami osi są miłość i mądrość, ciepło dolin i zimno szczytów" (...)
"W starożytnych wtajemniczeniach, Uran był reprezentowany przez symbol oka unoszącego się nad oceanem. (...) Tak więc Słońce przynosi nam życie, miłość. Saturn przynosi mądrość, aby nas przyodziać, Uran pozwala nam widzieć prawdę"

„Ja wszystkich, których kocham (lew), tych smagam i karcę (wodnik)." Ten, który kocha to Słońce, które ma swój dom w lwie, a ten, który karci to Saturn i Uran,
który sprowadza wielkie wstrząsy. Dom obywdu jest w Wodniku. Kiedy więc widzimy nadchodzące kary Saturna, wiedzmy, że to Bóg, który się przez niego manifestuje"

"Chrystus jest symbolicznie Słońcem, sercem, które przelewa swą krew, swą miłość na cały wszechświat. Ten więc, kto zwycięży nienawiść i śmierć (zimno wewnętrzne), będzie sprawował władzę na tronie Boga". I ta transformacja poprzez mocne i niełatwe doświadczenia straty, bólu i cierpienia, prowadzić nas będzie do Boskiej Miłości, do Duchowego Słońca. Na tym polega piękno Ery Wodnika.

Era Wodnika
Po 26 000 lat, ponownie wkraczamy w Erę Wodnika. Era, w której żyjemy jest nazywana czasem żniw. (Znajdujemy tu znowu odniesienie do opozycji: Słońce- Saturn i do sierpa, którym zabito Urana.c Sierp i żniwa to domena czasu, w którym rządzi zodiakalny lew). W Erze Wodnika, ludzkość poddana zostaje działaniu nowego pola promieniowania kosmicznego, dzięki czemu mnóstwo dojrzałych mikrokosmosów może dostosować do niego swoje wibracje i wznieść się na zupełnie nowy poziom istnienia. Ziarno Chrystusowe wydało plon.

Wylewana z dzbana przez Wodnika woda życia chce nas oczyścić i uświęcić. Oczyszczenie odbywa się przez uwolnienie się człowieka od związków z materialnym światem- jego mentalności, iluzjami, emocjami, przywiązaniami, pożądaniami i ambicjami. Uświęcenie natomiast polega na dostosowaniu swojego życia do głosu, który przemawia do nas w sercu i nakierowuje na proces potężnych przemian całej naszej istoty.

Wodnik jako jedenasta konstelacja zodiaku, jest pierwszą i jedyną, symbolizującą duchowe mistrzostwo. Jest znakiem związanym z mistyczną śmiercią i oddaniem swojego ja wyższej Istocie. Reprezentuje związek pomiędzy mikro- i makrokosmosem i gotowość, żeby sobą odzwierciedlić hermetyczne hasło: "jak na górze, tak na dole", czego obrazem są dwie jedynki wchodzące w skład jedenastki.

Wodnik należy do trygonu powietrza, symbolizującego wzniosłe dążenie duszy człowieka. Do trygonu tego należą: gwiazdozbiór bliźniąt, wagi
i wodnika. Ukierunkowany na zachód- zachód Słońca, trygon ten zapowiada, następujący po ciemnej nocy duszy, nowy świt, Jutrzenkę, nadejście nowego dnia, czyli nowego stadium rozwoju duchowego.

Poprzez
1) wszechstronną wiedzę bliźniąt (natchnionych nowym Merkurym) o dualnym świecie i podwójności własnej istoty, skupienie się na tym, co boskie, oczyszczenie ciała myślowego i wypracowanie nowego myślenia,
2) wzbogacenie miłością znaku wagi (nowa Wenus) i doprowadzenie do równowagi uczuć, myśli i woli, osiągnięcie wewnętrznej harmonii i jednoznacznego ukierunkowania,
3)może wodnik rozpocząć saturniczno- uraniczną ścieżkę krzyżowania własnego "ja". Przechodząc w znak ryb- całkowitego poświęcenia samego siebie, może powitać nowe (Duchowe) Słońce, które jest wywyższone w marcowym znaku barana.

Widzimy więc, że wszystko, co się obecnie dzieje, zapowiadane było już dawno, dawno temu. W którąkolwiek stronę spojrzymy, jakiekolwiek stare, ezoteryczne
pisma weźmiemy do ręki, wszędzie natrafimy na tę samą prawdę o wielkim alchemicznym misterium przemiany. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak tylko wsłuchać się w głos serca i wejść na świętą ścieżkę przemiany, by w tych niezwykłych czasach nieazać si okę letnim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie krocz ścieżką - bądź ścieżką

NIE KROCZ ŚCIEŻKĄ- BĄDŹ ŚCIEŻKĄ Grecki mit o Gorgonie można uznać za metaforyczne zobrazowanie upadku ludzkiej świadomości. Gorgona był...