wtorek, 30 stycznia 2018

Księżycowe Drewno


KSIĘŻYCOWE DREWNO
Te oczy sześćdziesiąt sześć razy ujrzały 
zmieniające się jesienne krajobrazy
Powiedziałam już dość o świetle Księżyca
nie pytaj mnie więcej.
Słuchaj tylko głosów sosen i cedrów
gdy nie porusza ich wiatr.
(wiersz napisany przez pewną buddyjską mniszkę)
Oświecenie
Człowiek, który podąża duchową ścieżką, ma na ogół jasno sprecyzowany cel- oświecenie. Słowo to przewija się bardzo często w spirytualnej literaturze różnych ścieżek, jednak my często mamy mgliste wyobrażenie dotyczące tego, czym tak naprawdę to oświecenie jest i jak je osiągnąć. Jak sama nazwa sugeruje, Oświecenie związane jest ze Światłem, z Boskim Światłem, którym mamy się stać, z którym mamy się stopić i które oddaje nam się do dyspozycji, byśmy krok po kroku rozświetlali obecny w sobie mrok ignorancji, będący korzeniem egoistycznej świadomości.
W buddyzmie mówi się o dwóch rodzajach oświecenia: mniejszym, które związane jest z oświeceniem tylko dla własnego pożytku i większym, związanym z wyzwoleniem dla wszystkich czujących istot. Oświecenie łączy się z doskonałym stanem umysłu, w którym zdajemy sobie sprawę z faktu, że ciało, myśli i uczucia są w bezustannym ruchu, nie mogą więc tworzyć żadnego rzeczywistego „ja”. Kiedy porzucamy sztywne wyobrażenie na temat własnej niezmiennej, określonej tożsamości, umysł zaczyna doświadczać głębokich stanów rozluźnienia i wewnętrznego spokoju. Jest to punkt wyjścia do ścieżki prowadzącej do pełnego oświecenia, które wiąże się z poczuciem jedności z wszystkim, co istnieje, z rozpuszczeniem ego.
Misterium umysłu poświęcona jest również trzynasta księga Hermesa Trismegistosa. "Umysł, o Tacie, jest z samej istoty Boga, o ile w ogóle można mówić o istocie Boga; jakkolwiek by z tym było: jedynie umysł doskonale rozpoznaje samego siebie. Dlatego umysł nie różni się od istoty Boga; pochodzi z tego źródła, tak jak światło pochodzi od słońca. W ludziach umysł ten jest bogiem; dlatego niektórzy ludzie są bogami; ich ludzki stan jest bardzo podobny do stanu boskiego. (...) W istotach nierozumnych umysłem jest natura. Jednakże tam, gdzie jest dusza, tam jest także umysł, tak samo jak wszędzie tam, gdzie jest prawdziwe życie, jest także dusza. Natomiast w istotach nierozumnych duszą jest tylko życie, pozbawione umysłu."
Powyższy fragment, a szczególnie słowa:"jednakże tam, gdzie jest dusza, tam jest także umysł" wskazuje nam na drugą świątynię naszego ciała, na serce. 
To w nim znajduje się bowiem nasienie Buddy, ziarno siewne Jezus, atom iskry ducha, z którego odtworzyć możemy boską duszę, osiągnąć małe oświecenie, 
by potem móc iść dalej i osiągnąć pełne oświecenie, w pełni wyzwolony umysł. To w sercu ukryty jest głos naszej prawdziwej jaźni i słuchając go, krok po kroku
dostrajamy się do stanu świadomości Buddy, lub inaczej mowiąc osiągamy świadomość Chrystusową.
Nasze serce musi zostać w pełni oczyszczone, by moc zaklętego w nim Światła mogła iluminować umysł. Oczyszczanie serca nawiązuje głęboko do naszego odczuwania i empatii a także do obecnych w nas pożądań.
Jeden z nauczycieli zen powiedział "zazen nie służy do niczego". Słowo "zazen" oznacza praktykowanie zen. Zazen, tao, gnoza, buddyzm to różne ścieżki prowadzące do tego samego celu-rozpuszczenia ego. To Jedyna Prawda ubrana w szaty rożnych słów; to inna ściana tego samego niewidzialnego kryształu.
Stwierdzenie "zazen nie służy do niczego", można zatem sparafrazować i powiedzieć "Gnoza nie służy do niczego". Oznacza to, że nie jest Ona czymś, co moglibyśmy wykorzystać do osiągnięcia swoich korzyści i wzbogacenia naszego ego. My bowiem mamy stać się zen, stać się tao, stać się gnozą, stać się ścieżką, a nie nią podążać. Mamy stać się Drogą, Prawdą i Życiem, czyli ma nas nie być, a zostać ma tylko ta święta Prawda, święta Droga, owo Sacrum, którego nie da się wypowiedzieć słowami. Mamy zetrzeć siebie na proch, tak by pozostało tylko Światło i Miłość. Mamy czynić dobro, dla samego czynienia dobra, ponieważ ono jest naszą prawdziwą naturą. "Módl się do tego Słowa, mój synu, i oddawaj mu cześć: istnieje tylko jedna służba Bogu, jeden sposób służenia Bogu i oddawania mu czci, mianowicie: nie być złym."
Bardzo często u adeptów wyczuwane jest rozczarowanie drogą związane z brakiem wglądów, brakiem duchowych darów, natchnienia, czy postępów na ścieżce, pomimo wieloletniej praktyki. "Dlaczego mi się nie udaje?" Odpowiedź z reguły widoczna jest gołym okiem. Zbyt mało otwarte i oczyszczone serce, natomiast głowa napęczniała od intelektualnej wiedzy. Gnoza i jej święte dary nie przychodzą do tych, którzy chcą ją wykorzystać, aby błyszczeć i być lepszym od innych. Bóg patrzy na nasze intencje. Na początku drogi intencją musi być stanie się lepszym NIE od innych, a od samego siebie. Potem natomiast, gdy znajdujemy się na etapie nowej duszy, pojawia się żarliwa intencja wyzwolenia wszystkich istot. Szlifujemy swój charakter w relacjach z innymi i to nasz stosunek do bliźniego, nasza chęć miłowania i codzienne małe wybory, decydują o tym, czy zostanie nam dane błogosławieństwo, czy nie. Skoro bowiem naszą prawdziwą naturą jest jedność z wszystkim, co żyje, naturalnym jest życzenie szczęścia wszystkim czującym istotom. Przecież one są nami a my nimi!
Bodhicitta
Bodhicitta oznacza "oświecony umysł" (bodhi to przebudzenie a citta to umysł). Ścieżka bodhicitty jest ścieżką poszukiwania oświeconego umysłu. Na tej ścieżce najważniejsza jest odpowiednia motywacja. Dogen Zenji wskazał dwie sprawy, które nas stymulują od środka, niosąc z sobą pasję i miłość do Ścieżki. Pierwszą jest potrzeba odnalezienia czegoś trwałego w zmiennym, przemijalnym świecie. Drugą natomiast jest umysł bodhisattwy, który ma taką świadomość jedności, że uwalnia innych, zanim sam osiągnie ostateczne oświecenie. Przysięga bodhisattwy i wiążące się z nią wskazówki są niezwykle przydatne na ścieżce każdego z nas.Pomagają one przesycić umysł różaną wonią miłości i uwolnić się od zewnętrznego uwarunkowania.
Prawdziwe Słońce, które niesie z sobą Życie, Radość, Obfitość, Spełnienie, Szczęście znajduje się WEWNĄTRZ nas. Na zewnątrz widzimy jedynie efekty tego, co sami wcześniej wypromieniowaliśmy. Jeżeli spotykamy w życiu pomocnych, przyjaznych ludzi i sprzyjające okoliczności, oznacza to, że sami najpierw musieliśmy swoim działaniem, myślami, emocjami, nastawieniem wytworzyć sobie te warunki.
Nie ma sensu szukanie na zewnątrz tego, czego sami sobie nie daliśmy. Ten zewnętrzny świat jest lustrem naszego wnętrza. Zewnętrzne Słońce jest lustrem wewnętrznego. Poszukuj w sobie tego Słońca, które da Ci miłość. Jeżeli sam nie doceniasz siebie, na zewnątrz nikt tego nie zrobi. I odwrotnie, jeśli świat na zewnątrz Cię nie docenia, sam możesz docenić siebie. W głębi naszego wnętrza jest Światło Jednego Wewnętrznego Słońca, które łączy nas wszystkich, które mówi, że każdy jest potrzebny, ważny, piękny. Jesteśmy przejawami Boga. Umiejętność widzenia Boga w każdym człowieku, wdzięczność za Boskie Piękno, które się wyraża przez każdego z nas, jest jednym z kluczy prowadzących do stworzenia sobie radosnego, pełnego miłości świata.
Bywa, że dotyka nas problem zazdrości. Możemy sami ją odczuwać, lub doświadczać, że ktoś nam zazdrości i przez to cierpi. Zazdrość jest przejawem uwarunkowanego zewnętrznie umysłu. Nie widzimy w danym momencie tego, że cała obfitość i boska miłość są dla nas dostępne. Wydaje nam się, że nie jesteśmy dość jacyś tam, żeby ją otrzymać. Pozostajemy pod wpływem iluzji braku, która jest wytworem przeszłych doświadczeń. I te głęboko zakorzenione przeświadczenia sprawiają, że faktycznie poprzez własne nastawienie, kreujemy sobie świat braku. Nie jesteśmy świadomi faktu, że to, czego życzymy innym, zapisuje się w naszym polu i do nas wraca.
Każda myśl jest jak modlitwa, jak wyrażenie życzenia. Jeżeli zazdrościmy komuś czegoś, lub trzymamy do niego urazę, ta toksyczna bomba obecna w naszej przestrzeni, blokuje dopływ dobra do nas. To jest bardzo proste i oczywiste. Nisko wibracyjne myśli, które trzymamy, pielęgnujemy i hodujemy, idą w świat i przyprowadzają podobnych do siebie "koleżków". Jedna zła, pełna skąpstwa myśl wysłana przez nas w eter potrafi ściągnąć na nas całą lawinę zła.
Wdzieczność jest narzędziem alchemicznej przemiany.
Gdy postrzegamy piękno osób wokół nas nie poprzez pryzmat zazdrości a wdzięczności, wszystko zaczyna się zmieniać. Bóg wysyła do nas swoich posłańców. Takiego posłańca możemy ujrzeć w każdym człowieku. Wszelkie dobro, które każdy człowiek niesie z sobą, jest wyrazem boskiej miłości do nas. A my swoją zazdrością często ją zwalczamy. Jeżeli w naszej przestrzeni pojawia się człowiek, który posiada coś, czego bardzo pragniemy, podziękujmy. Oto bowiem los zesłał nam wibracje, do których możemy się dostroić. Za pośrednictwem tego człowieka Bóg mówi do nas: spójrz, to jest dla Ciebie dostępne. Poprzez tego człowieka, zsyłam Ci mądrość, która jest potrzebna, abyś osiągnął to, czego potrzebujesz. Zamiast zwalczać dziękuj i wyrażaj życzenie jeszcze większego szczęścia dla tej osoby. To jest droga serca, to jest droga jedności i to jest klucz do obfitości i szczęścia.

Drzewo Bodhi i Drewno Księżycowe
Budda osiągnął oświecenie pod drzewem bodhi. Drzewo jest niezwykle potężnym symbolem. Oznacza ono człowieka, ale jest także wyrazem otaczającej nas boskiej miłości, obfitości i opieki. Za pośrednictwem drzew bowiem nie tylko oddychamy, żyjemy, lecz doświadczamy także pełni boskich błogosławieństw. W niezwykle inspirujący sposób ukazuje to Erwin Thoma, niemiecki przedsiębiorca, autor książek o natchnionym, mądrym, bezodpadowym, wolnym od chemii budowaniu domów z drewna.
Postawa tego człowieka jest inspirującym przykładem wdrażania w życie praw boskiej miłości. Pierwszą wspaniałą nauką, która od niego płynie jest szczodrość. Człowiek ten bowiem opublikował wszystkie tajemnice swojego fachu, tak aby były dostępne dla każdego. Przyjaciele radzili mu, aby tego nie robił, nie leży to bowiem w jego interesie. On jednak stwierdził, że nie może tej wiedzy zachowywać dla siebie, że ona musi iść w świat. Nie kierował się egoistyczną chęcią zysku a altruistycznym pragnieniem podzielenia się dobrem ze wszystkimi. Życie pokazało, że ta nielogiczna, jak mogłoby się zdawać, postawa przyciągnęła do niego kolejne, piękne dary. Ale o tym za chwilę...
W magicznej pracy z drewnem Erwina Thoma możemy odnaleźć zadziwiające analogie dotyczące procesu odbudowy duszy. Drewno, z którego Thoma buduje swoje pełne miłości domy pozyskiwane jest z drzew ścinanych zimą, gdy ubywa Księżyca. Zimą bowiem drzewo pozostaje jakby martwe, soki w nim przestają krążyć. Ścinanie go w momencie, gdy jest ono na to energetycznie gotowe, jest wyrazem szacunku do niego i mądrym działaniem.
Runa Is
Można tu odnaleźć powiązanie z mądrością runy Is, oznaczającą lód, zimową martwotę, martwy punkt. Germańskie mity podają, że nasz kosmos powstał z ognia i lodu. Lód był symbolem materii, ogień- energii Ducha. Lód to przejaw krystalizacji i skostnienia. Możemy z łatwością odnieść go do nas samych i naszej duchowej kondycji. Nasza egotyczna tożsamość jest wyrazem oporu, który stawiamy, nie pozwalając Boskiemu Życiu swobodnie przez nas przepływać. Ta skostniała świadomość, wyrażająca się w poczuciu "ja" jest jak zimowe drzewo. I jeśli oddamy to drzewo pod topór, jeżeli podejmiemy decyzję o uśmierceniu tej fałszywej tożsamości z pomocą boskich sił, symbolizowanych tu przez ubywający Księżyc, staniemy się Boskim Narzędziem i osiągniemy oświecenie. Ubywający Księżyc jest również jak nasza egotyczna świadomość, której ma ubywać, by ten Inny w nas- Duchowe Słońce mogło wzrastać.
Księżycowe Drewno ma niezwykłe właściwości. Odporne jest na działanie szkodników i wilgoci. Nie potrzeba stosować w jego przypadku żadnych chemicznych impregnatów, ani środków ochrony roślin. Podczas ubywania Księżyca dzieje się pewna magia. Otóż Księżyc poprzez działanie na elektromagnetyczne pole otaczające drzewo, ma wpływ na zawartą w nim wodę.
Cząsteczki tej ostatniej odłączają się od klastrów i łączą sie tymczasowo z pojedynczymi cząsteczkami celulozy na powierzchni kapilarów. Tworzy się najmniejsza mechaniczna mieszanina, jaka istnieje. Zjawisko to zahacza o fizykę kwantową. Cząsteczka wody w takim stanie nie znajduje się już ani w stanie ciekłym ani stałym tylko w czwartym stanie skupienia określonym jako żelowaty czy galaretowaty. Po zmianie fazy Księżyca, cząsteczki rozdzielają się. Ta wodna magia przypomina transmutację naszego ciała eterycznego, która dokonuje się podczas alchemicznych przemian zachodzących w nas podczas budowy nowej duszy.
W księżycowym drewnie zachodzi jeszcze inna magiczna przemiana, która sprawia, że staje się ono twarde jak beton. Dokonuje się to mocą przekształconego powietrza. Z powietrza drewno wyciąga dwutlenek węgla, oddaje tlen a z węgla, dzięki wodzie i minerałom z ziemi, buduje najdoskonalszą strukturę jaką człowiek dzisiaj zna. Ta przemiana przypomina nam o zmianach, które zachodzą w naszym polu oddechu, gdy mocą Ducha pokonujemy śmierć i stajemy się niezniszczalni.
Domy z Księżycowego drewna odporne są na ogień, wodę, wichury, trzęsienia ziemi. Są jak nowa dusza, panująca nad czterema żywiołami, z których jesteśmy stworzeni (ciało fizyczne- z ziemi, eteryczne- z wody, astralne- z ognia i mentalne- z powietrza). Konstrukcja ścian budynków stawianych przez E. Thomę składa się z 5 warstw desek ułożonych krzyżowo i po przekątnej. Czyż nie przypomina nam to pięciokrotnej duszy i procesu umierania naszego ego na krzyżu?
Budynki stawiane przez E. Thomę chroni przed falami telefonii komórkowej i co ciekawe mają najwyższy poziom bezpieczeństwa przeciwpodsłuchowego! Oprócz tego zapewniają doskonałą izolację cieplną i akustyczną. Co więcej, związki semiochemiczne uwalniane przez drewno powodują, że po dziesięciu minutach przebywania w takim domu, cały organizm otrzymuje informację, że znajduje się w bezpiecznym, przyjaznym miejscu. Tempo bicia serca spowalnia. Naukowe pomiary udowodniły, że mieszkanie w takim domu sprawia, iż każdej nocy zyskujemy godzinę życia. Takie domy emanują zatem dobrą energią, która jest przyjazna dla życia. Nieprzepuszczalność niskich wibracji elektromagnetycznych i antypodsłuchowe właściwości można przyrównać do jakości nowej duszy, która staje się niedostępna dla niskich energii i bytów.
Fakt, że Erwin Thoma opublikował swoje odkrycia, zamiast trzymać je tylko dla siebie, przyniósł mu owoce w postaci wejścia na japoński rynek. Jego badaniami zainteresował się bowiem pewien buddyjski mnich z Japonii. Zafascynowany bezodpadową, przyjazną dla środowiska technologią, która zapewnia również niezwykłą trwałość budowli,
sprawił, że Thoma mógł zacząć stawiać swoje piękne domy w Japonii. A trzeba zaznaczyć, że wejście zagranicznej firmy na japoński rynek graniczy z cudem. Buddyści mają motto, które głosi, że prawdziwy mistrz nie pozostawia po sobie śladów. Takim mistrzem staje się człowiek o nowej duszy. Takim mistrzostwem odznacza się również technologia budowania domów z księżycowego drewna opracowana przez niemieckiego leśnika.
Siekierka
Księżyc jest symbolem duszy. Mamy być jak drzewo, ktore gotowe jest stać się księżycowym drewnem. Gotowe jest na to, by pójść pod topór, umrzeć według swej natury, dać się przekształcić w instrument, który będzie podobał się Bogu. Każdy z nas otrzymuje od Siedmiokrotnego Ducha wszystko, co potrzebne, aby ta przemiana mogła się w nas dokonać. Siedmioduch swymi siedmioma promieniami przemienia siedem naszych czakr, siedem komór w głowie, siedem w sercu i splocie słonecznym.
Liczba siedem ma kształt toporka, siekierki. My mamy sami przyłożyć topór do swojej nieświętej natury, przywiązań, myśli, przyzwyczajeń, pożądań. Mamy ociosywać swoje ego z kolejnych warstw, tak aby stać się transparentnym; by przez nas widoczna mogła być Prawdziwa Boska Jaźń. "Zyskiwanie jest ułudą, tracenie jest oświeceniem".
Nie możemy być jak stryjek, który zamienił siekierkę na kijek  
Siekierka jest tu symbolem uwalniającej aktywności. Dzięki umiejętności rozpoznawania, odrąbujemy ciągle ze swojej mentalności a także z przyzwyczajeń, nawyków i emocji wszystko to, co nie jest Boskie. Zawsze, gdy w relacjach ze światem zewnętrznym pojawia się w nas jakiś dyskomfort, musimy zwrócić się w głąb siebie i poszukać przyczyny w sobie. Jest taka tybetańska historia o mnichu, który wsiadł w łódkę, wypłynął na pełne jezioro, by tam pomedytować. Gdy zamknął oczy, poczuł, że jakaś łódź z impetem uderzyła w jego łódź. Automatycznie wpadł w gniew, myślał bowiem, że ktoś zrobił to z rozmysłem. Gdy otworzył oczy, zobaczył, że łódź, która w niego uderzyła była pusta. To mu uświadomiło, że wszystko, co uderza w człowieka jest odzwierciedleniem jego wnętrza. Pusta łódź ukazała mu jego własny gniew.
Dlatego, gdy dotykają nas jakieś nieprzyjemności, siekierki należy użyć nie tyle przeciwko komuś a przeciwko swoim nawykom, które przyciagnęły do nas tą sytuację.
Nie możemy zamienić jej na kijek, którym podpierać będziemy, jak chorą roślinę, swoje ego. Nie może ten kijek być tyczką, dzięki której nasze ego będzie skakać wzwyż. Gdy tak uczynimy, stworzymy sami dla siebie kijek samobijek  Przyciągniemy do siebie wywołujące cierpienie doświadczenia, które będą chciały skruszyć beton naszego uporu. Lepiej więc współpracować z siłami Światła i cały czas się zmieniać w oparciu o boskie nauki, które są dosłownie wszędzie.
Nauczyciele
Każda sytuacja w naszym życiu ma nas czegoś nauczyć. Jesteś zawsze tam, gdzie powinieneś być. To, co masz do zrobienia z sobą, objawia Ci się zawsze w chwili obecnej. Wdzięczność za każdą trudną sytuację, pytanie o to, czego ma nas ona nauczyć, pomaga zmienić perspektywę i uwolnić się od lęku przed życiem. Gdy mamy jakiś problem z naszym ego, zawsze możemy zastosować potężne narzędzie, jakim jest modlitwa z intencją przezwyciężenia naszych słabości. "Modlenie się oznacza wznoszenie w górę naszego wewnętrznego stanu (naszych braków, naszego przeczucia, naszej radości, naszej wdzięczności) w postaci obrazów myślowych wypływających z serca. Taka wibracja magnetyczna zawsze przyciągnie odpowiedź, mianowicie wibrację zgodną z wysłaną", jak czytamy w jednym z artykułów zamieszczonych na stronie Lectorium Rosicrucianum.
Gdy zaczynamy współdziałać z gnostycznym polem magnetycznym, zauważamy, że jesteśmy bez przerwy prowadzeni i zaopiekowani. Nauczyciele są wszędzie i tylko od naszej woli i uważności zależy, czy skorzystamy z wyciąganej do nas ciągle pomocnej dłoni. Dzięki przebywaniu w polu oddziaływania Szkoły Duchowej, nasz rozwój zostaje stukrotnie przyspieszony. Często zmieniamy się wręcz z dnia na dzień, z chwili na chwilę. Światło pomaga nam wydobywać się z bagienka ego, rozpuszczać i odcinać liny wiążące nas z tym światem.
Cały świat, w którym się znajdujemy jest jedną wielką szkołą. Królestwo natury dostarcza nam niezliczonej ilości nauk i wskazówek dotyczących duchowej ścieżki. Stają się one dla nas dostępne, jeśli tylko mamy "uszy do słuchania i oczy do patrzenia."
Takimi nauczycielami są również drzewa. 
Gdy spojrzymy na ich kształt- korona, pień korzenie- ujrzymy, że jest on odzwierciedleniem hermetycznego hasła: "wszystko przyjąć, wszystko oddać a przez to wszystko przekształcić". Drzewa są łącznikami między niebem a ziemią. Przyjmują boskie promieniowania, przepuszczają je przez swoje ciała i oddają Matce Ziemi.Biorą dla siebie tylko tyle, ile potrzebują a resztę oddają innym. Nie trzymają się niczego kurczowo, nie zagarniają chciwie, nie opierają się zmianom,
pozwalają by życie przepływało przez nie swobodnie.
Są połączone z wszystkim, co istnieje tajemniczymi sieciami. Mają kolektywną świadomość jedności, w przeciwieństwie do egocentrycznej świadomości ludzi. Naukowcy odkryli, że drzewa są w symbiotycznej relacji ze znajdującymi się pod ziemią grzybami. Podziemny świat grzybów oplata całą Ziemię. Drzewa przekazują sobie wzajemnie za pomocą grzybów substancje chemiczne i impulsy elektromagnetyczne, dzięki czemu porozumiewają się między sobą. W zamian za pomoc oferują grzybom wyprodukowane przez siebie cukry. Tę podziemną sieć przepływu informacji naukowcy określili mianem "grzybnego internetu".
Drzewa wypuszczają substancje chemiczne do ziemi i w powietrze. Gdy na przykład żyrafy zjadają akcje, zaczynają one wypuszczać w eter etylen, pod wpływem którego pozostałe akacje zaczynają wydzielać garbniki, nie smakujące zwierzętom. Garbniki te nie uchronią ich samych, ale pomogą pozostałym drzewom. To zachowanie można więc określić mianem "działania pro publico bono".
Gdy płonie las, palące się drzewa razem z dymem uwalniają substancje chemiczne adresowane do uśpionych w ziemi nasion. Sygnał ten oznacza, że populacja drzew na danym terenie została ograniczona i że nasiona mogą 
zacząć kiełkować bez obawy, że natkną się na konkurencję.
Stary las bukowy odżywia upadłych krewnych. Kiedy buk upada i nie może już przeprowadzać procesu fotosyntezy, bo nie wytwarza liści, krewniacy odżywiają go, oddając mu swoje cukry. Taki buk nie jest martwy, wiec nie zaczyna murszeć. Po kilkudziesięciu latach zaczyna przypominać stary kamień obrośnięty mchem. Będzie żył tak długo,jak otaczająca rodzina będzie go karmić, czyli około kilkuset lat.
Drzewa są pogrążone w ciszy, a mimo to każde z nich ma swój charakter i swoje unikalne właściwości. Fakt, że Budda osiągnął oświecenie akurat podczas siedzenia pod drzewem, jest dla nas wskazówką, że możemy prosić o duchową pomoc to wspaniałe królestwo. Duchowe właściwości drzew i sposób współpracy z nimi opisuje na przykład Alicja Alla Chrzanowska w swej książce "Tajemnice Energii Drzew". Drzewa są opisywane i cenione we wszystkich spirytualnych tradycjach, również w naszej chrześcijańskiej.
Na naszej duchowej ścieżce potrzebujemy pokory, uważności i szacunku dla wszelkiego przejawu życia. Wszystko, co żyje, ma swoją świadomość. Powinniśmy więc kłaniać się drzewom, zapraszać je do współpracy a nie wywyższać się ponad nie. Nauki wschodnie przekazują nam wiedzę dotyczącą różnych ziemskich królestw. Tak samo ludy germańskie i nasze słowiańskie z pokorą podchodziły do duchów natury, prosząc je o pozwolenie na budowę domów, dróg, itd. Ludy skandynawskie do dziś wierzą we wróżki i elfy.
Nie oznacza to, że mamy uczynić z nich bogów i je czcić, ale szanować jak samych siebie i uczyć się metod porozumiewania oraz współpracy.
Łącząc się z miłością obecną w naszym sercu, poznajemy tajemny język ciszy, dzięki któremu możemy skomunikować się ze świętym milczącym kosmicznym światem wokół nas. Ze Świętą Jednią. "Jesteśmy częścią wszechświata, nie mniej (i nie więcej) niż drzewa i gwiazdy. Mamy prawo być tutaj". Mamy prawo i możliwość poznawania samych siebie, by dzięki temu poznać cały świat i bogów. Droga prowadzi do środka, do wewnętrznego Słońca skąpanego w Ciszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...