piątek, 12 stycznia 2018

Energie stycznia




ENERGIE STYCZNIA

Nasz widzialny świat utkany jest ze słów, które stały się ciałem.

Bywa, iż czujemy, że nasze życie jest jak papier toaletowy: długie, szare i...
Czujemy, że ugrzęźliśmy w jakiejś rutynie, nudzie, smutku, marazmie. Mija dzień za dniem, jeden przypomina drugi. Chodzimy do pracy, wykonujemy codzienne, zwykłe czynności: jemy, myjemy się, kładziemy się spać, wstajemy i tak w kółko. Czujemy się zmęczeni, wyprani z energii, zniechęceni i zdołowani. Przytłaczają nas problemy, te same od lat. Wszystko jest jakieś ciężkie, bezsensowne, jałowe. Znikła radość i pasja.

W głębi duszy tęsknimy za zmianą, lekkością, radością. Tęsknimy za magią, za jakimś cudem, za czymś, co odmieniłoby diametralnie nasze życie i  dało nam szczęście.

I w tym naszym codziennym, przesyconym rutyną życiu, nie dostrzegamy, że świat na zewnątrz już sam w sobie jest rodzajem magii. Aż do momentu, gdy spływa na nas olśnienie. 
"Abracadabra"- oznacza  po aramejsku: "to, co powiem, stworzę." Czy nasz świat został wyczarowany przez jakiegoś Maga, który namalował go słowem i światłem? Zaczynamy pogłębiać tę wiedzę.

Dowiadujemy się, że rzeczywistość, którą postrzegamy, jest obrazem, ucieleśnieniem pewnego tajemnego planu, którego jesteśmy uczestnikami. Religie Wschodu nazywały
ją mają, ułudą. Jesteśmy w niej uwięzieni. Jesteśmy schwytani w pułapkę iluzji. Jak się wydostać? Chcemy zniszczyć to więzienie!Wziąć do ręki czarodziejską różdżkę i rzucić zaklęcie "Avada kedavra"- zniszczę, co wypowiem. Ale się nie da. Kryształowa pułapka nie pęka.

Próbujemy więc inaczej. Myślimy, że gdy staniemy się potężni jak wielki Mag, pokonamy tego, który nas więzi. Mag stworzył swoje imperium mocą słowa. W związku z tym,
my też chcemy wznieść swoje królestwo, używając własnych słów. W głowie powstaje tajny plan: "stanę się wielki, potężny, bogaty, genialny! osiągnę sukces
jak stąd do niebios! Wszyscy będą mnie podziwiać i oddawać mi cześć! W ten sposób stanę się potężny jak Mag. Nie będę już jego więźniem."

I jako wtajemniczeni, którzy wykradli Czarodziejowi sekretne pisma, wypowiadamy codziennie zaklęcia, używamy mocy swego oka, rzucamy urok, czarujemy!
Realizujemy tajny plan. Wieża wzniesiona ze słów staje się coraz większa, sięga już prawie nieba. Okalają nas jej mury, grube i solidne. Jesteśmy potężni,  mamy charyzmę,  wywieramy wpływ! Napawamy się własną mocą i siłą. W przestworzach unosi się nasz pełen wyższości śmiech! Jestem panem i władcą tego świata!

I nagle dzieje się jedna z dwóch rzeczy: Oto wielki Mag bierze w dłoń różdżkę i celując w wieżę wypowiada straszliwe słowa:
"Avada Kedavra!" Potężny piorun uderza w budowlę i trud całego życia zostaje obrócony w proch.

Możliwy jest też inny scenariusz: oto po chwilach triumfu i chwały, zauważamy, że prysła gdzieś pierwotna euforia. Czujemy, że utknęliśmy w wieży jak w pułapce.
Nic nas nie cieszy, wszystko drażni. Czujemy się wypaleni i zmęczeni. Wróciliśmy do punktu wyjścia. Zorientowaliśmy się, że cały czas jesteśmy w więzieniu maji a jego mury stały się jeszcze grubsze. Snujemy się zniechęceni z kąta w kąt. Życie znowu przypomina papier toaletowy.

Zaczyamy tęsknić za wyzwoleniem. I któregoś dnia, o świcie, gdy znajdujemy się w stanie na pograniczu jawy i snu, ukazuje nam się Dziewica, skąpana w blasku Słońca. Trzyma w dłoniach tajemną Księgę. Otwiera ją na środku i oto naszym oczom objawiają się wypisane złotymi literami dwa słowa:

Maja - Magia.

Budzimy się i zaczynamy medytować. Co te dwa słowa mogą oznaczać? Nagle spływa olśnienie! Wyrazy te różnią  się jedną głoską: "G". G jak Gnosis- Poznanie. To G
jest symbolem  tajemniczej bramy, portalu, który pomaga wyjść z maja. Przed oczami naszej świadomości wyłania się sekretna receptura:

1) zbierz całą maja, jaką tylko znajdziesz w kręgu otaczającego Cię świata
2) Umieść G w centrum
3) Wniknij w G, pozwól żeby Cię pochłonęło
4) Niech G pochłonie maja!  Niechaj dzieje się gnostyczna magja!

Powyższy tekst w metaforyczny sposób wprowadza nas w styczniowe energie.

Styczeń jest miesiącem związanym z cyfrą 1, która symbolizuje ziarno nowego życia, nowy początek, wzrost, rozwój, zmianę a także świadomość, jaźń.
Patronuje mu "planeta" Słońce, której znak graficzny jest bardzo wymowny.  Składa się on z punktu, wokół którego opisano okrąg. Ukazuje źródło życia i okalające je emanacje. Gdy człowiek się rodzi, wychodzi z łona matki,
w inną, nieznaną jeszcze rzeczywistość. Łono staje się światem, z którego wyszedł i którego symbolem może być punkt, natomiast świat, w którym się znalazł
możemy przyrównać do wnętrza okręgu. Na początku swego istnienia mały człowiek utożsamia się jeszcze z otoczeniem, nie wyodrębnia siebie z rzeczywistości,
która go otacza. Potem jednak uświadamia sobie, że jest odrębną indywidualnością. Odkrywa, że ma imię i jest kimś innym niż mama i tata. Wówczas powoli to on staje się
tym punktem a wnętrze koła otaczającym go światem. Małe dziecko, które się rodzi, ażeby przeżyć, oprócz stworzonych fizycznych warunków, potrzebuje określonej
ilości uwagi i miłości. Przeprowadzono badania, które wykazały, że niemowlęta pozbawione przytulania, miłości, chorowały i umierały.

Przekaz, który otrzymujemy od momentu narodzin w tym świecie jest jednoznaczny: "źródło twojego życia znajduje się na zewnątrz". To z zewnątrz bowiem napływa
do nas pokarm, ciepło, uwaga, miłość, słowa, które słyszymy, rzeczywistość, którą widzimy, itd. Gdy zamykamy oczy, wchodzimy w wewnętrzny świat, który nie da nam
pić, jeść, nie ogrzeje nas, nie udzieli ciału schronienia. Jest to pierwsze i podstawowe uwarunkowanie które wdrukowane jest w nas, tzw. ludzi z natury, świadomości
umieszczonych w biologicznym  ciele. I to uwarunkowanie towarzyszy nam najczęściej przez całe nasze życie, determinuje wszystkie nasze poczynania.

Dopóki się nie przebudzimy, wszystkie nasze starania ukierunkowane są na samorealizację w świecie zewnętrznym. Otaczający nas w momencie urodzenia
zodiakalny krąg, odciśnie na nas pieczęć i  zdeterminuje sposób, w jaki będziemy się przejawiać, dziedziny życia, w których będziemy starali się wykazać, sposób,
w jaki będziemy dążyć do celu, itd.

Im silniejsza pozycja Słońca w momencie urodzenia, tym silniejsza będzie nasze poczucie odrębności, indywidualności i wyjątkowości. Im silniejsze Słońce, tym
bardziej chcemy dominować, przewodzić, wyróżniać się, wdrażać w życie oryginalne pomysły, tworzyć siebie, prezentować swoją osobę światu, wystawiać się na widok
publiczny i uznanie tłumów. Energie zaprogramowały potrzebę realizacji swoich ambicji, rozwoju we wszystkich możliwych dziedzinach, planowania i wdrażania planów w życie. Analogiczna jest jakość styczniowych energii. Na świadomość człowieka z tej natury działają one pobudzająco i stymulująco.
Oto pojawia się siła, by wdrożyć w życie noworoczne postanowienia, zrealizować ambitne plany, rozwinąć się w wielu nowych dziedzinach, przyswoić jakąś nową
wiedzę. Napływające energie są bardzo silne, jak piorun uderzający z nieba lub miecz, który ma zadanie rozwalić skostniałe struktury, przeciąć więzy utrzymujące
nas w stagnacji.

W styczniu zauważymy, jakie aspekty naszego życia są nieporuszone, zatęchłe, nieprzewietrzone. Ujrzymy jak na dłoni dziedziny, w których mamy przeprowadzić
zmiany. Brud, który zamietliśmy pod dywan da o sobie znać zapachem zgnilizny. Energie będą nas stymulować do zmiany. Skrystalizowane obszary życia zaczną nam
doskwierać, uwierać nas jeszcze bardziej niż zwykle. Energie będa bowiem chciały usunąć skostnienie i wprowadzić w nie ŻYCIE.

Życie, rozwój, ruch, zmiana, wzrost, realizacja planów, ambicja, "ja" i wpływ, który wywieram na świat swoją osobą: myśleniem, działaniem, byciem.
"Ja" i mój plan, moja aktywność, moja realizacja to styczniowe hasła. Napływające energie podkręcać będą w nas potrzebę zaznaczenia własnej osoby, własnych poglądów,
własnego światopoglądu i stymulować nas do odcinania się od przekonań innych, by forsować swoje. Oddźwięk, jaki wywoła ta egocentryczna postawa, opisać można
przysłowiem "trafiła kosa na kamień".

Nasze ego nie raz dostanie pstryczka w nos. Ego, fałszywa jaźń odseparowana jest bowiem iluzorycznie od Jedni, od Jedności Stworzenia.
Jedność, tętniące pod materialnymi powłokami życie, będzie się chciało przebić na powierzchnię naszej świadomości.
Zostaniemy skonfrontowani z pytaniami:
Czy jesteś tym, za kogo się uważasz; obrazem, który prezentujesz światu? Czy twój obecny styl życia prowadzi do rozwoju, czy stagnacji? Czy ścieżka, która obrałeś
nie jest przypadkiem drogą pozornego rozwoju? Czy twoje życie zmierza ku życiu, czy ku śmierci?

Przemawiać będzie do nas z głębin serca nasza prawdziwa, wieczna istota. Ta, która zakorzeniona jest w ciszy, wolności od identyfikacji, spokoju, życiu,
miłości. Ta, która nie przemija jak myśli budujące nasze ego. Ta, która jest światłem, prawdą i jednością ze Żródłem.

Nisargadatta Maharaj napisał:

"Dlaczego nasze życie tak pełne jest sprzeczności?
Służy rozbiciu mentalnej dumy. Musimy zdać sobie sprawę z faktu, jak biedni i bezsilni jesteśmy. Dopóki łudzimy się, że jesteśmy wyobrażeniami, które wytworzyliśmy
sobie na temat tego, kim jesteśmy, jak się zachowujemy, co posiadamy, znajdujemy się w fatalnym położeniu. Jedynie w całkowitym samo-zaprzeczeniu jest szansa
na odnalezienie maszej prawdziwej istoty."

Styczniowe energie będą ukazywać nam nasze fałszywe identyfikacje. Boimy się uwalniać od obrazów własnej osoby, od swojego image ze względu na owo
pierwotne uwarunkowanie, o którym była mowa przed chwilą. Cechy charakteru, jakości, które wytworzyliśmy dają nam bowiem poczucie bezpieczeństwa
płynące z faktu, że środowisko zewnętrzne obdarzy nas odpowiednią ilością uwagi, miłości, dobrej energii, tzw. "głasków". Puszczenie wszystkich przywiązań
kojarzy nam się z byciem niewidzialnym a tym samym ze śmiercią. W swoim uwarunkowanym istnieniu wciąż wystawiamy się na promienie zewnętrznego Słońca,
na promienie zewnętrznej uwagi, uznania, szacunku, miłości.
Mało kto wie, że mamy w sercu inne Słońce, będące prawdziwym, wiecznym, wolnym od kaprysów, zawsze wspierającym Źródłem Życia.
Osiągniemy je, gdy pozwolimy, by jego Światło ukazało nam nasz cień; jego ogień spopielił nasze fałszywe przekonania, by moc jego miłości rozpaliła nasze
Wnętrza i opromieniła nasze życie.

Styczeń uczy nas bezosobowości, nie brania niczego do siebie. To, że bierzemy coś do siebie świadczy o naszym uwarunkowanym
postrzeganiu samego siebie. O naszych przywiązaniach do obrazu samego siebie, do ego. Wszystko, co się dzieje jest pozorną rzeczywistością i musimy powoli
uwolnić nasze mentalne i emocjonalne ciała od lgnięcia do pozorów.

Niech prowadzi nas Duchowe Słońce, Sol Invictus!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...