piątek, 8 grudnia 2017

Przekonania na ścieżce gnozy



PRZEKONANIA NA ŚCIEŻCE GNOZY

Gdy obserwujemy siebie, swój sposób myślenia i funkcjonowania, zauważamy, że działa on w oparciu o głębokie przekonania, które są zakodowane w naszej podświadomości.

Im bardziej te przeświadczenia zgodne są z Uniwersalną Prawdą Boga, z Miłością, tym więcej w nas i naszych relacjach z innymi harmonii.

Nasze związki z innymi są odwzorowaniem relacji z samym sobą. Inni traktują nas tak, jak my sami siebie traktujemy i odzwierciedlają nam to, co sami do siebie mówimy i co sami czujemy względem siebie, a także jakie mamy pprogramy. I jeszcze- my z zachowania innych ludzi odbierzemy tylko to, co zgodne jest z naszymi filtrami, z naszym czuciem i postrzeganiem siebie. Gdzieś pomiędzy dwoma tymi ostatnimi stwierdzeniami zawarta jest prawda o tym, jak to funkcjonuje, dodając jeszcze, że każdy człowiek przepuści nas przez pryzmat swoich przekonań i przeświadczeń.

Nasze przekonania odnośnie tego, kim jesteśmy są bardzo zawężone. Często utożsamiamy się tylko z własną osobowością. "Jestem skorpionem, więc jestem taki i taki", "jestem facetem, więc reaguje tak i tak", "jestem matką", "jestem szefem"," jestem katolikiem"."jestem intelektualistą", itd. Mamy całą masę skryptów na swój temat, programów. Co więcej, sami do nich często  lgniemy. Sami siebie wkładamy do szuflad i przegródek, które nam się podobają. "Jestem taki świetlisty i uduchowiony" :-P

Jesteśmy żywymi informacjami, pewnym pakietem, który wpasowuje się w nasz ograniczony, matriksowy system. Te informacje albo są z nim zgodne i wtedy wszystko idzie jak po maśle a my czujemy się tu jak ryba w wodzie, albo są niekompatybilne i czujemy się z tym źle. Jest oczywiście wiele wariantów możliwych informacji i ich kompatybilności. Zostawmy  to jednak na razie.

Zawęzone informacje na swój temat kreują "ego". Jest to ograniczony do "ja" sposób postrzegania potężnej Istoty, którą potencjalnie jesteśmy.  Im bardziej rozpoznajemy te wszystkie ograniczenia i rozświetlamy je wyższym, szerszym postrzeganiem, tym bardziej oświeceni jesteśmy a tym samym, szczęśliwi i wolni.

Bywa, że cały nasz system postrzegania działa w oparciu o jedną podstawową fałszywą myśl, do której dostroiły się inne przekonania. Gdzieś na Ścieżce mikrokosmosu, w tym lub innym wcieleniu, pojawiło się jakieś bardzo mocne, najczęściej traumatyczne doświadczenie, wokół którego zaczęły się kręcić,  jak planety wokół Słońca, wszystkie nasze przeświadczenia.

Jedna jedyna myśl może zatruć i zablokować cały nasz organizm i sposób funkcjonowania a także zaburzyć nasze relacje ze światem. Przyjrzymy się myśli: "ja mam zawsze rację" lub "jestem doskonały".. Jeżeli takie jest nasze przekonanie, nasz umysł będzie filtrował przez nie rozumienie wszystkich doświadczeń i interpretował wszystko, co nas spotyka jako potwierdzenie faktu, że "ja mam zawsze rację" lub "jestem doskonały"

I co się dzieje? Pojawia się blokada, korek. Nikt nie ma bowiem zawsze racji, nikt nie jest doskonały, jedynie sam Bóg. My ludzie jesteśmy pełni fałszywych przekonań, pełni ograniczonych informacji, subiektywnych, poranionych,, niepełnych. Potrzeba więc, aby cały czas sprawdzać, gdzie jest w nas Prawda, gdzie fałsz. Od tego mamy świat zewnętrzny i ludzi wokół, którzy są jak lustro ukazujące nam, gdzie się mylimy.

Cały wszechświat daje nam znaki a gdy mamy jakieś fałszywe przeświadczenie, jesteśmy ślepcami, którzy nic nie widzą, głuchymi, którzy nic nie słyszą. Nic do nas nie dociera. Znaki od Boskiej Inteligencji działają w ten sposób, że najpierw dostajemy subtelne wskazówki, że coś w naszym myśleniu i zgodnym z nim postępowaniu, wymaga korekty. Gdy ich nie wychwycimy, dostajemy mocniejsze wskazówki. Gdy nadal nic nie kumamy, dostaniemy w tyłek naprawdę porządnie. Ale bywa, że nawet mocne doświadczenia, jak: wypadek, bardzo ciężka choroba, odwrócenie się od nas ludzi, na których nam zależy, niczego nas nie uczy. W dalszym ciągu bowiem wolimy tkwić w przekonaniu, że mamy zawsze rację, czy jesteśmy doskonali.

Jest to jak hełm na głowie, Taka blokada sprawia, że energia nie może swobodnie płynąć, pojawiają się zastoje, pojawia się dogmatyzm, despotyczność, brak elastyczności, empatii, szacunku dla innych, itd. I gdy nic do nas ciągle nie dociera i wszystko, co nas spotyka przerabiamy na własne kopyto, wówczas w końcu często nasze życie kończy się przed zaplanowanym czasem, ponieważ nie ma szans przebudzenia nas. Osobowość zostaje rozwiązana.

Gdy w naszej przestrzeni pojawia się jakiś problem w relacji z drugim człowiekiem; gdy pojawia się "wróg", oznacza to, że oto stajemy przed jakimś swoim kodem, który domaga się rozpuszczenia. "Wróg" niesie z sobą zazwyczaj program, który pozornie stoi w opozycji do naszego programu, tak naprawdę jednak jest na jakimś poziomie jego uzupełnieniem. Stanie się to bardziej jasne, gdy posłużymy się przykładem. Oto w naszym polu pojawia się ktoś, kto uparcie odgrywa rolę naszej ofiary. Jest to informacja, że mamy w sobie poczucie winy. Jesteśmy sami ofiarą swoich przekonań i dana osoba nam to ukazuje.

Inny przykład: pojawia się ktoś, kto nas okrada. Informacja, że Sami siebie, lub innych z czegoś okradamy. Są to proste przełożenia. Wszędzie są analogie i odwzorowania naszej pierwotnej relacji z samym sobą. Jeśli to zrozumiemy, przestajemy postrzegać danego człowieka jak wroga a jak posłańca z informacją od Boga ;-) Rozpuszcza się w ten sposób lęk i nieprzyjazne nastawienie.

W naszym systemie jest mnóstwo fałszywych przekonań. Często są one tak głęboko zakorzenione, że dużo czasu musi upłynąć, aby coś do nas wreszcie dotarło i byśmy przejrzeli na oczy.

W tym kontekście prawdziwe stają się słowa: "Mędrzec wierzy temu, co widzi, nie temu, co myśli, Głupiec wierzy w to, co myśli, nie w to co widzi". Oczywiście w innym kontekście te słowa nie są prawdziwe, bowiem często nasze zmysły nas zwodzą i  wewnętrzna wiedza jest zgodna z Prawdą.

Gotowość, chęć, otwartość na przyjęcie nieprzyjemnej prawdy o swoich wzorcach jest koniecznością, jeśli chcemy podążać duchową ścieżką. Jest to ten ból, to cierpienie ego, które musimy wpuścić do siebie; które musimy sami sobie zadać. Ego bowiem chce mieć zawsze rację. Boi się być niedoskonałe, ponieważ kojarzy nam się to z brakiem miłości, szacunku czy utratą jakiejś pozycji, przywilejów, czy roli, które chcemy odgrywać.

 Często przyznanie się do błędu nawet przed samym sobą dużo nas kosztuje, jeśli nagle zdajemy sobie sprawę z konsekwencji swoich przeświadczeń. Jeśli jednak nie otworzymy się na ten ból, nie wpuścimy tego ciosu od losu ( jaki ładny rym ;-) ) , nie będziemy się rozwijać, będziemy w stagnacji.

Jeśli chcemy kroczyć duchową ścieżką, musimy się liczyć z tym, że na pewno będzie bolało i to nie raz. Jednak ten ból będzie się zmniejszał wraz z rozświetlaniem siebie. W miarę odgruzowywania własnej wewnętrznej przestrzeni, stajemy się coraz bardziej wolni. Ważne też, aby po odkryciu jakiejś nieprzyjemnej prawdy o sobie, dać sobie jak najwięcej Milości i nie potępiać swojej osoby.  Wtedy łatwiej poddać się i otworzyć na pokorę wobec Światła, które nas prowadzi. Nie jestem i nie będę jeszcze długo doskonały, jednak kocham i akceptuję siebie. Nie kochamy innych za to, ze są doskonali. Zawsze jednak chęć zmiany i wysiłek w tym kierunku, który dostrzegamy u drugiego człowieka budzi szacunek i sympatię.

Rozpuszczanie fałszywych przekonań, puszczanie przeświadczeń, które tworzą "ja" to właśnie krzyżowanie, likwidowanie ego. Wymagają one wyjścia ze sfery komfortu, jaką tworzą myśli, do których się przywiązaliśmy.

Nie zawsze przekonania, które posiadamy są dla nas tak pochlebne, jak "ja mam zawsze rację" lub "jestem doskonały". Często są one zakodowanymi toksycznymi wzorcami, które hołubimy w przeświadczeniu, że są zgodne z Prawdą. Najczęściej nie uświadamiamy sobie swoich programów. Gdy już ujrzymy i nazwiemy dany wzorzec, daną fałszywą myśl to jesteśmy bardzo blisko  jej likwidacji.

Na koniec podajmy kilka przykładowych nieprawdziwych przeświadczeń, które możemy mieć: "jestem złym człowiekiem", "jestem winny", "jestem pokrzywdzony", "jestem ofiarą", "nikt mnie nie lubi", " jestem tu po to, by rządzić", "jestem nic nie wart", "jestem głupi", "jestem lepszy", "jestem słaby", "jestem gorszy", nic nie wiem",  etc. Każde z tych przekonań pojedynczo lub w pakiecie może rządzić naszym życiem, zachowaniem, losem. Ego lgnie do wszystkiego, co je wzmocni, uzupełni, wzbogaci. Lecz każda taka "gęba", którą dobieramy, każda maska jest jak kolejna warstwa cegieł w więzieniu,w którym trzymamy naszą duszę,  Naszym zadaniem jest więc we współpracy ze Światłem i z informacjami zwrotnymi, które otrzymujemy od świata, rozpuszczać je i wciąż poszerzać własne horyzonty. Jeżeli jesteśmy puści, wolni od chęci bycia kimś, znika lęk, usztywnienie, walka.
 Boska samoświadomość wyraża się w zdaniu "jestem, który jestem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...