sobota, 2 grudnia 2017

Energie grudnia



Energie Grudnia

Mamy początek grudnia i wraz z nadejściem nowego miesiąca, witamy nowe energie. Wyszliśmy z niełatwych wibracji listopadowych,
bombardujących nas bez przerwy informacjami, które wypromieniowaliśmy i które powróciły do nas jako zwrotne fale,  odbite i przekazane nam przez lustra energetyczne w
postaci innych ludzi i otaczającego nas świata zjawisk.

Grudniowe energie nawiązują do tematyki listopada; są jednak lżejsze, bardziej radosne i świetliste. Osoby gnostycznie wrażliwe mogą już pierwszego
grudnia odebrać napływ wysokich wibracji z Shamballi, związanych z misterium Bożego Narodzenia, misterium Chrystusowego Światła.

Ażeby pisać o grudniowych energiach, potrzebujemy odnieść się do wibracji 12, która patronuje temu miesiącowi. Liczbę tę odnajdujemy w ilości miesięcy w roku,
liczbie godzin dnia i nocy, ilości znaków Zodiaku. Niektórzy mówią, że mamy 12 głównych czakramów: siedem materialnych i pięć niematerialnych. Było dwunastu apostołów,
12 rycerzy Okrągłęgo Stołu, 12 Plemion Izraela, 12 prac Herkulesa. Obecnie słyszy się również, że istnieje 12 kolorów tęczy, jednak nie wszystkie jesteśmy w stanie postrzec zmysłowo.
Pojawiają się również głosy, że nasze DNA miało pierwotnie postać 12 helis, nie dwóch.

To ostatnie twierdzenie koresponduje z tym, co mówi Dan Winter podczas swoich wykładów. Twierdzi on mianowicie, że współczesny człowiek, którego budowa DNA bazuje na
osiach symetrii czworościanu foremnego, tkanego przez hebrajskie, sanskryckie i inne żywe współcześnie alfabety, jest golemem, karykaturą samego siebie. Podobny tok myślenia możemy
odnaleźć u Vladimira Govorowa,
zajmującego się rdzenną, niezwykle bogatą słowiańską tradycją i runicznym pismem, którym Słowianie się posługiwali. Cytuję:" Dowiódł on w drodze eksperymentów, że
przykładowo znaki pisma łacińskiego, prowadzą do degradacji komórek organizmów żywych. Naświetlanie próbki żywych komórek obrazami niewłaściwych (m.in. łacińskich,
czy cyrylicowych) liter przez dłuższy czas, miało
niszczący wpływ na nie. Naświetlanie hologramami sławiańskich znaków natomiast, odwracało proces niszczenia, wspomagało regenerację komórek.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ komórki porozumiewają się między sobą, a także pobierają informacje życiowe obecne w całym kosmosie, poprzez światło, radiację.
Przez graficzne zniekształcenie tego światła i karmienie komórek tymi zniekształconymi obrazami przez długi czas, wprowadza się je w błąd, zniekształcając informacje
świetlne pochodzące od innych komórek i pochodzące z kosmosu, przez co skutecznie zaburza się zachodzące w nich procesy. Formy liter alfabetów wprowadzonych na Ziemi
przez Koszczajów (archontów), przeczą geometrii spotykanej w naturze.

Uważam że nieprzypadkową jest nazwa LITERA, która to pochodzenie swoje, oficjalnie zawdzięcza LITOGRAFII, a dopiero to słowo, rzekomo ma pochodzić od greckiej nazwy
kamienia- LITHOS. Myślę, że Koszczaje zastosowały tutaj podprogową zasadę programowania umysłu. Polega ona na wspomaganiu przez naszą podświadomość tego, co naszemu
organizmowi wyrządzają ich LITERY. Nasze komórki KAMIENIEJĄ, wapnieją, wskutek zakłócania zawirowań energetycznych. Gdzie nie spojrzymy, zewsząd otoczeni jesteśmy
tymi LITERAMI. W szkołach wmawiają nam, że czytanie książek wypchanych nimi, ćwiczy nasze umysły, pozytywnie wpływa na nasz rozwój duchowy itp. W rzeczywistości
dzieje się rzecz odwrotna. Czytanie zakłóca prawidłowe zawirowania radiacyjne w komórkach. Zakłóca więc też ich samooczyszczanie z „kamienia”. Większość chorób
układu krążenia powstaje wskutek mineralnych złogów w naczyniach krwionośnych. Stwardniałe błony komórkowe, przeżarte skamienielinami i polimerami ze smażonych
tłuszczy, nie pobierają należycie substancji odżywczych z krwi i nie oddają jak należy pozostałości po przemianie ich.

Nawet jeśli nie wszyscy znają to greckie słowo LITHOS i świadomie nie skojarzą z nim pojęcia LITERA, pamiętajcie że wszyscy podłączeni jesteśmy pod sztucznie
wykreowaną, zbiorową świadomość. Jak już eksperymenty dowiodły, wystarczy wprogramować coś wystarczająco dużej grupie ludzi, a reszta przejmie ten program nawet
wtedy, jeśli znajdowaliby się oni na kompletnie odizolowanej od reszty świata wyspie."

W świetle tego, co wiemy z nauk gnostycznych o naszym obecnym upadłym stanie, o krystalizacji i skostnieniu związanym z inwolucją i popadnięciem w materię, powyższe
teorie jawią się jako niezwykle interesujące i prawdopodobne.

Wracając jednak do dwunastki..Jak już pisaliśmy, nawiązania do niej znajdujemy niemal wszędzie. Czego symbolem jest w takim razie dwunastka? Czego nas uczy?
Gdy popatrzymy na tarczę zegara z jej dwunastogodzinnym  systemem, gdy popatrzymy na rok, który toczy się przez dwanaście miesięcy, gdy popatrzymy na system
zodiakalny, zarówno w skali mikro, dotyczący naszego roku i skali makro- roku platońskiego, ujrzymy pewien ruch po kole, mandalę. Byłaby więc dwunastka pewnym
oznaczeniem koła. Odnosiłaby się do najsilniejszego ciała niebieskiego, jakie na nas oddziałuje, mianowicie do Słońca, będącego źródłem naszego życia.
Byłaby również symbolem pełni doświadczeń i informacji zebranych przez duszę podczas wędrówki przez ziemski świat. Jak powszechnie wiadomo, Zodiak liczy sobie
12 znaków, a te przyporządkowane są czterem żywiołom i trzem jakościom: kardynalnym, stałym i zmiennym. Trzy różne jakości występujące w czterech różnych żywiołach,
daje nam liczbę dwanaście i tworzą dwanaście podstawowych archetypowych wzorców z biegunem Światła i Cienia, które podlegają dalszym modyfykacjom.

Cztery żywioły korespondują z naszą cielesnością, zarówno tą subtelno-, jak i grubomaterialną. I tak: ciało fizyczne powiązane jest z Ziemią, ciało eteryczne
z Wodą, astralne z Ogniem i Mentalne z powietrzem. Piątym "żywiołem" jest Duch, z którego zostalismy ograbieni. Wpłynęło to na degenerację w pierwszej kolejności
czwartego żywiołu-powietrza. Przestało być ono przesycone Światłem Ducha. Nasza atmosfera, nasze pole oddechu popsuło się. Gdy przestaliśmy żyć z Ducha Świętego,
Świętego Tchnienia, które nas ożywiało,  nasze pozostałe nośniki, również uległy degradacji. Jak wiadomo, ten proces może zostać odwrócony. Istnieją potężne, święte
misteria, wywodzące się z gnostycznej, hermetycznej tradycji. Gdy przyjrzymy się egipskim i greckim symbolom, ujrzymy uskrzydloną Izydę, uskrzydlonego Skarabeusza,
Uskrzydlonego Hermesa, czy Merkurego, a także boga Ra jako ptaka Ibisa a Horusa jako Sokoła. Te wszystkie skrzydlate postacie sugerują odnowiony żywioł powietrza,
sugerują święty oddech, sugerują Ducha. Isis natomiast symbolizuje m.in. serce a jej skrzydła, obok innych znaczeń, wskazują na płuca. Isis- Serce, będące w ludzkim
ciele siedzibą Boskiego Pierwiastka, łączy się z Duchem i rodzi Słońce, Chrystusową Świadomość. W chrześcijańskiej ikonografii Ducha przedstawia się pod postacią
białego gołębia, lub gołębicy.

Nie przez przypadek jest tu mowa o misterium oddychania, o powietrzu, o zdegenerowanym polu oddechu. Grudzień bowiem powiązany jest ze zmysłem węchu u człowieka.
Zmysły nasze fizyczne są natomiast zdegenerowanymi "narzędziami" pierwotnej duszy.

Mamy pięć zmysłów i piątka jest symbolem duszy. W wielu starożytnych tradycjach przedstawia się ją pod postacią Pentagramu. A ten, zwłaszcza w grudniu, z łatwością
skojarzymy z betlejemską gwiazdą, która wskazała trzem Magom ze Wschodu drogę do nowonarodzonego Dzieciątka Jesus, Isus. Gwiazda ta jest zarówno symbolem nowej
duszy, jak i planety Wenus, która tak jak Księżyc świeci odbitym światłem słonecznym. Duchowa planeta Wenus jest nośnikiem energii Miłości i Harmonii. Jest ciałem
symbolizującym alchemiczną"Virgo Lucifera", Gwiazdę Zaranną, Jutrzenkę. Jednak ABSOLUTNIE NIE NALEŻY JEJ WIĄZAĆ z Lucyferem i energiami, które są podstawą naszego bytu
obecnie! Te ostatnie są bowiem skutkiem potężnej degeneracji i zepsucia, którym podległa ludzka fala życiowa. (Dlatego należy wystrzegać się jak ognia-nomen omen,
wszelkich pseudognostycznych osób, zajmujących się kultem Lucyfera i powołujących się przy tym na Biblię. Stosują oni wymyślne techniki manipulacji. Czczą zło i
upadek. Niosą z sobą potężne cierpienie).

Część czystego, duchowego promieniowania Wenus i innych planet, zostało przechwycone przez eoniczne, nieświęte istoty i zdegenerowane, zepsute, uwięzione w bardzo
nisko wibrującym polu magentycznym, zamknięte w materii.
Istnieje bowiem- jak to w poniżej przytoczonym tekście wyjaśnia Karol Dietzfelbinger- pierwotny, czysty Zodiak wraz z pierwotnymi, czystymi planetami i zodiak
zdegenerowany, którym zarządzają eony:

"Program nauczania” Ducha kosmicznego stanowi jego własną
strukturę. Można ją opisać symbolami znaków Zodiaku. Znaki
Zodiaku, jak na przykład Byk, Baran, Ryby, Wodnik, przedstawiają
określone aspekty pierwotnego świata duchowego, które działają
w pewnej kolejności.
Jednakże aspekty te rzutują się także na zaświaty i tam stają się
„drugorzędnymi” strukturami linii sił. To one zazwyczaj określane
są w ezoteryce jako Zodiak. Istnieje więc Zodiak pierwotnego
świata duchowego oraz wtórny, rzutowany Zodiak światów subtelnomaterialnych.
Przedstawia on karykaturę pierwotnych właściwości
Zodiaku duchowego.Jeśli mówimy tu o wpływach „programu nauki” duchowego
świata, to mamy na myśli wpływy pierwotnego Zodiaku, które
oddziałują na ukryte duchowe jądro człowieka, aby skłonić go
do jakiejś reakcji. Zawsze, kiedy jakiś aspekt pierwotnego świata
duchowego wycofuje się i ustępuje miejsca następnemu, dochodzi
do szczególnego napięcia, „burzliwej sytuacji” między duchowym
światem „w górze” a ludzkością „na dole”. Nowy impuls
duchowy domaga się urzeczywistnienia, podczas gdy napór ten
dotyka prawdziwej i duchowej istoty w człowieku, która chciałaby
nań odpowiedzieć"

Z tym eonicznym zodiakiem koresponduje w pewien sposób buddyjskie Dwanaście Ogniw Współzależnego powstawania opisujące proces istnienia w Samsarze, w naszym
upadłym, pełnym cierpienia świecie, zarządzanym przez byty ze strefy odbić, zaświatów.
Istnieje wiele relacji osób, które spenetrowały niskie rejony zaświatów, czy inaczej mówiąc planu astralnego. Wiemy z nich o potwornym
odorze, który dobywa się z tych przestrzeni i jest obrazem wielkiego moralnego zepsucia istot je zamieszkujących. Popularne zdanie: "ludzkość jest odorem w nozdrzach Boga", nabiera
w tym kontekście sensu. W kontraście do tego w Biblii, naukach gnostycznych, a także w egipskiej mitologii, odnajdujemy wątek przeciwny, mianowicie
motyw pięknej woni, która płynie z Róży Serca (gnoza), czy niebiańskiego aromatu lotosu, który ożywił boga Słońca, Re. Istnieje wiele wizerunków przedstawiających
boga Re/ Ra z kwiatem lotosu przytkniętym do nozdrzy. Jest to zakodowana informacja dotycząca przesyconej Duchem, Chrystusowym Światłem pierwotnej, nieskażonej
atmosfery, lub też atmosfery, która uległa naprawieniu przez błogosławiony proces transfiguracji i narodziny Nowej Duszy.

W naszym świecie żyjemy z nieświetego ognia, z ognia lucyferycznego. Nasz system cielesny zdegenerował się. Zamiast boskiej duszy, dysponujemy duszą utkaną z upadłego
ognia astralnego. Nasza obecna "dusza" animowana jest nie przez Tchnienie Ducha a przez siły Eonów. Tworzą ją: fluid nerwów, fluid hormonalny, krew, świadomość głowy i
świadomość ognia wężowego w rdzeniu kręgowym. Te pięć nośników składa się na naszą nieświętą, oddaloną od Prawdy, fałszywą świadomość "ja". Jest ona odcięta od
boskiego pierwiastka w sercu a to odcięcie przekłada się na poczucie oddzielenia od wszystkiego, co żyje. Ta izolacja, alienacja, odrębność, samotność jest AntyPrawem,
które związane jest z grudniem. Prawem Boga jest bowiem Jedność i Odwzorowanie. Tam, gdzie pojawia się fałszywa informacja, manipulacja, tam znika odwzrorowanie
Boskich Praw, znika równomierny, sprawiedliwy przepływ energii odżywiający wszystko, co żyje. Pojawiają się rejony niedożywione energią uwagi, wyssane ze Światła,
wydrenowane z mocy przez pasożytnicze, zawirusowane byty. Tak rodzi się samotność, tak rodzi się śmierć, cierpienie, choroba, starość. Tak rodzą się wszystkie bolączki
i nadużycia tego świata.

Dlatego, aby móc się stąd wyzwolić, potrzebujemy przemiany świadomości, uwolnienia jej od poczucia "ja", od egocentryzmu. Możliwe jest to li i jedynie w procesie
alchemicznej przemiany, o którym w symboliczny sposób mówią różne tradycje, m.in. hinduistyczna, egipska, gnostyczna, będąca przekazem wewnętrznego (!) chrześcijaństwa.

Jak wiemy w różnych religiach przewijają się te same wątki: narodziny z dziewicy Boga będącego Światłem, wątek męczeńskiej śmierci tego Boga, wątek Jego zmartwychwstania
i wiele, wiele innych. Podważa się w związku z tym Prawdy Chrześcijańskie zarzucając im plagiat i skopiowanie "żywcem" treści wywodzących się ze starożytnych tradycji
(głównie Egiptu). Nawiązuje do nich zarówno symbolika chrześcijańska jak i biblijne podania. I mało kto wie, że gnostyk czyta Biblię symbolicznie i traktuje
wymienione postacie i zdarzenia jako alegorie i personifikacje działających sił, oraz zachodzących na ścieżce transfiguracji, procesów. Wszystkie wymienione tradycje
przekazują nam alegorycznie, przez przypowieści tę samą Prawdę. Wtajemniczony nie odbiera ich dosłowniea umie dotrzeć do głęboko ukrytego przekazu.

My niestety najczęsciej "nie mamy oczu do patrzenia i uszu do słuchania". A w kontekście grudniowych energii, można powiedzieć,że
nosów do wąchania też nie mamy ;-) Nos i zmysł węchu powiązane są z intuicją, z odbiorem wymykającym się logicznemu myśleniu. Mówi się, że ktoś "czuje pismo nosem".
Dlaczego nosem? Chodzi tu o instynktowną ale i duchową część nas samych. O tę część, która potrafi pozazmysłowo wyczuwać przemiany w atmosferze czy wibracje w eterze.
W im większym stopniu Nowa Dusza jest naszą rzeczywistością, w tym większym zakresie rozwinięta jest nasza intuicja, ponieważ zyskujemy dostęp przez oddech
do Światła Siedmioducha, a Światło, jak wiemy, jest Informacją. Po angielsku, słowo inrformacja brzmi "information- in formation"- co można przetłumaczyć- w procesie powstawania,
formowania się". Mamy tu bezpośrednie odniesienie do stwórczej potęgi słowa.

Żyjemy w polu zniekształconych informacji, zakłamanych słów. Gdy popatrzymy na słowo "Lucyfer", ujrzymy przedrostek "Lu" i słowo "Cyfer". To ostatnie nawiązuje do
hebrajskiego słowa "Sefer", które oznacza księgę. A księga jak wiadomo tworzona jest za pomocą liter. Litera w hebrajskim powiązana jest z liczbą a także niesie
z sobą cały świat znaczeń. Każda litera to osobna historia, nasycona bogatą symboliką, będąca jak wielki element puzzli, kształtujący w konkretny sposób rzeczywistość.
U nas pochodną słowa jest "cyfra" i "szyfr" a także "szafir". W tym ostatnim odnajdziemy intuicyjne skojarzenie z tym, o czym mówił Gorgonov, mianowicie
z krystalizacją, skostnieniem, zesztywnieniem, ze strukturą i śmiercią. Lu- Cyfer jest informacją fałszywą. "Lu" to w naszym świecie, fałszywe światło.
Kojarzy się ono z angielskim słowem "lull"- zastój, usypiać (czujność), czy polskim- lulać. Co ciekawe, przedrostek "Lu" występuje również jako nazwa maleficznego Księżyca, będącego materializacją dialektycznego
 "dobra", a także "Luna"-imienia bogini Księżyca. Niesie ono skojarzenia ze złudzeniami, iluzją, Mają, uwiedzeniem, zwiedzeniem, sprowadzeniem na manowce, na fałszywą
 drogę, z uśpioną świadomością, niepełnym obrazem, nierzeczywistym światłem, zwierzęcością, instynktami, popędami, kłamstwem i manipulacją.

Gdy przyjrzymy się przedrostkowi "Lu" "okiem" numerologii pitagorejskiej i przyporządkujemy każdej z liter odpowiadającą jej liczbę, ujrzymy- 12 (L) i 21 (U).
Czyli ujrzymy liczbę 12, będącą m.in. symbolem Boskiej Pełni i 21, będącą jej lustrzanym odbiciem! Jest to niesamowite, biorąc pod uwagę fakt, że Lucyfer, Gwiazda
Poranna był kiedyś Świętą Strefą Odbić, świętym odzwieciedleniemm Boskiego Planu, Boskiego Świata, Boskiego Zamysłu. Z tym odbitym światem związał się człowiek i tym
samym odszedł od Boskiego Planu. Plan pierwotnej świętej przestrzeni Morgenstern, Gwiazdy Zarannej, Jutrzenki, Aurory uległ stopniowemu zepsuciu i degeneracji. Runął
z wysokości w dół, na łeb, na szyję, jak upadły Anioł. W obecnej postaci jest siła Lucyfera, imitacją Chrystusa. Chrystusowa Świadomość przedstawiona jest w numerologii
jako liczba 33. Lu to L= 12 (1+2=3) i U (2+1=3). Po redukcji numerologicznej, mamy obok siebie dwie trójki. I gdy dodamy do siebie 12 i 21, również uzyskamy liczbę
33. Płynie stąd informacja o imitacji, fałszowaniu pierwotnego Chrystusowego Ognia, podszywaniu się.

Ogień lucyferyczny jest obecnie tym, który związany jest z naszym centralnym układem nerwowym, złożonym z mózgu i rdzenia kręgowego w kręgosłupie. Stanowi on istotę
świadomości "ja" i czyni człowieka marionetką ziemskich popędów.
Dlatego w Biblii Jezus w reakcji na słowa ucznia, nazywające
go Nauczycielem Dobrym, mówi: "dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg". Jest to aluzja do obecnej kondycji
człowieka, również czysto cielesnej. Dopóki bowiem żyjemy z lucyferycznego ognia, znajdujemy się pod wpływem świadomości "ja". Ta zaś jest z gruntu niedoskonała.
Odcięta jest od Prawdy, nie jest już jej odwzorowaniem. Stanowi izolację, alienację, poczucie oddzielenia od reszty istnienia. Jest egocentryczna. Nie jest wolna,
nie jest oświecona,
czyli posiada cień, zawiera ciemność w sobie, brak. Gdy nasza dusza zbierze odpowiednią ilość doświadczeń, osobowość staje się świadoma własnej niedoskonałości.
Czuje głęboko, że ten świat nie daje szczęścia, nie daje spełnienia, nie zawiera w sobie Doskonałej Miłości, Doskonałego Spokoju, Doskonałego Dobra, Doskonałej
Mądrości, Doskonałej Sprawiedliwości, itd.

Nie mamy dostępu do tych ideałów, do tych Platońskich Idei. Jesteśmy przykuci kajdanami swych pożądań do ciemnej jaskini materialnego świata i łapiemy w ręce jedynie
zniekształcone cienie tej doskonałej rzeczywistości,
biorąc je za prawdę. I w momencie, gdy jak Platon, zaczynamy zdawać sobie sprawę z faktu, że żyjemy w wirtualnej rzeczywistości, że Prawdziwe Życie, Boskie Królestwo
nie jest z tego świata, pojawia się tęsknota za Innym Życiem. I tęsknota ta za Duchowym Domem, jeżeli naprawdę jest silna, jeżeli jest najsilniejszym pożądaniem,
obecnym w naszym systemie, sprawia, że uwięziony w ciemnej, skostniałej jaskini swej świadomości człowiek, przyciąga do siebie Pierwotne, Święte Światło.
Gnostyczną Moc. Pragnienie to jest konkretną energią, konkretnym wołaniem, tęsknotą, która zaczyna z nas promieniować. Przemienia ono fluid hormonalny, powodując,
że grasica zaczyna na nowo pracować, wytwarzając nowy hormon. Hormon ten przedostaje się do krwi i zmienia jej jakość. Aktywny staje się mostek, którego promieniowanie
wysyła w "eter" sygnał i ściąga do systemu odpowiednie siły ze Statyki, Światło z Boskiego Świata. Rozpoczyna się proces przemiany.

Światło zaczyna powoli zwyciężać nad ciemnością. Tak jak w grudniu podczas zimowego przesilenia, który to czas został wybrany na świętowanie Misterium Boskich
Narodzin. Słynne słowa Anioła Ślązaka "choćby Jezus tysiąc razy narodził się w betlejemskim żłobie, biada ci, jeśli nie narodził się w tobie" mówią nam jasno, że
Święta, ten magiczny czas, niesie z sobą coś o wiele bardziej wzniosłego, niż tylko pamięć historycznego wydarzenia. Boże Narodzenie związane jest z ożywieniem
w człowieku boskiego pierwiastka, atomu boskiej duszy, który staje się aktywny i rozpoczyna stopniowy proces alchemicznej przemiany zgaszonego "ołowianego" człowieka w Złote
Boskie Dziecię. Maria i Józef- aspekty naszej dojrzałej świadomości i oczyszczonego z ziemskich żądz serca, zrodziły Jezusa. W naszym systemie pojawił się zalążek
Nowej Duszy.

W naszym spolaryzowanym na biegun dodatni- męski i ujemny- żeński, systemie magnetycznym, pojawia się inna siła. Pojawia się owoc naszej wieloletniej tęsknoty i
aktywnego dążenia oraz poszukiwania do Światła.
Można go przyrównać do dziecka i powiedzieć, że jest tym trzecim, które pojawiło się w rodzinie.
W numerologii trzy jest symbolem Światła, radości, lekkości, twórczości, powodzenia,
sukcesu, obfitości, komunikacji, otwartości,ekspansji, afirmacji życia. W cieniu kryje w sobie mitomanię, manię wielkości, próżność, powierzchowność, narcyzm,
zabieganie o popularność, sławę, energię. Takie wartości odnajdujemy w ogniu lucyferycznym.

Przypisana grudniowi liczba 12, to po redukcji numerologicznej również trójka. Jest ona wibracją błędnego koła cierpienia, poczucia niedoskonałości,
znajdowania się w cieniu i niemożnosci uzyskania spełnienia, a także zamknięcia w kręgu emocji oraz problemów. Takie jest bowiem życie pod wpływem przejętych
przez dialektyczne moce, sił zodiakalnych. Jest to błędne koło karmy, zaklęty krąg narodzin i śmierci, z którego o własnych siłach się nie wydostaniemy.

Gdy popatrzymy na trzy pierwsze znaki zodiaku: ujrzymy Barana, który jest symbolem nowego astralnego ognia; Byka, który jest oznaką Logosu, Słowa, a przypisana mu
Wenus jest jak egipski Klucz Życia; i Bliźnięta, powiązane znów z płucami, oskrzelami a także z zasadą Merkurego, Hermesa, niosącą nam nowy megnetyczny oddech,
który jako pośrednik między Słońcem a ludźmi, boski posłaniec wnosi Boskie Światło, Boską Informację do naszego systemu i stopniowo go przekształca.

Ten nowy magnetyczny oddech pojawia się pod wpływem uaktywnienia się w człowieku Boskiego Pierwiastka. Obok systemu ognia wężowego, stanowiącego podstawę naszej swiadomości,
zaczyna rozwijać się nowy magnetyczny obieg, który krok po kroku będzie zmieniał naszą świadomość i co za tym idzie "cielesną" budowę. Siedzibą nowego obiegu
wężowego są dwa pasma nerwu sympatycznego biegnące po obu stronach rdzenia kręgowego. W terminologii wschodniej pasma te nazywane są Ida i Pingala,
w Biblii nazywane są Ananiaszem i Safirą.  Ta część układu nerwowego nie jest zależna od świadomości "ja". Nerw sympatyczny wychodzi
z punktu powyżej rdzenia przedłużonego i biegnie do dolnego odcinka kręgosłupa. Siedzibą bieguna północnego nowego obiegu magnetycznego jest czwarta komora mózgowa;
południowego splot nerwów przy kości krzyżowej. Odżywianie tego systemu nie dokonuje się przez magnetyczny system mózgowy, gdyż ten zajęty jest przez świadomość
"ja".

Astralny, magnetyczny fluid Gnozy wpływa przez mostek do ciała. Budzi wrażliwą na nową siłę Boską Zasadę w sercu. Nowa siła duszu przenika z serca do krwi i
przez krwiobieg dostaje się do czwartej komory mózgowej (pólnocnego bieguna nowego systemu magnetycznego). Stamtad, siła ta spływa prawym pasmem nerwu sympatycznego
w dół do plexus sacralis. W tym miejscu znajduje się cała nasza nagromadzona karma, zarówno osobista jak i pochodząca od przodków i ludzkości. Siła Gnozy
powolutku rozpuszcza swoim światłem nasze uwarunkowania karmiczne. W ten sposób dokonuje się stopniowe otwarcie Bramy Plexus Sacralis. Wtedy prąd gnostyczny może połączyć
się z lewym torem nerwu sympatycznego i wrócić tym kanałem do czwartej komory mózgowej. W ten sposób tworzy się matryca, oś nowego systemu duszy. Przez ów nowy
zarodek duszy, człowiek zostaje uwolniony od koła narodzin i śmierci. Takie jest wewnętrzne, mistyczne znaczenie Bożego Narodzenia. W Betlejem- Domu chleba-
(nowego ognia astralnego, nowych sił eterycznych) rodzi się nowa dusza. Narodził się w nas zbawiciel, Logos, Nowe Słowo, Nowa Czysta Litera, stał się aktywny Nowy
Wzorzec, Nowa Matryca. Proces ten musi oczywiście postępować dalej aż do całkowitego wygaszenia świadomości "ja".

Możemy uwolnić się z tego świata, który można porównać do pełnego cierpienia kołowrotu. Możemy połączyć dwunastkowy system z Chrystusową Świadomością, która jest 13
elementem. Był Jezus i 12 apostołów. Dwanaście świętych zodiakalnych pieczęci przesyconych jest niewidzialną, niewyczuwalną zmysłowo energią Ducha. Tego, który
w tym przypadku jest tą trzynastą siłą.
Nie bez przyczyny liczba ta została nam zohydzona i przedstawiona jako pechowa. Jest wręcz przeciwnie! 13 to symbol wyzwolenia w Bogu, który jest w Trójcy
Jedyny (1 i 3). W naszej Matrix trzynastkę powiązano z długiem karmicznym ciężkiej pracy. Dopóki się nie przebudzimy, jak Syzyf toczymy kamień pod górę, starając
się swoim wysiłkiem zapracować na godziwe, szczęśliwe życie. Jednak pomimo tytanicznej pracy, wszystko, co zbudowaliśmy upada jak kolos na glinianych nogach.
Mit ten ukazuje tak bardzo trafny obraz dążeń dialektycznego człowieka. Kamień wskazuje na krystalizację, upadek, zesztywnienie i uwięzienie w strukturach.
Pięcie się na szczyt i ciągły brak sukcesów oraz spełnienia, wskazuje na fakt, że w naszym dualistycznym świecie po dobrej passie, następuje zła. Karta się
odwraca. Fortuna kołem się toczy a koło to utkane jest z nieskończonych wzlotów i upadków; z ciągłego następowania po sobie "siedmiu lat tłustych i siedmiu chudych."
Dopóki nasza praca nakierowana jest na ten świat, na ziemskie cele, będziemy ciągle jak Syzyf przytłoczeni ciężarem cielesnej egzystencji.

Jednak poprzez zwrócenie oczu w kieunku innego Świata, innych wartości, przez własną duchową pracę (12 prac Herkulesa), pokorne współdziałanie z potężnym Światłem
Gnozy i wygaszanie egocentrycznej świadomości, powrócić do Królestwa Bożego, powrócić do Jedności, odzyskać życie wieczne, Nieskończoną Radość.

Gdy zdamy sobie sprawę z faktu, że wypełnieni jesteśmy "fałszywą literą" bezsensownych pożądań, nieprawdziwymi przeświadczeniami na temat tego, kim jesteśmy; że
podłączeni jesteśmy do systemu zmysłów, które filtrują potężny strumień informacji i programują nas na zawężone postrzeganie; gdy wreszcie ujrzymy całe zło i cierpienie,
które kreujemy sobie i innym swoją ograniczoną świadomością, zatęsknimy, tak bardzo zatęsknimy do Miłości, do tego, by umieć kochać, by stać się Miłością,
przyciągniemy do siebie Gnostyczne Światło. Być może poczujemy zew Braterstwa i wołanie Duchowej Szkoły w polu której może wzrastać nasza nowa dusza, Jezus.

Wraz z nią chcą do nas przybyć z darami Trzej Magowie. Chcą nam przynieść w darze złoto, kadzidło i mirrę; złote światło i bogactwo Ducha, który jak wonne kadzidło
zaczyna przesycać nasz oddech. Radujmy się i bądźmy wdzięczni za Boga, który nie porzuca dzieła swoich rąk, za Braterstwo Bodhisatwów, którzy wyciągają do nas pomocną
dłoń, aby wydobyć nas z upadku potężnym Promieniowaniem Gnozy. Podążajmy za Betlejemską Gwiazdką, która niczym Światło Bogini Matki uczy nas Miłości. Niech w każdym
z nas narodzi się Dzieciatko Jezus, Isus- Prawdziwa Istota.
Życzymy Wszystkim Radosnego Grudnia i Pięknego, Duchowego przeżywania Misterium Bożego Narodzenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie krocz ścieżką - bądź ścieżką

NIE KROCZ ŚCIEŻKĄ- BĄDŹ ŚCIEŻKĄ Grecki mit o Gorgonie można uznać za metaforyczne zobrazowanie upadku ludzkiej świadomości. Gorgona był...