czwartek, 30 listopada 2017

INTENCJA


Nasze własne egoistyczne "ja" jest bardzo dalekie od Boga. Obecnie, ludzką głowę i wirujące wokół niej myślenie, porównać można do planety Saturn, ograniczonej magnetycznym pierścieniem egocentryzmu. Jesteśmy wszyscy dotknięci ciężką chorobą; "takie widzimy świata koło, jakie tępymi zakreślamy oczy". To koło, które widzimy to nasz mały osobisty światek, poza który nie wyściubiamy nosa. 


Gdy aktywna w nas staje się Róża Serca, zaczynamy czuć. Czujemy wszechobecne tu cierpienie: dzieci, zwierząt, ludzi. Czujemy też swoje własne cierpienie. To czucie, ta empatia wypływa poza nas samych. Łączy nas z drugim człowiekiem i niepotrzebne są tu słowa. Gdy czujemy ból swój i innych, pojawia się głębokie pragnienie, żeby go zlikwidować. Jeśli to pragnienie jest w nas silne, stanie się siłą napędową naszego duchowego rozwoju.

Ten, bowiem, kto wie, że tylko poprzez całkowite rozświetlenie siebie, stanie się zdolny do niesienia prawdziwej, wyzwalającej pomocy, ten jest świadomy odpowiedzialności, jaka na nim spoczywa. I będzie robił wszystko, będzie pracował nad sobą z największą możliwą intensywnością, aby
stać się czystym jak łza, bo tylko w ten sposób usłyszy głos Boga; tylko w ten sposób jego myślenie stanie się czyste i wolne od fałszywych przekonań.
Pomoc bowiem tylko wtedy zasługuje na to miano, gdy jest podparta mądrością.

Jedną z form naszej pomocy, może być modlitwa. Bardzo piękną formą rozpoczynania wszelkich duchowych praktyk jest buddyjskie wyrażenie intencji, aby cała moja praktyka służyła wyzwoleniu mojemu i wszystkich czujących istot. To zdanie przypomina nam jasno prawdę, że my nie pracujemy dla siebie. Jesteśmy Jednością z całym stworzeniem i ten, kto czuje, wie, że tylko wtedy może być prawdziwie szczęśliwy, gdy wszyscy wokół są szczęśliwi. Jak mogę być radosny, gdy ktoś obok mnie skręca się z bólu. 

Na nas, którzy zostaliśmy obdarzeni Łaską Gnozy, spoczywa wielka odpowiedzialność. Z tej wiedzy, z tego poznania, z danych narzędzi, z posiadanego czucia, woli i myślenia trzeba robić użytek. To są te talenty, o których mówi Biblia, które trzeba mnożyć. Nasza modlitwa musi być pełną żaru prośbą o to, by wszyscy ludzie poznali Najwyższą Prawdę, która jest Miłością. Taka modlitwa, która jest jak gorąca lawa wylewająca się z naszych serc, jest właściwym ukierunkowaniem, które pozwala oczyścić całe nasze działanie i myślenie. 

Warto jak najczęściej w ciągu dnia przypominać sobie buddyjską intencję, będącą wstępem do wszystkich duchowych praktyk: "niech moja praktyka
służy wyzwoleniu mojemu i wszystkich czujących istot". Możemy ją stosować rano, wyrażając intencje, aby wszystko, co robimy w ciągu dnia, temu służyło. 
Możemy wyrazić taką intencję, zanim zaczniemy czytać "duchową książkę"; zanim pójdziemy spać, żeby nasza dusza zanurzyła się przez sen w Świetle dla najwyższego dobra nas i wszystkich. 

W ten sposób krok, po kroku wyzwalamy się ze szponów egoizmu i coraz bardziej mamy świadomość, że jesteśmy Tchnieniem Świadomości przenikającym wszelkie Stworzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie krocz ścieżką - bądź ścieżką

NIE KROCZ ŚCIEŻKĄ- BĄDŹ ŚCIEŻKĄ Grecki mit o Gorgonie można uznać za metaforyczne zobrazowanie upadku ludzkiej świadomości. Gorgona był...