czwartek, 30 listopada 2017

ENERGIE LISTOPADA


Energie Listopada


Listopad jest miesiącem, w którym oddziałuje na nas Prawo Lustrzanych Odbić. Głęboka wiedza stojąca za tym prawem, jest symbolicznie wyrażona liczbą 11,
która ukazuje nam Stwórczą Myśl (1) znajdującą swoje odzwierciedlenie w Zamanifestowanej Rzeczywistości (1). Możemy to też ujrzeć, jako Stwórcę, który przegląda się w swojej Kreacji jak w lustrze. 

Nasz Świat jest zdegenerowanym lustrzanym odbiciem Świata Boskiego. Żyjemy zanurzeni w potężnym polu informacji, które przez Starożytnych zwane było Kroniką Akashy. Nasze pole informacji niestety, jest polem wiedzy upadłej, niepełnej, zafałszowanej. Znajdują się w nim jeszcze informacje czyste, dziewicze. Zostały w nie jednak również wprowadzone myśli, które oddaliły nas od Boga. Mówi się, że jedynym, co oddziela nas od Miłości i Prawdy jest nasze ego, czyli nasze utkane z myśli "ja". Nasza świadomość zaciemniona jest przez fałszywe wyobrażenia, które generują cierpienie. Nasze Pole Informacji zainfekowane zostało wirusami. Jak jest napisane w "Kybalionie" "wszystko jest mentalne", więc tym, co upadło musiała być Myśl, Wiedza, Mądrość. 

Pole, z którego żyjemy zawiera informacje o śmierci, chorobie, degeneracji, ciągłej zmianie, przemijaniu, utracie, przemocy, gwałcie, etc. a z tym wiąże się cierpienie.Te wszystkie informacje są macierzą, potężnym bankiem wzorców, w oparciu o które powstaje to, co nazywamy światem. Światło tych informacji tworzy nas i więzi, w nim żyjemy i oddychamy. Pole to zawiera w sobie m.in. Świat Archetypów, wyrażonych przez mitologie i legendy różnych ludów. Gdy zgłębiamy wierzenia różnych nacji, w postaciach bogów i ich historiach oraz przymiotach, odnaleźć możemy siebie, swoje cechy, swoje życiowe doświadczenia i wzorce. Są one wdrukowane w ten świat,
wkodowane a my je nieświadomie powielamy. Do czasu, aż tego nie ujrzymy i mocą decyzji, nie przerwiemy.

W "Corpus Hermeticum" Tat pyta Hermesa: "I oto uczyniłem to i wzmocniłem się wewnętrznie przeciwko iluzji świata. Zechciej więc teraz uzupełnić to, czego mi jeszcze 
brakuje, zgodnie z Twoją obietnicą i poucz mnie o odrodzeniu, czy to ustnie, czy jako misterium. Poniewaz nie wiem, o Trzykroć Wielki, z jakiej matrix i z jakiego 
nasienia rodzi się prawdziwy człowiek.
Hermes: Mój synu, z Wiedzy, która myśli w ciszy, oraz z nasienia, ktore jest Jedynym Dobrem."

Jak wyjść z tego pola? Jak się uwolnić? Hermes odpowiada, że nasze wyzwolenie płynie z Wiedzy, która myśli w Ciszy oraz z nasienia, które jest Jedynym Dobrem. Potrzebujemy dostroić się z powrotem do Czystej Wiedzy, która zapisana jest w nasieniu Jedynego Dobra, a to mamy w swoim sercu.
"Wiedza, która myśli w ciszy", sugeruje przestrzeń sakralną, uświęcona i wzniosłą. Przestrzeń, która daleka jest od naszych prozaicznych spraw, związanych z kołowrotem i hałasem materialnego życia. Ażeby w nią wejść, potrzebna jest do tego nasza decyzja, intencja. Potrzebne jest odwrócenie uwagi od spraw powierzchownych, potrzebne jest "wzmocnienie się wewnętrzne przeciwko iluzji świata", czyli wolność od lgnięcia do tego, co materialne, przemijalne, nierzeczywiste.

Ta intencja, ta wewnętrzna potrzeba i idące z nią w parze działanie, przyciąga do nas siły Pierwotnej Matrix, które pomagają nam się wyzwolić. Ukochane Żródło
wysyła w przestrzeń naszego świata ciągle Światło, Czystą Informację, Słowo, które nas oczyszcza i wzmacnia. Są to potężne misteria, które odbywają się w Ciszy i dla większości z nas są niezauważalne. Święta Matrix wysyła w nieświetą Macierz Odżywczą Energię. Jak Isis błogosławiąca Neftydę, jak Demeter odżywiająca Korę mocą Ducha, mocą Ojca.

Te błogosławieństwa odnajdziemy na wysokości Ciszy. Jest to niezwykle znamienne, że energie listopadowe przypisane są naszemu zmysłowi słuchu. Jednocześnie
listopad to jedyny miesiąc opatrzony mistrzowską wibracją. Przyjrzyjmy się temu bliżej...

Na liczbę 11 możemy spojrzeć również jako na symbol dwóch obecnych w nas jaźni: egoistycznej i duchowej, osadzonej w sercu. Niższa, egoistyczna jaźń musi się zacząć
uczyć od duchowej iskry, od nasienia, której jest Jedynym Dobrem. Dopiero wówczas, gdy osobowość będzie idealnym odzwierciedleniem PRawdy Duszy, wyrażona zostanie
doskonałość zawarta potencjalnie w mistrzowskiej 11. 

Gdy spojrzymy na słowa Tata "i oto uczyniłem to i wzmocniłem się wewnetrzne przeciw iluzji świata" można zobaczyć analogię do energii październikowych i listopadowych.
Październik powiązany jest ze zmysłem wzroku, kreującym nam iluzję i pokusy. Uzbrojenie się w odporność na bodźce świata postrzegalnego, pozwala przejść do kolejnego etapu. I pierwszym zmysłem, który daje o sobie znać i jest najmniej zmanipulowany, jest słuch. Wewnętrzny słuch. 
Umożliwia on wejście w ciszę i wysłyszenie świętych myśli ze Świetej Matrix, do której portal znajduje się w naszym sercu.

W tym świecie funkcjonujemy zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz. Wszystkie interakcje z tym, co na zewnątrz ukazują nam prawdę o nas samych. Wszyscy ludzie, których
przyciągnęliśmy do naszej przestrzeni, na których zwracamy z jakichś względów uwagę, z którymi nie zgadzamy się, lub zgadzamy, to informacja o nas samych.

Przyciągamy się na zasadzie podobieństwa wibracji, podobieństwa programów i często łatwiej jest nam ujrzeć jakąś cechę w kimś niż w sobie. Dotyczy to zarówno
pozytywnych jak i negatywnych aspektów. Prawo Odbicia zna niemal każdy, kto podąża duchową ścieżką Nie ma sensu znowu nadmiernie się o nim rozpisywać.
To, co nas denerwuje lub fascynuje w innych, mamy zapisane w swoim wnętrzu w formie kompatybilnego programu lub zasobów.

Listopad jako miesiąc z tym Prawem związany pomaga nam jeszcze bardziej dostroić się do tej Prawdy. Na główny plan wysuwają się więc tu relacje z innymi. W tym 
miesiącu stają się bogatsze i bardziej intensywne. Dotykają one często naszego ciała emocjonalnego i pomagają nam ujrzeć obecne w nim zapisy.

Spójrzmy na kolejny cytat z "Corpus Hermeticum":

"Każda żywa istota jest w tym sensie nieśmiertelna. Najbardziej zaś człowiek, który jest w stanie pojąć Boga i być z nim jednią . Tylko z tą żywą istotą kontaktuje 
się Boskość. Na różne sposoby prorokuje mu przyszłość: w nocy za pośrednictwem snów, w dzień za pośrednictwem znaków, ptaków, trzewi, powietrza, dębów. Przez to możliwe jest dla człowieka poznanie przeszłości, teraźniejszości, przyszłości".

Powyższy fragment zwraca uwagę na fakt, że wszystko jest symbolicznym przekazem dla nas. Prawo Odbicia Lustrzanego nie odnosi się bowiem tylko do ludzi, których spotykamy
w życiu, ale również do całego świata, który związany jest z naszym mikrokosmosem. Bóg ciągle do nas mówi. Za pośrednictwem "trzewi"- nasze zdrowie, wszystko co się
dzieje z ciałem, jest ukazaniem tego, co się dzieje w duszy. Wszystkie doświadczenia życiowe, to wskazówki dla nas. 

Zalewamy sąsiadów, w naszym domu pojawiają się myszy, psuje się samochód, nasze dziecko się jąka, słyszymy przypadkiem jakąś rozmowę, która nas zwala z nóg, mamy
wypadek samochodowy, itd. To wszystko są znaki. To wszystko są wskazówki. One występują w ciągu całego roku w naszym życiu. Listopad jednak jest jeszcze bardziej
intensywny pod tym względem.
Naszym zadaniem jest być czujnym. Słuchać, patrzeć, wyciągać wnioski. Znaki przychodzą do nas na początku w bardzo delikatnej i subtelnej formie. "Mamy je wziąć do siebie."

To jest nasze zadanie. Odebrać je jako informację od duszy. Bardzo często nie czynimy tego jednak. Wolimy zrzucić je na karb przypadku, wolimy stwierdzić, że to
ktoś jest winien, nie my. Nie chcemy wziąć odpowiedzialności za nie, ponieważ wiąże się z tym często ból, konieczność przyznania się do błędu lub brudu w sobie
oraz konieczność zmiany nawyków, które nam nie służą. Gdy jednak będziemy uparcie odrzucać to, co przychodzi, nie poczynimy żadnych postępów na ścieżce.
Będziemy stać w miejscu, a jak powiedział Stachura: "nawet stojąc w miejscu, możemy zabłądzić". Gdy obieramy taką życiową postawę, znaki stają się dużo bardziej bolesne
i dokuczliwe. Nasza dusza bowiem chce, żeby jej przekazy wreszcie do nas dotarły. 

W wykładzie LR nagranym na yt, zatytułowanym "Przekroczyć karmę i Przeznaczenie" znajduje się bardzo mądre wyjaśnienie tego, co opisane powyżej. Bardzo często
rozumiemy karmę, jako karę, jako prawo złośliwego, mściwego losu. Wykładowca tłumaczy, że to Prawo samo w sobie jest neutralne. To, co się nam bowiem przydarza, co
czynimy jest po prostu zobrazowaniem naszych wewnętrznych zapisów i przekonań. Wszystko, czego doświadczamy to obraz, to informacja o tym, co robimy dobrze a gdzie 
popełniamy błędy. Jeżeli jednak nie chcemy się uczyć z tego, co przychodzi, karma jak powracająca fala, uderza nas ze zwielokrotnioną siłą i wtedy staje się mściwym prawem.

Antyprawem zwiazanym z listopadem jest Odwet, Mściwość. Nie mściwość losu, bo los jest jak Bogini Fortuna z zasłoniętymi oczami- nie działa kierując się osobistymi 
pobudkami. Chodzi o naszą własną mściwość i odwet. Zawsze bowiem, gdy tylko kierujemy się mściwością w życiu, gdy kieruje nami żądza odwetu za krzywdy, które ktoś nam wyrządził, udowadniamy tym, że nie rozumiemy Prawa Odbicia Lustrzanego i że nie jesteśmy osadzeni w Miłości.

Sami bowiem przyciągamy mocą swoich przekonań na swój temat wszystko, co nas spotyka. Życie jest ciągłą lekcją, ciągłą nauką. Ludzie i los przynoszą nam z powrotem 
informację, którą sami wypromieniowaliśmy.

Co jednak zrobić z programami, które siedzą w nas bardzo mocno zakorzenione? 
Człowieka można porównać do cebuli. Obrośliśmy warstwami fałszywych informacji i musimy je jedną po drugiej zrzucać z siebie, ażeby dokopać się do Prawdy. I tak, jak płaczemy
podczas obierania cebuli, tak i uwalnianie się od tych fałszywych powłok, boli. Informacje zapisane w naszych mikrokosmosach pełne są bowiem różnych traumatycznych
wydarzeń. Możemy ich na świadomym poziomie nie pamiętać, a jednak one w nas są i determinują nasze życie, generując cierpienie.

Samoobserwacja, proces poznawania siebie, pomoże nam nazwać te programy, rozpoznać je. W komórkach składających się na nasze ciało, mamy zapis nie tylko informacji płynących z wszystkich poprzednich inkarnacji obecnych w mikrokosmosie, ale również zapis traum, które wydarzyły się w naszej rodzinie. Na przykład jajeczko, z którego powstaje nasze ciało, wytworzyło się już w ciele naszej babki. Jajeczko to powstało bowiem, gdy nasza mama była jeszcze w brzuchu swojej mamy. 
W naszych żyłach płynie krew przodków, która niesie informacje i zapisy.

Możemy się do tego dostroić, gdy wsłuchujemy się w siebie, w swoje ciało. Możemy nawiązać kontakt z bólem, który nosimy w ciele. Mamy potężne narzędzie- wyobraźnię.
Gdy dostrajamy się do bólu w ciele i pozwalamy, aby płynęły skojarzenia z nim związane, emocje, możemy dowiedzieć się więcej o tym, co mogło się kiedyś wydarzyć.
Pozwalamy, aby energia przybrała określoną postać, przyglądamy się jej, rozmawiamy z nią, uwalniamy emocje.

Nasz umysł nie odróżnia prawdy od tego, co sobie wyobrażamy. Możemy po uwolnieniu emocji związanych z jakąś przeszłą traumą, zmienić w myślach scenariusz tego, co się wydarzyło kiedyś, co sprawi, że zmienią się również programy w nas obecne. Pomocne mogą okazać się prace Tsultrim Allione "Nakarm swoje demony", Arnolda Mindela
proponującego pracę z procesem, czy Brandon Bays "Podróż", bazująca na odkryciach Dolores Canon. Są to wszystko prastare metody pracy z samym sobą. Nie wymagają żadnych specjalnych technik a tylko naszej świadomej obserwacji siebie i współpracy z tym, co się dzieje.

Podróż w głąb siebie to wielka przygoda, w której przewodnikiem jest nasza Dusza. Listopad wraz ze swoimi mistrzowskimi, magicznymi, synchronicznymi energiami
pomaga nam "stać się nieśmiertelnym, poprzez coraz głębsze pojmowanie Boga i stawanie się z nim Jednią".

Jak powiedział Rumi: "gdy akceptujemy problemy, które na nas spadły, otwierają się drzwi".

INTENCJA


Nasze własne egoistyczne "ja" jest bardzo dalekie od Boga. Obecnie, ludzką głowę i wirujące wokół niej myślenie, porównać można do planety Saturn, ograniczonej magnetycznym pierścieniem egocentryzmu. Jesteśmy wszyscy dotknięci ciężką chorobą; "takie widzimy świata koło, jakie tępymi zakreślamy oczy". To koło, które widzimy to nasz mały osobisty światek, poza który nie wyściubiamy nosa. 


Gdy aktywna w nas staje się Róża Serca, zaczynamy czuć. Czujemy wszechobecne tu cierpienie: dzieci, zwierząt, ludzi. Czujemy też swoje własne cierpienie. To czucie, ta empatia wypływa poza nas samych. Łączy nas z drugim człowiekiem i niepotrzebne są tu słowa. Gdy czujemy ból swój i innych, pojawia się głębokie pragnienie, żeby go zlikwidować. Jeśli to pragnienie jest w nas silne, stanie się siłą napędową naszego duchowego rozwoju.

Ten, bowiem, kto wie, że tylko poprzez całkowite rozświetlenie siebie, stanie się zdolny do niesienia prawdziwej, wyzwalającej pomocy, ten jest świadomy odpowiedzialności, jaka na nim spoczywa. I będzie robił wszystko, będzie pracował nad sobą z największą możliwą intensywnością, aby
stać się czystym jak łza, bo tylko w ten sposób usłyszy głos Boga; tylko w ten sposób jego myślenie stanie się czyste i wolne od fałszywych przekonań.
Pomoc bowiem tylko wtedy zasługuje na to miano, gdy jest podparta mądrością.

Jedną z form naszej pomocy, może być modlitwa. Bardzo piękną formą rozpoczynania wszelkich duchowych praktyk jest buddyjskie wyrażenie intencji, aby cała moja praktyka służyła wyzwoleniu mojemu i wszystkich czujących istot. To zdanie przypomina nam jasno prawdę, że my nie pracujemy dla siebie. Jesteśmy Jednością z całym stworzeniem i ten, kto czuje, wie, że tylko wtedy może być prawdziwie szczęśliwy, gdy wszyscy wokół są szczęśliwi. Jak mogę być radosny, gdy ktoś obok mnie skręca się z bólu. 

Na nas, którzy zostaliśmy obdarzeni Łaską Gnozy, spoczywa wielka odpowiedzialność. Z tej wiedzy, z tego poznania, z danych narzędzi, z posiadanego czucia, woli i myślenia trzeba robić użytek. To są te talenty, o których mówi Biblia, które trzeba mnożyć. Nasza modlitwa musi być pełną żaru prośbą o to, by wszyscy ludzie poznali Najwyższą Prawdę, która jest Miłością. Taka modlitwa, która jest jak gorąca lawa wylewająca się z naszych serc, jest właściwym ukierunkowaniem, które pozwala oczyścić całe nasze działanie i myślenie. 

Warto jak najczęściej w ciągu dnia przypominać sobie buddyjską intencję, będącą wstępem do wszystkich duchowych praktyk: "niech moja praktyka
służy wyzwoleniu mojemu i wszystkich czujących istot". Możemy ją stosować rano, wyrażając intencje, aby wszystko, co robimy w ciągu dnia, temu służyło. 
Możemy wyrazić taką intencję, zanim zaczniemy czytać "duchową książkę"; zanim pójdziemy spać, żeby nasza dusza zanurzyła się przez sen w Świetle dla najwyższego dobra nas i wszystkich. 

W ten sposób krok, po kroku wyzwalamy się ze szponów egoizmu i coraz bardziej mamy świadomość, że jesteśmy Tchnieniem Świadomości przenikającym wszelkie Stworzenie.

ŚWIĄTYNIA IZYDY




ISODOS- Wejście


Gdy zamkniemy oczy dla zgaszonych i smutnych światłocieni życia, a uszy zanurzymy w mlecznej drodze ciszy, ujrzymy migoczące Światło, rozjaśniające subtelnym blaskiem aksamitną tkaninę ciemności,.

Jarzy się ono nad portalem serca, niczym elfia latarnia. Dzwoni kryształowym dzwonkiem zachęcając nas do wkroczenia w Świętą Bramę. Gdy w nią wnikniemy,
chłonąc jej przestrzeń intensywną tęsknotą za Miłością,
której brak wyżłobił w sercu dolinę, niczym wir chcącą wchłonąć w siebie Światło, otwiera się przed nami nowa rzeczywistość, wilgotna od żywej wody, cicha Światłem, ekstatyczna.

Świat ten. tak piękny, wzruszający do głębi, magiczny, dokonuje w naszym widzeniu rzeczywistości alchemicznej przemiany
i sprawia, że odtąd wszystko staje się głębsze, pełne tajemniczych znaków.

Oto bowiem dwa światy zespoliły się. Rzeczywistość zewnętrzna przesycona została głębokimi treściami z innego,boskiego, subtelnego planu. Wokół swojego ciała możemy niemal namacalnie odczuć przestrzeń nabrzmiałą od potencjalnych możliwości. Jak gdyby powietrze było niewidzialną zasłoną, kotarą za którą czekają w gotowości treści, chcące przemówić do naszej duszy, pragnące się wyłonić, przebić przez niewidoczną membranę.
One mówią, szepczą do ucha głosem, który jest bezdźwięczny, który
jest tak subtelny, że nie można go nazwać inaczej , jak tylko czystym Światłem.

Boże, Ty mówisz do mnie. Przemawiasz do mnie w mym sercu. Twoje Światło przenika mnie do korzeni mego istnienia.
Twoją Strażniczką, Boginią, Panią tej Świątyni Innego Świata jest ISIS.

Ona jest Boską Matką, Gwiazdą Mórz, Natchnioną Poetką niosącą w Sobie Twoje Słowa. Ona jest Krainą Świetlistych Ziaren, które zasiałeś otwierając usta.
W Sercu mym brama do tej Świątyni, tak mała jak dziesięciotysięczna część czubka mojego włosa a tkwi w niej potęga wiary, która może przenosić góry.

Ta brama jest jak świetlik. Jego skrzydła drgają bezdźwięcznie w moim sercu a gdy usłyszę ich dźwięk, który nie ma imienia, prowadzi mnie on w głąb Świętej Krainy. Podążam za nim, zagłębiając się w tajemne komnaty Świątyni Bogini,
której płodne łono rodzi owoce życia wiecznego.
I zaczynam inaczej oddychać. Mój oddech staje się przesycony zapachem różanego olejku, którym Bogini namaszcza swoje Święte Ciało.

I ciało moje staje się Świątynią i pozostaje nią tak długo, jak długo słyszę w mojej codzienności wibrujące w ciszy skrzydła świetlika.
Dokonuje się Różane Misterium. Boska Matka otula mnie, jak osierocone niemowlę, ramionami swych płatków i odtąd nic już nie jest takie samo.

Jej Miłość świętą bramą wpływa w me żyły niczym świetlista rzeka i sprawia, że rozkwitam, by pewnego dnia stać się jak Ona-Różą, która
rozchyla swoje płatki na powitanie Słońca.

Bądź Pozdrowiona, Matko Wszelkiego Życia, Najświętsza Bogini, Ty, która złotym sznurem wiążesz z
sobą Niebiosa i Ziemię, Ty, która rzucasz mi pod nogi kłębek i złotą nicią wyprowadzasz z krainy umarłych; wiążesz z życiem wiecznym.

Tobie się kłaniam, O Ty zespolona z Najwyższym, Pełnio Istnienia, Esencjo Życia.
Pod Twoją Obronę oddaję się Święta Boska Rodzicielko, w komnatach Twych szukam schronienia. Twoje suknie kołyszą mnie do snu.
Ich szelest budzi mnie do Światła. Twoje usta całował sam Najświętszy, a wszystko, co mówisz rodzi Jego Blask.

Twe Imię budzi nowe życie, pnące się spiralą Światła wzdłuż dwóch kolumn Świątyni mego ciała. ISIS, Najświętsza Matko, Potrójna Bramo,
Matko, Siostro i Żono, Bądź Błogosławiona i Błogosław nas, zalążki życia prawdziwego! Stań się żyzną glebą, ciemnym łonem, które będzie
nas karmić i chronić, aż Słowo w nas Stanie się Ciałem i opuścimy krainę ciemności. Oto nasze oczy otworzą się na Świt, Różanopalcą
Jutrzenkę, Wieszczkę Nowego Dnia.

ISIS uchyl rąbka welonu i daj nam oglądać Twoją Świętą Twarz, Którą natchnął Swoim Oddechem, Najświętszy Duch. Niechaj Zefir Jego Tchnienia zadmie w konchy naszych płuc i rozwibruje je Świętym Dźwiękiem który wplecie nasze Istnienie w rozbrzmiewającą wiecznością Muzykę Niebiańskich Sfer.

Bądź Błogosławiona ISIS, Pramatko, Boska Małżonko, Która kołyszesz pomiędzy swymi brzegami Syna Słońca, naszego Wybawcę

wtorek, 7 listopada 2017



SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO GRUPY GNOZA RÓŻOKRZYŻOWCÓW NA FACEBOOKU
https://web.facebook.com/groups/151173971759146/

Głosy w nas



            Głosy w nas


Najsilniejszą tęsknotą, która jest w nas ludziach, jest tęsknota za bezwarunkową miłością. Przybiera ona często inną postać. Może nam się wydawać, że najważniejsze w życiu są dla nas pieniądze, sukces, władza, pozycja, sława, szerokie grono znajomych, kariera, seks, jednak to wszystko jest tak naprawdę tą pierwotną tęsknotą za miłością, w przebraniu. Dążymy więc w życiu do tych wszystkich "zastępczych" celów i doświadczenie nam pokazuje, że mimo iż je osiągnęliśmy je, nie jesteśmy do końca szczęśliwi i spełnieni.


Gdy zdajemy sobie sprawę z faktu, za czym tak naprawdę tęsknimy, zaczynamy się powoli budzić i szukać sposobów na
odnalezienie tej miłości. Początkowo szukamy jej na zewnątrz. Nasze mózgi są pod tym kątem, można powiedzieć ,"wyprane". Romantyczne piosenki, filmy, bogata literatura, wszystko to utwierdza nas w przekonaniu, że miłość musimy dostać od kogoś innego, nie od siebie. I chodzimy po tym świecie, jak koziołek matołek, który "na dalekim szuka świecie tego, co jest bardzo blisko". Bardzo blisko..."Bliżej niż ręce i nogi" 

Mamy w sercu ukryty portal do tej Miłości. Miłość, która bywa, że płynie do nas z zewnątrz, jest odzwierciedleniem, zewnętrznym przejawem miłości, którą ktoś odnalazł w swoim wnętrzu i wypromieniował. Na zewnątrz spotykamy się więc jedynie z czymś wtórnym i nietrwałym. Gdy bowiem ta osoba ma gorszy nastrój, lub nie ma jej przy nas fizycznie, nie doświadczymy tej miłości. Szukanie zatem na zewnątrz jest szukaniem w nierzeczywistym świecie. Można to przyrównać do próby pochwycenia w dłonie promieni Słońca, odbijających się w strumieniu.

Ten wywód nie oznacza wcale, że mamy nie cieszyć się szczęściem w związku partnerskim, a jedynie fakt, żeby się od tego nie uzależniać i nie poprzestawać na tym.

Jednym z najważniejszych zadań bowiem, jakie mamy do spełnienia na ścieżce jest pokochanie tej Istoty, którą jesteśmy.
Żeby siebie pokochać, potrzebujemy siebie poznać. Nie można bowiem kochać kogoś,, kogo się nie zna (no chyba że jest się już zrealizowanym Mistrzem ).

Gdy poznajemy siebie, uświadamiamy sobie, że istnieje w nas niższe ja (osobowość) i duchowe ja (Róża Serca). Gdy wsłuchujemy się w ciszy w swoje wnętrze, gdy staramy się w każdym momencie życia postępować w zgodzie z miłością, wytwarzamy warunki sprzyjające poznaniu tego duchowego ja, usłyszeniu jego głosu. Gdy go odnajdziemy i będziemy za nim podążać, doprowadzi on nas do rozwoju duszy i za jej pośrednictwem pokochamy prawdziwie naszą osobowość, tak, jak kochający rodzic miłuje swoje dziecko.

Może nam się wydawać, ze ten głos będzie przemawiał do nas jakoś tak egzotycznie, niesamowicie, jak grom z jasnego nieba, czy spektakularnie. Takie momenty się zdarzają. Bywa, że głos ten podparty jest niezwykłą energią błogości, ekstazy, towarzyszącej słowom, które słyszymy, Czasami jest to sama ta energia. Czasami są to wizje bez słów.

Najczęściej jednak głos ten mówi do nas normalnie, po polsku, po ludzku, bez fajerwerków. Słyszymy go jako cichą inspirację we wnętrzu. Pojawiają się myśli. Często można odnieść wrażenie, że te myśli płyną z serca, nie z głowy. Głos duszy zawsze przemawia do nas z miłością i zawsze niesie szlachetność, wielkie zrozumienie, empatię, radość, dążenie do zgody, jedności. Niesie z sobą inspiracje dotyczące różnych życiowych sytuacji. Wymaga praktyki umiejętność rozróżnienia, który głos w nas jest "tym Innym"., tym duchowym, a który pochodzi od naszej osobowości.
Usłyszenie Tego Innego głosu poprzedzone jest usłyszeniem Ciszy., poznaniem Jej Głosu. Jest to doświadczenie, które trudno jest ubrać w słowa.

Jest Pieśń
Nie do usłyszenia
Przez ucho
A jednak ją słyszę
Czuję przez skórę
Jak wrażliwie
Przenika Ciszę
Otula serce
Najczystszą czułością
Wibruje eterem
Najświętszej miękkości
Ona jest przy nas
I zawsze była 
Największe mroki
Do siebie tuliła
I żadne słowo
Jej nie wypowie
Bo ona pomiędzy 
Słowem a Bogiem
Ona na Ciebie
Wciąż czeka w Ciszy
Kiedy zamilkniesz
To ją usłyszysz
I załka serce
Wielką wdzięcznością
Za otulenie
Światła lekkością
Wycisz się w sobie
Dobry człowieku
Aby usłyszeć
Pieśń która 
Czeka.

Ta pieśń, ten głos słyszany jest jakimś wewnętrznym uchem. Jest to pewna wibracją, którą "słyszymy" w sercu, czujemy. Gdy jest ona w nas zakotwiczona, często przypomina też piękną woń, która opromienia serce.. Oczy z kolei "widzą" niesamowity blask. Jednak jest to inne widzenie, inne słyszenie, inne czucie zapachu. Odczuwane jakimiś innymi, wewnętrznymi bardziej zmysłami.
Jednak po doświadczeniu Głosu Ciszy, dusza przemawia w nas "normalnie."

Trzeba mieć wiarę w siebie, że możemy nawiązać z głosem duszy kontakt. Gdy wsłuchujesz się w swoje wnętrze, możesz często posłyszeć przepiękne słowa, pełne zrozumienia dla siebie i innych i to będzie to. Za tym podążaj, a w końcu ten głos będzie prawie cały czas słyszalny dla Ciebie.
Rozróżnianie głosów w sobie jest bardzo ważne.Od tego trzeba zacząć. Bez tego samopoznania, bardzo łatwo będzie nas sprowadzić ze Ścieżki. Wsłuchuj się w siebie cały czas, obserwuj myśli, które przychodzą. Możesz rozpoznać w swoich myślach, myśli swoich rodziców. Możesz rozpoznać myśli aspektu zwanego "wewnętrznym dzieckiem", który pokazuje wszystkie nieuzdrowione jeszcze aspekty związane z miłością do samego siebie ale także niesie z sobą radość, frajdę i twórczość. Możesz usłyszeć głos rozsądku, głos oceny, głos sprzeciwu, gniewu, itd.

Obserwacja tego, co się dzieje z nami w każdej chwili, jak reagujemy, co nas boli, co cieszy, pozwala poznać swoją osobowość a także wysłyszeć i poznać ten altruistyczny, czysty, pełen miłości głos duchowego pierwiastka.
To samopoznanie jest BARDZO WAŻNE, ponieważ na gnostycznej ścieżce pojawia się mnóstwo przeszkód od sił tego świata, które będą "stawać na rzęsach", żeby nas z tej drogi zawrócić. Żywią się bowiem naszą energią. Gnoza jest dla nich potężnym zagrożeniem. W momencie, gdy się uwalniamy, tracą pożywienie, które dla nich ciągle wytwarzamy. 

Mistyfikacje, które są ich dziełem w chwili, gdy czują, że nas tracą, są niesamowite.W naszej głowie pojawiają się przeróżne pełne wątpliwości, ponure, ciemne myśli i gdy ich w porę nie rozpoznamy, będziemy ich słuchać, pozwolimy im się rozplenić w naszej przestrzeni, jak chwastom, odetną nas one od Światła Prawdy, sprowadzą na manowce i sami sobie zamkniemy drogę do wyzwolenia. Trzeba być czujnym, zwłaszcza wtedy, gdy nasza osobowość "dostaje po nosie". Wtedy bowiem najłatwiej jest grac na naszych emocjach. jątrzyć ból i rozżalenie. 

W historii Gnozy nie raz tak bywało, że adepci nie rozpoznali głosu ego w sobie i dali się mu nabrać. Stawali się potem zacieklymi wrogami ścieżki, która była im kiedyś tak bardzo bliska; zaciekłymi wrogami osób, ktore niegdyś uważali za braci i siostry. Dlatego tak ważne jest poznanie swoich czułych punktów, swoich słabości, na których ciemność może grać jak na harfie, ażeby nie dać się złapać.
No i oczywiście z poznaniem idzie w parze rozświetlenie tego cienia i wolność od utożsamiania się z nim.

Bolączką ludzi od zawsze jest nieumiejętność bycia w Jedności. Gdy tylko jakaś grupa osób zbierze się razem,by osiągnąć jakiś wspólny cel, zaraz pojawia się potężna odśrodkowa siła,, która robi wszystko, aby ich poróżnić, skłócić, skonfliktować. Głosy tej siły każdy z nas słyszy w sobie. Są to siły archonckie, są to siły naszej istoty aurycznej, są to siły pasożytów mentalnych, które poprzez podszepty kierowane do naszego małego "ja" próbują oczernić kogoś w naszych oczach.

Chrystus przez Jezusa powiedział, "albowiem, gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w Imię Moje, tam Ja też będę". Jedność grupowa jest bardzo ważna. Tam gdzie wiele osób gromadzi się, by iść razem wyzwalającą ścieżką, wytwarza się potężne pole, które bardzo przyspiesza nasz rozwój. Dlatego Szkoła Duchowa ma tak wielkie znaczenie. W grupie tkwi potężna siła, potężna moc, nie do pokonania. W dzisiejszych czasach samotna ścieżka jest niezwykle, niezwykle utrudniona, ponieważ ciemność dysponuje technologią, o jakiej nam się nie śniło. Gdy jesteśmy w grupie, silni, zjednoczeni, podłączeni pod Pole Braterstwa Shamballah, ciemnym nie uda się zblokować naszego wyjścia z "Matriksa".. Nie przebiją się przez to pole, nie zagłuszą go, są bezsilni.

Mroczne siły mają tego świadomość i robią wszystko, aby tę jedność zniszczyć od środka. Ważne jest, by umieć rozpoznać w sobie te głosy, te podszepty, to mroczne, żerujące na lęku gadanie. Pamiętajmy: Miłość w nas jest Prawdą. Miłość nie straszy. Miłość wie, co jest miłością a co nie jest a jednak niesie z sobą zawsze zrozumienie. Głosy straszące, oczerniające, oskarżające, podejrzliwe, nie są głosem duszy. Głos duszy jest bowiem cichy, mówi z Miłością i tylko Miłość jest Prawdą.

Gdy znamy siebie, gdy znamy swoje słabe punkty, trudniej jest nami manipulować. Ciemne siły znają nas bowiem, jak własną kieszeń. Poprzez myśli uderzać będą w nasze najczulsze punkty, poruszać najbardziej wrażliwe struny i tworzyć wrażenie, że dana osoba specjalnie chciała nas zranić, urazić, obrazić, poniżyć, etc. Często sprawy mają się zupełnie inaczej, niż wygląda to dla nas. Miłość w nas nawet jeśli wie, że ktoś coś zrobił celowo, nie będzie walczyć, reagować z odwetem, czy karząco. Miłość rozświetli to zrozumieniem kondycji danego człowieka i jego aktualnych uwarunkowań. Miłość w nas wzniesie się ponad słabości osobowości i będzie świadoma, że każde wydarzenie jest bezcenną lekcją dla nas. 

Warto o tym pamiętać i dążyć do Jedności i do tego, by zawsze poszukiwać w sobie tego najwyższego głosu w sobie i za nim podążać. Jedność zaprowadzamy w swoim wnętrzu poprzez podporządkowanie niższego ja głosowi duszy. I wtedy wszystko na zewnątrz się układa. Doświadczamy Harmonii Współpracy, Miłości, bo stała się ona Skarbem, który odnaleźliśmy w swoim wnętrzu i wypromieniowaliśmy.

Ręce Duszy

 Ręce Duszy Emilia Wróblewska - Ćwiek (Artykuł ukazał się w czasopiśmie Logon) Dusza człowieka otrzymała dwie ręce: lewą miała wyciągać w gó...