piątek, 15 września 2017

WSPÓŁPRACA






WSPÓŁPRACA

Proces uwalniania się od iluzji jest powiązany z umiejętnością holistycznego postrzegania rzeczywistości. Oświecony umysł jest jak lustrzana powierzchnia, jak niezmącona tafla jeziora, która przyjmuje i oddaje świat takim, jaki jest bez zniekształcania go i dodawania do niego swoich interpretacji. Mówi się, że prawdziwy mistrz istnieje bez pozostawiania śladów. 

W pewnym sensie brzmi to bardzo nietwórczo, biernie i pasywnie, jednak w rzeczywistości jest twórczym aktem ciągłej uważności, by ten który płynie, był doskonale wtopiony w strumień życia; by tancerz był jednym z tańcem, aby wszystko co robi było POTRZEBNE, by życie płynęło w harmonii, bez blokad, hałasu, dramatów. 

Aby to mogło być możliwe, potrzebna jest do tego cisza. Nasza cisza. Musi ona objąć wszystkie poziomy naszego istnienia: mentalny, emocjonalny, wolitywny. Na tym ostatnim poziomie, potrzebujemy, aby żywe w nas było tylko jedno jedyne pragnienie: pragnienie wolności, którą można znaleźć realizując Wolę Boga.

Musimy do tej ciszy dostroić wszystkie swoje poczynania i rozpuścić poczucie, że jesteśmy kimś odrębnym od całości życia, że jesteśmy wyciętym z tkaniny rzeczywistości i obrębionym na maszynie do szycia, osobnym elementem.

Nasze obecne widzenie świata jest postrzeganiem z perspektywy kawałka potłuczonego lustra, które odzwierciedla fragment tylko rzeczywistości
i jest za mały, aby ukazać całą Prawdę. Do tego ten fragment potłuczonego szkła ma ostre krawędzie, którymi rani rzeczywistość, widząc wszystko za ostro i w niewłaściwej perspektywie. Ponieważ nie widzi całości, to czego nie widzi sobie dopowiada. Z tych dopowiedzeń powstaje warstwa iluzji, która zabrudza powierzchnię lustra. 

Z myśli i wniosków wraz z towarzyszącymi im emocjami, które wysnuliśmy na podstawie doświadczeń i które połączyliśmy w jedną światopoglądową całość i z którym się utożsamiliśmy, powstał pewien egregor, który nami zawładnął. Jest nim nasza osobowość.

Jung powiedział kiedyś "nasze osobowości są częścią otaczającego nas świata, a ich tajemnica tak samo jest bezgraniczna". Wiemy, że osobowość jest fałszywą jaźnią, ale kim jest ten, który pozwolił aby ten fałsz zaciemnił mu widzenie? To jest pierwsza zagadka; pierwsza z wielu tajemnic. Drugą jest pytanie, na ile znamy naszą osobowość.Ile prawd o tym zlepku poglądów, który uznaliśmy za siebie samych, jest ukrytych przed naszym wzrokiem? Ile znajduje się w przestrzeni nieświadomości?

"Wiem, że nic nie wiem", powiedział filozof, który zgłębianie wewnętrznej Prawdy uczynił centralną osią swojego życia.

Nie znamy siebie. Nie znamy do końca ani swoich osobowości, ani tej najważniejszej części nas, tej nieruchomej, niezmiennej, cichej, tej
części nas, która obserwuje nas z ukrycia. Mówi się, że najciemniej jest pod latarnią. Sami się przed sobą sprytnie ukryliśmy. Od czasu do czasu, iluzje pierzchają jak chmury na niebie, by ukazać Słońce i wówczas na moment mamy przebłysk tej naszej prawdziwej natury. 
Dzieje się to wówczas, gdy do głosu dochodzi w nas Róża Serca, której światło przebija się przez gęste opary iluzji, którymi jesteśmy na codzień odurzeni.

Gdy posłyszymy ten głos, gdy pochwycimy na moment przebłysk "Tego Innego" w nas, zaczynamy tęsknić za nim. A on przyciąga do nas gnostyczną siłę, która
przybywa, niczym wezwana mocą magicznego zaklęcia. I wówczas Siły, które nazywamy gnostycznymi, zaczynają działać w naszej przestrzeni. I
doświadczamy potężnego uderzenia Światła, które ukazuje nam naszą osobowość w całej jej krasie. Pojawiają się doświadczenia, które pomagają
nam ujrzeć to, co do tej pory skrywało się w cieniu nieświadomości. Gdy to, co nieświadome, wychodzi z ukrycia, zostaje pozbawione władzy nad nami.
I tak krok po kroku, przebiega gnostyczny proces odzierania nas z fałszu i doprowadzania do ciszy tej przestrzeni w nas, która do tej pory stała na przeszkodzie naszemu życiu w Prawdzie. Tak, jak chwasty trzeba wyrwać z ogrodu, żeby nie przeszkadzały wzrastającemu kwiatu.

Pamiętamy piękną bajkę gnostyka Andersena o Królowej Śniegu? Jesteśmy jak Kaj, postrzegający świat przez okruch stłuczonego lustra.
To postrzeganie zabrało nas do świata Zimy, do zimnej, egoistycznej rzeczywistości umysłu, który szatkuje wszystko na kawałki. Głos,
który każe nam się odcinać od jednych rzeczy a do drugich lgnąć. 

 Mamy też w sobie Gerdę, głos w sercu, który swoim ciepłem topi wszystkie lody,  wszystkie blokady, które przeszkadzają nam widzieć życie w Jedności. Gerda spaja wszystkie elementy w całość i mówi: "wszystko, co jest, jest 
potrzebne i godne szacunku."
Gerda musi połączyć się z Kajem, nasze serce na powrót potrzebuje połączyć się z umysłem, abyśmy razem powitali Wiosnę. 

Proces gnostycznej transformacji polega na ponownym połączeniu się ze Światłem, które płonie w naszym sercu. A Światło to jest koniuszkiem
lśniącej złotej nitki, która prowadzi nas w głąb, do innego Świata, w którym wszystko dostrojone jest do głosu Miłości.

Nasz proces powrotu odbywa się poprzez doświadczenia. Zostaliśmy wrzuceni w świat, w którym postrzegamy siebie jako odrębnych od innych istot.
I mamy odnaleźć w sobie ten klej, który na powrót połączy nas z całością. Tym klejem, tą siłą jest Miłość. Miłość do siebie i innych.

Uczymy się kochać, uczymy się, czym jest ta miłość. Jednym z ważnych aspektów uczenia się Miłości, jest zagadnienie WSPÓŁPRACY.

Jeśli miłość porównamy do kleju, to współpracę możemy porównać do samego już procesu klejenia. Tak jak miłość mamy w sercu a nasze ręce, jako
przedłużenie serca wdrażają miłość w życie.

Kluczem jest umiejętność usłyszenia głosu Miłości i odróżnienia go od innych głosów, które możemy słyszeć w naszych sercach.
Czasami jest to łatwe, czasami trudne. Mówi się, że trening czyni mistrza. Gdy my szukamy tego głosu, gdy codziennie wsłuchujemy się w ciszy w swoje 
wnętrze, Siła potężniejsza od nas, udoskonala nas i coraz sprawniej nam to wychodzi. Gdy dostrojeni jesteśmy do tego dźwięku w sercu, jesteśmy dostrojeni do Boga. A gdy umiemy współpracować z Bogiem, ta umiejętność przekłada się na nasze współdziałanie z innymi.

W świecie Królowej Śniegu, mamy do czynienia z mnóstwem wypaczonych poglądów, które przeciwne są życiu, które zamrażają w nas ducha wspólnoty,
sprawiają że stajemy się oziębli i nieczuli. Bardzo istotnym wypaczeniem, z którym przychodzi nam się na codzień zmagać jest kwestia władzy.
A z nią ściśle wiąże się zagadnienie hierarchii. Hierarchię przedstawia się obrazowo jako piramidę. W naszym pozbawionym miłości świecie,
liczne istoty, które są na samym dole piramidy karmią swoją energią tych nielicznych wybrańców, którzy są na górze. 

W świecie boskim też jest hierarchia. Jednak różnica między tymi dwoma światami polega na tym, że w przestrzeni miłości, ci, którzy doszli
wyżej SŁUŻĄ tym, którzy są tymczasowo na niższym szczeblu świadomości. W Biblii, mitologii i literaturze znajdujemy mnóstwo wzruszających 
przypowieści na ten temat. 

Znamy przypowieść Biblijną o dobrym pasterzu, który nie spocznie dopóki nie pomoże zbłąkanej owieczce.
Z tą przypowieścią korespondują słowa Chrystusa: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". "Czegokolwiek
nie uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście nie uczynili".

 Przeczytajmy również fragment książki "Podroż na Wschód" H. Hesse,
w której Leo, jeden z bohaterów będący metaforą Chrystusa, wypowiada złote słowa:
"Zapytałem naszego służącego Lea, czemuż to jest tak, że artyści niekiedy wydają się na pół rzeczywiści, podczas gdy ich dzieła cechuje tak nieodparta żywotność. 
Leo spojrzał na mnie zdumiony moim pytaniem. Potem uwolnił pudla, którego trzymał na ręku i odparł:
-Z matkami jest tak samo. Kiedy urodzą już dzieci i dadzą im swe mleko, swą piękność i siłę, wtedy same stają się niepozorne i nikt już o nie nie pyta.
-To smutne- powiedziałem dość bezmyślnie.
-Sądzę, że nie bardziej smutne, niż wszystkie inne rzeczy-rzekł Leo.-Jest to może smutne, ale jest także piękne. Prawo tak chce.
-Prawo?-zapytałem z ciekawością.- Cóż to za prawo?
-Prawo służenia. Kto chce żyć długo, musi służyć. Ten, jednak, kto chce panować, nie żyje długo.
-Czemu więc, tak wielu dąży do władzy?
-Bo nie wiedzą, co czynią. Mało jest takich, którzy potrafią rządzić, zachowując przy tym radość i zdrowie. Innych jednak, którzy zdobyli władzę siłą, czeka piekło.
-Jakie piekło, Leo?
-Piekło sanatoriów, na przykład.
Niewiele z tego zrozumiałem, a mimo to, słowa te utkwiły mi w pamięci, w sercu zaś pozostało przekonanie, że Leo zna wiele różnych rzeczy, że być może nawet wie  więcej od nas, którzy pozornie byliśmy jego panami."

Naszym problemem jest brak szacunku do życia, który znajduje wyraz zwłaszcza  stosunku do tych, których UWAŻAMY za gorszych od siebie. 
Thich Nhat Hanh w jednym z wywiadów udzielonych Oprah Winfrey, powiedział bardzo ważną rzecz. "Podstawową potrzebą każdej istoty, jest bycie dostrzeżonym, zauważonym."
Dzieci, których się nie dostrzegało,wobec których stosowało się obojętną postawę,  radzą sobie w życiu o wiele gorzej niż te, które traktowano z nienawiścią.
Każda cząsteczka Boga jest ważna. Każda godna szacunku. Każdy z nas rozpozna chyba  w sercu prawdziwość tych słów i nie trzeba ich dalej drążyć ani eksploatować wyjaśnieniami. 

Przytoczmy jeszcze na chwilę słowa Jezusa: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich NAJMNIEJSZYCH"...Istnieje łacińskie słowo:" malum",
które oznacza "zło". Słowo to kojarzy się z polskim "mały". Możemy sparafrazować słowa Jezusa i powiedzieć: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich NAJGORSZYCH, Mnieście uczynili. Gerda nie odrzuciła zimnego, opętanego Kaja; Jezus powiedział "Nie sprzeciwiajcie się złu", a Jung "Wszystko co irytuje nas u innych, może prowadzić nas do zrozumienia siebie."

Wszystko ma swoją mądrość. W Kalendarzu Majów mówi się o "Mądrości Cienia". Wszystko potrzebuje w nas uwagi, szacunku, akceptacji, rozświetlenia. 
Odcinanie się od tego, kto/co stanowi problem, nie jest rozwiązaniem miłości. Jeżeli nie chcemy posłuchać przesłania, które niesie nam osa, która nas
żądli, możemy się spodziewać, że wkrótce zaatakuje nas ich cały rój. 

"Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Kochajmy tam, gdzie jesteśmy. Każdy poziom istnienia przesyćmy miłością. Jakże często z pogardą odnosimy się do pracy fizycznej a co za tym idzie, do ludzi którzy pracują fizycznie. I w konsekwencji, sami unikamy pracy fizycznej, uważając się za istoty powołane do 
wyższych celów. W serii książek o "Anastazji" W. Megre pisał o babuszkach i rolnikach uprawiających ziemię jako o świętych. Oni bowiem karmią nas wszystkich.

Takie spojrzenie jest spojrzeniem pełnym miłości. Świętość może istnieć i ma istnieć na wszystkich poziomach istnienia.
A my na wszystkich poziomach istnienia, mamy współpracować. Mamy dać siebie tam, gdzie jesteśmy, najpiękniej jak potrafimy. Miłość potrafi
dostrzec POTRZEBĘ i zaspokoić ją. 

Nasze oczy mają widzieć świętość. Nasze oczy mają dostrzec najmniejsze ziarenko świętości, które tli się w każdym człowieku i podlać je żywą wodą uwagi, aby mogło ono wzrosnąć.

To jest miłość i współpraca. Wsłuchujmy się w swoje serca i znajdujmy przejawy chrystusowego działania, które przepływa przez ręce naszych braci i sióstr.
I włączajmy się w to wielkie dzieło w taki sposób, w jaki potrafimy. Często czynność, która wydaje się najbardziej prozaiczna, może okazać się ziarenkiem
które przeważyło szalę i sprawiło, że dany projekt się powiódł. I odwrotnie: fakt, że uznamy kogoś lub coś za niegodne naszej uwagi, może być katastrofalne 
w skutkach. Jeden okrzyk (bólu) w górach może spowodować lawinę. 

I na koniec garść inspirujących cytatów:

"Twój wzrok staje się jasny dopiero wtedy, kiedy jesteś w stanie zajrzeć w swoją własną duszę", wchodżmy więc codziennie w ciszę serca. (cytat z Junga) 

"Gdy chodzi o twego wielkiego nauczyciela, to także wolę rzecz od słowa, jego uczynki i życie są dla mnie ważniejsze niż jego przemowy, gest ręki ważniejszy niż jego poglądy. Nie w mówieniu, nie w myśleniu widzę wielkość, tylko w uczynkach, w życiu. "
Hermann Hesse – Siddhartha

"Zdarza się, że ręce radzą sobie z zagadką, przeciwko której inteligencja jest bezsilna." Jung. Miłość i mądrość możemy odnaleźć we wszystkich przejawach istnienia, na wszystkich poziomach. Wszędzie w nas musi być spójność, jednia, całość. Wszystko musi być przesycone Chrystusem, Duchowym Złotem, Światłem.

To są tajemne słowa, które wypowiedział Jezus żywy, a zapisał je Didymus Juda Tomasz. (...):

25 Rzekł Jezus: "Kochaj swego brata jak swą duszę, strzeż go, jak źrenicę swego oka". (...)

Jezus zobaczył malców pijących mleko. Rzekł do swych uczniów: "Te maleństwa pijące mleko podobne są do tych, którzy weszli do królestwa". Spytali Go: 
"Jeśli staniemy się małymi, wejdziemy do królestwa?" Odrzekł im Jezus: "Wejdziecie, jeśli macie zwyczaj czynić dwa jednością i stronę wewnętrzną czynić tak, 
jak stronę zewnętrzną, a stronę zewnętrzną tak, jak wewnętrzną, stronę górną jak stronę dolną, i jeśli macie zwyczaj czynić to, co męskie i żeńskie jednością, aby to, co jest męskie nie było męskim, a to, co jest żeńskie nie było żeńskim; jeśli będziecie mieli zwyczaj czynić oczy jednym okiem, a jedną rękę dacie w miejsce ręki i nogę w miejsce nogi, i obraz w miejsce obrazu - wtedy wejdziecie do królestwa".

23 Rzekł Jezus: "Wybiorę was jednego z tysiąca i dwu z dziesięciu tysięcy; pozostaną jedną jednością".

Pamiętajmy o SŁUŻEBNOŚCI, o ZAANGAŻOWANIU, bo wszystko co czynimy, czynimy tak naprawdę dla siebie samego. Jesteśmy przecież Jednością. Służebność nie ma nic wspólnego ze służalczością wywołaną lękiem przed czyjąś władzą. Służebność dotyczy Miłości Chrystusowej, która tli się w sercach nas wszystkich. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie krocz ścieżką - bądź ścieżką

NIE KROCZ ŚCIEŻKĄ- BĄDŹ ŚCIEŻKĄ Grecki mit o Gorgonie można uznać za metaforyczne zobrazowanie upadku ludzkiej świadomości. Gorgona był...