środa, 27 września 2017

EMOCJE A UCZUCIA NA GNOSTYCZNEJ ŚCIEŻCE






EMOCJE A UCZUCIA NA GNOSTYCZNEJ ŚCIEŻCE



"Jesteś tutaj, ponieważ coś wiesz, coś, czego nie potrafisz wyjaśnić. A jednak czujesz to. Czujesz to przez całe twoje życie. Czujesz, że coś z tym światem
jest nie tak... Coś tu nie gra... To właśnie uczucie przywiodło cię do mnie. Czy wiesz o czym mówię?
- O Matriksie?"
Powyższy cytat z filmu "Matrix", będący fragmentem dialogu pomiędzy Morfeuszem a Neo, odnosi się do uczucia, które narodziło się w sercach
wielu z nas. Niektórzy noszą je w sobie odkąd pamiętają, u innych zadźwięczało w pewnym określonym momencie życia i sprawiło, że odtąd
nic już nie jest dla nich takie samo. To uczucie jest, charakterystyczną dla Ery Wodnika, falą o określonej częstotliwości, łączącą na wewnętrznym poziomie 
wszystkich tych, którzy przebudzili się do nowego postrzegania świata. To wewnętrzne połączenie znajduje odzwierciedlenie na zewnątrz. Sprawia ono, że dążymy do zbliżenia się z osobami, które czują podobnie do nas, ponieważ wiemy intuicyjnie, że to nas wzmacnia, że od tego wzrastamy.

"Czujesz, że coś z tym światem jest nie tak...Coś tu nie gra..." 
To intuicyjne przeczucie, ten zew, czy tęsknota, każe nam intensywnie poszukiwać odpowiedzi: "Czym jest Matrix?"
A to pytanie można wyrazić inaczej: "z jakich iluzji składa się więzienie, ktore niewoli mój umysł?"
"-Czujesz się w tej chwili pewny siebie, jak Alicja w Krainie Czarów, gdy stanęła przed króliczą jamą. Mogę to wyczytać w twoich oczach. Wyglądasz 
jak człowiek, który przyjmuje to, co widzi, licząc na to, że zaraz się zbudzi. To śmieszne, ale faktycznie jest to bliskie prawdy. "
Zwróćmy uwagę na fakt, że w przytoczonych cytatach mowa jest o UCZUCIACH. Intuicyjne przeczucie jest tym, co pojawia się jako pierwotny impuls, który rodzi myśl o tym, że coś z tym światem jest nie w porządku. Pierwsza nie jest myśl a właśnie to poruszenie, które czujemy w sercu, ten zew, który się rodzi, ta tęsknota za prawdą, to UCZUCIE. Dopiero jego POCHODNĄ jest myśl.
Niniejszy artykuł poświęcony jest roli odczuć i emocji w naszym życiu. Stanowią one bowiem nieocenione narzędzie na naszej duchowej ścieżce,
a jednak najczęściej nie potrafimy z nim pracować. Żyjemy w świecie, który gloryfikuje logiczny umysł, a co za tym idzie jego materialną siedzibę-
umieszczony w czaszce mózg.
Gdy popatrzymy na proces formowania się istoty ludzkiej w łonie matki, zauważymy, że organem, który kształtuje się jako pierwszy, nie jest jednak
mózg, a serce. Od zarania dziejów, serce opiewane było przez poetów jako siedziba wyższych uczuć, brama do Boga. Dla starożytnych cywilizacji, takich jak np. egipska czy chińska, było ono najważniejszym narządem w naszym ciele. Pomimo to tzw. trzeźwy naukowy umysł chce w nim widzieć jedynie
narzędzie pompujące krew. Poddani zostaliśmy systemowemu programowaniu, które wbrew wszelkim widocznym gołym okiem faktom, upatruje naszej Prawdziwej Istoty nie tam, gdzie trzeba. "Cogito ergo sum", myślę więc jestem, kartezjański system filozoficzny zdominował nasze postrzeganie rzeczywistości i wysunął na pierwszy plan intelektualny aspekt naszej egzystencji.
Matrix programuje nas i nagradza za logiczne, odarte z czucia, myślenie. Myślenie zostało sztucznie odcięte od odczuwania, umysł od serca. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w paradygmacie energii męskiej, który panował nam przez całe wieki. Energia żeńska i związany z nią aspekt czucia i intuicji,
znajdowała się od eonów lat w dyskryminacji, co spowodowało ogromne zbiorowe cierpienie zarówno mężczyzn jak i kobiet. To, co tłamsiliśmy od wieków, zarówno w sobie jak i w innych, poprzez chociażby karanie naszych dzieci za okazywanie emocji, jest teraz częścią naszego cienia, częscią nieświadomości zbiorowej a tym samym, częścią matriksowego oprogramowania, które nas więzi.Jak stwierdził O. Wilde "wszystko, co stłumiliśmy, nas truje". Potrzebujemy rozświetlić ten mrok. Potrzebujemy rozpoznać, kim jesteśmy i uznać wartość wewnętrznego bogactwa płynącego z odczuwania, które jest darem Wielkiej Matki, żeńskiego aspektu Boga.
Współczesne badania z zakresu neurobiologii i neurokardiologii wykazały, że obok mózgu czaszkowego, w naszym systemie znajdują się dwa inne mózgi: brzuszny i sercowy, którego impulsy są pierwotne względem tego pierwszego umysłu.
MÓZG BRZUSZNY
Współcześnie powstała nowa dziedzina wiedzy, zwana neurogastrologią, której badania wykazały, iż system nerwowy ulokowany w układzie pokarmowym ma olbrzymi wpływ na naszą psychikę. Komórki nerwowe, znajdujące się w brzuchu, zbudowane są identycznie jak te, które tworzą korę mózgową. Co więcej, okazuje się że 90 procent impulsów nerwowych prowadzi nerwem błędnym z układu pokarmowego do mózgu, a nie odwrotnie. Nasz mózg jest więc bombardowany informacjami z brzucha.
Brzuszny układ nerwowy, chociaż pracuje samodzielnie, pozostaje w ścisłym związku z mózgiem i spełnia w ciele rolę drugiego centrum dowodzenia: reaguje na stres, sprawdza stan bariery ochronnej organizmu przed mikrobami i podnosi alarm w przypadku zagrożeń.
Wbrew pozorom ten „drugi" mózg jest mózgiem pierwotnym w stosunku do mózgu znajdującego się w czaszce. To z tego miejsca płyną informacje, które potem przetwarza nasz mozg czaszkowy. Jakie praktyczne wnioski płyną dla nas z tej wiedzy, omówimy za moment. Najpierw jeszcze potrzeba poruszyć kilka innych istotnych kwestii.
Przede wszystkim trzeba napisać, że odkrycia współczesnej neurobiologii pokrywają się w dużej mierze z wiedzą gnostyczną, która znana była wtajemniczony od zarania dziejów. Jan Van Rijckenborgh dokładnie opisał w swoich książkach te trzy wyżej wymienione mózgi i nazwał je trzema świecznikami w ciele człowieka.
Mózg brzuszny nazwał on świecznikiem/ przybytkiem miednicy. To w niej, w szczególnym systemie śledziony i wątroby, znajduje się jądro naszej ziemskiej osobowości, której inna nazwa to "istota pożądań." Osobowość ta zarządza świadomością, która znajduje się w systemie mózgowo- rdzeniowym.
Poprzez system nerwowy i krew, te dwa ośrodki (brzuch i głowa) komunikują się ze sobą. Zarządcą całego tego systemu jest, jak już wspomnieliśmy, zamknięte w śledzionie jądro naszej istoty "ja". 
Ta istota, nasze ego, uwarunkowana jest programami mentalnymi, które wpisane są w naszą krew. Te programy mentalne to wszystkie iluzje, którymi żyjemy. Utworzyła się z nich egregoryczna świadomość, którą uznajemy za samych siebie. Programy, które ją tworzą są pochodną:
-przeświadczeń naszych rodziców
-systemu wychowawczo-edukacyjnego, który nas ukształtował
-zapisów karmicznych, które zostały w nas odciśnięte poprzez wpływ gwiazd w momencie urodzenia
-zapisów płynących z numerologii
-genów, czyli programów charakterystycznych dla linii krwi, dla rodu, z którego się wywodzimy.
-wszystkich myśli, które usłyszeliśmy na swój temat od innych
-doświadczeń, na podstawie których uformowaliśmy swój obraz siebie
Składająca się głównie z wody krew, jest jednym z pięciu materialnych nośników naszej ziemskiej duszy, naszego ego, ktorego nie możemy mylić z boską duszą.
Jak już wspomnieliśmy, siedzibą ziemskiej duszy- istoty pożądań, jest śledziona. (Wątroba też odgrywa tu rolę, ale nie piszemy na razie o tym, żeby
nie komplikować opisu.) 
Istota pożądań odżywia się siłami eterycznymi, dzięki którym żyje i kontroluje cały system cielesny. Działa ona w ten sposób, że pobudza mózg poprzez impulsy nerwowe do określonej aktywności mentalnej. Mózg wytwarza dla niej myśli/ etery o szczególnej częstotliwości, które wypełniają całą przestrzeń wokół naszego fizycznego ciała. Gdy nie jesteśmy uważni, nasze "pole oddechu" zanieczyszczone zostaje iluzorycznymi przekonaniami, myślami o niskich wibracjach, które wchodzą w rezonans i łączą się z podobnymi myślami, wytworzonymi przez innych ludzi.
To wzmacnia nasze ego, odżywia je i może powodować, że rośnie ono w siłę i staje się coraz bardziej utwierdzone w swojej mocy. Tak wzmacnia się nasza
fałszywa jaźń, iluzoryczna tożsamość, którą uważamy za samych siebie.
System, w którym żyjemy wmawia nam, że pożądaną rzeczą jest posiadanie silnej osobowości. Im więcej bowiem energii posiada ego, tym więcej jesteśmy w stanie pozyskać dla siebie w świecie, w którym panuje "prawo silniejszego". Istota pożądań, gdy znajdujemy się w stanie wzburzenia, potrafi np. wykroczyć poza nasze ciało fizyczne i zaatakować energetycznie osobę, którą uważa za wroga. W ten sposób może obrabować kogoś z energii.
Wiemy jednak, że ego- osobowość nie jest naszą prawdziwą naturą a więzieniem fałszywych przekonań, które są przyczyną cierpienia. 
Jej siedziba- śledziona i wątroba to gruczoły dokrewne, związane z drugą i trzecią czakrą. Te dwie przestrzenie energetyczne odpowiadają w naszym ciele
odpowiednio za: relacje międzyludzkie i emocje.
Czym jest emocja? Emocję można wytłumaczyć poprzez analizę angielskiego słowa: "e- motion", czyli energia wprawiona w ruch, albo ego wprawione w ruch.
(Literze "e" w numerologii odpowiada cyfra 5, która przypisana jest m.in. duszy., zarówno ziemskiej jak i boskiej) 
W interakcję ze światem zewnętrznym wchodzimy przede wszystkim
poprzez ego- osobowość. I to ona pierwsza, przez przestrzeń brzucha, odbiera i reaguje emocjami na impulsy, które uważa za zagrażające dla siebie.
Dlatego w stresie, ściska nas w dołku, lub czujemy motyle w brzuchu; agresja z kolei płynie z przestrzeni drugiej czakry i ma związek z energią seksualną.
Emocje są wspaniałym narzędziem ułatwiającym samozpoznanie. Poprzez obserwowanie siebie w momentach wzburzenia, poznajemy mentalne programy, w których jesteśmy uwięzieni. Dzięki współpracy z gnostycznym światłem, możemy je świadomie rozpuszczać. 
Emocja może być również informacją, że nasza przestrzeń została naruszona. Dzięki temu, że czujemy, możemy rozpoznać, że ktoś ma wobec nas wrogie zamiary i odpowiednio zadziałać.
Kwestia emocji jest niełatwa. Nauczeni jesteśmy bowiem, że okazywanie ich nie jest dobre. Zostaliśmy poddani systemowi wychowawczemu, który karał nas za
ujawnianie złości czy agresji. Wiadomo, że wyładowywanie czy odreagowywanie na kimś swojego gniewu jest czymś destrukcyjnym, związanym z energetycznym wampiryzmem. Dlatego warto jest pracować ze swoimi programami mentalnymi, ponieważ w miarę ich rozpuszczania, coraz mniej w nas tzw. negatywnych energii.
Nie warto jednak zaprzeczać swoim emocjom ani ich tłumić. Nie są one same w sobie bowiem niczym złym. Mamy do nich prawo, jako ludzie. Są one narzędziem, które ułatwia nam poruszanie się w tej naszej ludzkiej dżungli. I są one niezbędne w procesie alchemicznej przemiany. Jak napisał Jung: "Nie da się zmienić ciemności w światłość, ani apatii w ruch bez udziału emocji." Emocje są tym, co łączy nas z prawdą naszego wnętrza, są kluczem do poznania swojego oprogramowania oraz swoich ran. Dzięki emocjom rozświetlamy własny mrok.
Chronią nas one również przed uległością. Czasami mylimy uduchowienie i akceptację rzeczywistości z pozwalaniem, by ktoś "wchodził nam na głowę".
Gdy mamy kontakt z własnymi emocjami, odczujemy gniew lub wewnętrzny sprzeciw w sytuacji pogwałcenia zasad związanych z wzajemnym szacunkiem czy miłością. Stanowczość w takich wypadkach nie jest niczym złym. Jest wręcz pożądana, nie dopuszcza bowiem do mnożenia się iluzji; jest ochroną Prawdy.
Program uległości wzmacniany jest często u osób uduchowionych poprzez niewłaściwie zrozumiany aspekt zasady energetycznego lustra. Zasada lustra
energetycznego mówi o tym, że to, co nas denerwuje w innych, mamy w sobie. Bardzo często więc, gdy próbujemy rozmawiać z daną osobą o jej zachowaniu, które uważamy za destrukcyjne dla nas, słyszymy w odpowiedzi, "skoro to widzisz, masz to w sobie, więc zajmij się sobą". Taka postawa jest ogromną blokadą komunikacji.
Reguła lustra energetycznego nie zawsze działa na zasadzie: "jeden do jednego". To po pierwsze. Zasada lustra na zasadzie
jeden do jednego oznacza, że jeżeli na przykład Jan Kowalski 
obraża mnie wyzwiskami, to znaczy, że ja też jego lub innych obrażam wyzwiskami w tym samym stopniu. W tym przypadku może tak być, że w pewnych szczególnych okolicznościach zdarza mi się tak robić i dlatego wraca to do mnie zwielokrotnione. I wówczas mam prawo zwrócić Kowalskiemu uwagę, a w swoim zakresie popracować nad swoją negatywną skłonnością, żeby ją zupełnie wyeliminować.
Po drugie, bywa że jakiś aspekt danego zachowania przejawiamy w szczególnych sytuacjach, ale nie dokładnie ten sam. Czyli na przykład, Kowalski mnie wyzywa. Szukam w sobie tego aspektu i stwierdzam, że przecież ja nigdy nie wyzywam nikogo, dlaczego więc mnie to spotyka. I przychodzi moment, że łapię się na tym,iż oceniam mocnymi słowami jakąś sytuację, w której się znajduję.
Po trzecie, inni traktują nas tak, jak my traktujemy samych siebie. Jest to podświadoma reakcja jednego człowieka na skryte w cieniu programy drugiego człowieka. Ego reaguje na programy drugiego ego. Czyli, jeżeli Kowalski mnie wyzywa, to niekoniecznie oznacza, że ja wyzywam Kowalskiego lub innych, ale mogę ubliżać w myślach samemu sobie i Kowalski mi to ukazuje.
Umiejętność odczuwania i asertywnej komunikacji tego, co czujemy, jest naszym bogactwem. Często jednak nie ujawniamy innym, tego, co nas rani.
Są bowiem ludzie, którzy poczytają nam takie informacje za słabość i wykorzystają przeciw nam. Nauczyliśmy się więc dobrze maskować i dlatego tyle między nami fałszu, zakłamania, wzajemnego niezrozumienia. "Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: 
jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie." Dobrze by było, żeby te nasze wzajemne spotkania, powodowały zmiany na lepsze. Ale do tego konieczna jest wola bycia w Prawdzie o samym sobie, nawet jeśli ta nie jest dla nas przyjemna.
MÓZG SERCOWY
Do tej pory cały czas poruszaliśmy się w przestrzeni drugiej i trzeciej czakry, odpowiedzialnych za dualny świat trzeciego wymiaru, ktory jest naszą wspólną 
rzeczywistością. Z dobrych emocji płyną dobre uczynki, ze złych- złe. "Po tej stronie zaslony dobro i zlo zmieszane sa we krwi i obie te sily pozostaja aktywne 
w nas wszystkich, czy to pozytywnie czy negatywnie. Naromiast po drugiej stronie, po odłożeniu ciala materialnego i materialnej duszy krwi, dobro i zło 
są egzystencjalnie rozdzielone, jakby "zamrożone", choć utrzymują się nawzajem jako bieguny przeciwne. Jednakże, bez względu na to, czy istniejemy w ciele po tej stronie, czy poza ciałem po tamtej stronie, to jesteśmy i pozostajemy z tego dialektycznego ładu natury; pozostajemy przywiązani do kola narodzin i śmierci",jak napisał Jan Van Rijckenborgh w swej książce "Wielki Przewrót". I dalej: "jeśli człowiek nie podda się całkowitej duchowej rewolucji, to jak wszyscy inni, pozostanie związany z Ziemią, pomimo swych deklaracji dobroci, miłości i przyjaźni. Jest to związane z tym, ze człowiek posiada cień i utrzymuje go, tak jak utrzymuje samego siebie."
Nasze serce to przestrzeń czwartej czakry. Znajduje się ono pomiędzy splotem słonecznym, który jest siedzibą istoty pożądań a głową, która wraz z rdzeniem kręgowym jest siedzibą świadomości. Z jednej strony wszystkie fluidy świadomości przepływają z przybytku głowy za pośrednictwem rdzenia przedłużonego do serca, gdzie zostają przyjęte. Z drugiej strony także osobowość w splocie słonecznym, wysyła w górę, ku sercu, również pewną ilość sił. Za pośrednictwem wątroby i śledziony do przybytku serca zostaje przekazany astralny i eteryczny stan człowieka.
"Ujrzyjcie tę sytuację wyraźnie: trzy świeczniki głowy, serca i splotu słonecznego współpracują ze sobą, przy czym świecznik serca zajmuje pozycję centralną. Jest on odżywiany przez przybytek głowy i przez przybytek miednicy; przez przybytek głowy bezpośrednimi fluidami świadomości, a przez przybytek miednicy wszystkimi wpływami astralnymi i eterycznymi obecnymi w mikrokosmosie, które grały ważną rolę w przeszłości człowieka. Poza tym serce przyjmuje, w wielu przypadkach, bezpośrednie promieniowania z centralnego serca mikrokosmosu, z domeny róży.
Tak więc serce zajmuje w systemie człowieka rzeczywiście centralne miejsce. W sercu spotyka się wiele wpływów, impulsów i promieniowań. Zostają tam one zmieszane i transmutowane w fundamentalne nastawienie umysłu. Owo nastawienie umysłu posiada ze swej strony także zdolność wypromieniowywania."
Dopóki nie dostąpimy wzniesienia przez Światło Gnozy, operujemy w polu częstotliwości trzeciej czakry. Nasza czakra serca i wyższe, pozostaje wówczas w dużym stopniu zamknięta i podporządkowana ego- osobowości. Pojawiają się jednak i impulsy czyste, piękne, pochodzące z Iskry Ducha. 
Gdy coraz bardziej dopuszczamy w naszym życiu do głosu impulsy płynące z Iskry Ducha, przybytek Serca stopniowo uwalnia się od ziemskich pragnień i jedynym pożądaniem, jedyną pasją, staje się z czasem dążenie do Boga. Gdy Serce jest wypełnione Świętą Wolą podążania ścieżką Prawdy i Miłości, zaczyna się magiczny proces gnostycznej przemiany.
Znakiem obecnych, niezwykłych czasów, jest fakt, że świat nauki zaczyna potwierdzać swoimi metodami prawdy, które mędrcy głosili od dawien dawna.
Współczesna nauka odkryła, że nasz mózg zawiera „miliony maleńkich magnetycznych cząstek”, zwanych magnetytami. Owe cząstki wiążą nas, tak jak i inne zwierzęta i uzależniają od magnetycznego pola Ziemi. Wspomniany związek niesie ze sobą olbrzymie konsekwencje. Każda zmiana w polu magnetycznym Ziemi, powoduje zmianę w naszej świadomości.
Obecnie, nasza planeta bombardowana jest potężną energią ze Źródła. Światło to wpływa na podwyższenie wibracji pola magnetycznego Ziemi, dzięki czemu
rozpuszczają się nasze mentalne programy. 
Zmiany pola magnetyczne mają potężny wpływ na nasz układ nerwowy, układ immunologiczny, a także naszą percepcję przestrzeni, CZASU (np. poczucie, że czas przyspieszył), marzeń, a nawet samej rzeczywistości.
Współczesna nauka odkryła również to, co nauki gnostyczne wiedziały od dawna, mianowicie fakt, że ludzkie serce generuje najsilniejsze pole magnetyczne w ciele, prawie 5000 razy mocniejsze niż mózgu. Nasze serce ma moc komunikowania się poprzez uczucia z polem magnetycznym Ziemi.
Oddziałująca na iskrę Ducha w sercu siła Gnozy, dostraja nas do pozaziemskiego pola magnetycznego i uwalnia stopniowo świadomość od ziemskiego pola magnetycznego. Dzięki temu następuje proces transfiguracji, związany z odbudowaniem z praatomu w sercu pierwotnej, boskiej duszy.
Oczyszczone Światłem Gnozy serce, przestaje być podporządkowane emocjom, myślom i pożądaniom trzeciej czakry i staje się świątynią Intuicji, Wyższych Uczuć i głębokiej wiedzy uzyskanej dzięki umiejętności odczuwania, która wpływa na formowanie się nowej zdolności myślenia.
Badania prowadzone przez Instytut Matematyki Serca wykazały, że gdy wystarczająco duża część populacji Ziemi skupi się na określonym uczuciu w tym samym czasie, to takie skupienie powoduje zmiany w polu magnetycznym i wpływa na część planet, które funkcjonują w tym samym zakresie częstotliwości, co to uczucie.

Związek jest taki: zmiana sposobu, w jaki czujemy się w stosunku do siebie samych i do naszego świata, może wpłynąć na sam świat. Jeśli zmiana jest pozytywna,to skutek uczuć, które z tego wynikają, również powinien być pozytywny. Wiadome jest, że taka zmiana tworzy spójność pomiędzy sercem a mózgiem i teraz wydaje się, że skutek rozciąga się na pola, które podtrzymują życie na naszej planecie. Używając słów badaczy HeartMath: „Wyregulowanie emocji stanowi następną granicę w ludzkiej ewolucji”.
Najwyższą energią w naszym świecie jest energia miłości. Płynące z przetransfigurowanego serca uczucie, jest siłą, którą możemy określić jako Złoty Środek.Wykracza ona poza dualne istnienie, łączy dobro i zło, a także wszelkie inne przeciwieństwa w jeden, niepodzielny strumień.
Nasz upadek w dualizm i świat materii, wiązał się z utratą równowagi pomiędzy energią żeńską a męską. Był obrazem oddzielenia się serca od głowy.
Ta nierównowaga spowodowała potężne cierpienie i uwięzienie w iluzji i ignorancji. Gdy poddajemy się procesowi rozpuszczania naszego ego, energia
Serca łączy w jedną całość dobro i zło, to co męskie i to co żeńskie, to co prawe i to, co lewe.
Logosem naszej planety jest świadomość chrystusowa. Mało kto wie, że pierwotne znaczenie greckiego "logos" to nie "słowo" a "proporcja".
Możemy poczuć, że LOGOS to zasada, miara, wibracja, częstotliwość, której osiagnięcie powoduje, że wszystko na powrót znajduje się w harmonii i równowadze.
Człowiek, który zrealizuje świadomość chrystusową, staje się Synem Człowieczym, czyli pierwotnym, pochodzącym od Źródła mikrokosmosem, który stanowi odzwierciedlenie Świętego Świata Pierwotnej Ziemi. Taki mikrokosmos może powrócić do Domu, z którego pochodzi, bez obaw o to, że potężne częstotliwości Światła rozsadzą go na gwiezdny proch.
Na początku ścieżki, emocje są naszym przewodnikiem. Im dalej postępujemy na gnostycznej ścieżce przemiany, tym mniej w nas emocji a więcej odczuć. Język emocji rozmawia z matrycą tego świata. Język uczuć dostraja nas do Boskiej Matrycy. Dlatego potrzebujemy dostroić się do Bezwarunkowej Miłości, aby serce połączyć z myśleniem, tak aby mogło odtworzyć się nasze pierwotne ciało mentalne wolne od myślowego hałasu, chaosu, uprzedzeń i zaciemnień.
Wówczas staniemy się Manasem, pierwotnym "myślicielem", który myśli sercem i czuje głową.
Czucie, Intuicja, to potężna Moc Wielkiej Matki, zaklęta w naszych sercach. To mitologiczna Izyda, która łączy w jedną całość pokawałkowane przez umysł
ciało Ozyrysa, który jest archetypem Pierwotnej Jedni Ducha.
Bardzo potężnym narzędziem, które możemy zastosować na naszej codziennej ścieżce jest energia wdzięczności. Jest ona alchemią rzeczywistości, która dostraja nas do Światła Gnozy. Jeżeli potrafimy dziękować w równym stopniu za ból jak i za przyjemność, wykraczamy poza dualne przejawianie się. Wdzięczność za pełne cierpienia doświadczenie, ułatwia nam przetrwanie trudnych chwil. Wdzięczność to energia o bardzo wysokich wibracjach, która dostraja nas do synchronicznych zjawisk i wnosi do naszego życia coraz więcej Światła. Gdy umiemy widzieć, co mamy, zamiast skupiać się na braku, uwalniamy się od pożądań naszego ego.
Ciekawa jest przypowieść o Buddzie i bandycie. Pewnego dnia napadł na Buddę bandyta i chciał mu odebrać życie. Budda poprosił, by bandyta
zanim zada mu śmierć, spełnił jedno jego życzenie. Morderca zgodził się. Budda wskazał mu gałąź pobliskiego drzewa i poprosił, aby ten ją odciął. Gdy jego prośba została spełniona, Budda przyłożył gałąź z powrotem do drzewa i powiedział: - a teraz spraw, aby ta gałąź znowu stała się organiczną częścią drzewa.

Gdy bandyta nie potrafił tego zrobić, Budda rzekł: 
- nie jest mocny człowiek, który umie niszczyć i zadawać śmierć. Mocny jest ten, który potrafi tworzyć i dawać życie.
Na razie potrafimy naszymi umysłami i związannymi z nimi emocjami, dzielić wszystko na kawałki, odcinać się od siebie nawzajem, ćwiartować prawdę. 
Gdy w naszym sercu aktywna staje się Zasada Matki, Marii, Izydy, Wielkiej Bo


gini, nasze serce rodzi nową istotę, nową duszę, a my stajemy się na powrót gałązką Drzewa Życia.
I na koniec słowa nauczyciela duchowego Bashara. Nie identyfikujemy się ze wszystkimi jego naukami, ale przytoczony poniżej cytat, jest bardzo trafny:

"Pamiętajcie, każdy z was jest we własnej bańce, niezależnie od większej bańki. Wszyscy poruszacie się w swoim tempie, ze swoją szybkością. To wy określacie prędkość, która wynika z wyborów, których dokonujecie. To wszystko, na czym musicie się skupić. Pamiętajcie proszę, poprzez „przeżywanie” swojego życia, działacie jako żywy przykład, który inni obserwują, i mogą wybrać – jeśli tego pragną – dopasowanie się do waszych częstotliwości.Tak więc, w tym sensie, dzielicie się tym z innymi poprzez bycie sobą, ponieważ zaczynacie – nazwijmy to w ten sposób – zarażać, infekować. Wasza wibracja promieniuje! Wasze serce posiada inteligencję i w rzeczywistości ono komunikuje się z każdym innym sercem, dosłownie, elektromagnetycznie. Wszystkie wasze serca w tym momencie dosłownie rozmawiają jedno z drugim. 

Ja tego nie wymyślam, to nie jest tylko filozoficzna koncepcja, czy eufemizm czy przenośnia, wasze serca właśnie teraz rozmawiają ze sobą, poprzez elektromagnetyczne impulsy. Siedzicie każdy w każdym, zanurzeni wzajemnie w swoich rozciągających się bańkach serc. Posłuchajcie tego, pomyślcie o tym. Wyobraźcie to sobie, dajcie temu energię, a zobaczycie, jak cały czas oddziałujecie. Każde pojedyncze uderzenie serca wysyła elektromagnetyczną, dookólną, kulistą bańkę z prędkością światła, impuls elektromagnetyczny, 1863000 mil na sekundę, czyli prawie natychmiast. Każda pojedyncza bańka pulsuje dookoła i na wskroś całej planety z każdej istoty. Jesteście 

wzajemnie zanurzeni w swoich uderzeniach serc.”
Oby więc były te nasze serca oczyszczone mocą woli, która dostraja nas do uwalniającego Gnostycznego Światła. Gdy połączymy się w ten sposób w Wielkim Dziele, powrócimy do Królestwa, które nie z tego jest świata.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...