środa, 5 lipca 2017

Lipcowe energie





03.07.2017.

Lipcowe energie.


Ukrytym motywem przewodnim obecnego miesiąca jest tajemnica zawarta w wibracji 7. Odnosi się ona do wiedzy dotyczącej tego, kim jesteśmy, do Poznania. Rzeczywistość, która jawi się naszym oczom, jest fizyczna, materialna. Możemy ją postrzec naszymi zmysłami, które informują nas, że jesteśmy odrębnymi bytami, utkanymi z grubej materii i że w tej materii musimy się jak najlepiej urządzić, żeby nam i naszemu ciału było dobrze. Popadamy tu ciągle z innymi odrębnymi bytami w konflikt interesów, ponieważ nasze "dobrze" jest tym, co dla innych jest niedobre i na odwrót. Taka jest świadomość, od której wychodzimy. Swiadomość, która ukształtowała się pod wpływem naszego ograniczonego postrzegania. 

Gdy zamkniemy oczy i wyciszymy pozostałe zmysły, możemy odczuć inną rzeczywistość, która jest subtelna, delikatna, ulotna. Nie można jej dotknąć, powąchać, zatrzymać a nawet opisać, ponieważ każda próba zamknięcia jej w jakimś pojęciu, odczuwana jest jako profanacja. Rani ją każde ludzkie słowo; słowo, które jest przecież materią bardzo subtelną a jednak rzeczywistość ta jest tak wysoka, tak delikatna, że każda ludzka nazwa odczuwana jest jako "przypięta łata", "ciasna szuflada", więzienie. Jest to Świętość, której nie da się opisać, a jednak dopóki człowiek jest jeszcze materialny, potrzebuje ją nazwać i omówić. Potrzebuje słowami utworzyć sobie mapę, wytyczyć pojęciową ścieżkę, która zaprowadzi go do Niej.

I tu dotykamy kwestii tego, kim jest człowiek; dotykamy kwestii naszej złożoności. 

Tajemnicę siódemki możemy opisać za pomocą symboliki liczb. Jeżeli znamy numerologiczne znaczenie poszczególnych wibracji, możemy w równaniach odkryć ukrytą prawdę; zaczną one do nas przemawiać, opowiadać nam pewną historię. 

W numerologii 7 oznacza samotność, wyizolowany stan istnienia. Jest on związany z naszym ego, które albo oddziela nas od świata poprzez rodzący pychę perfekcjonizm, albo poprzez fakt przebudzenia się w świecie, gdzie inni jeszcze śpią, co wiąże się z przejściem z ukierunkowania na świat zewnętrzny w głębię naszego wnętrza.

Gdy myślimy o siódemce, mogą nam się z nią skojarzyć trzy równania: 1+6, 2+5 i 3+4. Wszystkie one powiedzą nam to samo, ujmując inny nieco aspekt tej samej prawdy. 
Aby pozostać zwięzłym i nie rozwodzić się zanadto, można powiedzieć, że odnoszą się one do ludzkiej kondycji. Opowiadają historię oddzielenia się od Jedności istoty, która pierwotnie była czystym Światłem i w procesie postępującego odchodzenia od Źródła swego istnienia, popadła w ignorancję. 

Ignorancja to stan świadomości, w której jest bardzo mało Światła. Światło uwięzione jest w grubych murach fałszywych pojęć i te grube mury niewiedzy przekładają się na powstanie świata materii. Słowo ma stwórczą moc, fałszywe pojęcia, fałszywe przekonania tworzą nam iluzoryczną rzeczywistość, maję. Nie oznacza to, że świata na zewnątrz nie ma, ale oznacza że człowiek postrzega zastany świat w błędny sposób. Więzieniem jest stan jego świadomości. Więzieniem jest stan, w którym człowiek swoją cząstkową wiedzę wielkości ziarenka piasku uważa za prawdę o całej pustyni.

Światło Boskie zostało schwytane przez ciemność i jest przez nią wykorzystywane do egoistycznych celów. (R. Steiner opisuje wnętrze Ziemi jako siedmiowarstwowe królestwo ciemnych, księżycowych istnień wypaczających i degenerujących świętą prasubstancję i jej atrybuty). Odrębna świadomość nie ma poczucia Jedności ze wszystkim, co istnieje, dlatego jej działania nie są dostrojone do potrzeb całości, przez co wprowadzają chaos, destrukcję i cierpienie. 

Siły obecne w Ziemi, wpływają rowniez na naszą osobowość.

Boska zasada w nas próbuje się ciągle wyzwolić z tego skrystalizowanego stanu. Te wewnętrzne zmagania, mające za zadanie nas wybudzić, mogą się ujawnić w naszym ciele jako bóle/ choroby zębów lub układu kostnego, kości. Również jako problemy z zaparciami. Jest to dla nas informacja, że gdzieś w naszym życiu znajdujemy się w stagnacji, ignorancji, ciasnej strukturze umysłu. Trzymamy się jakiegoś dogmatu, sztywnej struktury, przeszłości, wlasnych iluzji, zamiast płynąć z nurtem życia z otwartym sercem i umysłem.

Siedem wiąże nas z pierwszą czakrą jako skutek inwolucji lub degeneracji. Na tym poziomie zadajemy sobie pytanie "kim jestem?". I wiąże nas również z czakra korony jako skutek naszej ewolucji, gdy nasza oświecona istota, zna już odpowiedź. 

Siódemka niesie nam wiedzę o naszej rzeczywistości. Opisuje historię uwięzienia Światła w materii. W historii ludzkości był czas, w którym czuliśmy jeszcze materię jako święte zstąpienie Ducha w niższą rzeczywistość; jako pewne zaślubiny. Był to okres opisywany przez Steinera jako grecki. Ten stan świadomości znajduje swoje odzwierciedlenie w architekturze starożytnych Greków, która zachowuje formy i proporcje pochodzące z boskiej rzeczywistości. I dlatego Steiner pisze, że w światyniach starożytnych Greków, faktycznie mogły mieszkać boskie siły, tzw. bogowie, ponieważ ich ciała eteryczne czuły się w zbudowanych dla nich przez człowieka sanktuariach, dobrze. 

Również wcześniejsze piramidy są odwzorowaniem tej świadomości. Odnajdujemy w nich równanie 3+4, gdzie 3 to trójkątna ściana symbolizująca Trójcę Święta, Światło a 4 to kwadratowa podstawa, oznaczająca materię; kubik naszego więzienia.

W czasach późniejszych, już w okresie rzymskim, nastąpiło zupełne zapomnienie o Boskiej Zasadzie obecnej we wszystkim, co istnieje. Człowiek (znajdujący się pod wpływem ciemnych sił) i jego materialna świadomość popadł w zarozumialstwo. Czuje się panem świata a jego życie jest pogwałceniem wszelkich boskich praw. Opis tego stanu świadomości możemy odnaleźć w bajce o rybaku i złotej rybce. Ludzka świadomość (żona rybaka jako egotyczne wnętrze, rybak jako działanie na zewnątrz), która żąda, aby Bóg, Boska Natura symbolizowana przez rybkę, jej służyła. 

Nasza świadomość jest jak wiadomo- dialektyczna, egoistyczna i oddzielona od Boga, od Źródła. Jest dualistyczną osobowością, utkaną zarówno z tzw. dobra jak i zła, która patrząc oczami gnostyka cała jest złem. Dialektyczne dobro jest złem i dialektyczne zło jest również złem. Prowadzą one bowiem do cierpienia. Jan van Rijckenborgh pisze o tym, że w każdym wielkim okresie ludzkości przychodzi moment, gdy nasze zbiorowe dialektyczne dobro oraz dialektyczne zło znajdują swój materialny wyraz w pojawieniu się w przestrzeni dwóch księżyców: Lulu i Lilith. Lulu to uosobienie iluzji, uśpionego stanu świadomości, zadowolenia z siebie, hipnotycznego stanu, w jakim znajduje się tzw. "dobry" uwięziony w matriksie człowiek. Lilith to mściwe zło, demon ciemnego księżyca, który powstaje pod wpływem zła ludzkiej osobowości.

2+5 -to człowiek utkany z dialektycznej osobowości, który odkrywszy w sobie inną, boską, duchową rzeczywistość, zaczyna podporządkowywać się jej prawom. Wsłuchując się w głos dobiegający z serca, zaczyna odtwarzać pierwotną duszę, która połączy go na powrót z Duchem, Bogiem, Źródłem. 

Jest tu opisana droga powrotu człowieka (1) do Całości, Pleromy, szóstego eonu (6), do Duchowego Słońca. Siódemka jest również wężową wibracją, powiązaną z energią kundalini, która z jednego atomu iskry ducha, odtwarza naszą pierwotną postać. Wibracja siedem pojawia się w trzech ludzkich światyniach: 7 komnatach głowy, 7 komorach serca i siedmiokrotnej miednicy. Pojawia się jako ilość naszych czakr, przy czym mamy tu 3 górne podporządkowane wyższej rzeczywistości, 3 dolne, wiążące nas z materią i serce jako łącznik, w którym znajduje się portal, przejście z niższej rzeczywistości do wyższej. Siedmiostopniowa jest ścieżka transfiguracji, stopniowej przemiany materialnego człowieka pełzającego po ziemi niczym gąsienica w wolnego, jasnego "motyla".

Na tej ścieżce nie jesteśmy wolni od różnego rodzaju upadków. Istnieje tu wiele pokus i pułapek, które zastawiają na nas siły władające naszym własnym mikrokosmosem. Niebezpieczeństwem, które się tu pojawia jest na przykład fakt, że nasze ego zaczyna imitować oświeconą świadomość Duszy. Człowiek uznaje moce swojego dialektycznego dobra za głos Boga. Myli swoje ego z "tym Innym" głosem i popada w nieuświadomioną pychę. Jednak, gdy naprawdę postępujemy ścieżką i nic innego nie jest dla nas ważne, potężne siły Gnozy, potężne siły Ducha zadbają o to, żeby zburzyć wszelkie nasze iluzje i uświadomić nam który to Głos, która to Świadomość jest tą Nową, Świętą i Inną. Nie ma ona nic wspólnego z naszym "ja", które bez względu na etap transfiguracji, zawsze będzie złem. 

Gromy, które "spadają na nas z jasnego nieba" uciszają nas, doprowadzają z powrotem do punktu wyjścia, czyli do Ciszy i Pokory. Prawem, które patronuje nam w lipcu jest Pokora wobec mądrości Ducha a także pokora wobec wiedzy innych. Szacunek dla wszystkiego, co żyje. Świadomość wiecznego ucznia. Uczymy się tu nie pouczać, nie walczyć o rację, nie hałasować, nie oceniać działań innych, nie oceniać tego, co nam się przydarza. Nigdy nie wiemy, czy to co dla nas jest głupotą, w życiu drugiego człowieka nie będzie mądrością. Gdy nam się coś przytrafia, warto poczekać cierpliwie i obserwować bez oceny, do czego dane doświadczenie nas zaprowadzi. Mamy stać się cichą nieosądzającą, wolną od pragnień przestrzenią. Wszyscy Nią gdzieś w głębi jesteśmy. Wszyscy jesteśmy Tym Samym w swojej najgłębszej Istocie. A wszystko, co się tu dzieje na zewnątrz nie jest takie ważne.Dotyczy świata osobowości, iluzorycznej świadomości. Możemy tego doświadczyć w Ciszy. Dlatego nie warto się za bardzo przejmować zarówno upadkami jak i wzlotami świadomości, którą jeszcze uważamy za "ja". Cóż te drobne doświadczenia znaczą wobec Ciszy, wobec Prawdy naszej Wiecznej Istoty?

"Poznaj samego siebie, a poznasz wszechświat i bogów", "mowa jest srebrem, milczenie jest złotem", "Stań się cichy wobec Boga", "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego"- bo w prawdziwej rzeczywistości nie ma ciebie i innych/ mnie i innych- wszyscy jesteśmy Jednością.

Czerwiec i jego energie






13.06.2017.

Każdy miesiąc ma swoją energetykę; jest zakodowany przez określone Boskie Prawo. Boskie Słowo, Logos przenika tę planetę i odsłania nam stopniowo swoja Prawdę w dwunastomiesięcznym cyklu. Ta Prawda ma wiele poziomów i im wyższe mamy wibracje, do tym wyższych jej planów możemy się dostroic. 

Człowiek tej natury, materialista,doświadcza Logosu w sposób nieświadomy; nie zdając sobie sprawy z Boskich mechanizmów, które rządzą jego życiem. Pomimo, że zna mądrość ludowych przysłów: " jak sobie poscielesz, tak się wyśpisz", czy "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie", wiele spraw, które dotykają go w życiu uważa za dzieło przypadku, złośliwości losu, złośliwości rzeczy martwych lub po prostu ludzkiej złośliwości.

Im bardziej otwieramy się na poznanie Boga, tym bardziej widzimy, że przypadków nie ma i że wszystko, cokolwiek widzimy w naszym świecie jest odzwierciedleniem naszego wnętrza. Jesteśmy jak torba wypełniona po brzegi balastem doświadczeń. W tym świecie jesteśmy w stanie ujrzeć tylko to, co mamy w swoim wnętrzu; tylko te rzeczy, którymi wypełnione są torby naszych umysłów.

Boskie Prawa przenikają substancję tej natury, kodując nasze myśli, emocje, uczucia wiązkami energii określonej częstotliwości, co powoduje, że w obrębie każdego miesiąca, przerabiana jest określona tematyka.

Czerwiec jest miesiącem NISZCZENIA i TWORZENIA. Aby mogło powstac coś nowego, najpierw to, co stare, musi zostać zburzone. Aby coś nowego mogło wniknąć do naszego życia, musi być utworzona przestrzeń na NOWE. Torba naszego umysłu musi zostać opróżniona z nawału rzeczy.

Ludzkie serca i umysły wypełnione są "materią" tej natury. Żyjemy z nieświętych myśli, emocji, pożądań. Jesteśmy jak wypełniona po brzegi herbatą filiżanka, która nie przyjmie żadnego innego fluidu. Nasze serca są zatwardziałe, umysły skostniałe od dogmatyzmu własnych przekonań i dlatego musi walnąć w nas Boski Zeus swoim piorunem i zniszczyć, spalić, zrujnować całą tą stagnację, bałagan, zasklepienie.

Gdy uderzy w nas Boskie Światło, doznajemy trwającego chwilę oświecenia, ale proces ten nie obywa się bezboleśnie. Gdy padają mury naszych przekoań i iluzji, walące się cegły ranią nas bezlitośnie. Zostajemy bowiem nadzy we własnych oczach, widzimy całą swoją małość w pełnym Świetle.

Gnoza wymierza nam policzek, iderza nas w twarz. Niszczy maskę samozadowolenia; maskę skrywającą bolesną Prawdę. Człowiek tej natury jest chodzącym złem; jest przeżarty trucizną do szpiku kości. Jestem tym człowiekiem. Złym.
Ta Prawda jest tak bolesna, że niemal nie do wytrzymania. Zaczyna się Droga Krzyżowa.

Jednak Bóg nie zostawia nas samych na pastwę tej bolesnej Prawdy. Budzi w naszych Sercach miękkie, kojace i czułe Światło, które otula nas swoim Pięknem i Miłością. Zadaniem Boskiego Pioruna, było doprowadzenie nas do Poznania Prawdy o sobie samym, do uciszenia nas i nakłonienie do POKORY. Gdy stajemy się cisi przed Bogiem, On wznosi w ciagu trzech dni Nową Świątynię; buduje ją na Swój Obraz i Podobieństwo.

Ta Świątynia nie ma z nami nic wspólnego. Jest ona zbudowana poza naszym ego, poza osobowością. Naszym zadaniem jest milczeć i nie przeszkadzać. Błędem, który popełniamy w swojej nieświadomości, jest przypisywanie sobie zasług za dokonujące się Boskie Dzieło. To Bóg tego dokonuje, my jesteśmy grzesznym, niegodnym tej budowli bytem. Bóg nawiązuje kontakt z osobowością, jednak ona w dalszym ciągu pozostaje zła. Nie da się jej naprawić. Trzeba być bardzo czujnym i zawsze o tym pamiętać.

Gdy padają iluzje, maski zostają zerwane, cierpimy. Prawda o naszej małości jest nie do wytrzymania, budzi w nas potężne negatywne emocje. Mamy skłonność wówczas projektować swój cień, swoje wady na innych i obwiniać ich, zamiast przyjąć na klatę nędzę swojego istnienia. Ciskamy kamienie w naszych bliźnich, odcinamy się od nich, patrzymy z góry, z pogardą, tak bardzo nieświadomi, że wszyscy jesteśmy w swej naturze tacy sami; jedziemy na jednym wózku.

Niszczymy nasze więzi z innymi, zrywamy kontakty, zapominając, że to Zeus miał ciskać gromy a nie my. Tylko Bóg potrafi dokonać zmian i Procesu Niszczenia.tego, co stare w pełen Miłości sposób. Gdy człowiek próbuje naśladować w tym Boga, powstaje nędzna, ociekająca fałszem i pychą imitacja procesu.

Słowa, które wypowiadamy kodują kryształy wody tworzącej nasze ciała na heksagonalne wzory. Jak twierdzi Dan Winter, człowiek na planie energetycznym, zbudowany w oparciu o osie symetrii czworościanu foremnego, jest Golemem. Nasza natura jest nieboska, zostaliśmy zdegradowani. Nasze ciała miały kiedyś najprawdopodobniej budowę energetyczną opartą o dwunastościan foremny. To jest ten plan ratunkowy, o którym mówi Gnoza.

W obrębie naszej natury zakodowanej w prymitywny sposób, Boskie Siły działają posługując się narzędziami dostosowanymi do tego planu. Spada więc na nas trójkątne ostrze Boskiego Miecza, niszczące to, co stare, aby ukazać nam nasze zło, ukryte za maską świątobliwości. Bóg łamie nasze zatwardziałe serca, dzięki czemu Boskie Ziarno, może zakiełkować.

Bóg obmywa nas z naszych grzechów. Jego Żywa Woda rozpuszcza warstwy iluzji.

Dzięki Bogu za Gnozę, gnostyczne procesy i Braci i Siostry obecnych na Ścieżce. Bóg kocha nas mimo naszej niegodności. Dzięki Boskiej Miłości możemy powstać z naszego upadku. Wyciszona osobowość, przygląda się Wielkiemu Dziełu. Dzięki Boskiej Miłości rodzącej się w naszych Sercach, możemy wyciągnąć rękę do bliźniego,który upadł i pomoc mu wstać. Innym razem to my upadamy i nam podawana jest pomocna dłoń. Przeglądamy się w sobie jak w lustrach. W drodze testowana jest nasza gotowość. Podążamy na górę trzymając się za ręce. W Jedności. 

Ręce Duszy

 Ręce Duszy Emilia Wróblewska - Ćwiek (Artykuł ukazał się w czasopiśmie Logon) Dusza człowieka otrzymała dwie ręce: lewą miała wyciągać w gó...