sobota, 18 marca 2017

Bądźmy Ścieżką




Emilia Wróblewska-Cwiek

Ścieżka duchowa jest ścieżką związaną z wejściem do środka. Jak Alicja wkraczamy w Krainę Czarów.

Jest to rodzaj turystyki, który musi być uprawiany z pasją. Nie można go jednak mylić z wędrówkami od jednego guru do drugiego, od jednego kursu do drugiego. Nie można go mylić z samym jedynie jeżdżeniem na duchowe spotkania. Takie zachowanie jest nałogiem i nie ma nic wspólnego z wyprawą, o którą chodzi.


Oczywiście do ścieżki duchowej trzeba dojrzeć. Nasz umysł najpierw eksploruje i poznaje to, co jawi się jego oczom- zewnętrznej świadomości. Dlatego z początku ścieżka jest bardziej zewnętrzna niż wewnętrzna.


Droga, o którą chodzi, zaczyna się gdy wchodzimy w ciszę własnego wnętrza. Siadamy z zamkniętymi oczami, koncentrujemy się na przestrzeni wolnej od myśli. Możemy zająć umysł obserwacją oddechu. W ten sposób ćwiczymy "mięśnie", dzięki którym jesteśmy w stanie wejść w przestrzeń ciszy serca. W naszym sercu ukryte jest Światełko, mały atom, który łączy nas z naszą Boską Duszą.


Jest Ona naszym Najpiękniejszym Przewodnikiem na Ścieżce. Dlatego każdego dnia robimy wszystko, aby mieć jak najwięcej czasu dla wewnętrznej eksploracji tej Świętej Przestrzeni.


Odkrywamy, że w niej, w jej Świetle, które jest przejrzyste, krystaliczne, jaśniejące, miękkie, czułe, najdroższe, a jednocześnie przenikliwe, silne i stanowcze w swym trwaniu w Prawdzie, znajduje się To, do czego tak bardzo tęsknimy. Miłość.


Nosisz ją w sobie. Nie szukaj Jej na zewnątrz.W karierze, władzy, pieniądzach, sławie. To wszystko marność i gonienie za wiatrem. Nie szukaj jej poza sobą. Wszystkie komedie romantyczne, cały przemysł filmowy, programuje nas na szukanie Jej w sercu drugiego człowieka. I chodzimy po świecie jak banda biednych zagłodzonych żebraków. Nie znaczy to, że nie masz absolutnie oglądać filmów, czy komedii romantycznych- oglądaj je sobie, gdy potrzebujesz. Czasami warto sobie dogodzić w ten sposób. Nie myśl jednak, że w nich jest Prawda czy poczucie spełnienia.


Nie oznacza to również, że nie masz być w związku miłosnym z drugim człowiekiem. Przeciwna polaryzacja energetyczna do Twojej i kontakt z nią jest na Ścieżce potrzebny. Korzystaj z tego zewnętrznego bogactwa, jeżeli jest Twoim udziałem. Jednak nie ustawaj w poszukiwaniu mocy w sobie, I nie myśl, że jak nie masz partnera, jesteś nieszczęśliwy. Ten świat wmawia nam to i sprawia, że czujemy smutek, depresję, mniejszą wartość, gdy jesteśmy singlami.


Trzeba dać sobie czas i pozwolić na gorsze samopoczucie, jeśli się pojawia. Nie karać się za nie, nie uciekać od niego. Przeżyć je, zmierzyć się z nim w wewnętrznej Ciszy. Z tego, co tak bardzo boli, uwiera, dręczy nasze sumienie, nasze dusze, czy nasze "ja", rodzą się najcenniejsze perły naszej mądrości. Oczywiście pod warunkiem, że nie uciekniemy od tego w jakąś zewnętrzną aktywność ("byle tylko nie myśleć") a oświetlimy  mrok, ból blaskiem Światła obecnego w naszym Sercu. Ten rodzaj masochizmu popłaca ;)


Im bardziej wchodzimy do środka, tym bardziej widzimy, że zło, które dostrzegamy w innych i które nas boli, jest naszym własnym, nieuzdrowionym aspektem, czymś czego nie rozświetliliśmy. Nosisz w sobie każdego człowieka, z którym się stykasz. Wszystko, co w nim widzisz jest Tobą. Nie widzisz, nie czujesz jego a czujesz siebie, swoje aspekty poprzez energię danej osoby. Im bardziej wchodzimy w serce, tym bardziej się ono ściska w reakcji na ocenę, którą nasz własny umysł generuje w stosunku do bliźnich. Czuje się bowiem drugiego człowieka jak siebie samego. Gdy oceniasz, to jakbyś kamienował samego siebie. To poczucie pojawia się, gdy rozpoznamy, że to czego nie znosimy u innych, jest częścią naszego własnego inwentarza.


Zanim więc odsądzimy kogoś od czci i wiary, obgadamy, obrzucimy błotem, sprawdźmy, gdzie w  nas jest to zło, które nas tak bardzo wkurza. Gdy oceniamy, automatycznie odcinamy się od rozumienia. Jesteśmy w ignorancji, czyli w przeciwieństwie Gnozy.


Ludzie są lustrami, które pokazują nam nas samych. To, czego się boimy, czego nie lubimy w sobie ale też piękno, ciepło i mądrość- Boga, którego odkryliśmy we własnych wnętrzach.  Nie spodziewajmy się, że lustro odzwierciedli nam to, czego nie odnaleźliśmy w sobie, czy nie wypracowaliśmy.

Ono pokaże nam tylko to, co tam rzeczywiście jest. Jeżeli poszukiwacz złota niczego nie wydobył,  lustro odzwierciedli mu jego puste ręce.

Nie jest to jednak powód do biczowania się. Mamy przestrzeń na swoje poszukiwania, mamy czas. Bądźmy dla siebie łagodnymi a jednocześnie wymagającymi nauczycielami. Wymagający ale wyrozumiały nauczyciel dyscyplinuje ucznia, bowiem wie, jak potężny drzemie w nim potencjał. Ale nie podcina mu skrzydeł  surową krytyką momencie upadku. Podaje mu dłoń, aby wstał i szedł dalej.


Szukanie odpowiedzi na zewnątrz siebie, w innych ludziach, nie przynosi nam naszej własnej Prawdy, która ma zastosowanie do naszych życiowych warunków. Narzędzia i metody drugiego człowieka mogą nie mieć zastosowania do Twoich realiów. Serce zna odpowiedź. Wsłuchiwanie się w nie jest pasjonujące!


Im bardziej szukamy oparcia w sobie a nie w innych, tym więcej darów mamy do ofiarowania. Droga jedności grupowej nie polega na wieszaniu się na innych, czy liczeniu na Siły Spoza Tego Świata, że rzucą nam linę i nas wyciągną. Nie polega na przysłowiowym "czekaniu na zbawienie". Linę,  którą bohater "Alchemicznych Godów" został wyciągnięty do innej rzeczywistości, możemy znaleźć i uchwycić tylko wówczas, gdy udajemy się regularnie do ciemnej jaskini naszych wnętrz, rozpoznajemy jej mroki i najważniejszym celem w naszym życiu staje się to, by je rozświetlić. Rozświetlić Prawdą Serca.


Gdy czynimy jeden krok w kierunku Boga, On czyni w naszym kierunku dwa. "Czekanie na zbawienie" nie jest tożsame z wychodzeniem Mu naprzeciw.

"Szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworzą wam" a nie:  "czekajcie a znajdziecie".  To kołatanie musi być wewnętrzną tęsknotą, która przejawia się poprzez wchodzenie w ciszę i żarliwe szukanie Boskiej Odpowiedzi w sobie. W ciszy Serca.

Jest to samotna ścieżka a jednocześnie i nie. Masz Towarzystwo, najlepsze o jakim mogłeś zamarzyć- Boga, obecnego w Atomie Duszy. Boga obecnego w Twym Własnym Sercu.


"Wchodźcie przez ciasną bramę, bo przestronna brama i szeroka ta droga, która wiedzie do zguby, a wielu jest tych, którzy przez nią wchodzą.  Jakże ciasna brama i wąska droga wiodąca do życia! Nieliczni są ci, którzy ją znajdują." 



Mądrość Duchowych Nauczycieli, która jest dla nas inspiracją, musi stać się mądrością przez nas przeżytą, doświadczoną, przetrawioną przez trzewia, wytrawioną we krwi, wyszeptaną przez serce. To musi być Światło, które odnaleźliśmy i przejawiliśmy w rzece życia a nie w labiryntach umysłu, czy wodolejstwie mowy. Unikajmy dogmatyzmu. Sprawdzajmy w "praniu", czy Prawda Buddy, Chrystusa, Kriszny, itd.  to nasza Prawda.


 Bądźmy Ścieżką!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...