czwartek, 10 listopada 2016

Energie Listopada






ENERGIE LISTOPADA



Listopad jest jedenastym miesiącem. Jedenastka to pierwsza wibracja zaliczana w numerologii do liczb mistrzowskich, czyli takich, które składają się z dwóch identycznych cyfr. O wibracjach mistrzowskich mówi się, że są wyrazem doskonałości i jako takie odzwierciedlają rzeczywistość Boską. Jedenaście, jako święta, boska wibracja jest symbolem Bogini. Listopad  będzie nas więc dostrajał do żeńskiej energii, która jest twórcza, natchniona, niosąca inspirację ze świata duchowego. Ponieważ suma dwóch jedynek wchodzących w skład liczby 11 wynosi dwa, znajdziemy tu również odniesienie do tematyki drugiej czakry, związanej z relacjami międzyludzkimi. Za pośrednictwem innych ludzi, doświadczymy światła i cienia żeńskiej energii, która potrafi zarówno objąć nas swoją opiekuńczą energią jak również może pragnąć zyskać nad nami władzę i kontrolę.

Pierwotna Bogini jest bezcielesna. Pierwotna Bogini to Prasubstancja, Pramatka, Żeńskie oblicze Boga, Ta o której możemy powiedzieć, że JEST która JEST- ISIS, Substancja brzemienna IStotą, Życiem, Boskim Logosem. To czysta miłość, przestrzeń karmiąca nas światłem, ciepłem, inspiracją, radością, poczuciem bezpieczeństwa, bezgraniczną świętością.

W Boskiej Przestrzeni istnieje Pełnia, Święta Przestrzeń wypełniona Nieskończonym, Bezkresnym Potencjałem.
Można ją sobie symbolicznie przedstawić jako Zero wypełnione bezkresnym Duchem. Duch ten postanawia stać się Stwórcą (1). Jako Stwórca posiada zdolność zapładniania i rodzenia, czyli aspekt męski i żeński. Jest więc Stwórca Bogiem Ojcem Matką:  Praojcem (1) i Pramatką (1), który kreuje świat w akcie wdechu i wydechu.

Na wdechu (1) Bóg Ojciec- Matka pobiera potencjały sam z siebie, na wydechu (1) je objawia , wydobywa ze swojego Świętego Wnętrza. Wyłania z siebie emanacje. Pojawia się zakodowana Światłem Przestrzeń, która jest stwórcza, potrafi rodzić, wyłaniać z siebie kolejne warstwy istnienia. Tę Prasubstancję, Pramatkę zapłodnioną Duchem, Pierwotną Boską Matrycę która jest brzemienna Logosem możemy opisać jako świętą 11, ponieważ Bóg Ojciec- 1, Bóg Matka- 1 są sobie równi, są dwoma aspektami Jednej Istoty. 

W Matce zawiera się Ojciec a  w Ojcu Matka i na odwrót. Żeby Matka była Matką potrzebny jest Ojciec; żeby Ojciec był Ojcem potrzebna jest Matka. Żeby Oboje zaistnieli potrzebny jest Duch. Bóg Ojciec-Matka jest Stwórczym Aspektem Ducha. Święta, natchniona, pierwotna boska przestrzeń postrzegana jest przez nas jako Bogini.

Panuje w niej słynne prawo: „Jak na górze, tak na dole “ Hermesa Trismegistosa, które znowu możemy wyrazić symbolem 11: 1-1 i objąć umysłem za pomocą idei Ducha przeglądającego się w Zwierciadle Prasubstancji, czyli Boga, który przegląda się sam w sobie. IS przeglądające się w IS.

ISIS- Prasubstancja wypełniona nasieniem Ducha, Logosem, ideami. Święte Boskie Łono, z którego wszystko jest zrodzone.
Dlatego święta wibracja 11 oznacza Boską Inspirację, natchnienie, subtelne poziomy, z których my, upadłe istoty możemy pobrać Światło rozjaśniające nam ścieżkę w mroku. Wchodząc w swoją ciszę, możemy połączyć się z emanacją Boskiej Matki, Prasubstancji; doświadczyć Jej bezkresnej miłości, ciepła, opieki, prowadzenia, mądrości.
Ze świata duchowego wciąż spływa do nas łaska pod postacią subtelnych, krystalicznie czystych, świętych wibracji. Jest to ukazane pod obrazem Wodnika- jedenastego znaku zodiaku. Jego symbolem jest  Duch wylewający na człowieka Wodę Żywą; Źródło, które czerpie samo z siebie aby napoić spragnionych, oczyścić ich i przebudzić ze snu.

Jak powszechnie wiadomo, obecnie żyjemy w Erze Wodnika, tak więc niniejszy artykuł nawiązywać będzie również częściowo do aspektów charakteryzujących naszą epokę.
Ponieważ weszliśmy w lata 2000 wzwyż, znajdujemy się pod patronatem energii żeńskiej.
Napływające energie zasilają pracę prawej, żeńskiej półkuli mózgu, otwierają  serca, sprawiają, że zamknięty w niewoli klatki piersiowej ptak boskiej duszy zaczyna śpiewać  pieśń tęsknoty za wolnością.

Gnostyczne nauki głoszą, że my, ludzie współcześni nie żyjemy z Prasubstancji, z Boskiej Matrycy. Żyjemy w Matriksie- w nieboskiej macierzy, jesteśmy więźniami iluzji.
Istnieje wiele różnych wersji, jak doszło do naszego upadku. Prawda o nim jest w zawoalowany sposób zawarta we wszystkich mitologiach, podaniach ludowych, baśniach, starych księgach

Jedną z wersji tego upadku możemy odnaleźć w micie o Narcyzie. Hermes Trismegistos opisuje bardzo zbliżoną do mitologicznej opowieść. Jest to historia pięknego boskiego człowieka, natchnionego Światłem Siedmioducha, który przegląda się w Wodach Natury, odzwierciedlających Prasubstancję. Zakochuje się we własnym odbiciu i chce sam ze sobą
„współżyć“. Odwraca wzrok od Boga i kieruje go na siebie. Związuje się ze światem odbitym, przez co coraz bardziej obniża swoje wibracje, stacza się aż do upadku w materię.

W tym akcie odwrotu, zapomnienia, grzechu pierworodnego, jego pierwotna, boska dusza, utkana z zapłodnionej przez Ducha Prasubstancji, zanika. Pozostaje z niej tylko niewielka Iskra, która płonie w naszych Sercach, ziarno siewne Boga, praatom z którego możemy odtworzyć swoje boskie pierwotne ciało. W zamian człowiek uzyskuje duszę wodorową, płonącą nieświętym, lucyferycznym ogniem.

Człowiek zakochał się w świecie odbitym i ten świat stał się jego więzieniem.  Żyje w rzeczywistości, która jest lustrzanym odbiciem Prawdziwego Boskiego Planu. Przy czym trzeba zaznaczyć, że odbicie to nie jest wierne; jest karykaturą, odbiciem, w krzywym zwierciadle.

Matryca, w której żyjemy nie jest boska, dlatego w Biblii określa się ludzi synami wdowy. Nazwa ta zwraca uwagę, że obecna macierz pozbawiona jest Ducha. W bajkach motyw ten obecny jest w historiach o złej macosze- innym określeniu matrixa.

Wiedza o prawdziwej naturze naszej rzeczywistości znajduje się w posiadaniu wtajemniczonych masonów, którzy prawdy tej chytrze strzegą. Są oni bowiem związani z siłami dzierżącymi władzę w tym świecie i zależy im na tym, żeby nikt się stąd nie wyzwolił. Dlatego z takim upodobaniem używają symbolu lustra lub efektu lustrzanego odbicia. Możemy je zobaczyć np. na okładkach płyt, czy plakatach artystów, którzy podpisali z nimi kontrakty. Obrazy, symbole mają bardzo duże znaczenie, są bowiem narzędziem kreowania rzeczywistości. Przenikają do nieświadomości zbiorowej i odpowiednio programują podświadomość. Działają,  pomimo że na świadomym poziomie człowiek nie rozumie, z czym ma do czynienia. Symbol lustra lub odbicia lustrzanego wzmacnia nasze Odbite Królestwo Iluzji, które zarządzane jest za pomocą niewidocznych dla nas istnień ze strefy astralnej, zwanej strefą odbić ( o której za chwilę).

Temat lustra jest archetypowy, w związku z tym niezwykle nośny, bogaty w symbolikę i pełen znaczeń. Ma on ścisły związek z energiami listopada - Prawem Energii tego miesiąca jest bowiem Prawo Odbicia i dlatego w tym artykule będziemy go eksplorować.

Listopad, dla większości z nas nie jest czasem łatwym, miłym i przyjemnym.  W żadnym innym miesiącu nie ma tylu zgonów, samobójstw czy przypadków zachorowania na depresję, co właśnie w jedenastym. Szara, deszczowa aura, opadające z drzew liście sprawiają, że powietrze aż gęste jest od melancholii a myśli nasze krążą niczym smętne, padlinożerne ptaki wokół tematu  śmierci i przemijania. I nieprzypadkowo miesiąc ten rozpoczyna się u nas Świętem Zmarłych.

Nasze dusze ponieważ są matriksowe, nie odchodzą po śmierci do Prasubstancji, tylko do strefy astralnej, która jest zwana strefą odbić. Tam też udajemy się we śnie.  Jest ona utkana z materii niezwykle czułej na jakiekolwiek nasze mentalne, czy uczuciowe poruszenia. Wszystko, co myślimy, mówimy, czujemy, znajduje odzwieciedlenie na tym właśnie planie.

Tak więc nasz świat jest światem odbitym (karykaturą Boskiego Planu)  i ma również drugie swoje zwierciadło, jakim jest plan astralny. Alicja z Krainy Czarów, przechodząc na drugą stronę lustra zwiedzała tę właśnie przestrzeń. Wątek  ten obecny jest również w pierwszej części „Matriksa“. Neo, który ma podążać za białym królikiem, udaje się w podróż , dzięki której poznaje prawdę o naszym świecie. Jego przewodnikiem staje się Morfeusz, władca snów, znawca iluzji.

Świat astralny jako wierne odbicie naszej rzeczywistości, jest typowym, surrealistycznym światem śnienia; przestrzenią, która odzwierciedla całe ludzkie błądzenie od zarania dziejów.  Wszystkie ludzkie iluzje, poglądy są na tym planie zmaterializowane i pozwalają nam nawet po śmierci śnić dalej swoje sny; błądzić po labiryntach swojego umysłu.

Listopadowe  energie chcą nas z tego snu przebudzić. Ich symbolem jest wodnik wylewający na nas strumienie Żywej Wody. Budzi nas napływającą stale ze świata duchowego inspiracją. Czasami działa ona jak kubeł zimnej wody: żyjesz w iluzji, otrząśnij się! Obmyj swoje oczy, przeczyść uszy! Przebudź się do życia wiecznego.

Niestety, mało kto usłyszy to nawoływanie. Człowiek wie wprawdzie, że „coś w trawie piszczy“, „czuje pismo nosem“, „wie, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele“. Jego prawdziwa dusza tęskni do świętych energii, które napływają, ale świadomość nie jest w stanie tego zarejestrować. Człowiek odczuwa mglistą tęsknotę ale nie wie za czym, ponieważ tak bardzo obrósł w warstwy iluzji, że światło prawdziwej duszy nie może się przedrzeć.

Święto Zmarłych nastraja go melancholijnie, przepełnia lękiem przed przemijaniem, kieruje jego myśli na to, co będzie po śmierci. Człowiek czuje jakąś tęsknotę, której nie jest w stanie nazwać. Jakiś nieokreślony smutek.Wierzy więc np, że gdy odbierze sobie życie, powróci tam, dokąd tęskni. Inny wierzy, że gdy pójdzie na cmentarz, uporządkować groby najbliższych, którzy odeszli, odda im tym przysługę, uczci ich pamięć, wskrzeszając tym samym w jakiś sposób do życia. Jeszcze inny tak bardzo cierpi i tęskni, że ucieka się do seansów spirytystycznych, żeby wywołać ukochaną duszę z zaświatów i  nawiązać z nią kontakt.

Niestety, nasza niewiedza mści się na nas. Dusze samobójców skazane są na planie astralnym na niewyobrażalne wręcz cierpienia a  rzesze ludzi, którzy masowo odwiedzają groby 1.11. nie robią nic ponad zasilanie iluzji, wzmacnianie powszechnego ciała bolesnego oraz dokarmianie astralnych pasożytów. Te ostatnie są matriksowymi duszami, które nie odeszły na drugi świat.  Żeby nie dopuścić do rozkładu ciał subtelnych, żerują na cmentarzach i ograbiają z energii żyjących ludzi.

Ci, którzy naprawdę odeszli, nie mają już z nami kontaktu. Bardzo często żyją już w innym ciele a my karmimy energią uwagi przeszłość. Rozdrapujemy swoje rany, kurczowo trzymając się wspomnień. Ten ból zasila program cierpienia, pod który jesteśmy wszyscy podłączeni.

W Święto Zmarłych zmasowana uwaga ludzi otwiera portal i sprawia, że zasłona dzieląca dwa światy (nasz i astralny) staje się cieńsza. Cierpiący po stracie najbliższych ludzie, otwierają się emocjonalnie, ich aura jest niedomknięta i z tego wejścia korzystają pasożyty, by pozbawić ich  eterycznych sił.

Dlatego słowa Chrystusa spisane w Ewangelii Mateusza brzmią: „ niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże“.
Wskazują tu na fakt, że osoby, które błądzą w iluzji już za życia są martwe. Żyją bowiem ze śmiertelnej duszy, która po śmierci ciała fizycznego nie wraca do Źródła a wędruje do astrala, który jest lustrzanym odbiciem tego upadłego świata.

Dawny zwyczaj, kultywowany do dzisiaj w niektórych domach, wiązał się z zasłanianiem luster w domu, w którym ktoś odszedł na tamten świat. Czyniono tak, ażeby umarły, nie wciągnął przez zwierciadło do strefy odbić (astralnej) innych członków rodziny. Głupi zabobon?
Raczej intuicyjnie wyczuwana wiedza o energiach. Lustro może być użyte jako przedmiot magiczny. Jest ono potężnym symbolem planu astralnego i może być wykorzystane przez syderyczne byty, jako portal. Wbrew powszechnie panującej opinii, kontakty ze strefą odbić są dla nas bardzo niekorzystne. Wiążą nas z nią bowiem kajdanami tak grubymi, że wyzwolenie z Matriksa staje się niemożliwe. Dlatego też jakiekolwiek seanse spirytystyczne są wysoce niepożądane. Przestrzegała przed nimi m.in. H. Bławatska, która najpierw zachwyciła się tą metodą, by z powodu wiążących się z nią niebezpieczeństw i iluzorycznych korzyści, szybko ją zarzucić.

Mitologia, święte pisma, literatura, filmy, obrazy, poezja, muzyka obfitują w wątki, w których przewija się Prawda. Są one tworzone pod wpływem „wodnikowych“ inspiracji, natchnienia płynącego z dostrojenia się do subtelnych, duchowych przestrzeni. Musimy być jak poszukiwacze złota, którzy przesiewają piasek poglądów, teorii, iluzji przez sito rozpoznania, by pośród różnorodnych ziarenek, odnaleźć drogocenny kruszec.

Istnieje przesąd mówiący o 7 latach nieszczęścia, mających nękać człowieka, który stłukł lustro. Pobrzmiewa w nim archetypowy wątek naszego upadku, który symbolicznie można wyrazić za pomocą obrazu zniszczonego lustra. Tym lustrem („syderycznym“ światem Prasubstancji) była rzeczywistość, z którą związał się człowiek i poprzez swój upadek, zdegenerował ją i sprawił, że odłączyła się ona od Ducha. Ten Pierwotny Duch nazywany jest  Siedmioduchem, ponieważ złożony jest z Siedmiu Promieni, posiada Siedem Aspektów, z których zrodzona została siedmiokrotna rzeczywistość, w tym siedem ludzkich czakr. 7 lat nieszczęścia odnosi się do 7 czakr, które po naszym upadku wibrują w odwrotnym niż pierwotnie kierunku, czyli są lustrzanym odbiciem pierwotnych wirów.

Podobny wątek znajdujemy w micie o Isis, która zbiera poćwiartowane na 14 kawałków ciało Ozyrysa. (14 odnosi się do podzielonego na dwie części Siedmioducha, do powstania dwóch światów- boskiego i ludzkiego). Wibracja ta jest w numerologii liczbą karmicznego długu zaciągniętego w wyniku uczynienia niewłaściwego użytku z wolności. Wiąże się on ściśle z generowanymi przez zmysły żądzami, z szukaniem szczęścia w świecie zewnętrznym, zamiast we własnym wnętrzu.

Isis to Prasubstancja a Ozyrys to Duch. Mit ten jest symboliczną opowieścią o historii upadku człowieka i zawiera również symboliczne wskazówki dotyczące ścieżki transfiguracji, która jest powrotem do boskiej rzeczywistości.

Ścieżka ta jest również opisana m.in. w takich dziełach, jak mi.in „Alchemiczne Gody Christiana Różokrzyża“ , „Gnostyczne Misteria Pistis Sophii“, „Corpus Hermeticum“ , współcześnie w filmie „Matrix“, sadze o „Harrym Potterze“. Najświętszą Księgą, która zawiera zawoalowany opis transfigurystycznych misteriów jest Biblia.

Przeciwnicy chcrześcijaństwa zarzucają mu plagiat dokonany na egipskich mitach. Jednak nie wiedzą oni, że wiedza mityczna  i chrześcijańska płynie z jednego źródła, odnosi się do jednej Prawdy. Bohaterowie, występujący tu symbolizują działające archetypowe siły.

Władze stojące za kościołem katolickim kompletnie wypaczyły pierwotne znaczenie chrześcijańskiej wiedzy. Uczyniły z niej tandetną historię, zagłuszyły Prawdę, która jest żywa, która jest dla nas dostępna pod postacią Żywej Wody Ducha, napływającej wciąż Prasubstancji.

 Ci, którzy rozumieli właściwe, mistyczne, symboliczne przesłanie Pisma Świętego byli od zawsze bezwzględnie tępieni, torturowani i zabijani. 
Pierwszych chrześcijan rzucano na pożarcie lwom, katarów zamurowano żywcem i zabito, manichejczyków przed śmiercią poddawano okrutnym torturom, palono ludzi na stosach, palono ich dzieła, ośmieszano, ponieważ wiedza ta stanowi od zawsze zagrożenie dla systemu.

Jedną z metod, którymi zwalcza się  świętą wiedzę, jest przejmowanie jej symboli i nadawanie im odwrotnego, pejoratywnego znaczenia, czyli stosowanie zabiegu odbicia lustrzanego.
Tak uczyniono ze swastyką, ze świętego symbolu czyniąc znak kojarzący się ze śmiercią. Taki sam zabieg zastosowano na pentagramie (symbol pierwotnej duszy), wibracji 666  (oznaczającej Słońce, życie, świadomość). Święte imię Isis armia amerykańska zbezcześciła nazywając nim oddziały zbrojne stworzonego przez siebie państwa islamskiego. Liczbę 13, która niesie wiedzę o wyzwoleniu z Matriksa uczyniono pechową. W piątek 13 października 1307 roku aresztowano Templariuszy kłamliwie oskarżonych przez króla Filipa IV o herezję, sodomię i bałwochwalstwo. Prawdziwą przyczyną aresztowania było spore zadłużenie króla wobec zakonu. Dzień wybrany był nieprzypadkowo. Zawsze w piątki napływa bowiem szczególnie silna energia z duchowych przestrzeni. Wrogie Prawdzie siły przeniknęły też do wytwórni filmów Walta Disneya, przemycając do przepięknych bajek, które mają za zadanie budzić Iskrę Serca, wątki seksualne. Wszystko to po to aby zdyskredytować i splugawić święte treści.
Bajki i filmy z tej wytwórni pełne są symbolicznie, bajkowo wyrażonej prawdy.  Przepiękne, wzruszające, trafiają zarówno do dzieci jak i do dorosłych. Na szczęscie, ciemnym siłom, nie udało się zbyt wiele zdziałać i bajki te są oglądane przez miliony ludzi.

Kolejnym przykładem na skutki dezinformacji jest to, że Gnoza kojarzy nam się li i jedynie z masonami, Różokrzyżowcy mylą z Krzyżowcami. Z Marii Magdaleny, która była żoną Jezusa, uczyniono celowo przez błędne tłumaczenie, ladacznicę.

Zabiegi te spowodowały, że już mało kto pamięta Prawdę. Ludzie nie znają siebie, nie wiedzą kim są, nie wiedzą na jakim świecie żyją i kto tak naprawdę nimi zarządza. Są nieufni i podejrzliwi wobec wszystkiego lub odwrotnie, naiwni jak dzieci.

 Wszyscy wielcy mistycy tego świata głosili, że żyjemy w iluzji, śnimy. Głosił to Platon, Budda, Chrystus, Lao Tse. Fizyka kwantowa ukazała nam, że zmysły nas oszukują przekazując totalnie zafałszowaną prawdę o rzeczywistości. Jednak ilu z nas jest na tyle przebudzonych, żeby poszukiwanie Prawdy, czy wyzwolenie się z iluzji uczynić sensem swojego życia?

„Pewność jest fatalna. Niepewność czaruje. Mgła nadaje rzeczom urok.
-Można w niej zatracić drogę.
-Wszystkie drogi wiodą do jednego punktu.
-A tym jest?
-Rozczarowanie“
to cytat  z „Portretu Doriana Graya“ Oscara Wildea. Pewność jest fatalna, ponieważ mówi nieubłagalną prawdę o tym świecie, w którym wszystko jest marnością i gonieniem za wiatrem. Dlatego niektórzy ludzie podświadomie wolą oszukiwać samych siebie, niż dopuścić ją do siebie. Najwięcej jest jednak takich, którzy tak się zatracili w materii, że nic już nie pamiętają ani nic do nich nie dotrze.

„Portret Doriana Graya“ to genialna książka, pełna głębokich, wnikliwych spostrzeżeń. Opowiada historię pięknego młodzieńca, który widząc swój portret ubolewa, że będzie się starzał a jego podobizna na obrazie zawsze pozostanie piękna i młoda. Mówi więc, że za to, by było na  odwrót, chętnie oddałby swoją duszę. I tak się dzieje. Młodzieniec pozostaje wciąż piękny i młody, natomiast starzeje się obraz. Przy okazji portret również okrutnie brzydnie wraz z kolejnymi podłymi czynami, których dopuszcza się bohater.

Przesłanie książki jest głębokie i wielorakie. Na przykład pada w niej stwierdzenie, że
„życie, które ma ukształtować duszę, zepsuje ciało“. Chrystus głosił, że „ciało i krew nie wejdą do Krolestwa Niebieskiego“. Trzeba więc porzucić przywiązanie do niego i zacząć odtwarzać swój pierwotny, boski wehikuł. Trzeba wyzwolić swój umysł z labiryntu, rozpuścić swoje ja, żeby dojść do Prawdy, jak głosił Budda. Jednak ludzie od zarania utożsamiają się ze swoją fizyczną formą, wybierają egocentryczne zaślepienie nad uwolnienie od iluzji oddzielenia.

Książka ta ukazuje również, że to co podoba się ludziom, „nie podoba się“ Bogu, czyli nie służy naszej prawdziwej duszy. Ludzie zabiegają o władzę, sukces, karierę, młody wygląd, bogactwo i nie widzą, że wszystkie te działania są „grzechem“ nie w sensie moralizowania a w pierwotnym znaczeniu słowa „grzech“, jakim jest „zapomnienie“. W tym sensie grzechem jest np. oglądanie seriali w telewizji, chodzenie do dyskoteki, imprezowanie a nawet kształcenie się na matriksowej uczelni. Może to brzmieć jak kazanie jakiegoś radykała, jednak tu chodzi o marnowanie czasu na bezsensowne czynności. Zabijamy czas, uciekamy od swojego wnętrza, zagłuszamy Ciszę i w tym sensie grzeszymy=błądzimy w iluzji.

Wiadomo, że w tym świecie trzeba oddać cesarzowi to, co cesarskie, czyli zarabiać pieniądze, płacić podatki, etc. jednak my z tego uczyniliśmy sens swojego życia, zatraciliśmy się w materii. „W naszych czasach niezbędnymi są tylko rzeczy zbędne“, jak napisał Wilde.

 Ten ostatni wzbogacił  mit o Narcyzie o opis Oread  rozmawiających z jeziorem o zatopionym młodzieńcu. Jezioro dziwi się słysząc, jak Oready wychwalają piękno nieżyjącego młodzieńca.
-To Narcyz był piękny?
- Jak to, przez tyle czasu przeglądał się w Twojej tafli i tego nie dostrzegłoś?
- Nie, podziwiałem swoje własne piękno, odbite w jego oczach.

Wilde zwraca tu uwagę na wpisany w nasze istnienie egocentryzm. Tak naprawdę każdy z nas nie jest zainteresowany nikim innym jak tylko sobą. Z jednej strony jest w tym przejaw głęboko ukrytej, obecnej w nas potrzeby poznania samego siebie. Jednak potrzeba ta znajduje wyraz w bardzo wypaczonej formie. W obecnych czasach  widoczne to jest np. w nałogu robienia sobie selfie.  Tak się utożsamiamy ze swoim ciałem, myślimy, że ono jest nami! Zredukowaliśmy siebie samych do słabej, gnijącej za życia powłoki. Wielu oddałoby jak Dorian Gray swoją duszę za to, by być ciągle młodymi.

Drugim przesłaniem płynącym z mitu o Narcyzie, uzupełnionego przez Wildea, jest fakt, że człowiek w drugim człowieku zawsze zobaczy tylko siebie. Wszystko, co widzimy w innych, jest w jakiś sposób naszą  cechą, którą posiadamy w cieniu nieświadomości. Piękno, które widzimy w innych, możemy dostrzec tylko wówczas, gdy mamy je w sobie. Tak samo jest ze Światłem. Ludzie pozbawieni Światła, nawet Chrystusa ukrzyżują, ponieważ będą na Niego rzutować swój własny mrok. Mechanizm ten to znana psychologii projekcja. Chrystus wyraził to zjawisko w znanych słowach dotyczących dostrzegania źdźbła w oku bliźniego i nie dostrzegania belki w swoim. Im bardziej coś nas w innych irytuje, tym bardziej pewne jest, że ta cecha jest naszą.

To, co nas otacza jest zgodnie z Prawem Odbicia, odzwierciedleniem świata, który mamy wewnątrz siebie. Listopad boleśnie nam to uświadamia. Każdy człowiek, z którym wchodzimy w kontakt jest dla nas energetycznym lustrem. „Raz cię lustro zasmuci, raz cię zauroczy, niełatwo z samym sobą zostać w cztery oczy“, pisał Sztaudynger.

Niestety bardzo tego prawa nie rozumiemy. Nie rozumiemy, że inni ludzie odzwierciedlają nam to, jak sami traktujemy samych siebie i innych. Jeżeli nienawidzimy siebie, doświadczymy nienawiści ze strony innych ludzi. Jeżeli siebie kochamy, doświadczymy miłości. Jeżeli odrzucamy- odrzucenia.

  Natomiast wady, które nas wkurzają u innych, sa naszymi. Najczęściej oskarżamy innych o to, czego nie znosimy u siebie. Nie rozumiemy również, że poprzez programy zakodowane w naszej podświadomości kreujemy rzeczywistość wokół siebie.

Bardzo trudno jest zachować tę świadomość na codzień, dlatego tak często wchodzimy w Antyzasadę Prawa Odbicia, jaką jest mściwość, odwet.  Ktoś może powiedzieć: „ja tam nie jestem mściwy“. Jednak oznacza to tylko, że nie zna on samego siebie. W odwet wchodzimy ciągle. Niemal dzień w dzień. Wystarczy, że ktoś powie nam coś niemiłego, zaraz odpłacamy mu tym samym, zajedzie nam autem drogę, gdy się spieszymy, już go częstujemy wyzwiskiem lub pokazaniem środkowego palca. I nawet jeśli uda się nam powstrzymać i stłumimy zewnętrzną reakcję, to swoje pomyślimy. A to, co pomyśleliśmy znajdzie swoje odzwierciedlenie w strefie odbić. W takim wypadku, na podobieństwo Doriana Graya, będziemy cacy na zewnątrz a portret na planie astralnym ukaże nasze prawdziwe oblicze. 

Dopóki nie rozpuścimy ego, żyjemy ze starotestamentowego prawa Hammurabiego: „oko za oko, ząb za ząb“. Działamy jak automaty, każda akcja spotyka się z reakcją z naszej strony, jeden do jednego.

I nie zdajemy sobie sprawy, że to ja,  ta osoba, której tak ciągle bronimy, o którą zaciekle walczymy, którą ciągle lansujemy, tak naprawdę nie istnieje. Jest iluzją.

Człowiek bez przerwy stara się skupić na sobie uwagę innych, podkreślić znaczenie swojej osoby, wyróżnić się. Nikt nie chce być nikim. Każdy chce być Kimś. A tymczasem, jak stwierdził Wilde „każde dobre wrażenie, jakie się wywołuje w świecie, stwarza nam nieprzyjaciela. Aby być lubianym przez ludzi, trzeba być miernotą“ i dalej „Lepiej nie różnić się od swych bliźnich. Brzydkim i głupim najprzyjemniej na tym świecie. Mogą spokojnie siedzieć i przyglądać się zabawie. Jeśli nic nie wiedzą o zwycięstwie, to bywa im zaoszczędzona świadomość klęski. Żyją, jak powinniśmy żyć wszyscy: cicho, obojętnie, bez niepokoju. Nie powodują zguby innych, ale też i inni nie powodują ich zguby. Twoje stanowisko, Henryku, twój dobrobyt, mój umysł, jakikolwiek on jest, mój talent, cokolwiek on wart, piękność Doriana Graya- wszyscy my odpokutujemy za to, co nam bogowie dali, odpokutujemy strasznie“.

Płacimy ogromnym cierpieniem przez nasze przywiązanie do posiadanych tu dóbr, które są iluzoryczne. Nasze błędne postrzeganie sprawia, że marnujemy kolejne inkarnacje na głupie walki i dążenia, które wplątują nas w coraz większe cierpienie. Świat ten kusi nas swoimi błyskotkami, które są ułudą, które przemijają, a my zostajemy z pustymi rękami i oczami. Żyjemy w myśl motta
„życie trwa chwilę, więc spal się najjaskrawszym płomieniem“, nie widząc że płoniemy nieświętym ogniem; nie wiedząc, że istnieje inny, prawdziwy, Boski Ogień, którego dziećmi jesteśmy.

Jezus w Ewangelii św Tomasza powiedział do swoich ucznów: jeżeli z dwójni uczynicie jednię, z tego co zewnętrzne, wewnętrzne, to co na górze na podobieństwo, tego co na dole a to co męskie i żeńskie zastąpicie jedynością, tak że to, co męskie nie będzie  już męskie a to, co żeńskie nie będzie już żeńskie; jeżeli to oko zastąpicie innym okiem a jedną rękę inną ręką a jedną stopę inną stopą, jeden wizerunek, innym wizerunkiem, wówczas wejdziecie do Królestwa“. W świetle tego, co zostało powiedziane, słowa te są zrozumiałe.

Jednak my traktujemy słowa mistyków, mędrców, oświeconych jako co najwyżej pretekst do podziwiania samego siebie za zdobytą mądrość ;-). Mało kto bierze je sobie do serca na tyle głęboko, by stały się one ścieżką, po której kroczy.

I dlatego ciągle cierpimy. Tworzymy sami sobie piekło. Duch stara się nas cały czas przebudzić poprzez znaki, które pojawiają się na naszej ścieżce. Są nimi zdarzenia typu
„stłuczenie lustra“, psucie się domowych sprzętów, samochodów, ludzie, którzy poajwiają się w naszej przestrzeni, książki, które trafiają nam w ręce, choroby, wypadki. Cały świat wokół nas bez przerwy krzyczy: „przebudź się!“ Jednak my nie mamy oczu do patrzenia ani uszu do słuchania. Nie rozumiemy, że Duch przemawia do nas Językiem Symboli. Wszystko zrzucamy na karb przypadku albo obwiniamy za swoje porażki innych. Nie rozumiemy świata wokół nas. Odbicia bierzemy za rzeczywistość, maski za swoją tożsamość. Walczymy, gonimy za wiatrem, mścimy się, zamiast wejść w Ciszę i słuchać inspiracji, płynących do nas od Ducha, od Prasubstancji, od Isis.

Wsłuchaj się w Ciszę. Wsłuchaj się w przestrzeń pomiędzy wdechem a wydechem. Indianie Lakota uważali tę przestrzeń za Drogę Złotego Środka, łączącą bieguny i prowadzącą nas do Ducha. Wibracja Jedenaście konfrontuje nas z dualnością, wystawia na skrajności, budzi sprzeczne, silne emocje, więc szukaj równowagi.

Ton Jedenasty w Kalendarzu Majów uważany jest za emocjonalnie czyszczący, rozładowujący napięcia. Wydarzenia, których doświadczamy w tym tonie, rozładowują nagromadzoną energię, ukazują człowiekowi stwórcy jego dzieło.

Istotną rolę w tym procesie odgrywają relacje międzyludzkie. W naszej przestrzeni mogą pojawić się nowi ludzie, bądź przeciwnie, dotknąć nas mogą bolesne rozstania. Obserwujmy bacznie swoje reakcje emocjonalne na zachowanie innych, ponieważ w ten sposób poznamy swoje słabe punkty.

Ważne, by nie popadać w tłumienie reakcji czy ich wypieranie. I tak nic to nie da a szydło prędzej czy później wyjdzie z worka. Prawda o człowieku jest nieciekawa. Mamy o sobie i swoich możliwościach bardzo wielkie mniemanie. Uważamy się za bardzo interesujących, niezwykłych i dobrych. Dzieje się tak dlatego, że żyjemy w mroku i nie widzimy wyraźnie. Gdy tylko zostaniemy dotknięci nikłym choćby promyczkiem oświecenia, widzimy wyraźnie, jak wiele brudu musimy rozpuścić.

Szczerość wobec samego siebie nie ma na celu samobiczowania się czy nienawiści do siebie. Ideały, które ukazuje nam wibracja 11 są celem, do którego mamy dążyć. Bez procesu transfiguracji nasze siły są wątłe. Ciągle jesteśmy tu atakowani przez różne niewidoczne byty.
Czasami atakują nas energetycznie inni ludzie, którzy niczym zazdrosna macocha z bajki o
„Królewnie Śnieżce“, nie mogą znieść iluzji naszej przewagi, w którą wierzą. Chcą nas więc zniszczyć. Czasami wystarczy nawet silna energia nienawiści, skierowana w naszą stronę, żebyśmy źle się poczuli. Warto więc zastosować tu wizualizację energetycznego lustra, żeby energia wysłana wróciła do nadawcy. Jeżeli uczynimy to bez nienawiści, nasze postępowanie nie będzie odwetem a lekcją.

To, że zdajemy sobie sprawę z Prawa Odbicia, nie oznacza, że mamy pozwalać na naruszanie naszej przestrzeni. Wodnikowe energie uczą nas akceptacji, neutralności, ale nie uległości. Ścieżka często wymaga od nas stanowczości, zwłaszcza gdy atakują nas matriksowe energie. Stanowczość jednak to nie nienawiść ani walka.

Tak naprawdę człowiek w zestawieniu z siłami Matriksa jest słaby i prawie zawsze przegrywa. Chyba, że doświadczy magii i pomocy płynącej z gnostycznych misteriów. Te prawdziwe, płyną do nas bez bezpośredniego uczestnictwa drugiego człowieka. Pomagają nam gnostyczne siły, które zsyłają  wizje, natchnienie i konkretne energie, wywołujące odpowiednie procesy. Transfiguracja jest długotrwałą ścieżką, pełną pracy nad sobą, wymagającą poświęcenia samego siebie.

Gdy uczeń jest gotowy, odzwierciedleniem jego stanu, jest pojawienie się nauczyciela. Prawdziwy nauczyciel jednak służy mu jedynie do pewnego momentu. Działa jako narzędzie, dostrajające go do gnostycznych promieni. Pomaga bezosobowo, w wolności od podkreślania swojego wkładu w czynione postępy. Znika, jak tylko uczeń sam może czerpać ze Źródła Żywej Wody. Jest to jednak wciąż początek ścieżki; ścieżki, którą uczeń musi przebyć sam. Towarzyszą mu współuczniowie, jednak nie jako mentorzy czy przewodnicy.

„Dobry wpływ wcale nie istnieje, Mr. Gray. Ze stanowiska naukowego każdy wpływ jest niemoralny (…) Bo wywierać na kogoś wpływ znaczy to samo, co obdarzać go swoją duszą. Człowiek taki nie posiada już wówczas własnych myśli. Nie pożerają go własne namiętności. Cnoty jego nie należą już do niego. Nawet jego grzechy, jeśli w ogóle grzechy istnieją, są zapożyczone od kogoś innego. Staje się on echem cudzej melodii, aktorem roli nie dla niego napisanej. Celem życia jest rozwój własnej indywidualności. Dać wyraz własnej swej naturze – oto nasze zadanie na ziemi“, jak pisze Wilde, przy czym pod pojęciem rozwoju własnej indywidualności i dania wyrazu własnej swej naturze rozumiemy tu odtworzenie pierwotnego, boskiego ciała. Człowiek może podać drugiemu rękę na ścieżce, jednak pomoc ta ma być daniem wędki, nie ryby. Ścieżka gnostyka jest drogą pokonywaną w dużym stopniu samotnie pod przewodnictwem duszy, która coraz bardziej dostraja się do planu duchowego.

Prawdy szukać mamy w swoim wnetrzu. Mamy do niej tęsknić, szukać swoich własnych odpowiedzi, prawdy głoszone przez wielkich mistyków sprawdzać w tyglu własnych doświadczeń. Nie imitować a słuchać swojego serca. Tylko wtedy ścieżka jest żywa. Ten, który poszukuje, znajdzie. Jeżeli będzie wytrwały, doświadczy wizji, intuicyjnych spływów wiedzy, zadziwiających zbiegów okoliczności, synchronii, małych i większych cudów.

Ta Droga naprawdę istnieje. Czeka na Ciebie w Ciszy. Łaska ciągle napływa. Poznaj siebie to poznasz cały świat. Jako Boski Człowiek, jesteś Mikrokosmosem, odzwierciedleniem większej całości. Żeby pokonać Bazyliszka mrocznych sił w sobie, musisz zmienić siebie, swój umysł w krystalicznie czyste lustro. Jego właściwością jest nie przywiązywanie się do obrazów, które przepływają przez jego powierzchnię. Pozostaje neutralne zarówno wtedy, gdy „widzi“ brzydotę jak i piękno.

Nasza pierwotna Dusza była lustrem Boga. Prasubstancją, w której przeglądał się Duch. Dopiero wtedy, gdy odtworzymy ten stan, zdolni będziemy na wolność od odwetu, mściwości, reakcji, emocjonalnego i mentalnego hałasu.

 Szukaj w próżni pomiędzy jednym a drugim oddechem, pomiędzy wdechem a wydechem.Na początku bedzie to trudne. Będziesz napotykał co i rusz na mur, ścianę, kłody myśli, podrzucane przez umysł.
Bądź wytrwały, nie ma nic ważniejszego. Błogosławiony ten, który podąża za tym, co Istotne.

Zakochaj się w Ciszy. Ona bowiem jest neutralną przestrzenią, w której może objawić się wszystko, co potrzebuje.

Jak brzmi klaśnięcie jednej dłoni? ...Gdy nie ma reakcji, akcja traci na znaczeniu, wybrzmiewa, by odejść na zawsze...

 Pośród głuchej Ciszy, czy dzwonu dźwiek usłyszysz?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...