niedziela, 18 września 2016

Energie września


Energie Września- wielkie oczyszczenie do harmonijnego współbrzmienia



Wrzesień wibruje energią Dziewiątki. Jest to liczba doskonałości, jaką jest w stanie osiągnąć człowiek, który całkowicie dostroi się do Boga, do boskości w sobie.
Dziewiątka jest wibracją Ciszy lub inaczej wibracją Pieśni, która jest tak harmonijna, że aż nie z tego świata, dlatego jest dla większości z nas niepojęta. Nie jesteśmy w stanie jej usłyszeć, dopóki nie dostroimy się do wyższych wibracji. A dostrojenie oznacza usunięcie hałasu ze swojego wnętrza.

Hałas czyniony jest przez ego i całą jego działalność. Ego- I go (ang. ja idę), to człowiek, który odszedł od Boga. To nie Bóg nas zostawił ale my Boga. Oddaliliśmy się od Niego wibracyjnie. Można w uproszczeniu powiedzieć, że na pewnym etapie naszego istnienia byliśmy bardzo ciekawi, czym jest świat bez Boskiego Światła, Boskiej Miłości, Boskiej Doskonałości, Boskiej Jedności. Wyłamaliśmy się spod Boskiego Porządku, wyszarpaliśmy swoje nici z Boskiego Kobierca, Boskiej Pełni- Pleromy. Dlatego mówi się o ciekawości, która jest pierwszym stopniem do piekła.

Gdy to się stało, weszliśmy w mrok, w ciemność, poznaliśmy lęk, przyciągnęliśmy do siebie siły, które uczyniły nas niewolnikami, zamknęły w iluzorycznym świecie, zwanym Matriksem.
Poznaliśmy walkę, konkurencję, brak miłości, niesprawiedliwość, wyzysk, zdradę, odrzucenie, gwałt, utratę bliskich, niewiarygodne wręcz cierpienie.

Każdy z nas w głębi duszy nosi w sobie ten pierwotny ból- ból oddzielenia, który związany jest z tzw. „grzechem pierworodnym“.

Popadliśmy w materię, w zapomnienie. Nasze ciała za życia gniją, psują się; żeby żyć musimy zjadać inne istnienia; nasza egzystencja jest życiem dzięki czyjejś śmierci. Żyjemy w świecie, który nie jest Boski. Wmawiamy sobie, że jesteśmy wolni ale jak możemy być tacy, skoro się boimy. Każdy najmniejszy nawet straszek czyni nas więźniami. „Moje Królestwo nie jest z tego świata“- jest napisane w Biblii.

Możemy  do tego Boskiego Świata powrócić i nie oznacza to krajoznawczej wycieczki a powrót w sensie energetycznym.  Podwyższenie swoich wibracji do tego stopnia, by usłyszeć Boską Pieśń, która rozbrzmiewa na tym łez padole ;). Mimo, że człowiek zostawił Boga, to Bóg nigdy nie zostawił człowieka. Jesteśmy Jego Częścią, Jednym Wielkim Boskim Organizmem, Jedną wielką Całością z wszystkim, co istnieje ale tak nisko upadliśmy, że staliśmy się głusi i ślepi na Prawdę.

Przypowieść o Synu Marnotrawnym jest metaforycznym zapewnieniem, że Bóg na nas czeka- nie strzelił focha, nie obraził się na nas. Nie chce nas ukarać; karę odbieramy ciągle od sił tego świata, wymierzamy ją sobie sami swoimi wibracjami. Jesteśmy jednak tak pogrążeni w ignorancji, że tego nie widzimy. Sami kręcimy na siebie bicz swoimi słowami, myślami, niekochaniem siebie, niekochaniem innych, lękami, emocjami, działaniami, które zanurzone są głęboko w materii i w egocentryzmie. Wszystko tutaj wibruje, wytwarza pole elektromagnetyczne, które na zasadzie podobieństwa wibracyjnego, rezonansu przyciąga do nas to, co znajduje się na tym samym poziomie drgań. Przyciągamy to, na czym skupiamy uwagę ale również to, czego się boimy.

Jest to prawda tego świata: energia, odpychanie- przyciąganie, wieczny ruch, wieczna zmiana, niekończące się koło narodzin i śmierci - czyli dualizm. Ciągła gra światła i cienia, płynne przechodzenie od jednego do drugiego, przyjemność i ból. Umieramy, by na nowo się odrodzić i na nowo odgrywać różne role, przeżywać dramaty, niekończący się diabelski młyn upadków i wzlotów.  Ileż tak można?

Są wśród nas tacy, którym to się już głęboko znudziło. Czujemy, że jest inny świat, w którym jest tylko Dobro, tylko Miłość, tylko Zgoda, Harmonia, Życie i Piękno.

Era Wodnika, w której żyjemy charakteryzuje się napływem wysokich wibracji z Boskiego Świata, aby ci, którzy są energetycznie gotowi, których dusze dojrzałe są do współbrzmienia z Pieśnią Jedności i Miłości wzniosły się w wyższy wymiar istnienia. Ceną, jaką trzeba zapłacić jest wyzbycie się ego, „I go“, samowoli (tzw. wolnej woli), rozświetlenie mroku w sobie.

I wrzesień oraz cały wibrujący dziewiątką 2016 rok (2+0+1+6=9) stwarza nam okazję do dostrojenia się do wysokich wibracji. Liczba dziewięć od zawsze kojarzy się ezoterykom z wielkim oczyszczeniem. W tej bowiem wibracji czyści się, rozpada i opuszcza nas wszystko to, co z nami nie rezonuje, wszystko, co nie jest Prawdą, Miłością, Harmonią. Dlatego tak wiele związków się kończy, dlatego tracimy pracę, majątki, zdrowie, aby przejrzeć na oczy, przebudzić się i zobaczyć, jaka część naszego życia znajduje się w dysharmonii z Boskim Porządkiem.

W tym świecie dobro przechodzi w zło a zło w dobro. Doświadczamy ciągle tej siły, która za pośrednictwem np. innych ludzi „wiecznie zła pragnąc, wieczne czyni dobro“. Każdy z nas na własnej skórze doswiadczył na pewno, że działania ludzi, które odbieraliśmy jako wredne, niesprawiedliwe,  po upływie czasu okazywały się paradoksalnie korzystne dla naszego rozwoju.
I odwrotnie, doświadczamy tu również prawdy, że „dobrymi intencjami jest wybrukowane piekło“. W tym świecie bowiem każda humanitarna idea naprawy tej rzeczywistości, wcielona w życie okazuje się byc niewypałem, utopią, poronionym pomysłem, czymś co sprawia, że pod wieloma względami jest jeszcze gorzej. Nie uratujemy tego świata pomysłami, środkami, narzędziami płynącymi z tego świata. Ratunek płynie do nas z Królestwa Niebieskiego, z Boskiej Rzeczywistości.

Ten świat to wieczna gra przeciwieństw. Może nas ona doprowadzić do szaleństwa, wpędzić w depresję, w poczucie, że życie jest bez sensu. Może przynieść z sobą ból, który wbije nas w ziemię i sprawi, że już się nie podniesiemy.
Jednak choićbyśmy byli w najczarniejszej d...ziurze, to w tym najczarniejszym z czarnych tuneli, jest światełko. Bo każde zło ma w sobie maleńkie ziarenko dobra.
I gdy to ziarenko odnajdziemy, zasadzimy, będziemy pielęgnować, wyrośnie z niego jeszcze więcej dobra. Ale wraz z tym dobrem pojawia się pułapka- nasze uzależnienie, przywiązanie do tego, co dobre- chciwość. Gdy jest nam tu dobrze, to po pierwsze boimy się, że przestanie nam być dobrze, bo pamiętamy jak nam było źle. Po drugie, gdy jest nam dobrze, możemy uważać, że świat, w którym żyjemy jest dobry. Chcemy go zatrzymać, mówimy „chwilo trwaj!“.Zapominamy, że to, co mamy tutaj to jedynie ochłap szczęścia, które kiedyś w pradawnych czasach, było naszym udziałem.

Jednak prawa dualizmu nie pozwolą nam długo cieszyć się naszą iluzją szczęścia. Jak to mówią „w życiu nie można mieć wszystkiego“. Zaraz coś się zaczyna psuć i nasz mały prywatny raj leży w gruzach. A jak trwoga to do Boga ;)

Boska Pieśń, Boska Siła, Boskie Promieniowanie jest ciągle obecne tutaj. Jednakże, gdy mamy za niskie wibracje, nie dość otwarte czakramy serca, niewystarczająco Światła w sobie,   nie jesteśmy w stanie Go odczuć. Nie mamy odpowiedniego narzędzia, jesteśmy ślepcami, z którymi nie da się rozmawiać o kolorach. Jest wśród nas wielu ludzi tak poblokowanych, tak zorientowanych na materię, że nie są w stanie niczego zrozumieć, choćby się nie wiem, jak starali.
Uznają oni tych, którzy się przebudzili za oszołomów, nawiedzonych, marzycieli, naiwniaków, frajerów, durniów, heretyków, nieszkodliwych dziwaków, szkodliwych dziwolągów, odszczepieńców, czarne owce, zakały normalnego społeczeństwa ;-), etc.

Gdy jednak coś czujemy, jest dla nas nadzieja i to spora. Im bardziej tęsknimy za Bogiem, tym więcej Boskiego Światła do siebie przyciągamy. Im ta tęsknota jest czystsza, tym bardziej Bóg odpowiada na nasze wołania.

Jest bowiem tak, że jeżeli my robimy krok w stronę Boga, Bóg robi w naszą stronę dwa kroki. Możemy Boga poznać. Im wyższe są nasze wibracje, tym bardziej dostrajamy się do Niego. Im bardziej cichniemy w sobie, rezygnujemy z ego, tym bardziej Bóg przemawia w nas.

I teraz bardzo ważnym aspektem podwyższenia naszych wibracji, jest WYBACZENIE. Wybaczenie oznacza wyzwolenie się spod władzy dualistycznego świata. Gdy wybaczamy, widzimy, że cały dramat, który się rozegrał, miał głęboki sens, był po coś.
Wychodzimy z roli ofiary i dostrzegamy, że sami przyciągnęliśmy do siebie dane doświadczenie, ponieważ potrzebowaliśmy coś zrozumieć.
Wybaczenie oznacza, że w naszej przestrzeni pojawia się cisza. Znika hałas osądów, pretensji, wywyższania siebie, poniżania innych, odgradzania się od drugiego człowieka murem żalu. Pojawia się wdzięczność. Pojawia się Jedność. Ja jestem innym Ty.

Zbliżamy się w pewnym stopniu do wibracji Boga. Bóg jest czystym zrozumieniem, jest jak światło Słońca, które świeci ciągle na „dobrego“ i na „złego“.

Gdy umiemy wyciszyć myśli i czuć sercem odkrywamy przestrzeń ponad osądem, odkrywamy tak bardzo świętą, delikatną, łagodną czułość, słodycz, którą Bóg ma w równej ilości dla mistyka i dla grzesznika, czyli tego, który totalnie zapomniał.
Łaska spływa ciągle z tą jedynie różnicą, że ten, który ją czuje będzie za nią wdzięczny a ten, który nie czuje, bo ma za niskie wibracje, będzie złorzeczył na czym świat stoi.

Sufi zapytany, czym jest Wybaczenie, powiedział, że jest ono zapachem, który wydzielają kwiaty, kiedy się je ściska. Jest to przepiękna, wzruszająca metafora wyższej, boskiej rzeczywistości, która jest przestrzenią bez osądu. Tao.

Są różne metody wybaczania. Bardzo skuteczne są arkusze radykalnego wybaczania, które twórcy metody wielkodusznie, hojnie udostępniają za darmo w internecie.

Można również zastosować wizualizację, w której rozmawiamy z duszą osoby, która nas skrzywdziła, wylewamy swoje żale i w wyobraźni słuchamy odpowiedzi. Metoda ta jest wypraktykowana i bardzo skuteczna.

Wybaczajmy, wychodźmy z dualistycznego postrzegania rzeczywistości, dostrajajmy się do Boskiej Jedności i Świętej Czułości Boga. Jak bowiem napisała przepięknie Patrycja Kosiarkiewicz w jednej ze swoich piosenek „są źródła, co nie wyschną, są czary, co nie prysną“.

Im wyższe wibracje, im więcej miłości w naszych sercach, tym większą magię w nasze życie wnosi  Ten, Który Jest Życiem Wiecznym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie krocz ścieżką - bądź ścieżką

NIE KROCZ ŚCIEŻKĄ- BĄDŹ ŚCIEŻKĄ Grecki mit o Gorgonie można uznać za metaforyczne zobrazowanie upadku ludzkiej świadomości. Gorgona był...