poniedziałek, 18 marca 2013

Metoda na uwolnienie natrętnych, pełnych emocji myśli :) ♥









Metoda na uwolnienie natrętnych, pełnych emocji myśli :) <3



Czy zdarzyło Ci się po przeżyciu jakiegoś trudnego doświadczenia, konfliktu z kimś, przykrej sytuacji rozpamiętywać to wciąż i wciąż bez końca? Umysł męczył Cię ciągle i cały czas kierował myśli w jedną stronę, przywołując trudne emocje i sprawiając, że przeżywałeś je ciągle na okrągło?

Jeżeli zdarzają Ci się takie sytuacje, pomocna może być ta wizualizacyjna metoda: wyobraź sobie ten problem jako ciężki, ponury latawiec, który przyczepiony do Ciebie cienką ale silną niteczką zaczyna unosić się do góry. Wieją silne, piękne, mistyczne wichry, które zaczynają go owiewać ze wszystkich stron, sprawiając, że staje się taki lekki i wdzięcznie porusza się w rytm podmuchów powietrza. Wiejące wiatry transformują latawiec i sprawiają, że przybiera on pełną lekkości formę.

Zza chmur wygląda Słońce, które opromienia latawiec swoim światłem. Rozświetlony nabiera kolorów i zaczyna świecić własnym ciepłym światłem. Czujesz jak wraz z przemianą latawca zmieniają się Twoje myśli i odczucia dotyczące tej sytuacji lub człowieka, z którym masz problem. To, co negatywne i ciężkie zostało przetransformowane na wzbogacającą Cię mądrość, uwalniającą lekkość i piękno. Nad Tobą unosi się piękny ciepły pełen światła balonik wypełniony dobrą energią Twojego wybaczenia. Gdy tylko umysł nakierowuje myśli na tą sytuację, natychmiast przywołuj obraz latawca. Oddychaj, uśmiechaj się i uwalniaj :)

Wizualizacja „Drzewo”












Wizualizacja „Drzewo” (na osiągnięcie wewnętrznego


spokoju i dotarcie do źródła swej wewnętrznej  mocy.)


Emilia Wroblewska-Ćwiek





Usiądź w ciszy, wyprostuj kręgosłup, nie krzyżuj rąk ani nóg i zamknij oczy.
Oddychaj spokojnie i głęboko w swoim własnym rytmie, wsłuchując się w delikatny szum swojego oddechu, przywodzący na myśl subtelny szelest liści poruszających się na wietrze.
Poczuj, że jesteś wielkim, zdrowym, stabilnym dębem. Skoncentruj przez chwilę swoją uwagę na obszarze brzucha, splotu słonecznego, oddychaj głęboko wczuwając się w poruszającą się przeponę i odczuj spokój, który napływa do Ciebie z każdym wdechem. Jesteś wielkim, stabilnym, pełnym mocy drzewem. Oddychaj tym obrazem, oddychaj tą wizją i tym odczuciem i integruj je z własnym wnętrzem, z własnym postrzeganiem siebie.
Poczuj, jak energia spokoju i mocy spływa w dół kierując się do punktu znajdującego się poniżej pępka i odczuj strumień światła, który promieniuje z tego miejsca na zewnątrz. Światło rozprzestrzenia się na boki i płynie również w dół do Twoich nóg. Poczuj, jak napełnia Twoje nogi siłą, mocą i stabilnością. Napływa do stóp i czujesz, jak wnętrza Twoich stóp wypuszczają korzenie, wielkie, grube, silne korzenie, w głąb Matki Ziemi. Korzenie te pełne są Światła, mocy i energii, która zasila Matkę Ziemię, ofiarowując jej Twoją czułość i wdzięczność. Matka Ziemia otula Twoje korzenie i Ciebie wielką, bezwarunkową miłością, ciesząc się, że Jesteś. Energia jej wsparcia i czułości płynie korzeniami do Twoich stóp, obejmuje nogi, miednicę, by poprzez obszar brzucha dotrzeć wprost do Twojego serca, które rozświetla się jeszcze bardziej i promieniuje pięknym, jasnym światłem. Poczuj, jak energia płynie z Twojego serca do rąk, które zmieniają się w solidne konary. Twoja głowa i szyja zamieniają się w gałęzie, które rosną w górę: spokojnie, łagodnie, radośnie pną się w górę do Światła. Poczuj, jak stajesz się coraz bardziej świetlisty i jak poprzez swoje konary masz dostęp do coraz jaśniejszych i bardziej subtelnych poziomów Światła. Na koniec odczuj, jak docierasz do poziomu wysoko nad Twoją głową, gdzie Światło jest najjaśniejsze. Panuje tam taka cisza, spokój, błogość, odczucie, które można zawrzeć jednym słowem: „Jestem”. Oddychaj spokojnie, wyciszaj się i rozświetlaj najgłębsze zakamarki swojego wnętrza. Wydychaj w nie to światło i spokój płynący od Twej prawdziwej Jaźni. Jestem, Jestem, Jestem, Jestem. Błogość, Cisza, nic więcej nie potrzeba. Jestem. Wewnętrznym okiem dostrzeż, jak cała Twoja imponująca postać promieniuje światłem, które rozprzestrzenia się, zataczając wokół Ciebie szerokie kręgi. Trwaj w tym spokoju, przekazuj go poprzez swoje gałęzie, pień, korzenie naszej planecie, otaczającym Cię ludziom, zwierzętom, całemu wszechświatowi.
Światło i spokój, błogość i miłość rozprzestrzeniają się coraz bardziej bardziej. Oddychaj, poczuj wdzięczność. Jesteś błogosławioną Istotą.
Trwaj w tym stanie tak długo, jak potrzebujesz. Oddychaj i integruj się z najwyższymi poziomami Światła. Sięgaj jeszcze wyżej do poziomów, gdzie nie ma już słów, rozpuszczaj swoje ego, rozpuszczaj słowa i myśli. Oddychaj i trwaj w tym stanie, dostrajaj się do najwyższych częstotliwości i sprowadzaj je na naszą ukochaną planetę.
Wdech, wydech, spokój, cisza, błogość.
Namaste.

poniedziałek, 4 marca 2013

CIEŃ





Cień


Chyba największym wyzwaniem, jakie stoi przed nami tu na Ziemi jest konfrontacja z własnym cieniem; rozpoznanie go, przyznanie się do niego, utulenie.
W cieniu skrywamy wszystko to, co nie jest społecznie akceptowane, co sprawia innym ból, co powoduje, że inni nas odrzucają. Kontaktujemy się z innymi i przybieramy maski: pełnych światła, uduchowionych, mądrych, opanowanych, pełnych miłości i wiedzy, silnych, itd. A w głębi naszej psychiki czai się ukryty ON: czarny, pokrętny, maluczki, pełen lęku i nienawiści-CIEŃ, MROK, straszna Buka ;)
Maski zapewniają nam Miłość, akceptację innych, bez której nie moglibyśmy żyć. Potrzebujemy nawzajem siebie i swojej Miłości, uwagi: niezauważani, niekochani, umieramy.
Wszystko byłoby super, gdybyśmy nie mieli cienia: łączyłyby nas sielankowe relacje z innymi, żylibyśmy w krainie wiecznej szczęśliwości, nie byłoby cierpienia, tarć, konfliktów, poczucia odrzucenia, walki, wojen. Chyba wszyscy o tym marzymy, tęsknimy do takiego pięknego, słodkiego świata.
Ale nie ma tak dobrze! Najpierw musimy sobie poradzić sami ze sobą, z cieniem, który rzucamy. Dopóki go nie rozświetlimy, dopóty kreować będziemy sobie swoje prywatne piekiełko.
Ale jak sobie poradzić z cieniem?
Hmmm...możemy np. udawać przed sobą i innymi, że nie ma w nas już mroku, że wszystko jest przepracowane, elegancko, super; ja już jestem na tak wysokim poziomie, taki dobry, świetlisty i pełen miłości, tylko inni mają problem ;)
Takie zaprzeczanie zapewnia nam dobre samopoczucie; przynajmniej na jakiś czas. Działa dopóty, dopóki upychane do szafy naszej podświadomości graty nie rozsadzą w końcu jej drzwi i wszystko nie gruchnie z hukiem o ziemię.
Cień ujawnia się najczęściej w naszych relacjach z innymi. Oto nagle w moim kanale odbioru pojawia się konflikt, pojawiają się ciężkie emocje, pojawiają się zarzuty, mocne słowa.
Ktoś ma do mnie pretensje, zarzuca mi jakieś straszne rzeczy, okazuje swoją dezaprobatę, ocenia, kieruje w moją stronę ciężkie, zawiesiste, pełne pretensji energie. I teraz albo wchodzę w poczucie winy, albo walczę, albo przyjmuję wszystko neutralnie, próbując nawiązać kontakt z sobą swoimi uczuciami, drugą osobą, przedstawiając jej swój punkt widzenia i wsłuchując się w jej odpowiedź.
Możemy też wcale nie być neutralni. Jeżeli czyjeś zachowanie nas rani, uważamy że jest niesprawiedliwe, rodzi się w środku bunt, złość, niepewność, agresja. I wtedy kluczem jest nawiązanie z tym ciężkim czymś w sobie kontaktu.
Pamiętajmy, że wszystko, co pojawia się w naszym świecie zewnętrznym, mamy w sobie. Przychodzi do mnie człowiek pełen pychy, zadufany w sobie, walczący- ja to widzę, to znaczy, że te aspekty są we mnie. Ja mam w sobie tą pychę, zadufanie w sobie, poczucie wyższości i walkę.
Tak, mam to w sobie. Nie jest to moja prawdziwa natura, a wkodowane na bazie trudnych doświadczeń przeświadczenia i programy myślowe. Mam je w sobie i nienawidzę ich do tego stopnia, że ukrywam je głęboko, żeby inni ich nie zobaczyli. Ale one wychodzą z cienia, jak duchy po zmroku na cmentarzu i buu! Straszą mnie. I myślę wtedy, że nie zasługuję na Miłość i szacunek, skoro one we mnie są. I cierpię. I walczę z innymi, usiłując im wmówić, że to oni, że to w nich ten cień, nie we mnie. A inni mówią, że to we mnie jest, że to ja jestem winna. I tak sobie milutko spędzamy razem czas. ;)
Chyba najwspanialszą sprawą, jaka może nam się przydarzyć jest umiejętność uczciwego spojrzenia na siebie, swój mrok i zaakceptowanie go. Akceptacja siebie całego, nawet wtedy gdy zachowałem się jak świnia.
W każdym zachowaniu tkwią dobre intencje, nawet w tym świńskim. Chociażby chęć ochrony siebie i zapewnienia sobie Miłości.
Wierzę w to, że my, ludzie potrafimy się dogadać, że potrafimy słuchać siebie nawzajem i widzieć w sobie Światło, Miłość i Dobro pomimo błędów, jakie popełniamy i mroku, który mamy w sobie, którego jeszcze sobie nie uświadomiliśmy.
Uświadamiam sobie mój mrok i w dalszym ciągu uważam, że jestem bardzo wartościowym człowiekiem.
Uświadamiam sobie mrok w Tobie i w dalszym ciągu uważam, że jesteś bardzo wartościowym człowiekiem.
Jestem. Jesteś. Jesteśmy. Jedność. Uczestniczymy razem w mroku i w Świetle. Rozświetlamy mrok swoją uczciwością wobec siebie samego i innych osób i tak budujemy wzajemne zaufanie, wyrozumiałość, miłość i akceptację.
Nie będziemy szczęśliwi dopóty dopóki nie pokochamy siebie i nie nauczymy się tworzyć ożywczych, pełnych miłości związków
.

Ręce Duszy

 Ręce Duszy Emilia Wróblewska - Ćwiek (Artykuł ukazał się w czasopiśmie Logon) Dusza człowieka otrzymała dwie ręce: lewą miała wyciągać w gó...