czwartek, 31 stycznia 2013

WOLNOŚĆ OD AUTORYTETÓW






Wolność od Autorytetów


Emilka Wróblewska-Ćwiek, Tomek Ćwiek

31-01-2013  



Wiele osób, do których dociera prawda o tym, że istnieje coś więcej niż materia, że jesteśmy czymś więcej niż tylko ciałem, które zaczynają zauważać że świat materialny i zaspokajanie swoich ambicji nie daje im spełnienia, otwiera się na duchowość i zaczyna poszukiwać głębszej Prawdy.

 Przyzwyczajeni jesteśmy, że wiedzę odnajdujemy w książkach, przekazują nam ją od wczesnych lat nauczyciele w szkole, tak więc i po wiedzę duchową zwracamy się na zewnątrz. Szukamy przeróżnych guru oraz mistrzów duchowych i liczymy na to, że uzyskamy od nich odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Odpowiedzi te dają nam poczucie bezpieczeństwa, punkt oparcia. Osoba nauczyciela daje nam schronienie, poczucie, że jesteśmy zaopiekowani przez kogoś, kto wie więcej i znajduje się na wyższym poziomie rozwoju.

Do pewnego momentu taki nauczyciel jest potrzebny, służy jako drogowskaz, który wskaże nam właściwą ścieżkę, poprowadzi za rękę, utuli wewnętrzne dziecko, uświadomi nam drzemiący w nas potencjał. Szukamy nauczycieli u osób silnych, pewnych siebie, posiadających tzw. nadprzyrodzone umiejętności, które nas zachwycają i dają nam nadzieję, że sami znajdziemy się kiedyś na tym pułapie rozwoju.

Na dłuższą metę relacja uczeń- nauczyciel może być jednak niebezpieczna dla obu stron ze względu na to, że hamuje ich rozwój. Jeżeli w odpowiednim czasie łącząca je pępowina nie zostanie przecięta, obie strony popadają we współuzależnienie. Uczeń przychodzi ciągle do nauczyciela po gotowe odpowiedzi, dostaje swoją porcję i jest zadowolony ze zdobytej wiedzy. Oducza go to poszukiwania prawdy w sobie, odciąga od prawdziwego celu, jakim jest odnalezienie swojej boskości, sprawia, że oddaje swoją energię i moc drugiemu człowiekowi, odwracając stale swój wzrok od swojej prawdziwej istoty. Nauczyciel zaś popada w samozachwyt, czuje się doceniony, nieomylny, lepszy od innych i również popada w stagnację. Jest to bardzo trudna relacja, wymagająca od obu stron wielkiej dojrzałości i szczerości wobec samego siebie.

Istnieje tu bowiem dla ucznia pokusa trwania w tzw. „fałszywej duchowości”. Człowiek nie poszukuje w sobie, unika ryzyka popełnienia błędów, stroni od życiowych wyzwań i stawiania czoła własnym lękom i zadowala się zdobytymi od nauczyciela odpowiedziami, które nawet jeśli budzą jego wątpliwości, nie zostają przez niego poddane weryfikacji.

Nauczyciel zaś tak bardzo może przyzwyczaić się do odgrywanej przez siebie roli nieomylnego, wszechwiedzącego przewodnika, że nie będzie chciał dopuścić do tego, by przyznać się do błędu, uznać ucznia za równego sobie i pozwolić by dalej odkrywał swoje prawdy sam.

Oczywiście przebywanie z osobami o wyższych wibracjach od nas jest dla nas korzystne; pomaga nam na zasadzie wejścia w rezonans podwyższyć własne wibracje i znaleźć się na wyższym poziomie rozwoju. Dlatego relacja nauczyciel- uczeń ma do pewnego stopnia sens. Jednak potrzeba tu zachowania wielkiej czujności, bo nawet przy najszczerszych chęciach i najczystszych intencjach, pojawia się ryzyko uzależnienia, trwania „ucznia” w niskim poczuciu własnej wartości, braku własnego zdania, stagnacji i nieuświadomionej do końca manipulacji ze strony nauczyciela. Tylko w sobie znajdziemy prawdę, tylko w przestrzeni naszego serca jest cała potrzebna nam wiedza.

To tam właśnie znajdziemy mistrza w sobie. Nigdy nie ufajmy innemu człowiekowi bardziej niż sobie i nie uważajmy kogoś za lepszego od siebie. Liczmy na siebie, patrzmy w swoje serca, zadawajmy pytania sami sobie tak długo, aż przyjdzie odpowiedź. Wczujmy się w siebie, rozpoznawajmy swoje słabości i róbmy wszystko, aby je przekroczyć.

Mamy w sobie moc, ogromną moc. Tylko rzetelna praca nad sobą, ciągłe podnoszenie swoich wibracji poprzez dbałość o ciało fizyczne, jakość pokarmu, zarówno tego rozumianego dosłownie, jak i tego energetycznego, czyli myśli i emocji, którymi się karmimy, doprowadzi nas do wyzwolenia się od ego, do doświadczenia swojej boskości. Nauczyciel, któremu zależy na Twoim rozwoju, powie Ci, że wiedzę masz w sobie, będzie Ci na każdym kroku przypominał, abyś sam znajdował prawdę w sobie, będzie wskazywał Ci Twoją moc, piękno i i potencjał, da Ci klapsa w tyłek, gdy zobaczy, że się od niego uzależniasz; będzie powtarzał do znudzenia: szukaj w sobie, uzdrawiaj siebie, przekraczaj siebie. W wieku 80 lat tuż przed swoją śmiercią Budda wypowiedział dwie prawdy, które są niezwykle przydatne na ścieżce rozwoju duchowego.

Pierwsze stwierdzenie brzmiało: „Oto mogę umrzeć szczęśliwy. Nie zatrzymałem ani jednej nauki w zamkniętej dłoni. Cokolwiek może przynieść wam pożytek, już wam dałem”.

Drugie stwierdzenie: „Nie wierzcie w ani jedno słowo tylko dlatego, że wypowiedział je Budda, lecz sprawdzajcie rzeczy sami. Bądźcie swoimi własnymi przewodnikami- nauczycielami”.

Nie chodzi o to, by w ogóle nie poszukiwać na zewnątrz. Nie wszystkie odpowiedzi możemy odnaleźć w sobie, zwłaszcza na początku. Szukajmy sposobów i metod na dotarcie do swojej Boskości i w świecie zewnętrznym i w swoim wnętrzu.

Stosujmy te metody, które z nami rezonują. Często, gdy docieramy do czegoś sami i znajdujemy potwierdzenie w świecie zewnętrznym, że jest ktoś oprócz nas, kto czuje tak samo, utwierdza nas to w przekonaniu o słuszności ścieżki, którą kroczymy.

Najważniejsze jest jednak DOŚWIADCZANIE prawd, w które wierzymy. Nie zadowalajmy się tylko samym stwierdzeniem, że „Jestem Bogiem”.

POCZUJMY to, odkryjmy naprawdę w sobie Boskość. Róbmy wszystko, aby tego doświadczyć. Nie ma nic ważniejszego. Nie zadowalajmy się sama wiedzą, dążmy do POZNANIA.

Niech nasza wiedza będzie żywa. Osho mówił, że ten, kto do niego przychodzi po odpowiedzi, przyjmuje je bezkrytycznie, tworząc z nich swoje przekonania, postępuje jak żebrak. Kto patrzy w nauczyciela jak w obraz, nie szukając wiedzy w sobie niech się od razu szykuje na to, że jego nauczyciel zwróci się przeciwko niemu. Nie twórzmy swoich przekonań w oparciu o czyjąś wiedzę.

Niech odpowiedzi nauczyciela nie dają ci poczucia bezpieczeństwa, WERYFIKUJ je. Czy są TWOJĄ prawdą? Czy to, co mówi sprawdza się w życiu? Bądź niezależny, Mistrzu. Zbyt długo oddawałeś swoją energię, wpatrując się w czyjąś wspaniałość. Zwróć swoje oczy na swoją własną wspaniałość. Prawdziwy Mistrz nie chce twojej energii. Chce, abyś był wolny i niezależny.

  

Nie pytany nie narzuca swej prawdy innym. Jeżeli ktoś przyjdzie i zapyta mistrza aby doradził mu i wskazał drogę odpowie on, że może to zrobić, ale to jego prawda i jego droga i nie musi być zbieżna z drogą pytającego. Mistrz polega na sobie i na swej wewnętrznej wiedzy i prawdzie. Oczywiście mogą z nim rezonować tezy wygłaszane przez innych, ale nie trzyma się ich kurczowo i nie uzależnia się od nich.

Żaden nas nie zbawi, nikt nie wykona za nas pracy, nikt nie uaktywni nam energii kundalini, która jest kluczem do osiągnięcia wyzwolenia i wzniesienia oraz boskości. W bezpieczny dla nas sposób, może się to stać jedynie jako naturalny proces wynikający z naszej własnej pracy nad sobą, swoim mrokiem, swoim ego.


Wiele osób, w tym i my popełniło błąd czekając na 21.12.2012 jak na zbawienie, wierząc, że potężne energie tego dnia przyniosą nam totalne wyzwolenie. Dzień ten nie przyniósł jednak spektakularnych zmian, co nie oznacza, że nic się nie stało.

Nowa Era się rozpoczęła i przejawia się to w znacznym podwyższeniu wibracji na Ziemi.

Jest to czas, w którym tępione przez wieki ruchy gnostyczne mogą wyjść z ukrycia i przekazywać swoją świętą wiedzę szerszej rzeszy ludzi.

Nowe energie otwierają nas bowiem na Prawdę.

A ta może zostać odnaleziona przez nas jedynie wtedy, gdy szukamy Jej w sobie z całych sił i nic nie jest od tego poszukiwania ważniejsze.
Nowa Era wymaga od nas uwolnienia się od wszelkich autorytetów i znalezienia oparcia w samym sobie.

Wyzwoli nas wielka tęsknota za Prawdą i dokładanie wszelkich starań aby przejawiać miłość w każdej chwili swojego życia.

Nie rozwijasz się po to, aby być lepszym od innych i ich uczyć. Rozwijasz się po to, aby zrealizować swój boski potencjał i stać się czystą miłością. Jest to jedyny sposób na zmianę tego świata i poprawę jego kondycji.

 „Nauczyciel”, „uczeń” to są tylko role, które odgrywamy przejściowo w tej iluzorycznej rzeczywistości. Nauczyciel jest uczniem a uczeń nauczycielem. Uczymy się od siebie nawzajem i od życia. Każda sytuacja może nas wiele nauczyć, jeśli tylko jesteśmy czujni.

Role nie stanowią one naszej prawdziwej tożsamości. Aby ją odnaleźć musimy ucichnąć w sobie. "Ja muszę maleć aby Ten Drugi we mnie wzrastał" Amen.

1 komentarz:

  1. Właśnie, uczymy się nieustannie, szukamy w różnych przekazach jakichś fajerwerków, które okazują się tylko kolejną iluzją. A podpowiedzi płyną szerokim strumieniem, tylko wyłowienie prawdy jest dość trudne, gdy umysł czepia się jakiegoś słówka, czy choćby prostoty przekazu. A tylko serce pozwala nam czytać życie, takim jakie ono jest:
    "Poprawnej daty przejścia w nowy czas nawet nie szukajcie, to już istnieje, to era gdzie pozbywamy się poczucia czasu. Era nadeszła, a od wolnej woli każdego z Was zależy zaistnienie w niej. Nic znaczącego nie wydarzy się 21.12.2012 roku, a czekając na coś, co zmieni się samo, uwłaczacie godności moich boskich dzieci, którymi jesteście." - to cytat z 2 lutego 2012 roku :)) ze strony http://prawdaserca.pl/2012/02/21-12-2012/

    Wszechświat już widzi w nas mistrzów, a my jeszcze nie widzimy samych siebie...

    OdpowiedzUsuń

Nie krocz ścieżką - bądź ścieżką

NIE KROCZ ŚCIEŻKĄ- BĄDŹ ŚCIEŻKĄ Grecki mit o Gorgonie można uznać za metaforyczne zobrazowanie upadku ludzkiej świadomości. Gorgona był...