czwartek, 14 czerwca 2012

ODPOWIEDZIĄ JEST MIŁOŚĆ









Odpowiedzią jest Miłość
(o dzieciach)



Emilka Wróblewska-Ćwiek


Nasze czasy są przepiękne i fascynujące ze względu na magię transformacji, która się dokonuje, obejmując sobą wszystkie dziedziny życia. Możność doświadczenia lub obserwacji przemiany, której dokonuje Miłość jest fascynująca. To jakby Niebo uchylało nam wreszcie, po tak długim czasie, bramę do poznania swych tajemnic, to jak dotyk Anioła sprawiający, ze twarze żyjących i cierpiących dotąd istot, zaczynają jaśnieć szczęściem, ukazując nam piękno, które kryją w sobie. Jedną z takich magicznych przemian jest transformacja relacji rodzic- dziecko. Przez bardzo długi okres czasu spętani byliśmy odgrywając zarówno role rodzica, jak i dziecka, więzami umysłu. Schwytani w jego sieć, nie byliśmy w stanie się wyzwolić, by poczuć, co jest istotne, co jest najważniejsze w tych relacjach; by poczuć, jak wielkim prezentem zostaliśmy obdarowani, mogąc być ze sobą i się nawzajem od siebie uczyć.
Nie wiedząc kim jesteśmy, nie wiedząc, czym jest Miłość, nie byliśmy w stanie obdarować nią swych najbliższych. Przez długi czas wychowywaliśmy dzieci, kierując się przeświadczeniem, ze ponieważ są one małe, zależne od nas i niedoświadczone, powinny nas słuchać, okazując nam bezwzględne posłuszeństwo. Termin „władza rodzicielska” najlepiej określa rodzaj relacji, jaki panował pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Nie ufaliśmy naturze, uważaliśmy, ze Matkę Ziemię mamy uczynić sobie podległą. Wydawało nam się, ze umysł ludzki jest tak wielką potęga, ze rozpracuje wszystkie prawa natury i narzuci jej swoje zasady. Nasze umysły tak pełne były hałasu spowodowanego natłokiem kłębiących się w nich myśli i idei, ze nie potrafiły słuchać. Słuchać głosu intuicji, głosu serca, głosu Natury, głosu uczuć. Nie potrafiliśmy słuchać swojej intuicji, swojego serca, swojej natury, swoich uczuć. Nie mieliśmy kontaktu, z najbardziej żywotną, spontaniczną, radosną i twórczą częścią siebie. Została ona zdławiona w zarodku przez naszych rodziców , kościół, system edukacji, ponieważ tylko to, co uporządkowane, racjonalne, logiczne, posłuszne zasadom umysłu miało prawo być, było właściwe. To co wolne, chaotyczne, spontaniczne, nieokiełznane, intuicyjne nie budziło zaufania, było niebezpieczne. Sztucznie odcięci od swej natury, wytresowani na racjonalność i posłuszeństwo, przekazywaliśmy te programy swoim dzieciom, a te swoim i tak koło cierpienia mogło się kręcić.
Dzisiaj, gdy docieramy do swojego wnętrza, do swej prawdziwej natury, odkrywamy, ze istotą każdego z nas jest Miłość i Dobro. Odchodzimy od tresury, od wychowywania metodą kija i marchewki, systemem kar i nagród na rzecz wsłuchiwania się w Miłość obecną w każdym działaniu zarówno naszym, jak i naszych dzieci.

 Wszystko jest Miłością, wszystko dzieje się z Miłości. Gdy już wiemy, ze istnieje plan duchowy, na którym umawiamy się z innymi duszami na wszystkie doświadczenia ,które nas spotykają po to, by nauczyć się i przypomnieć sobie, co to znaczy „kochać”, wprowadzamy harmonię w nasze relacje.

Do tej pory postrzegaliśmy świat dualistycznie, dzieląc zachowania na te dobre i te złe. Nagradzając dobre, tępiąc złe. Idea walki ze złem, która była obecna w naszym świecie tysiące lat, wprowadziła wojnę, którą każdy z nas toczył sam ze sobą, nienawidząc aspektów siebie, które uważał za złe.

Frustracja, niepokój wewnętrzny, brak harmonii, brak wewnętrznej spójności, nielubienie siebie, brak zaufania do siebie, brak poczucia własnej wartości, itd. itd.- wszystko to, cale to cierpienie, było owocem jednej jedynej idei: walki ze złem.

Walcząc ze złem w sobie, automatycznie zwalczaliśmy i tępiliśmy zło, które widzieliśmy w innych. Stąd tyle w naszych relacjach zadawanych sobie nawzajem ran. Przecież gdy ktoś tępi obecne we mnie zło, tak naprawdę nie akceptuje mnie, nie kocha takiego jakim jestem, nie daje mi przestrzeni na bycie sobą i popełnianie swoich błędów.

Czuje się atakowany i bronię się poprzez atak. Oczywiście tylko dopóki nie nauczę się kochać samego siebie. Miłość zmienia perspektywę spojrzenia, pozwala nam nie traktować ataku osobiście, zmienia otaczający nas świat i poprzez akceptację, mimochodem zmienia otaczających nas ludzi.
Jesteśmy Jednością
Jak nauczają nas wielcy nauczyciele rozwoju duchowego, wszyscy jesteśmy połączeni, jesteśmy Jednością . Oznacza to, ze istnieje jedna Istota, jedno „Ja”, w którym wszyscy uczestniczymy, którym jesteśmy. Tu w trzecim wymiarze, stworzona została iluzja oddzielenia i odrębności. Wydaje nam się, iż „ja „ jestem kimś innym niż „ty”. Gdy uświadomię sobie, że każdy człowiek, który pojawia się na mojej ścieżce, jest aspektem mnie samego, zaczynam na głębokim poziomie rozumieć otaczającą mnie rzeczywistość.

Zasada Lustra
W naszym wszechświecie panują zasady odwzorowania i odbicia. Nasz wszechświat zbudowany jest z fraktalnych cząstek, wzorów, które powielają się w makro i mikroskali. Każdy człowiek, którego spotykam, wszystko, co w nim dostrzegam jest odbiciem moich przekonań, sposobu postrzegania rzeczywistości, nawyków, tego, co uzdrowione i nieuzdrowione we mnie. Jeżeli idę ulica i dostrzegam agresywnego człowieka, oznacza to, ze agresja jest we mnie. Jeżeli w moim świecie ciągle pojawiają się np. alkoholicy, pokazuje mi to jakiś aspekt uzależnienia w moim wnętrzu. Jeżeli ktoś okazuje mi brak szacunku, oznacza to, ze sam nie szanuje siebie. Jeżeli przed moimi oczami pojawia się obraz ubogiego czy głodnego człowieka, są we mnie obecne negatywne przeświadczenia dotyczące obfitości. Tworzę wszystko w moim świecie, nie istnieje nic, co nie jest mną, czego bym nie stworzył. Przeglądam się w drugim człowieku jak w lustrze. Jak mówi łacińskie przysłowie „amicus alter ego”, czyli „przyjaciel drugim ja”. Przyciągam do swojego świata ludzi, którzy są odzwierciedleniem moich cech, przeświadczeń, poglądów, zasad, problemów, ran, talentów, itd.

Trudne Dziecko
Dzieci, które do nas przychodzą są naturalnie odzwierciedleniem nas samych. Jeżeli przyszło do ciebie tzw. Trudne dziecko, krnąbrne, nieposłuszne, pełne złości, agresji, nienawiści, leniwe, itd. itd. jesteś wielkim szczęściarzem, otrzymałeś wspaniały dar, przybył do ciebie bowiem wielki nauczyciel bezwarunkowej miłości, co więcej przybyła do ciebie dusza, która kocha cię najbardziej na świecie. Dlaczego określasz to dziecko, jako „trudne”? Ponieważ nie potrafisz sobie z nim poradzić. Dlaczego nie potrafisz sobie z nim poradzić? Ponieważ odzwierciedla ci ono nieuzdrowione aspekty ciebie samego. Odzwierciedla ci te aspekty rzeczywistości, te aspekty ciebie, których nie kochasz, których nie akceptujesz, które oceniasz. Odzwierciedla ci twoje najskrytsze myśli o tobie samym, twoje słabości, twoje leki, twoje toksyczne przeświadczenia i nawyki. Dopóki nie uświadomisz sobie, jak wielki dar cię spotkał, jak bezcenne jest to doświadczenie, najczęściej traktujesz swoje dziecko jak wroga. Walczysz z nim, karzesz, krzyczysz, obwiniasz, obdarzasz epitetami, przyklejasz etykietki, wylewasz na nie kubeł pomyj. Czujesz się bezsilny, sfrustrowany, zniechęcony, wściekły, rozczarowany, masz dość „bachora”. Uświadom sobie teraz, jak wielka miłością i odwagą wykazała się dusza twojego dziecka, decydując się na wcielenie jako twój potomek i przyjęcie roli tego „złego”. Ile niechęci z twojej strony go spotkało, braku akceptacji, wrogości, złości.

Pomyśl sobie, jak bardzo twoje dziecko cię kocha, ze zdecydowało się pomóc ci w rozwoju i pokochaniu samego siebie. Poczuj wdzięczność za ten przepiękny dar miłości. Zobacz dobre cechy swojego dziecka, chwal każde najdrobniejsze pożądane przez ciebie zachowanie, okazuj dziecku wdzięczność.

Nie koduj go negatywnymi określeniami: „ty leniu!”, „jesteś kłamczuchem!”, „jesteś wredny”, itp. Dziecko będzie postępowało według etykietek, które mu przykleiłeś. „I tak wiem, ze serce masz złote”, „Ja też Cię bardzo kocham”, to zdania, które pomagają w konfliktowych sytuacjach. Czasami dziecko poprzez bunt testuje nasza miłość, sprawdza, czy gdy będzie niegrzeczne, również będziemy je kochali.

Miłość nie oznacza oczywiście, ze mamy dawać sobą poniewierać. Wytyczanie granic uczy dziecko miłości do nas. Największa nauka jednak nie odbywa się poprzez słowa. Odbywa się ona niewerbalnie.

Dziecko obserwuje nasze gesty, odczuwa energię, podświadomie odczytuje słabe punkty, programy, poziom miłości do samych siebie i nam to potem odzwierciedla. Ty i dziecko to jedno, pamiętaj o tym. Czy chciałbyś, by ktoś ciebie karał? Czy lubisz, gdy ktoś wymaga od ciebie posłuszeństwa?

Czy lubisz, jak ktoś na ciebie krzyczy? Poucza cię, prawi kazania, nie daje przestrzeni i prawa do popełniania błędów? Obwinia? Czy lubisz, jak ktoś traktuje cię poważnie? Liczy się z twoim zdaniem? Z twoimi potrzebami? Szanuje twoja wiedze?

Traktuje po partnersku? Okazuje zaufanie? Podziwia cię za to, jaki jesteś? Docenia Cię i akceptuje w tobie wszystko?

Rozwój
Bycie z dzieckiem to wspaniała możliwość rozwijania się. Ostatnio moja malutka córeczka, która uwielbiam, oblała mi wodą laptopa. Bardzo się zdenerwowałam, ponieważ laptop jest dla mnie jedną z najcenniejszych rzeczy. Krzyczałam wiec na nią dość długo, ze mnie nie słucha, ze tyle razy jej mowie, ze ma nie ruszać pięciolitrowej butelki z woda, ze ma uważać na laptopa i nie podchodzić do niego z napojami, itd.

Byłam wściekła. Tak zła, ze nie zareagowałam nawet na jej płacz i prośbę o przytulenie. Po dłuższej chwili ochłonęłam i zdałam sobie sprawę z tego, co robię i co czuje moja córeczka.

Jest ona bardzo żywym dzieckiem, pełnym miłości, kochanym, rozbrykanym. W jej główce, co chwila rodzą się nowe pomysły. Jest kreatywna, uwielbia się bawić, jest cudowna. A ja tak wrzeszczę, jakby laptop był ważniejszy od niej, jakbym jej nie kochała, jakbym sama nie stworzyła tej sytuacji.

Przecież ja sama przyciągnęłam do siebie te sytuacje, ona była tylko wykonawcą. Uświadomiłam sobie, ze ta sytuacja była po to, bym zrozumiała, ze nic nigdy nie jest ważniejsze niż okazywanie miłości ludziom wokół mnie.
Jesteśmy w 100 procentach autorami wszystkiego, czego doświadczamy w swoim życiu. Wszystko przychodzi na nasze zaproszenie. Jednak w życiu codziennym ciągle obwiniamy innych o to, co nam się przytrafia.

Ho’oponopono
To hawajskie słowo oznacza „powodować , właściwie postępować , naprawiać błąd.” Proces Ho’oponopono został odnaleziony i dostosowany do czasów współczesnych przez hawajska Kahunkę Morrnah Nalamaku Simeona.
Nasza osobowość utkana jest z wszystkich minionych doświadczeń, myśli, uczuć, słów i czynów. To, co spotyka nas w tzw. świecie zewnętrznym jest wierną kopią zapisów obecnych w naszym wnętrzu. Jesteśmy karmicznie powiązani ze wszystkimi ludźmi, którzy pojawiają się w naszej rzeczywistości; na najgłębszym poziomie wszyscy stanowimy jedność.

Naszym zadaniem jest oczyszczenie podświadomości ze wszystkich obecnych w niej, toksycznych zapisów, z całej naszej osobistej historii. Potrzebujemy dotrzeć do swej prawdziwej natury, którą jest Miłość, Jaźń. Ludzie, których spotykam na ścieżce pomagają mi zobaczyć obecne w moim wnętrzu niszczące myśli, poglądy, przeświadczenia, osądy, emocje.

Koncentrując na tych osobach swoja uwagę, wysyłając miłość i wybaczenie im oraz sobie, okazując wdzięczność, oczyszczam podświadomość nie tylko swoja ale i tych osób.

Ho’oponopono kroki:
1. Usiądź w ciszy, zamknij oczy, oddychaj spokojnie, relaksuj się.
2. Pomyśl o kimś, kogo osądzasz lub o kimś, komu chciałbyś pomoc. Skoncentruj się na tym, by poczuć ich „braki” w swoim własnym ciele/ umyśle/ odczuwaniu. Twój osąd oznacza, ze to twój osąd i ze jest on w tobie.
3. Powtarzaj słowa: „Kocham Cię”, „Kocham Cię”, „Kocham Cię”, „Kocham Cię” wszystko, czym Jam Jest i czuj, jak Twoja energia obejmuje daną osobę, osoby.
4. Następnie, gdy już powiedziałeś: „Kocham Cię”, kontynuuj, mówiąc: „Wybaczam sobie te myśli, osądy i odczucia. Pozwalam im odejść”. Gdy to zrobisz, powiedz kilka razy „Dziękuje”, „Dziękuje”, „Dziękuje”, „Dziękuje”,

W ten sposób możesz uzdrowić siebie i swoje relacje z najbliższymi, np. twoimi dziećmi. Możesz uzdrowić ich słabości, kompleksy, choroby. Jesteś odpowiedzialny za wszystko, co dostrzegasz w swoim świecie. Opisane powyżej kroki to sposób na uzdrowienie siebie i obecnych w twojej przestrzeni istot. To sposób na przejawienie Miłości, dotarcie do swego Źródła, na oświecenie. Namaste. Istniejesz tylko Ty- Jaźń.









4 komentarze:

  1. Dziekuję Ci, Emilko. Te słowa, kóre napisałaś są w stanie zmienić bardzo wiele w samoudręczonym sercu mojego męża. Dlatego mu przesłałam ten artykuł. Bardzo Ci dziękuję, moja wspaniała, piękna Siostro. Namaste...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje, Aneczko za tak piekne slowa <3 Oby Twoj Maz wybaczyl sobie, bo przeciez wszystko,co sie dzieje to umowy, ktore zawieramy ze soba...z Milosci. Niech Milosc i zrozumienie przyniosa ulge Twojemu Mezowi, zycze Wam tego z calego, calego serca <3
    Emilka

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za cały tekst,a szczególnie za ten o dzieciach.Ja też przerabiam relację z 9-letnią córeczką i Twój przykład z laptopem mnie pocieszył w pewnym sensie-mi też zdarza się krzyczeć,a potem Asia tak mnie przytula i mówi jak bardzo kocha,że ojeju...Dzięki kochana za te słowa <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Emilko za przykład z laptopem- daje do myślenia <3 Dziękuję za cały tekst- jest bardzo na czasie dla mnie <3

    OdpowiedzUsuń

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...