niedziela, 3 czerwca 2012

BŁOGOSŁAWIEŃSTWA JAK POCAŁUNKI










Błogosławieństwa jak Pocałunki

E. Wróblewska-Ćwiek

Bruce Lipton stwierdził‚ kiedyś, że przeciętny człowiek jest świadomie obecny w swojej rzeczywistości jedynie przez 5 procent czasu swojej codziennej aktywności. W pozostałych 95 procentach buja w obłokach i funkcjonuje automatycznie, w czym pomaga mu zaprogramowana odpowiednio podświadomość. W podświadomości każdy z nas ma zapisane sposoby reagowania na przeróżne sytuacje, które go spotykają w życiu. Sposoby te zakodowaliśmy jako małe dzieci, obserwujące i czujące swoich rodziców, opiekunów, rodzeństwo, członków rodziny, itd.

Najczęściej funkcjonujemy codziennie w półśnie, reagując automatycznie na to, co nam się przytrafia, złoszcząc się jak za naciśnięciem guzika w sytuacjach, w których złościli się nasi opiekunowie, smucąc w tych samych momentach, denerwując, bojąc się, itd. dokładnie w tych samych sytuacjach a najczęściej i w ten sam sposób, co osoby, od których uczyliśmy się życia w najmłodszych latach.

Działamy wtedy w oparciu o programy znajdujące się w umyśle, które wywołują serię myśli z banku skojarzeń, jakim jest podświadomość. Każdy z nas nosi w sobie energetyczne wzorce zachowań, wielu osób.

 Dlatego tak ważne jest, by codziennie zanurzać się w ciszę i łączyć ze swoim sercem, by odkryć siebie i swoją ścieżkę, swoją prawdę, swój własny sposób odpowiadania na to, co się pojawia, czego doświadczamy. Gdy łączymy się z sercem, jesteśmy w stanie docenić, jak wiele błogosławieństwa spotyka nas w każdej chwili życia: radosne, śmiejące się dziecko, siedzące przy sąsiednim stoliku w restauracji, pięknie uśmiechający się, mijający nas przechodzień, miła ekspedientka w sklepie, piesek, idący ulicą, wyhodowane czyjąś troskliwością kwiaty, które możemy podziwiać podczas spacerów , śpiew ptaków, miłość najbliższych. Doświadczamy tego codziennie, jednak tak łatwo podczas codziennej krzątaniny to przeoczyć.

 Mamy tendencję do zwracania większej uwagi na to, co negatywne w danym człowieku i do traktowania jego zalet jako czegoś oczywistego. Czuć to, dopiero jak kogoś zabraknie, doceniamy to, czym nas codziennie obdarzał. Nie możemy sobie wówczas wybaczyć, że tak tą osobę traktowaliśmy.

Błogosławmy wszystkich, którzy pojawili się na naszej drodze. Zacznijmy od rodziców, bez względu na to, czy żyją, czy nie, czy byli dla nas dobrzy, czy nie. Błogosławmy swoje rodzeństwo, przyjaciół, dzieci, małżonków, osoby mijane na ulicy, osoby z którymi wchodzimy w interakcje, zarówno te przyjemne jak i nieprzyjemne.

 Powiedziane w myślach zdanie:"błogosławię CiĘ i dziękuję za energię, oraz informację, którą mi niesiesz" w odniesieniu do osoby, na którą jesteśmy źli, przemienia nasze nastawienie, podnosi wibracje, otwiera drogę do głębszego zrozumienia sytuacji, jaka jest naszym udziałem oraz stojącego przed nami człowieka. Często, gdy jestem na kogoś zła i nie mogę sobie z tym poradzić, mówię w myślach "chcę wybaczyć", nawet jeżeli część mnie żąda zemsty ;)


Powtarzam to zdanie do skutku. Potem błogosławię daną osobę i siebie. Błogosławiąc zapraszam więcej błogosławieństw do swojego życia, które jest darem. Warto codziennie po obudzeniu, pobłogosławić darowany nam nadchodzący dzień; przed jedzeniem pobłogosławić Matkę Ziemię, która nas karmi, wszystkich ludzi, dzięki którym spożywam dany posiłek i swoje ciało, za to, że wspaniale przyswaja dany pokarm, który służy naszemu zdrowiu i urodzie.

Przed snem wieczorem można sobie zrobić podsumowanie wszystkich błogosławionych chwil, których doświadczyliśmy w ciągu dnia. Dziękuję. Błogosławię. Kocham. Jestem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie krocz ścieżką - bądź ścieżką

NIE KROCZ ŚCIEŻKĄ- BĄDŹ ŚCIEŻKĄ Grecki mit o Gorgonie można uznać za metaforyczne zobrazowanie upadku ludzkiej świadomości. Gorgona był...