środa, 25 kwietnia 2012

SYNCHRONIA CZ.1








                                           Synchronia cz.1


E. Wróblewska-Ćwiek




Jak powiedział Einstein „Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko.”


 Oduczyliśmy się patrzec na świat i na życie z zachwytem. Oduczyliśmy się zaufania do procesu życia. Gdy byliśmy dziecmi we wszystkim widzieliśmy magię, tajemnicę. Potrafiliśmy się cieszyc kałużą na drodze, polnym kamyczkiem, kapslem od butelki, kolorowym szkiełkiem, ślimakiem, słońcem, deszczem, burzą, śniegiem. Potem dorośliśmy, „zmądrzeliśmy” i nie potrafimy cieszyc się prawie niczym. Jeżeli do tej pory się nie obudziliśmy, mamy w głowach zakodowany określony program odbioru rzeczywistości. Jest on bardzo logiczny, racjonalny i w gruncie rzeczy na wskroś pesymistyczny i nudny.


 Medycy chińscy uważają, że człowiek, który nie budzi się rano z radością jest chory. Radośc życia jest bowiem naszym naturalnym stanem. Gdy popatrzymy jednak na siebie samych, swoich bliskich stwierdzimy raczej, że naszym naturalnym stanem jest kwaśna mina co rano i nos na kwintę. W naszym społeczeństwie funkcjonuje nawet pewien podświadomy lęk przed radością. Boimy się, że gdy będziemy się na coś bardzo cieszyc, nie otrzymamy tego; boimy się „zapeszyc” jakiś sukces nadmiernym entuzjazmem. Pamiętam, gdy byłam w drugiej klasie podstawówki, stwierdziłam, że lepiej nie radowac się na zapas, bo jeżeli coś pójdzie nie po mojej myśli, będę rozczarowana. Rezultat był taki, że stopniowo oduczyłam się w ogóle radości, w imię jakiegoś nie do końca uświadomionego programu „ nie śmiej się, bo licho nie śpi”. Gdy zauważyłam, że się z czegoś bardzo cieszę, ogarniał mnie irracjonalny lęk, że za chwilę wydarzy się coś, co mi popsuje humor.


 Nie mam pojęcia, skąd takie lęki się pojawiły w mojej głowie, ale wiem, że skoro pojawiły się u mnie, to pewnie i wielu innych ludzi ma je w sobie-jesteśmy w końcu połączeni.


Niejednokrotnie doświadczyłam również ataku innych ludzi, który ściągnęłam na siebie swoim dobrym samopoczuciem. Człowiek radosny ma wibracje na wysokim poziomie, ludzie podświadomie to wyczuwają i niektórzy czują się zagrożeni. Boją się, że okażą się gorsi niż ten radosny człowiek, starają się więc zgasic tę radośc. Jest to forma samoobrony istot, które są przytłoczone swoim postrzeganiem życia, „dorosłym, odpowiedzialnym, racjonalnym”- takim, w którym nie ma miejsca na spontanicznośc, zabawę, cuda i magię.


 Jest takie powiedzenie „nie ma cudów”. Na pewnym poziomie jest to prawda, bo te tzw. cuda, które się przydarzają (np. cudowne uleczenie choroby uznanej za nieuleczalną) rządzą się swoimi prawami, których jeszcze nie poznaliśmy lub nie chcemy poznac. Jednak, jak już powiedziałam jest to prawda tylko na pewnym poziomie. W istocie wszystko, co jest -jest cudem, jeśli tylko potrafimy patrzec.


Możemy patrzec na życie racjonalnie, czyli w sposób lansowany przez system. Możemy myślec, że jesteśmy ożywioną materią, nasze emocje i doznania to tylko skutek określonych związków chemicznych znajdujących się w naszym ciele a sny to forma oczyszczania się mózgu.


Możemy myślec, że naszym celem w życiu jest ciężka praca, odchowanie dzieci, dorobienie się. Możemy życ tak, jakbyśmy wcale nie mieli wnętrza i zachowywac się jak zaprogramowane, posłuszne robociki.


 Możemy też nawiązac z sobą samym kontakt, wskrzesic swoją radośc istnienia, na pewno jakaś jej malutka iskierka tli się w naszym wnętrzu. Tak jak efektywne mikroorganizmy są w stanie uzdrowic naszą planetę, tak my z pomocą spływających aktualnie energii, mamy w sobie potencjał uzdrowienia naszej zbiorowej świadomości. Naszym zadaniem jest odnalezienie tego, co nadaje naszym oczu blasku. Naszym celem jest zaufanie sobie, ale żeby sobie zaufac trzeba siebie poznac. Ta wewnętrzna wędrówka w głąb siebie to najbardziej fascynująca przygoda, jaką życie ma Ci do zaoferowania.


 Dopóki nie dotrzemy do głębi swojej istoty, jest ona dla nas tajemnicą, znajduje się w naszej sferze nieświadomości. Proces stopniowego docierania do samego siebie, poprzez poszerzanie horyzontów samoświadomości nazwał Jung procesem indywiduacji. Polega on na stawaniu się Jaźnią dla samego siebie, Bogiem, do czego prowadzi oczyszczenie się z przekłamanych programów ego. Wspiera nas w tym, opisane przez Junga i Pauliego zjawisko Synchroniczności. Dotyczy ona związku, który zachodzi pomiędzy naszymi stanami psychicznymi a zewnętrznymi wydarzeniami. Przykładem synchroniczności najczęściej przytaczanym jest historia pacjentki opowiadającej Jungowi swój sen o skarabeuszu. W czasie, gdy snuła ona swoją opowieśc, psychoanalityk usłyszał jakieś dziwne chrobotanie dochodzące od okna. Otworzył je i wtedy do pokoju wleciał żuk-najbliższy europejski krewniak skarabeusza. Sytuacja ta okazała się byc przełomem w terapii pacjentki, której nadmierny racjonalizm uniemożliwiał dalszy rozwój. Potrzebowała ona otworzyc swoją świadomośc na zjawiska irracjonalne. Skarabeusz jako egipski symbol odrodzenia i transformacji był dla niej wyraźnym znakiem przemiany, jaka dokonuje się w jej wnętrzu. Fakt, że pojawił się zarówno w jej śnie jak i na jawie był zjawiskiem na pograniczu cudu, którego potrzebowała by się wyzwolic.


 Jung wyróżniał 4 rodzaje zjawisk synchronicznych:


 1) tzw. „znaczące koincydencje” polegające na zauważalnym podobieństwie stanu „psyche” z wydarzeniami zewnętrznymi, które łączy ze sobą nie przyczynowośc, lecz szczególny rodzaj sensu


 2) jasnowidzenie, telepatia (widzenie faktycznych wydarzeń we śnie,w wizjach, poprzez intuicję i wyobraźnię)


 3) prekognicja (przewidywanie wydarzeń)


 4) mantyka i wróżenie (koincydencja między rzeczywistością metapsychiczną a fizyczną)




W naszym codziennym życiu stale otrzymujemy znaki od  Boskości, które pojawiają się pod postacią synchroniczności. W dzisiejszych czasach, np. wiele osób, rozwijających się duchowo, przy okazji spoglądania na zegarek, płacenia rachunków w sklepie, restauracji, itp., na tablicach rejestracyjnych przejeżdżających samochodów widzi mistrzowskie wibracje. Na przykład, gdy spoglądają na zegarek jest godz. 11:33, 12:44, 22:22, itd. albo kwota do zapłacenia w sklepie wynosi 20 zł i 44 gr, albo na tablicach rejestracyjnych przejeżdżających samochodów pojawiają się regularnie podwójne liczby: 11, 22, 33, 44, 55, itd.



Jest to znak, że jesteśmy na ścieżce prowadzącej nas do duchowego mistrzostwa. Czasami pojawiają się w chwilach zwątpienia w siebie, aby przypomniec nam o tym, kim w istocie jesteśmy; czasem też przychodzą jako potwierdzenie, że decyzja, którą właśnie podjęliśmy jest właściwa. Gdy to piszę przypomina mi się zabawa z dzieciństwa. Polegała ona na tym, że patrzyło się na numery rejestracyjne samochodów i szukało na nich podwójnych liczb. Każda liczba oznaczała co innego:




00-niespodziankę


 11-koleżankę


 22-kolegę


 33-wzajemną miłośc


 44-spotkanie


 55-pocałunek


 66-wiadomośc


 77-łzy


 88-złośc


 99-spełnienie wszystkich marzeń.




Zabawę tę musiał wymyślic ktoś ezoterycznie wtajemniczony i znający się na numerologii. Każdy z nas może się tak bawic codziennie. Życie stanie się wtedy barwniejsze. Oprócz wymienionych powyżej znaczeń, dotyczących bardziej magii miłosnej, każda mistrzowska wibracja niesie ze sobą jeszcze inne; i tak:


 00-oznacza nieskończone potencjały, które są dla nas dostępne, które możemy pobrac z przestrzeni za pomocą oddechu, aby zagościły w naszym życiu.


 11- oznacza duchowe mistrzostwo, powołanie do nauczania,zdolności jasnowidzenia, jasnosłyszenia, genialnie rozwiniętą intuicję, telepatię oraz dostęp do wyższej inteligencji kosmicznej umożliwiający rozwiązanie każdego problemu.


 22-to liczba geniuszu twórczego, mistrzowskiej kreacji życia materialnego poprzez „panowanie” nad myślami, umiejętnośc znalezienia rozwiązania każdego problemu na planie fizycznym.


 33-oznacza Chrystusową Świadomośc i miłośc bezwarunkową, którą przejawiamy, jeżeli potrafimy bezgranicznie kochac samych siebie, powołanie do tego, by nauczac etyki wewnętrznej i Praw Energii Miłości. To liczba wrażliwości emocjonalnej i artystycznej, harmonii wewnętrznej.


 44-to „panowanie” ducha nad materią, pełna dyscyplina, konsekwencja postępowania, pomoc, sukces. Wibracja ta uznawana jest w numerologii za najsilniejszą. Daje dar uzdrawiania i nakłada na człowieka obowiązek pracy nad etyką wewnętrzna oraz przyczyniania się do ewolucji świata.


 55-to liczba potężnej energii, to moc ciekawości poznawczej, dociekliwości, znajomości psychiki ludzkiej. Sprzyja ona pionierom, odkrywcom, wynalazcom. Obdarowuje genialnymi pomysłami, odwagą i intuicją.


 66-to wibracja radości życia, umiejętności porozumienia się z każdym przejawem istnienia dzięki energii miłości obecnej w sercu. Obdarowuje wyobraźnią, wrażliwością na piękno, artyzmem.


 77-to wibracja poznania i mądrości. To liczba duchowej doskonałości, perfekcji, precyzji i wewnętrznej czystości. Obdarza wolnością wewnętrzna, intuicją i wyczuciem. To liczba mistycznej tajemnicy. Może oznaczac koniecznośc zaprzestania izolowania się od innych. Wibracja ta nie sprzyja również związkom.


 88-to liczba potężnej energii i szamańskiej mocy. Oznacza umiejętnośc uzdrawiania w oparciu o kontakt z siłami natury.


 99-to liczba altruizmu, humanitarnego działania na rzecz innych. Genialna intuicja i umiejętnośc naprowadzania innych na właściwą ścieżkę, na życie w zgodzie z własnym wnętrzem. To wibracja bodhisattwy, pełnej empatii i zrozumienia istoty, która nauczyła się o tym świecie wszystkiego, co było możliwe i żyje po to, by podnosic wibracje innych.


 Oprócz wyżej wymienionych, Boskość kontaktuje się z nami na miliony innych sposobów. Na przykład: każda choroba to znak, żebyśmy coś zmienili w naszym postępowaniu. Jeżeli spojrzymy symbolicznie na nasze ciało i poszczególne narządy, bez problemu rozszyfrujemy duchową przyczynę swojej dolegliwości.


 Pewnej osobie  ciągle pojawiają się na ścieżce znaki, za pomocą kamieni o kształcie serca, które raz po raz znajduje podczas spacerów po lesie.



Takich znaków otrzymuje każdy z nas codziennie mnóstwo, tylko nie umiemy patrzeć.


 Rok 2009 jest szczególnym czasem, w którym ze wzmożoną intensywnością działa Prawo Odbicia. Mówi ono, że wszystko, co nas otacza, ludzie, których spotykamy na swojej ścieżce życiowej są lustrzanym odbiciem tego, co dzieje się w naszym wnętrzu. Wszystko przyciągamy siłą naszych przeświadczeń, myśli i emocji. Z tego też względu bardzo wskazane jest, byśmy otworzyli się na Synchronię. W kolejnym artykule, który ukaże się w następnym numerze „Crystala” dokładniej jeszcze omówię jej prawa. Na zakończenie powiem tylko, że jeśli w najbliższym czasie spojrzysz na zegarek i ujrzysz godzinę, np. 13:13; 11:11; 16:16 itp. oznacza to, że Światło na Twojej ścieżce  wyczula Cię na to, byś otworzył się na Synchronicznośc. Ona już jest w Twoim życiu, zechciej ją tylko dostrzec:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...