wtorek, 24 kwietnia 2012

AKCEPTACJA






                                                               AKCEPTACJA


Emilka Wróblewska- Ćwiek

Nowy Człowiek to taki, który opanował sztukę Akceptacji. Umiejętność akceptowania wszystkich doświadczanych zjawisk jest równoznaczna z tym, że potrafimy kochać bezwarunkowo. W naszej wędrówce przez codzienność ciągle się coś wydarza. Przed naszymi oczami pojawiają się obrazy, uszy słyszą dźwięki, ciała doświadczają przeróżnych energii.  Widzimy innych ludzi, zwierzęta, rośliny, obserwujemy zjawiska. A raczej, dobrze by było, żebyśmy obserwowali…Obserwacja wiąże się bowiem z neutralnością i brakiem oceny. Gdy potrafimy nie oceniać danej sytuacji (np. mówiąc, że jest beznadziejna), drugiego człowieka (jego wyglądu, ubioru, zachowania, postępowania), siebie, oznacza to, że ROZUMIEMY otaczający nas świat. Pojmujemy, że sami go stworzyliśmy począwszy od kwiatka rosnącego przy leśnej ścieżce, na tym, czego codziennie doświadczamy, skończywszy.  W momencie, gdy oceniamy zamykamy się na zrozumienie tego, czego doświadczamy. Wszystko, co nas spotyka , przyciągamy do swej rzeczywistości siłą swoich przeświadczeń, wdrukowanych reakcji, myśli, emocji.  Im więcej lęku mamy w sobie, tym więcej cierpienia sobie kreujemy. Również z lęku bierze się ocena.  Ocena to zabarwiona pejoratywnie, wzmocniona przez negatywne emocje,  a dokonana przez umysł, interpretacja danego zjawiska, człowieka, rzeczy, itd. Należy odróżnić stwierdzenie faktu od oceny, np. mogę powiedzieć, że ktoś jest gruby i nie będzie to ocena a opis człowieka. Lecz, gdy dołączę do tego emocję i powiem to samo z pogardą, prześmiewczo, z brakiem szacunku, będzie to oceną.  Mogę powiedzieć z sympatia, że ktoś jest grubuśki lub pulchniutki i wtedy można wyczuć w tym energię serca.  Wszystko, co odczuwam patrząc na drugiego człowieka, odzwierciedla  ilość mojej miłości do siebie. Jeżeli coś mnie w drugiej osobie drażni, jest to na pewno informacja o tym, że akurat ten aspekt jest we mnie nieuzdrowiony.  Negatywne odczucie, które pojawia się w zetknięciu z drugim człowiekiem, sytuacją, rzeczą to sygnał dla mnie, że albo to coś jest dla mnie zagrożeniem, jest ingerencją we mnie, nie służy mi, albo, że to coś pokazuje mi aspekt mnie samego, który domaga się uzdrowienia. Takie negatywne odczucie nie jest jeszcze oceną. Jest informacją, sygnałem, niezbędnym do przeżycia, potrzebnym w rozwoju. Sygnał ten DOPIERO MOŻE stać się oceną, gdy zareaguję emocjonalnie, wkurzę się, wygarnę komuś, obgadam, etc.  Codziennie tyle się dzieje, w większości są to drobne sprawy, które jednak, gdy nie idą po naszej myśli, budzą irytację. Złościmy się, zapominając, że stworzyliśmy sobie tą sytuację z jakiegoś konkretnego powodu. W każdej sytuacji znajduje się ukryty dla nas prezent. Trzeba tylko otworzyć swoje serce i odczuć, co nim jest. Gdy obserwujemy, że jakieś wydarzenie irytuje nas do tego stopnia, że cali się w środku gotujemy, możemy wykonać proste ćwiczenie, które pomoże nam przetransformować te emocje. Robimy głęboki wdech i czujemy, jak wszystkie emocje zmieszały się z wciągniętym przez nas powietrzem. Intensywnie wypuszczamy powietrze i wyobrażamy sobie, że wypuszczamy przez usta czarne balony, które otaczamy białym światłem i obserwujemy, jak rozpuszczają się w atmosferze, zmieniając np. w tęczowe, radosne punkciki. Wykonujemy to ćwiczenie tak długo aż nam przejdzie ;) Potem możemy pobłogosławić to doświadczenie i wyrazić swoją wdzięczność za to, że pojawiło się w naszej przestrzeni, by pomóc nam w rozwoju.


Gdy ocenimy kogoś i energia już poszła, czasu nie cofniemy, możemy dla równowagi poszukać pięknych cech, które dostrzegamy w tej osobie, pobłogosławić ją i podziękować za informację, którą przyniosła (oczywiście w myślach). Istnieje jeszcze inna metoda, pozwalająca nam zrozumieć drugą osobę. Kiedyś, dawno temu, leżałam w szpitalu. Obok mnie, na sąsiednim łóżku, leżała starsza pani. Odwiedzali ją regularnie syn i synowa, która przynosiła jej zrobione przez siebie jedzenie. Staruszka ta, zamiast podziękować, kaprysiła, wybrzydzała, że to za tłuste, to jej szkodzi, itd. Oj, jak mnie to irytowało! Nie mogłam sobie z tym poradzić. Zamknęłam więc oczy i zapytałam się jej w myślach: „dlaczego się tak zachowujesz?” Odpowiedź przyszła natychmiast: „ ponieważ umarł mi mąż i muszę pokazać, że jestem ważna i wymagam opieki. W przeciwnym wypadku wszyscy  zajmą się swoimi sprawami a ja będę samotna”.  Gdy to usłyszałam, irytacja ustąpiła miejsce zrozumieniu tej pani. Mogłam też zapytać siebie, dlaczego tak mnie złości, to co widzę  i posłuchać odpowiedzi. Taka codzienna obserwacja siebie, swoich odczuć, emocji i uczuć jest ścieżką prowadzącą do akceptacji.  Nasze odczucia, są naturalne, właściwe i potrzebne. Jest to energia, pojawiająca się w naszym ciele, która niesie nam informację. Gdy jest to informacja związana z tym, że doświadczamy Boskości, energię tę odczuwamy w sercu, jako błogość, zachwyt, wdzięczność, itd. Jeżeli informacja dotyczy czegoś, co jest ingerencją w nas, lub dotyczy czegoś przykrego, odczuwamy ją najczęściej w splocie słonecznym, chociaż niektórzy odczuwają ją jako ścisk w sercu. Uczucia to cichy "głos" w nas. Emocje są tym, co zrobimy z tą energią.  Są głośne, hałaśliwe, domagają się uwagi i pozbawiają nas energii. To e-motion, czyli energia wprawiona w ruch. To reakcja na odebraną przez ciało informację. Uczucia płyną od Jaźni, Emocje są reakcją ego.  Dwie emocje nie są naturalne u człowieka: wstyd i poczucie winy. Wynikają one z odpowiedniego zaprogramowania naszych umysłów i są bardzo dla nas niszczące. Każdy z nas jest aspektem Boga, który doświadcza życia za zasłoną zapomnienia. Ponieważ zapomnieliśmy, kim jesteśmy, zapomnieliśmy o Jedności i czuliśmy się odrębni od Całości Stworzenia, potrzebowaliśmy nauczyć się na nowo tego, co jest właściwe a co nie. Uczyliśmy się i cały czas uczymy, na błędach, poprzez doświadczenia.  Gdy się rozwijamy, wyciągamy wnioski z doświadczeń i nie idziemy drugi raz tą samą drogą. Wstyd i poczucie winy przyciągają do nas doświadczenia odczuwane jako kara. Gdy je odczuwamy, zaprzeczamy swojej Boskości. Nie mamy dla siebie szacunku. Nie akceptujemy siebie. Człowiek, który ma poczucie winy, przejawia tendencję do obwiniania innych i znajduje się najdalej, jak tylko można od postawy Akceptacji.  Należy pamiętać również o tym, że akceptacja nie jest równoznaczna z uległością i tolerowaniem w życiu tego, co mi nie służy. Mogę akceptować to, co mi nie służy, dziękując sobie za wykreowanie tego  doświadczenia i pozwolić mu odejść na rzecz tego, co mnie uskrzydla, co kocham.


Akceptacja jest taka ważna, ponieważ wyraża mój szacunek i moją Miłość do siebie i życia. Dostraja mnie ona do poziomu świadomego, odpowiedzialnego Twórcy.  Uwalnia od ograniczeń ego, pozwala dostrzec, kryjącą się za moimi doświadczeniami,  głębię. Rozpuszcza negatywność zakodowaną w podświadomości i sprawia, że nasz świat zaczyna składać się z samych błogosławieństw.  Akceptacji szukaj w sercu, poczuj ją. Umysł i jego macki- oczy, niosą z sobą najczęściej ocenę. Codziennie, na każdym kroku możemy doskonalić się w Akceptacji.  Trenując ją na małych sprawach, drobnych interakcjach z najbliższymi,  wydarzeniach, itd. odkrywamy, że jesteśmy doskonali i kochani właśnie tacy, jacy jesteśmy.  Ocena oddziela nas od Całości istnienia, tworzy barierę, wzmacnia poczucie odrębności, która jest tak na rękę naszemu ego. Ego uwielbia oceniać, ponieważ to daje mu poczucie wyższości nad tym, kogo/ co ocenia. Nowy Człowiek, świadom swojej Boskości, nie potrzebuje takich protez, by poczuć się dobrze. Radość, Błogość i Miłość czerpie z dostrzeganego wszędzie wokół siebie Piękna i Sensu.  J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Książka "12 Praw Ciszy"

Książka "12 Praw Ciszy" wybrane fragmenty: Era Wodnika stanowi bramę prowadzącą nas do duchowego mistrzostwa, do innej rzec...